czwartek, 27 sierpnia 2026

„Rywka. Śmierć ze złotym warkoczem. Gry wojenne polskiego podziemia”. Autor: Michał Wójcik

 

I ponownie pan Michał Wójcik. Omawiając w poprzednim artykule jego inną książkę, poinformowałem, że jednej z bohaterek, młodej Żydówce, autor nie tylko poświęcił cały rozdział, ale również stworzył o niej odrębne opracowanie, które przedstawię tu następnym razem. Słowa zatem dotrzymuję.

Michał Wójcik „Rywka. Śmierć ze złotym warkoczem. Gry wojenne polskiego podziemia”

Wydawnictwo Wielka Litera Sp. z o.o., Warszawa 2024

Pan Michał Wójcik napisał porywający, zbeletryzowany reportaż historyczny. Wszystkie źródła, do których dotarł, zarówno publikowane, jak i te zawarte jedynie w aktach personalnych, dokumentach urzędowych i sądowych, wspomnieniach pozostających w maszynopisach etc., wskazał w obszernej bibliografii (str. 355-372). A na str. 353 zamieścił podziękowanie m.in. dla Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, której (cyt.) hojne stypendium pozwoliło na podróże i badania w różnych archiwach. Postać tytułowej Rywki Tajtelbaum (1917-1943), pseudonimy: Niuta, Wanda, Wanda Witwicka, przewija się przez całe to opracowanie. Dość dokładnie poznajemy jej curriculum vitae, tym niemniej książki nie można określić jako wyłącznie biograficznej. W bardzo obszernym tle mamy bowiem przez cały czas „wielką politykę” w okresie międzywojnia i w latach okupacji. Głównymi wątkami tematycznymi książki są następujące zagadnienia.

1.     Narodowość i pochodzenie społeczne tytułowej bohaterki, jej wykształcenie, charakter oraz wygląd zewnętrzny. Także krystalizujące się w miarę lat poglądy polityczne. Członkini PPR, żołnierka Gwardii Ludowej, w tym osławionej, bojowej Specgrupy. Uczestniczka wielu jej akcji, nieraz osobista wykonawczyni wyroków śmierci na okupantach i zdrajcach. Aresztowana przez Gestapo, najprawdopodobniej w wyniku bratobójczej denuncjacji. Zamordowana w (lub po) ciężkim śledztwie, miejsca stracenia i pochówku pozostały nieznane.

2.     Sytuacja mniejszości narodowej żydowskiej w Polsce przedwojennej oraz w latach okupacji. Rodzimy antysemityzm w II RP, uaktywniający się po śmierci marszałka Piłsudskiego, obserwowany później również podczas Holokaustu. Obrzydliwe zjawisko okupacyjne: szmalcownictwo. Tragedia powstania w getcie warszawskim.

3.     Początki działalności politycznej Polskiej Partii Robotniczej oraz zbrojnej aktywności Gwardii Ludowej. Faktycznym zadaniem nr 1 stało się zdobywanie środków pieniężnych, niezbędnych na pokrycie materiałowych i osobowych kosztów utrzymania kierownictwa PPR i dowództwa GL, propagandy, nielegalnych zakupów broni etc. Udane i nieudane akcje tzw. ekspropriacyjne oraz dywersyjne (w książce opisane). Wykonywanie wyroków na zdrajcach i konfidentach. Żenująco niepomyślne początki partyzantki leśnej Gwardii Ludowej – brak sukcesów militarnych, bandycki skład i charakter poczynań oddziałów GL.

4.     Przypadki obopólnej infiltracji i zwalczania się kierownictw PPR/GL oraz Delegatury Rządu/ZWZ/AK. Wydawanie i wykonywanie wyroków śmierci, także wzajemne denuncjacje do Gestapo. Autor dowodzi tu większej skuteczności agentów i podwójnych agentów Polski Podziemnej (rządu emigracyjnego), o nazwiskach już dziś zapomnianych. Cyt. str. 343: Ich zasługi w infiltracji PPR i GL są jednak bezsprzeczne. Nie ulega także wątpliwości, że to oni – swoimi raportami – przyczynili się do wyeliminowania wielu działaczy komunistycznych, wpływając przez to na politykę partii. To oni usuwali Gomułce i Spychalskiemu kadrowe „kłody spod nóg”. Pierwszoplanowym takim wyeliminowanym działaczem stał się sekretarz PPR Marceli Nowotko, którego zastrzelili dwaj żołnierze Armii Krajowej. Cyt., str. 182: Zatem w istocie było to dzieło podziemia, a nie efekt wewnętrznych porachunków wśród komunistów.

W Epilogu (str. 346-352) p. Michał Wójcik powraca do tytułowej bohaterki, informując o jej „życiu po śmierci” w literaturze polskiej i zagranicznej (izraelskiej, amerykańskiej). Wymienia powstałe na przestrzeni lat publikacje o charakterze zarówno hagiograficznym, jak i deprecjonujące, odbrązawiające jej postać i czyny. Daje przy tym do zrozumienia, iż w swoim opracowaniu przedstawił ją możliwie najbardziej obiektywnie.

Cóż by tu jeszcze dodać? Przez książkę przewija się sporo historycznych nazwisk, w większości dziś znanych jedynie tzw. badaczom przedmiotu. Aby się więc nie pogubić, radzę podczas lektury powracać do ważnych notek biograficznych (wraz z fotografiami), zamieszczonych na str. 14-25. Nb. sporo interesujących fotografii (osób, wojennej Warszawy etc.) zauważamy również w całym tekście książki. Przy okazji pochwalę się, iż dwoje jej bohaterów (przyjaciół Rywki) już gościłem na tym blogu. Stanisława Sowińska napisała autobiograficzną opowieść pt. Gorzkie lata. Z wyżyn władzy do stalinowskiego więzienia (zob. katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 3), a Franciszek Bartoszek jest jedną z głównych postaci książki pt. Niewygodny Polak, autorstwa Macieja Bernatta-Reszczyńskiego (zob. katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 2). To drugie opracowanie dotyczy wykonanego przez Gwardię Ludową w 1943 r. zamachu na insp. Aleksandra Reszczyńskiego, komendanta Policji Polskiej (tzw. policji granatowej). Michał Wójcik analizuje możliwość istnienia dodatkowych, niewziętych pod uwagę przez Macieja Bernatta-Reszczyńskiego, motywacji zamachowców.

PS. Jak się Państwo zorientowaliście, dziś omówiona książka p. Michała Wójcika niezmiernie mi się spodobała – przede wszystkim z powodu obiektywnego, rzetelnego przedstawienia relacji pomiędzy podziemiem prorządowym a komunistycznym podczas okupacji. Tym bardziej jest mi więc przykro, że muszę zasygnalizować istnienie w niej historycznego błędu faktograficznego. Cytuję, str. 128: Gdy 17 września do wojny przyłącza się ZSRR, Rywka jest już we Lwowie. Miasto tylko przez kilka dni było pod panowaniem niemieckim, potem hitlerowcy przekazują je Sowietom (…). Wg mojej wiedzy polska obrona Lwowa dnia 22 września 1939 r. poddała miasto Armii Czerwonej, a zatem Lwów w 1939 r. nie mógł pozostawać, nawet przez tylko kilka dni, pod panowaniem niemieckim. O zaistnieniu ww. błędu powiadomiłem e-mailem wydawnictwo. W odpowiedzi podziękowano mi oraz poinformowano, iż w ew. dodruku książki ów błąd już się nie powtórzy. 

czwartek, 20 sierpnia 2026

„Polki, które zabijały dla sprawy. Cyngielki, gwardzistki, terrorystki”. Autor: Michał Wójcik

 

Michał Wójcik „Polki, które zabijały dla sprawy. Cyngielki, gwardzistki, terrorystki”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2023

Autor (przypadkowa zbieżność imienia i nazwiska ze znanym politykiem), znawca historii Polski Podziemnej, przybliża nam kilkanaście sylwetek kobiet, które wespół z mężczyznami aktywnie uczestniczyły w walkach II wojny światowej, głównie w ruchu oporu podczas okupacji hitlerowskiej. Koncentrując się na ich czynach, pamiętał również o ogólnym przedstawieniu osobowości tych pań – informacji o pochodzeniu społecznym, stanie majątkowym, wykształceniu, charakterze, sprawach rodzinnych etc. Trzy z nich zbrojny debiut odbyły jeszcze przed odzyskaniem niepodległości w 1918 r., zatem w latach wojny, oprócz osobistego zaangażowania, służyły także swoim doświadczeniem i radą. Nazwisk tytułowych bohaterek nie zdradzę. Proszę samemu je poznać, sięgając po tę książkę napisaną bardzo przystępnie, lekkim stylem - lekturę w sam raz urlopowo-wakacyjną. Czytając ją poznamy wybrane akcje polskiego podziemia (głównie ZWZ/AK, choć nie tylko), nie zawsze przebiegające bezproblemowo, a czasem nawet budzące wątpliwości co do zasadności ich podjęcia. Były nimi (wymieniam najważniejsze):

§  Zamach na Franza Kutscherę, szefa SS i policji w Warszawie (w książce opisany b. dokładnie, autor poświęcił mu prolog oraz rozdział 9).

§  Wykonanie wyroku śmierci na domniemanej konfidentce, żonie pułkownika WP, który w 1939 r. poszedł na wojnę i przepadł bez wieści.

§  Zamach na Emila Brauna, kierownika warszawskiego Wohnungsamtu, opracowującego plany masowych wysiedleń Warszawiaków i przebudowy miasta na modłę niemiecką.

§  Wykonanie wyroków śmierci na kolaboranckim małżeństwie Mostowiczów.

§  Nieudana próba śmiertelnego otrucia Józefa Hieronima Retingera, b. doradcy gen. Władysława Sikorskiego, 56-letniego angielskiego agenta, który w kwietniu 1944 r. wylądował w okupowanej Polsce na spadochronie (mając to na względzie autor nazywa Retingera najstarszym wiekiem polskim „cichociemnym”).

§  Działalność niezwykle atrakcyjnej kobiety - agentki czterech wywiadów: radzieckiego, polskiego, niemieckiego i brytyjskiego; jej rozstrzelanie przez powstańców w czasie powstania warszawskiego wywołało wściekłość brytyjskiego łącznika w Warszawie.

§  Zamachy na Niemców oraz akcje tzw. ekspropriacyjne, dokonywane przez Gwardię Ludową; aktywny, wybijający się w nich udział młodej Żydówki (autor poświęcił jej jeden rozdział, ale oprócz tego napisał o niej odrębną książkę, którą omówię tu następnym razem).

§  Działalność odważnych saperek – członkiń Kobiecych Patrolów Minerskich.

§  Walki na przyczółku czerniakowskim we wrześniu 1944 r., udział w nich żołnierek armii gen. Berlinga.

W tle ww. wydarzeń mamy rozbudowane opisy realiów okupacyjnej i powstańczej Warszawy. Niektóre szczegóły dotyczące akcji i osób polskiego podziemia, już od dawna budzące wątpliwości historyków, autor konfrontuje z później dostępnymi materiałami źródłowymi, w tym z oświadczeniami uczestniczek złożonymi u schyłku ich życia. Nie zawsze jednak można dojść do ostatecznego wyjaśnienia, niekiedy trzeba się zadowolić swoistym protokołem rozbieżności. A w zakończeniu książki (Epilog. Losy, str. 269-289) p. Michał Wójcik przedstawia powojenne dzieje swoich bohaterek, również niewolne od życiowych perypetii (represje w czasach bierutowskich, na ogół przemilczenie w gomułkowskich, za to odznaczenia i awanse w następnych dekadach PRL). Bibliografia, wskazana odrębnie dla każdego rozdziału, może być przydatna czytelnikowi pragnącemu poszerzyć wiedzę o skomplikowanej, często niejednoznacznej historii lat okupacji. Publikacje o tej tematyce znajdziecie też Państwo w katalogu tematycznym 2 blogu.

PS. Powyżej wspomniałem (za autorem) o żonie pułkownika WP, który w 1939 r. poszedł na wojnę i przepadł bez wieści. Takich wdów po polskich żołnierzach II wojny światowej było swego czasu więcej. W latach akademickich 1972/1973 i 1973/1974 byłem najemcą pokoju w mieszkaniu w niedużej, przedwojennej kamienicy przy ulicy Paryskiej nr 33 na Saskiej Kępie w Warszawie. Na parterze mieszkała tam samotna, bezdzietna pani Zofia N. w wieku 60+. Jej mąż, zmobilizowany w 1939 r., nie powrócił z wojny. Żadnych też informacji o jego losie nie otrzymała, mimo wieloletnich starań i poszukiwań przez Czerwony Krzyż, placówki dyplomatyczne i organizacje kombatanckie.

czwartek, 13 sierpnia 2026

„W szeregach Armii Krajowej. Wspomnienia człowieka do zadań specjalnych”. Autorzy: Jan Rosiński, Richard Hile

 

Jan Rosiński, Richard Hile „W szeregach Armii Krajowej. Wspomnienia człowieka do zadań specjalnych”

Wydawnictwo Replika, Poznań 2023

Aż zza Atlantyku dotarły do nas wspomnienia dr. hab. inż. Jana Rosińskiego (1917-2012), amerykańsko-polskiego naukowca i wykładowcy akademickiego, autora wielu publikacji oraz kilku patentów badawczych z dziedzin chemii i fizyki. Będąc już w 2008 r. osobą niedowidzącą, wspomnienia te nagrał głosowo w USA, gdzie mieszkał. W 2014 r. zredagowali i wydali je po angielsku po jego śmierci przyjaciele, w tym Mr. Richard Hile. Dołączyli szereg fotografii, głównie Jana Rosińskiego z różnych lat życia. Tytuł oryginału: The Warsaw underground: a memoir of resistance, 1939-1945. Autor przedstawił swe curriculum vitae z lat 1917-2008, najwięcej uwagi poświęcając okresowi wojny i czasom tużpowojennym. Wrzesień 1939 zastał Jana Rosińskiego z prawie ukończonymi studiami chemicznymi na Politechnice Warszawskiej. W latach okupacji i podczas powstania mieszkał w Warszawie. Zaprzysiężonym żołnierzem ZWZ/AK został już w lutym 1940 r. Działalność konspiracyjną relacjonuje obszernie i ciekawie, aczkolwiek fragmentarycznie i nieco chaotycznie. Jego przydziału organizacyjnego tylko domyślamy się, czytając między wierszami. Autor pełnił służbę kurierską, pozyskiwał dokumentację techniczną i kartograficzną, zajmował się wytwarzaniem i legalizacją dokumentów, inicjował i wykonywał dywersję biologiczno-bakteriologiczną. Dopiero na str. 194 dowiadujemy się, że wybuch powstania warszawskiego zastał go w szeregach Oddziału Informacyjno-Wywiadowczego Komendy Głównej Armii Krajowej. W czasie powstania natomiast pozostawał w zasadzie bez formalnego przydziału, dorywczo zgłaszał się do realizacji trudnych zadań technicznych (wznoszenie barykad, drążenie tunelu pod ulicą). Następnie dołączył do służby medycznej, gdzie wykorzystywano jego zdolności organizatorskie (zaopatrzeniowe) oraz wiedzę chemiczną. Wraz z personelem lekarskim po kapitulacji powstania trafił do niemieckiej niewoli, całą ich ekipę umieszczono w stalagu. Po wyzwoleniu obozu przez Armię Czerwoną uciekł wraz z kilkoma znajomymi, w tym ze swoją przyszłą żoną (lekarką), do okupacyjnej strefy amerykańskiej. Stamtąd oboje trafili do strefy brytyjskiej, gdzie skierowano ich do II Korpusu Polskiego we Włoszech. Kolejne etapy drogi życiowej Jana Rosińskiego to Wielka Brytania, tamtejszy Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia, ukończenie z wyróżnieniem studiów chemicznych w Polish University College w 1948 r. Również w 1948 r. został z polskiego wojska formalnie zdemobilizowany w stopniu sierżanta podchorążego. Można domniemywać, że nominacji na pierwszy stopień oficerski Jan Rosiński nie doczekał się ze względu na niezwykle luźne podejście do dyscypliny wojskowej, kontestowanie poleceń przełożonych, we wspomnieniach kilkakrotnie mocno wyartykułowane. W 1951 r. wyjechał z żoną i synkiem do Stanów Zjednoczonych. W 1956 r. uzyskali obywatelstwo USA. W dalszych latach Jan Rosiński zrobił w Ameryce wspomnianą na wstępie karierę naukowo-badawczą. Poczynając od roku 1976 kilkakrotnie przyjeżdżał też do Polski w sprawach współpracy naukowej, przy okazji odwiedzając długo niewidzianych przyjaciół z czasów konspiracji. Na Uniwersytecie Warszawskim uzyskał wtedy stopień doktora (1976) i doktora habilitowanego (1980) w dziedzinie fizyki.

Tyle w skrócie telegraficznym. Na 316 stronach książki dokładnie Państwo poznacie losy niezwykle wartościowego, nietuzinkowego człowieka, jakim bez wątpienia był śp. Jan Rosiński. Na zakończenie wtrącę kilka zdań krytycznych – o książce, nie o autorze. Jej oryginał, jak na wstępie poinformowałem, powstał po angielsku. Autor, zapewne z myślą o czytelniku niepolskim, przybliża tło historyczne ważnych wydarzeń, z pamięci podając m.in. sporo szczegółów okupacyjnych. Pamięć go jednakże już nieco zawodzi, polski wydawca zamieścił więc konieczne, korygujące przypisy odredakcyjne. Również niektóre wydarzenia incydentalne, w których autor osobiście uczestniczył albo je obserwował, brzmią dość niewiarygodnie. Cóż, wypada żałować, iż pan Jan Rosiński nie opowiedział tak obszernie o swoim życiu wcześniej, jeszcze zanim doznał wylewu krwi do mózgu. Ale mimo to jestem pewien, że miłośnicy literatury wspomnieniowej nie rozczarują się. Osobiście czytałem tę książkę będąc cały czas pełnym sympatii do autora, podziwiając jego wiedzę, inteligencję i zachowanie w nieraz ekstremalnie trudnych sytuacjach życiowych. A pozytywną kropkę nad „i” postawiła miłość p. Jana Rosińskiego do kotów, w pełni przeze mnie podzielana.

czwartek, 6 sierpnia 2026

„Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika”. Autorzy: Emil Marat, Michał Wójcik

 

Dzisiejszy i następne tu sierpniowe artykuły dotyczyć będą lektur o organizacji i akcjach zbrojnych oddziałów Polski podziemnej. Poniżej omawianą polecam zwłaszcza osobom pamiętającym „Kolumbów” – książkę autorstwa Romana Bratnego oraz nakręcony na jej podstawie i pod tym samym tytułem serial telewizyjny.

Przy okazji: mój blog dnia 3 sierpnia br. ukończył 10 lat – tyle już czasu ośmielam się zawracać Państwu głowę.😊

Emil Marat, Michał Wójcik „Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika”

Wydawca: Wielka Litera Sp. z o.o., Warszawa 2024

Z żołnierzem oddziału Kierownictwa Dywersji Armii Krajowej, powstańcem warszawskim Stanisławem Likiernikiem (1923-2018), przyjacielsko i z należnym mu szacunkiem (zważywszy m.in. dużą różnicę wieku) dyskutują dwaj znani dziennikarze i autorzy książek historycznych: Emil Marat (ur. 1971) i Michał Wójcik (ur. 1969; zbieżność imienia i nazwiska ze znanym politykiem przypadkowa). Rozmowy toczą się w 2013 r. (pierwsze wydanie tej książki ukazało się w roku 2014). Trudno je określić mianem „wywiadu rzeki”, ponieważ autorzy nieraz polemizują ze Stanisławem Likiernikiem i pozostają przy swoim zdaniu, na dowód przytaczając fragmenty relacji (opublikowanych albo tylko zasłyszanych) innych uczestników lub świadków dyskutowanych wydarzeń. Bywa też, iż uzupełniają podawane przez niego informacje. Zatem są to rozmowy trzech ekspertów, z których ten najstarszy dysponuje, obok nabytej po wojnie dużej wiedzy historycznej, przede wszystkim własnym, niebagatelnym doświadczeniem życiowym. Tytułowym Made in Poland sam się też on określił, gdy stwierdził po przybyciu do Francji w 1946 r., jak bardzo się odróżnia od obywateli swojej drugiej, przybranej ojczyzny (paszportem francuskim dysponował już w roku 1957). Jego wspomnienia obejmują:

Ø  pochodzenie z patriotycznej polskiej rodziny, w poprzednich pokoleniach żydowskiej; ojciec Stanisława Likiernika już się za Żyda nie uważał, był oficerem kawalerzystą, następnie pełnił służbę w polskim wywiadzie,

Ø  beztroskie dzieciństwo i wczesną nastoletnią młodość (do wybuchu wojny),

Ø  przystąpienie do zbrojnego podziemia ZWZ/AK; Stanisław Likiernik krytycznie odnosi się do konspiracyjnych, wojskowych szkoleń teoretycznych i praktycznych, negatywnie też ocenia oficerów wykładowców,

Ø  akcje dywersyjne, w których uczestniczył lub tylko o nich wiedział,

Ø  udział w powstaniu warszawskim, kilkakrotne cudem uniknięcie śmierci (został trzy razy ranny), przebranie się w cywilne ubranie i niepójście do niewoli,

Ø  niezwykle krytyczną ocenę decyzji o wybuchu powstania warszawskiego – zarówno w odniesieniu do ówczesnych uwarunkowań politycznych, jak i do wyboru momentu podjęcia walk,

Ø  nielegalne (przez „zieloną granicę”) opuszczenie Polski w 1946 r., spotkanie z ojcem we Francji, który przebywał tam po wyjściu z oflagu,

Ø  stopniowe ułożenie sobie życia we Francji: założenie rodziny, kariera zawodowa,

Ø  długoletnie utrzymywanie kontaktów przyjacielskich z kolegami oraz koleżankami z konspiracji i z powstania, częste odwiedzanie Polski.

Smaczku lekturze dodają liczne elementy inteligentnej ironii, zauważalne w wypowiedziach rozmówców. Napotykamy również na dość ostre słowa krytyki Stanisława Likiernika pod adresem pewnych autorów książek historycznych o tematyce okupacyjnej. Emil Marat i Michał Wójcik starają się go nieco tonować, sami mając czasem odmienne poglądy. Przykładowo: na str. 309 i 311 zawarte jest ich raczej słuszne przypuszczenie, że Marcelego Nowotko zastrzelili w listopadzie 1942 r. żołnierze Tajnej Organizacji Wojskowej (w 1943 r. włączonej do AK i przeorganizowanej w jeden z oddziałów Kedywu), natomiast Stanisław Likiernik podobny pogląd, wyrażany również przez Dariusza Baliszewskiego, uznaje za cyt. „całkowitą bzdurę” (str. 68-70). Dyskusja trzech panów często też zahacza o powieść Romana Bratnego (kolegi Stanisława Likiernika z dzieciństwa, a później także z AK) pt. Kolumbowie. Rocznik 20. Roman Bratny, konstruując literacko jednego ze swych tytułowych bohaterów, a mianowicie Stanisława Skiernika o pseudonimie „Kolumb”, dokonał w książce kompilacji postaci dwóch żołnierzy Kedywu: Krzysztofa Sobieszczańskiego (1916-1950; nota biograficzna na str. 309 i 310), rzeczywiście noszącego ów pseudonim, oraz właśnie Stanisława Likiernika, będącego jednakże w konspiracji „Machabeuszem”. Wszystkich kolegów i koleżanki Stanisława Likiernika z lat wojny, oraz jego bezpośrednich przełożonych, wymienia końcowy rozdział pt. Lista obecności (str. 291-320), zawierający ich noty biograficzne. Dowiadujemy się tam m.in., którzy i które z nich to pierwowzory pozostałych bohaterów powieści Romana Bratnego.

Reasumując, miłośnicy książek traktujących realistycznie oraz bez patosu o okupacji, konspiracji i powstaniu warszawskim na pewno się nie rozczarują. Proponuję im też, aby gdzieś w bibliotece publicznej (jeśli nie domowej) odgrzebali wspomnianą powieść Romana Bratnego, a przynajmniej obejrzeli dobry serial TVP nakręcony w 1970 r. na jej podstawie, co pewien czas przypominany na różnych kanałach TV. Aktualnie (5-11.08.2026) w dni powszednie w TVP Historia. Podkreślam tu wspaniałą grę aktorską Jana Englerta, odtwórcę roli dowódcy, powieściowego Zygmunta – będącego kompilacją postaci Zygmunta Zabierzowskiego (1916-1978; nota biograficzna na str. 318 i 319) oraz Stanisława Sosabowskiego „Stasinka” (1917-2000; nota biograficzna na str. 310 i 311). Sam Roman Bratny (1921-2017; nota biograficzna na str. 294-296) to w książce Jerzy (alter ego autora „Kolumbów”), w filmie doskonale zagrany przez Władysława Kowalskiego. Natomiast powieściowego Stanisława Skiernika - „Kolumba” (będącego, jak powyżej wspomniano, mixem postaci Stanisława Likiernika i Krzysztofa Sobieszczańskiego), sugestywnie odtworzył w filmowym serialu aktor Jerzy Matałowski.