czwartek, 25 czerwca 2026

„Historia, której nie było”. Autorka: Agnieszka Jankowiak-Maik

 

Agnieszka Jankowiak-Maik „Historia, której nie było”

Wydawnictwo Otwarte sp. z o.o., Kraków 2022

Pani „psorka od historii” napisała niezwykle interesującą książkę, skierowaną do ambitnych pasjonatów przedmiotu, którego naucza w poznańskim liceum. Na warsztat wzięła pokutujące w świadomości publicznej mity, stereotypy, półprawdy i uproszczenia – na początku każdego z dziesięciu rozdziałów przypominając je, a następnie rozprawiając się z nimi. Większość z nich dotyczy historii Polski. Dzięki lekturze czytelnik dowiaduje się, jak się faktycznie przedstawiały te zaistniałe w przeszłości wydarzenia, oraz ile prawdy (i czy w ogóle) jest w odwiecznych, z pokolenia na pokolenie, przekazach społecznych. Autorka oparła swe argumenty na konkretnych faktach, przywołała także opinie uznanych, akademickich badaczy dziejów. Poruszyła nw. zagadnienia.

1.     Chrzest Mieszka I (966 r.) a chrzty mieszkańców jego ziem. Początkowa słabość infrastruktury organizacyjnej Kościoła. Dość długie utrzymywanie się wierzeń pogańskich.

2.     Peryferyjne znaczenie bitwy pod Cedynią (972 r.) i czy rzeczywiście rozegrała się ona pod Cedynią. Fikcyjność bitwy na Psim Polu pod Wrocławiem, gdzie w 1109 r. woje Bolesława Krzywoustego mieli pokonać najeźdźcze wojska króla (wkrótce cesarza) Henryka V.

3.     Potomkinie i potomkowie króla Kazimierza III Wielkiego (1310-1370) z prawego i nieprawego łoża, ich pogmatwane losy. Okoliczności, w których omal nie doszło do przedłużenia linii Piastów na polskim tronie – w osobie księcia Kaźka Słupskiego, wnuka Kazimierza Wielkiego.

4.     Postacie trzech królowych Polski: Jadwigi Andegaweńskiej (1373-1399), Bony Sforzy (1494-1557) i Anny Jagiellonki (1523-1596). Ich znaczenie dynastyczne oraz osobisty wpływ na zagraniczną i wewnętrzną politykę państwa.

5.     Pośmiertne symbole – „życie po życiu” biskupa św. Stanisława (1030-1079), straconego na rozkaz króla Bolesława Śmiałego (1042-1082), Juliana Ordona (1810-1877) - obrońcy warszawskiej reduty w 1831 r., oraz „Janka Wiśniewskiego”, a faktycznie Zbigniewa Godlewskiego (1952-1970), młodego pracownika Stoczni Gdańskiej (nb. syna oficera ludowego WP), śmiertelnej ofiary wydarzeń grudniowych 1970 r.

6.     Ważne daty w listopadzie 1918 r., z których dzień 11 listopada wybrano na Święto Niepodległości – co jednak następowało stopniowo, a ostatecznie (na mocy ustawy sejmowej) dopiero w 1937 r.

7.     Zwycięska walka kobiet o otrzymanie praw wyborczych w odrodzonej w 1918 r. Polsce. Rzekome argumenty „parasolkowe” i faktyczne merytoryczne. Dyskusja delegacji pań z Naczelnikiem Państwa. Obrady Zjazdu Kobiet w grudniu 1918 r.

8.     Sierpniowy „cud nad Wisłą” w roku 1920. Politycznym oponentom Józefa Piłsudskiego trudno było go uznać za sprawcę zwycięstwa w bitwie warszawskiej, a zatem przypisano je, jakże by inaczej, Matce Boskiej. W rozdziale tym autorka przedstawia rzeczywiste okoliczności polskiej wygranej. Podkreśla również, w ślad za lordem D’Abernonem, wielkie znaczenie owej bitwy dla historii Europy.

9.     Zarys historii polskiego antysemityzmu, w tym pogromów antyżydowskich. Bzdurne ich teologiczne i kryminalne, propagandowe uzasadnianie na przestrzeni wieków, m.in. przez ks. Piotra Skargę (1536-1612).

10.  Opinia premiera Winstona Churchilla (1874-1965) o lotnikach, zwycięzcach w bitwie o Anglię w 1940 r., oraz o Polsce i Polakach.

Pani Agnieszka Jankowiak-Maik, podkreślając we wstępie do książki jej poznawczo-edukacyjny charakter, napisała, że może ona również zaskoczyć osoby już dobrze znające historię. Przyznaję, iż początkowo, rzuciwszy okiem na spis treści (str. 7-9), wskazujący tematykę opracowania, lekko się uśmiechnąłem. Byłem przekonany, że raczej się już jedynie utwierdzę w posiadanej wiedzy, ew. może poczytam o jakichś innych, nowych punktach widzenia. Nie doceniłem autorki, a więc chapeau bas, Pani Agnieszko. Dzięki rozdziałowi V poznałem popowstaniowe losy Juliana Ordona, a dzięki rozdziałowi IX wielowiekowy polski (i nie tylko polski) złowrogi fenomen wiary w (cyt.) „wampirycznych Żydów”. Dość ogólnie obydwa te zagadnienia nie były mi wcześniej obce, jednakowoż nie znane aż w takich licznych i frapujących szczegółach, jak przeczytałem o nich w książce. Także o aktywnej, osobistej działalności politycznej królowych Jadwigi Andegaweńskiej i Anny Jagiellonki dowiedziałem się więcej dopiero z rozdziału IV. Reasumując, polecam Państwu tę interesującą lekturę, napisaną przystępnie i będącą w sam raz na właśnie rozpoczynające się letnie, urlopowo-wakacyjne dni.

czwartek, 18 czerwca 2026

„Pogrom 1905”. „Pogrom 1906”. „Pogrom 1907”. Autor: Wacław Holewiński

 

Wacław Holewiński „Pogrom 1905”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2018

Wacław Holewiński „Pogrom 1906”. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2019

Wacław Holewiński „Pogrom 1907”. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2020

Czytamy trzytomową powieść historyczną opartą na faktach. Oprócz fikcyjnych występują w niej postacie rzeczywiste, a wśród nich także osoby trwale zapisane w historii. W zakończeniu trylogii autor informuje, iż poświęca ją tym, o których (cyt.) Polska o większości z nich zapomniała, a my nie mamy prawa. Dalej zamieszcza Listę straconych na stokach Cytadeli Warszawskiej w okresie 1904-1909, liczącą 181 nazwisk bojowców Polskiej Partii Socjalistycznej.

Przebywamy w Królestwie Kongresowym w tytułowych latach 1905-1907, przede wszystkim w Warszawie, której otrzymujemy dokładną charakterystykę, uwzględniającą zamieszkującą ją ówcześnie ludność oraz zabudowę i topografię miasta. Proponuję mieć plan Warszawy pod ręką, albowiem oprócz historycznych autor podaje w przypisach także obecne nazwy ulic, informuje również o aktualnych adresach kamienic, jeśli te wspomniane w powieści do dziś się zachowały. Miasto ma dwa skrajnie różne oblicza. Oprócz zamożności części mieszkańców, różnorodności imprez rozrywkowych i kulturalnych, luksusowych domów i lokali mieszkalnych, pałaców i pałacyków, drogich restauracji i kawiarń, istnieją w nim wielka bieda, ciasnota i fatalny stan sanitarny mieszkań w dzielnicach robotniczych, bezrobocie, głód, prostytucja, złodziejstwo, zorganizowany świat przestępczy, alkoholowe spelunki. Nad wszystkim usiłuje zapanować i wewnętrznie rozgrywać rosyjska administracja cywilna, policyjna i wojskowa, równolegle bezczelnie czerpiąc zyski z korupcji. Wysocy jej notable poruszają się z eskortą, nie zawsze potrafiącą ich ochronić. Padają od kul i bomb miotanych przez bojowców PPS. Ofiarami zbrojnych zamachów stają się również niższej rangi policjanci i żołnierze (także polskiego pochodzenia), rozszyfrowani agenci donosiciele, a nawet przypadkowi cywilni mieszkańcy, jeśli mieli pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu i czasie. Jakby tego było mało, bywa, iż polscy robotnicy strzelają do siebie nawzajem, albowiem ci zrzeszeni w endeckim Narodowym Związku Robotniczym przeciwstawiają się polityce zbrojnej przemocy, stosowanej przez patriotycznych polskich socjalistów (PPS) i internacjonalistycznych socjaldemokratów (SDKPiL). Po mieście przemieszczają się uzbrojone patrole kozackie i czerkieskie, mające prawo legitymować przechodniów, żądając od nich wszelkich wyjaśnień wyłącznie po rosyjsku. Na zewnątrz Warszawa jest już zresztą półrosyjska – wszystkie publiczne nazwy, napisy obowiązkowo muszą być w niej dwujęzyczne. Także nauczanie publiczne jest rosyjskojęzyczne, polski język wykładowy dopuszcza się jedynie w szkołach prywatnych.

Tyle o tle historycznym powieści. Jej bohaterami są Polacy, Żydzi i Rosjanie, osoby zarówno przyzwoite, jak i całkowite szwarccharaktery. Jak na dobrą literaturę beletrystyczną przystało, postacie te są ukazane bardzo realistycznie. W zależności od sytuacji radują się lub martwią, obżerają lub głodują, gonią lub uciekają, politykują, strzelają, zabijają i ranią, giną, cierpią z otrzymanych ran, chorują, marzną, kochają, uprawiają seks itd. Na kartach trylogii pojawiają się m.in.:

Ø  bojownicy i bojowniczki PPS, organizujący i wykonujący zamachy (w tym kilka nieudanych, ale z ofiarami wśród zamachowców i osób postronnych),

Ø  sympatyczni warszawscy lekarze, leczący również nieodpłatnie,

Ø  społeczni działacze filantropijni, starający się nieść pomoc ludziom ubogim, w tym rodzinom osób aresztowanych,

Ø  różnych rang żandarmi, policjanci kryminalni oraz funkcjonariusze carskiej Ochrany, działający brutalnie i podstępnie, prawie wszyscy skorumpowani, ale mający też niemałe osiągnięcia w walce z polskimi rewolucjonistami,

Ø  skutecznie infiltrujący konspirację liczni agenci Ochrany, a wśród nich piękna agentka, inteligentna, przez co bardzo niebezpieczna,

Ø  borykający się z cenzurą warszawscy dziennikarze, potrafiący sprytnie docierać do nieformalnych źródeł informacji,

Ø  polscy i żydowscy gangsterzy warszawskiego półświatka, sutenerzy i alfonsi,

Ø  prostytutki polskie i żydowskie; dziewczyny wykonujące ów zawód „z powołania” lub (znacznie częściej) przymuszone doń sytuacyjnie, także ich energiczna szefowa, burdelmama.

Reasumując, polecam Państwu tę pasjonującą lekturę, dającą opis naszej stolicy w pierwszej dekadzie XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem tytułowych pogromów mieszkańców miasta i polskości w ogóle. Zarazem też przedstawiającą obraz polskiej rewolucji 1905 roku, jakiego nie znajdziemy w szkolnych podręcznikach historii. Każdą z trzech książek urozmaicają ciekawe fotografie, przede wszystkim postaci historycznych, o których w nich mowa, oraz zdjęcia starej Warszawy. Szkoda, że bardzo małego formatu.

czwartek, 11 czerwca 2026

„Katarzyna Wielka. Nienasycona żądza życia i władzy”. Autor: Henri Troyat

 

Henri Troyat „Katarzyna Wielka. Nienasycona żądza życia i władzy”

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o., Warszawa 2023

Znany francuski pisarz stworzył interesującą biografię carycy Katarzyny II. Dokładnie przedstawił wydarzenia i towarzyszące im okoliczności, w rezultacie których niemiecka księżniczka Zofia von Anhalt-Zerbst (ur. 1729):

Ø  w 1745 r. została żoną Piotra Romanowa – następcy carskiego tronu, w 1762 r. wstępującego na ów tron jako cesarz (car) Piotr III,

Ø  a po kilku miesiącach w tymże roku 1762, po detronizacji i zgładzeniu małżonka, objęła samodzielne rządy w Rosji jako cesarzowa Katarzyna II, sprawując je aż do śmierci w roku 1796.

Czytając pasjonujący esej biograficzno-historyczny poznajemy:

·       silną osobowość Katarzyny, jej wygląd i stan zdrowia (z wiekiem bardzo zmienne), charakter, dużą erudycję, dość wszechstronne zainteresowania i znajomości,

·       rosyjski szowinizm tej Niemki na carskim tronie, imponujący bilans jej dokonań w polityce wewnętrznej i zagranicznej imperium,

·       obraz Rosji i jej mieszkańców w drugiej połowie XVIII wieku,

·       przepych życia na carskim dworze oraz intrygi, umizgi, romanse i spiski mające tam miejsce,

·       niezmiernie ciekawe charakterystyki osób należących do carskiej rodziny panującej, w tym Piotra III, jego (?) syna Pawła oraz wnuków: Aleksandra, Konstantego i Mikołaja,

·       opinie i plany Katarzyny względem męża (słusznie uznanego za półgłówka), syna (wyraźnie nielubianego) i wnuków, w których była zakochana,

·       relacje Katarzyny II z osobami władców innych mocarstw europejskich,

·       jej bardzo duży temperament erotyczny, utrzymujący się także w wieku 60+; rozumie się samo przez się, iż leciwa władczyni – pomimo znacznej otyłości, braków w uzębieniu itp. – nie narzekała na brak powodzenia u młodych, ambitnych przedstawicieli płci brzydkiej, marzących o błyskawicznej karierze przez jej łóżko,

·       sylwetki kolejnych oficjalnych kochanków Katarzyny, ich pochodzenie, zasady dobierania oraz wynagradzania, czas trwania romansów, sposoby ich kończenia,

·       olbrzymi awans i duży wpływ na politykę Rosji dwóch jej łóżkowych faworytów: Grigorija Potiomkina (młodszego od Katarzyny o 10 lat) i Płatona Zubowa (młodszego od niej o 38 lat),

·       okoliczności nagłej śmierci Katarzyny II; objęcie tronu przez cara Pawła I i odstąpienie od polityki realizowanej przez matkę,

·       wreszcie to, co polskiego czytelnika chyba najbardziej zainteresuje (i zaboli), czyli jak Katarzyna potraktowała zakochanego w niej Stanisława Poniatowskiego (przyszłego króla), oraz w jaki sposób przeprowadziła procedury trzech rozbiorów Rzeczypospolitej; autor przy okazji zwięźle przedstawia charakterystykę naszego ginącego państwa.

Przy tym ostatnim nie sposób nie podkreślić ambiwalentnego podejścia do lektury. Bohaterka książki została przez francuskiego historyka zaprezentowana neutralnie, chwilami nawet pozytywnie. Podkreślił wprowadzenie przez nią Rosji w epokę Oświecenia, zorganizowanie administracji państwa oraz duży rozwój terytorialny imperium. Natomiast pejoratywnej oceny z naszego punktu widzenia nie muszę chyba bliżej uzasadniać – to przecież cesarzowa Katarzyna II była główną sprawczynią usunięcia Pierwszej Rzeczypospolitej z mapy politycznej Europy.

Na str. 21 czytamy, że na dworze petersburskim początkowo rozważano także inną opcję mariażu następcy tronu, a mianowicie ożenienia Piotra z Marianną (Marią Anną), drugą córką naszego króla Augusta III Sasa. Wielka szkoda, że do tego nie doszło. Dziewczyny byłoby dla owego półgłówka szkoda, ale bieg historii na pewno okazałby się wtedy inny. Rzeczpospolita by ocalała, dotrwała do czasów napoleońskich. A i te przedstawiałyby się zupełnie inaczej. Rosja byłaby dużo słabsza, rządziłby nią inny car.

PS. Na zakończenie, na dowód uważnej lektury, pozwolę sobie wnieść następującą erratę: 1) na str. 12 w wierszu 4 od góry rok 1792 należy poprawić na rok 1739; 2) na str. 27 w wierszu 15 od dołu rok 1744 należy poprawić na rok 1741; 3) na str. 422 w wierszu 1 od góry imię Piotr należy zamienić na imię Paweł; 4) na str. 428 w wierszu 6 od góry wyrazy „Panowanie Pawła” należy zamienić na wyrazy „Panowanie Piotra”. Wszystko to jasno wynika z kontekstu, uważny czytelnik nie powinien mieć wątpliwości. Zastrzegam, iż ww. błędy edytorskie zauważyłem w egzemplarzu książki posiadanym przeze mnie.

czwartek, 4 czerwca 2026

„Pokój Ryski. Wspomnienia. Pertraktacje. Tajne układy z Joffem. Listy”. Autor: Jan Dąbski

 

Dziś coś dla koneserów historii!

Jan Dąbski „Pokój Ryski. Wspomnienia. Pertraktacje. Tajne układy z Joffem. Listy”

Wydawca: Graf_ika. Usługi Wydawnicze Iwona Knechta, Warszawa 2014

Wydawca zaprezentował nam reprint książki z roku 1931, napisanej przez Jana Dąbskiego specjalnie na okoliczność dziesiątej rocznicy zawarcia Traktatu Pokoju pomiędzy Polską a Rosją i Ukrainą, podpisanego w Rydze dnia 18 marca 1921 r. Jest to już więc dziś publikacja historyczna w podwójnym znaczeniu tych słów: jako traktująca o historii, ale też historyczna sama przez się („biały kruk”). Na skopiowanej stronie tytułowej wydania z 1931 r. widnieją dodatkowo wyrazy „Z 15 ilustracjami i 1 mapą”. Owe ilustracje to interesujące fotografie przede wszystkim polskich i bolszewickich uczestników rokowań pokojowych, natomiast żadnej mapy w moim egzemplarzu reprintu nie stwierdziłem. Albo pominął ją obecny wydawca, albo „zachachmęcił” pracownik księgarni internetowej, w której nabyłem książkę. Podczas lektury posiłkowałem się więc atlasem historycznym. Nieco rozczuliła mnie już trochę archaiczna składnia wyrazów oraz ortografia. Autor książki Jan Dąbski (1880-1931) był przewodniczącym polskiej delegacji do przeprowadzenia ze stroną bolszewicką rokowań w sprawie zawarcia rozejmu i pokoju. W tamtym czasie piastował stanowisko wiceministra spraw zagranicznych RP. Tak go przedstawia Wikipedia:

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_D%C4%85bski

Czytamy zatem subiektywny reportaż historyczny autorstwa wiceministra Jana Dąbskiego. W pierwszej części (pt. „Wojna polsko-sowiecka”) przedstawił zwięzły zarys przyczyn i przebiegu tej wojny, oraz propozycji pokojowych wysuwanych przed datą 14 sierpnia 1920 r., tj. do dnia wyjazdu Polskiej Delegacji Pokojowej z przyfrontowej już wtedy Warszawy na rokowania do Mińska Białoruskiego. W części drugiej pt. „Pokój preliminarny” szczegółowo opisał negocjacje ze stroną bolszewicką w Mińsku (17.08.1920 – 2.09.1920) i w Rydze (21.09.1920 – 12.10.1920). W Mińsku głównym przeciwnikiem Jana Dąbskiego, tj. przewodniczącym delegacji bolszewickiej, był Karl Daniszewski, którego w Rydze zastąpił wytrawny radziecki dyplomata Adolf Joffe. Autor niemalże in extenso przytoczył treść większości deklaracji, oświadczeń, wniosków itp., które padały z obu stron podczas rokowań pokojowych. Równolegle toczyła się wojna, a jej postępujący, zwycięski dla Polski przebieg odpowiednio determinował zachowania negocjacyjne przewodniczących i członków obydwu delegacji. Interesująco wiceminister Dąbski opisał również trudną podróż samochodami i pociągiem polskiej delegacji do Mińska Białoruskiego w warunkach wojennych (przekroczenie linii frontu), fatalne tam warunki zakwaterowania i wyżywienia, a także napotkane utrudnienia w nawiązaniu łączności z Warszawą. Stało się to głównym powodem przeniesienia rokowań do stolicy Łotwy. Strona polska już na wstępie się dowiedziała i dość szybko formalnie pogodziła (!), że negocjuje z dwoma państwami: Rosyjską Socjalistyczną Federacyjną Republiką Rad oraz Ukraińską Socjalistyczną Republiką Rad, reprezentowanymi przez wspólną delegację. Stronie bolszewickiej szalenie bowiem zależało, aby radziecką Ukrainę formalnie uczynić podmiotem trwającej wojny i rokowań pokojowych. Przy czym ciekawostką było, iż Galicji wschodniej bolszewicy nie traktowali jeszcze wówczas jako przynależnej do obszaru państwa ukraińskiego, lecz uznawali ją za odrębny byt polityczno-terytorialny. Potwierdza to powołanie przez nich latem 1920 r. tzw. Galrewkomu, czyli zalążka rządu przyszłej Galicyjskiej Socjalistycznej Republiki Rad, o czym interesująco pisze p. Michał Klimecki w książce pt. „Galicja wschodnia 1920” (proszę zerknąć do katalogu autorskiego alfabetycznego albo katalogu tematycznego 1 tego blogu). Pierwszy etap rokowań ryskich zakończyło podpisanie dnia 12.10.1920 r. „Preliminariów Pokojowych”, dających podstawę do zawarcia rozejmu (wszedł w życie dnia 18.10.1920 r.) oraz do wypracowania tekstu ostatecznego traktatu pokojowego.

Część trzecia książki, zatytułowana „Pokój definitywny”, to także szczegółowy opis negocjacji w Rydze, trwających od 17.11.1920 r. do 18.03.1921 r. Odnosiły się do kwestii terytorialnych, prawno-politycznych, finansowo-ekonomicznych oraz wymiany jeńców i zakładników. Dotyczyły m.in. reewakuacji ruchomego mienia państwowego, samorządowego i prywatnego (wywiezionego z b. Królestwa Polskiego w latach 1914 i 1915), okoliczności możliwości wyboru obywatelstwa polskiego przez mieszkańców b. Imperium Rosyjskiego, rozliczeń finansowych ze wskazanych w traktacie tytułów, zwrotu dóbr kultury etc. Sprawy negocjowano w komisjach, po czym przenoszono je na obrady plenarne. Autor szczegółowo wskazuje i objaśnia wszystkie dyskutowane zagadnienia, napotykane problemy oraz sposoby ich rozwiązywania. W tym ostatnim pomagały mu nibyprywatne, „tajne” rozmowy z Adolfem Joffe (prowadzone po niemiecku), których ustalenia przekazywano następnie członkom obu delegacji. Wiceminister Jan Dąbski pozostawał też w kontakcie roboczym z ministrem spraw zagranicznych Eustachym Sapiehą oraz z premierem Wincentym Witosem. W książce przytacza treść swoich listów do nich. Traktat Ryski, podpisany dnia 18.03.1921 r., wszedł w życie dnia 30.04.1921 r. po wymianie dokumentów ratyfikacyjnych.

Czytelnicy zainteresowani pełną treścią wynegocjowanych umów międzypaństwowych („Preliminariów Pokojowych” oraz „Traktatu Pokoju”), obydwa te dokumenty znajdą w załącznikach do książki, odpowiednio na stronach 201-205 i 206-224. Ten drugi (po polsku, rosyjsku i ukraińsku) jest również dostępny na stronie internetowej Sejmu RP. Zob. Dz.U. z 1921 r. Nr 49, poz. 300:

 https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19210490300/O/D19210300.pdf

Osobiście podczas lektury odniosłem wrażenie pewnych niedomówień ze strony autora, będącego wszak głównym architektem Pokoju Ryskiego. Po pierwsze, zdziwiło mnie, jak łatwo delegacja polska zgodziła się na niedopuszczenie do rokowań Ukraińskiej Republiki Ludowej, potwierdzając prawo delegacji radzieckiej do określenia Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad jako jedynego, niepodległego państwa ukraińskiego. A przecież zaledwie kilka miesięcy wcześniej Rząd RP za takie państwo uznał Ukraińską Republikę Ludową, sprzymierzoną z Polską i walczącą z bolszewikami po naszej stronie. W rezultacie w historiografii ukraińskiej „Ryga 1920/1921” jest po dziś dzień synonimem zdrady, analogicznie jak „Jałta 1945” w opinii historyków polskich. Druga sprawa to przemilczenie przez p. Jana Dąbskiego faktu, że w pewnym momencie strona bolszewicka była gotowa zgodzić się na korzystniejszy przebieg granicy Polski, na odcinku północno-wschodnim sięgającej dalej na wschód. Wspominają o tym niektórzy nasi historycy. Natomiast autor informuje tylko (str. 110), iż kwestię ewentualnego włączenia Mińska do Polski poddano pod głosowanie członków Delegacji Polskiej, których większość była temu przeciwna, a więc takie właśnie stanowisko przyjęto w toku prowadzonych negocjacji. Sam fakt przeprowadzenia owego głosowania musiał chyba jednak wyniknąć z pojawienia się możliwości wynegocjowania większego przyrostu terytorium RP na północnym wschodzie.

PS. Do rokowań ryskich nawiązuje m.in. p. Wacław Solski w autobiograficznej książce pt. „Moje wspomnienia” (proszę zerknąć do katalogu autorskiego alfabetycznego albo katalogu tematycznego 6 tego blogu). Wacław Solski był ich pełnoprawnym uczestnikiem, członkiem delegacji bolszewickiej.