czwartek, 12 lutego 2026

„Hoxha. Żelazna pięść Albanii”. Autor: Blendi Fevziu

 

Blendi Fevziu „Hoxha. Żelazna pięść Albanii”

Wydawca Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2022

Postać tytułowa to oczywiście Enver Hoxha (1908-1985), komunistyczny dyktator Albanii w latach 1944-1985. W publicystyce polskiej znany jako Enver Hodża (akurat tego brzmienia jego nazwiska program Word nie podkreśla czerwonym wężykiem), ale trzymajmy się wersji z książki. Czytamy bardzo interesującą opowieść biograficzną, a chociaż napisaną beznamiętnie i trochę w stylu reportażu historycznego, to chwilami ze zgrozy aż włos się jeży na głowie. Na początek jednak drobna uwaga pod adresem wydawcy. Szkoda, że książki nie uzupełniono o skrót historii Albanii, niechby tylko XX wieku. Albański autor bowiem jakby a priori przyjął, iż jest ona czytelnikowi dobrze znana. Pisząc o swym głównym bohaterze nawiązuje do wybranych wydarzeń z okresu, gdy jego ojczyzna była republiką, potem królestwem, następnie odnosi się do sytuacji z lat okupacji kolejno włoskiej i niemieckiej. A przecież nie każdy czytelnik musi się orientować w dziejach tego małego i tak peryferyjnie położonego państwa, że nawet zostało pominięte podczas obrad konferencji w Jałcie w lutym 1945 r., gdzie (cyt., str. 169) pozostawiono Albańczykom samodzielną decyzję o kształcie przyszłego ustroju. Proponuję zatem przed rozpoczęciem lektury kliknąć:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Albania .

Następnie, już podczas czytania, proszę mieć założone zakładki na str. 338-340 (Chronologia) i na str. 341-362 (Słownik najważniejszych postaci), co pomoże nie pogubić się w gąszczu wydarzeń i losów (na ogół tragicznych) polityków albańskich oraz członków ich rodzin. Zwłaszcza że albańskie imiona i nazwiska są dość trudne do zapamiętania. Autor przedstawił curriculum vitae Envera Hoxhy przez pryzmat jego indywidualnej osobowości oraz działalności w polityce wewnętrznej i międzynarodowej. Mniej więcej tak:

§  Albański dyktator pochodził z muzułmańskiej rodziny kupieckiej, nauki podstawowe pobierał w muzułmańskiej szkole religijnej. Następnie otrzymał bardzo dobre wykształcenie średnie - ukończył elitarne, najlepsze liceum w kraju. Później przez kilka lat studiował i pracował we Francji i Belgii, dyplomu żadnej uczelni jednak nie uzyskując. Przystojny, wysoki, elegancki, inteligentny i elokwentny egocentryk. Bardzo dużo czytał, sam też był autorem 68 książek. Znajomość języków obcych: francuski biegle, włoski słabo, rosyjski i turecki co nieco. Typ patologiczny (zob. rozdział 18 pt. Rozdwojona osobowość). Żonaty, ojciec dwóch synów i córki. Żona była jego bliską współpracownicą polityczną.

§  Z Komunistyczną Partią Albanii (później przemianowaną na Albańską Partię Pracy) Enver Hoxha związał się w 1941 r., będąc jednym z jej założycieli. W 1943 r. został jej przywódcą (sekretarzem generalnym). W 1944 r. partia przejęła władzę w Albanii. Rządząc partią i państwem Hoxha rozprawiał się z przeciwnikami ustroju, jak również stopniowo eliminował rzeczywistych i potencjalnych opozycjonistów wewnątrz KPA/APP. Kadrowe czystki przybierały charakter kampanijny i masowy, ofiary były mordowane nieraz w sposób sadystyczny. Bywało, że ich zwłoki bezczeszczono. Nie oszczędzono nawet znanej lewicowej działaczki będącej w ciąży, co dyktatorowi osobiście wypomniał Chruszczow (str. 200). Wiele innych osób więziono i kierowano do ciężkiej pracy fizycznej. Hoxa wykończył też niektórych osobistych i żony bliskich znajomych i przyjaciół jeszcze z lat szkolnych oraz z okresu dochodzenia do władzy. Wspólnie z żoną oglądali sfilmowane specjalnie dla nich przebiegi przesłuchań połączonych z torturami.

§  W polityce zagranicznej Enver Hoxha orientował się kolejno na Jugosławię (do marca 1948 r.), potem na Związek Radziecki (1948-1961), następnie na Chińską Republikę Ludową (1961-1978). Z dwoma pierwszymi państwami relacje Albanii stały się później wrogie. Sympatię przywódców państw demokratycznych Hoxha ostatecznie utracił, gdy nie zgodził się na spotkanie Matki Teresy, słynnej katolickiej zakonnicy z Kalkuty (późniejszej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla) z jej starą, dożywającą swych dni matką mieszkającą w Albanii – znanej zakonnicy odmówił wizy wjazdowej, a staruszce nie pozwolił wyjechać z kraju.

§  W polityce wewnętrznej Albanii stosowano skrajny terror realizowany przez policję polityczną Sigurimi. Gospodarka komunistyczna doprowadziła naród albański do nędzy, niedożywienia, a państwo do technicznego zacofania. Prześladowani byli duchowni wszystkich wyznań. W listopadzie 1967 r. formalnie zadekretowano zakaz praktykowania jakichkolwiek wyznań religijnych, a uchwalona w 1976 r. konstytucja ogłosiła Albanię państwem ateistycznym (str. 244). Religię „zastąpiono” olbrzymim, wdrożonym na skalę masową kultem osoby Envera Hoxhy.

Śmierć dyktatora w 1985 r. nie spowodowała upadku reżimu. Ogłoszono tydzień żałoby narodowej, w tym czasie (cyt., str. 334) odbywały się publiczne pokazy żalu i histerii. Zbrodniczy system padł dopiero na przełomie lat 1990 i 1991. W ramach rozliczeń osób winnych m.in. żona dyktatora spędziła 6 lat w więzieniu (1991-1997). Reasumując, polecam Państwu to opracowanie przedstawiające osobowość Kieszonkowego Stalina (wg trafnego określenia go przez p. Piotra Zychowicza), sposób sprawowania przezeń rządów w państwie i partii, w tym metodykę likwidowania najbliższych współpracowników, indywidualnie w książce wymienionych. Odnośnie tych ostatnich wyrazy współczucia nie zawsze są wskazane, jako że wśród nich byli również wspólnicy Hoxhy, współodpowiedzialni za wcześniejsze zbrodnie.

Na zakończenie przypominam historyczną ciekawostkę dotyczącą PRL, w książce pominiętą. W latach 1966-1977 przebywał w Albanii polski stalinowiec, polityczny emigrant Kazimierz Mijal (1910-2010), „odtwórca” w 1965 r. Komunistycznej Partii Polski. Jej audycje stamtąd nadawało Radio Tirana, którego nikt normalny w naszym kraju nie traktował poważnie. Przy okazji cytuję za tygodnikiem „Wprost” ze stycznia 2012 r.: W środy pojawiał się na antenie głos Kazimierza Mijala, polskiego komunisty, który zbiegł do Albanii w 1966 roku, gdyż uważał, że Polska nie jest wystarczająco komunistyczna. Swoje wystąpienia towarzysz Mijal zaczynał najczęściej od słów „Rewizjonistyczna klika rządząca PRL z imperialistycznym pachołkiem Edwardem Gierkiem na czele…" i dalej jechał równo w tej tonacji.  Jakie to już dziś „urocze”, nieprawdaż?

PS. Fotografia Envera Hoxy na okładce oraz kilka czarnobiałych zdjęć wewnątrz książki potwierdzają jego przyjemną aparycję, a wyraz twarzy sugeruje dobrotliwy charakter dyktatora. Cóż, pozory mylą!😞

Pozory mylą, jak powiedział jeż, schodząc ze szczotki ryżowej.😛

 

czwartek, 5 lutego 2026

„Miasto szpiegów. Gra wywiadów w okupowanej Warszawie”. Autor: Michał Wójcik

 

Michał Wójcik „Miasto szpiegów. Gra wywiadów w okupowanej Warszawie”

Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2025

Autor (zbieżność imienia i nazwiska ze znanym współczesnym politykiem przypadkowa) podjął tematykę ponurej nocy okupacyjnej w Warszawie, wcześniej opisywaną m.in. w interesujących książkach Jacka Wilamowskiego i Dariusza Baliszewskiego. Tytułowymi zaś wywiadami są odpowiednie jednostki organizacyjne Abwehry, Gestapo i agend Polski Podziemnej, przy czym tę ostatnią należy rozumieć nie tylko jako ZWZ/AK wraz z Delegaturą Rządu, ale jako zbiór wszystkich organizacji niepodległościowych, także tych niepodporządkowanych rządowi emigracyjnemu. Równolegle funkcjonują też struktury łże-niepodległościowe, czyli kontrolowane (przejęte lub utworzone) przez okupanta. Jednostki wywiadowcze toczą walkę na tajnym froncie, starają się obezwładnić i wyeliminować przeciwnika, ale również prowadzą własne wysublimowane gry operacyjne. Ich przykładem jest pomoc Abwehry w komunikacji oraz dyslokacji osób i środków pomiędzy ZWZ/AK a polskim rządem na wychodźstwie funkcjonującym we Francji do czerwca 1940 r., a później w Anglii. To także współpraca Gestapo (od 1943 r.) z niektórymi polskimi organizacjami konspiracyjnymi na odcinku zwalczania podziemia komunistycznego. Pośrednikami okazują się tu często polscy oficerowie – zarówno ci będący już przed wojną niemieckimi agentami, jak i pojedynczy jeńcy wzięci do niewoli w 1939 r., którzy z różnych powodów zdecydowali się współpracować z okupantem. Dołączyli do nich późniejsi konspiratorzy pojmani i przewerbowani. Autor skupia się nad ich działalnością, motywacjami, charakteryzuje ich patologiczne, tym niemniej inteligentne osobowości. Niektórzy tak się wczuli w role podwójnych agentów, że sami mieliby problemy z samookreśleniem, komu w pierwszej kolejności służą.😃 Będąc rzeczywistymi albo fałszywymi emisariuszami ZWZ/AK lub polskiego rządu emigracyjnego podróżują po Europie i wykonują zadania wywiadu niemieckiego, któremu nie przeszkadza nawet żydowskie pochodzenie niektórych z nich. Nie wszystkim udaje się przeżyć wojnę.

Część książki autor poświęca opiece ZWZ/AK nad alianckimi zbiegami z niemieckich obozów jenieckich (głównie zestrzelonymi lotnikami) i próbom ich dyslokacji do Anglii poprzez państwa neutralne. Zajmuje się również postaciami białych Rosjan, współpracujących zarówno z Abwehrą, jak i naszą konspiracją, nieraz za obopólną zgodą jednej i drugiej. Odrębnie porusza problem działalności polskiej policji tzw. granatowej oraz żydowskiej w getcie warszawskim. Kolejnymi wątkami tematycznymi książki są tzw. szmalcownictwo oraz działalność grup dywersyjnych tylko „afiliowanych” przy ZWZ/AK, tzn. wykonujących zlecenia otrzymane od organizacji Polski Podziemnej, ale nierekrutujących się z zaprzysiężonych żołnierzy konspiracji. Grupy te, oprócz realizacji zadań dywersyjnych, parają się zwykłym bandytyzmem (napadami rabunkowymi), prywatnymi porachunkami, także właśnie szmalcownictwem. To zaś dzieli się na koncesjonowane i dzikie. „Koncesjonowane” jest prowadzone pod dyskretną opieką i nadzorem Niemców, z którymi należy dzielić się łupami. Natomiast za szmalcownictwo „dzikie” można trafić na Pawiak pod zarzutem działania na szkodę państwa niemieckiego. Autor podaje przykłady jednego i drugiego, opisuje wielką tragedię zaszczutych, szantażowanych, obrabowywanych i mordowanych Żydów, oraz okrucieństwo i cynizm warszawskich bandytów. Ci drudzy działają również na szkodę Polaków. Mając pewne kontakty z Niemcami podczas wyszukiwania ukrywających się Żydów, eksponują swe znajomości z okupantem. Oferują pośrednictwo w zwolnieniu osób uwięzionych w zamian za okup. Wyłudzają od zrozpaczonych polskich rodzin z trudem zgromadzone na ów cel pieniądze. I na tym się kończy, gdyż ich możliwości akurat w tej dziedzinie, wymagającej znajomości i współdziałania z wyższymi funkcjonariuszami SS i Gestapo, są przecież żadne.

W tle mamy cały czas okupacyjną Warszawę, jej ulice, kamienice, podejrzane knajpy tętniące szemranym życiem (m.in. słynne „Piekiełko”), Warszawiaków usiłujących związać koniec z końcem. Niektórzy wybrali drogę na skróty – przewidując ostateczne zwycięstwo Trzeciej Rzeszy podjęli współpracę z okupantem, podpisali volkslistę, weszli na ścieżkę zdrady. Ale potem bywało, że wzięli udział w powstaniu warszawskim po polskiej stronie. Zdrajcami, kolaborantami i szmalcownikami zajmowały się podczas okupacji sądy podziemne, nie zawsze nieomylne. W pierwszych latach po wojnie wzięło ich na celownik (niestety nie w pierwszej kolejności) Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Natomiast łajdactwa paru z nich wyszły na jaw dopiero w XXI wieku, gdy już nie było ich wśród żyjących, ale za to wcześniej zdążyli się nacieszyć opinią zasłużonych kombatantów, po wojnie niesłusznie represjonowanych.

Na zakończenie wypada podkreślić, iż ów okupacyjny quasi pitawal warszawski autor oparł na będącej obecnie w posiadaniu IPN dokumentacji sądowej i dochodzeniowo-śledczej MBP, którą starannie weryfikował, mając na względzie metodykę śledczych UB. Za punkt wyjścia zarówno owym śledczym UB, jak i po latach autorowi, posłużyły zeznania sławnego Kazimierza Leskiego, o czym informuje we Wstępie (str. 7-13), pisząc o nim (cyt. str. 13): I to on, poniekąd, jest współautorem tej książki. Po wstępie mamy kolejne wprowadzenie pt. Udział wezmą (str. 19-26), przy którym proponuję założyć zakładkę do książki, aby podczas dalszej lektury nie pogubić się w galerii typów spod ciemnej (głównie) i jasnej gwiazdy. Każdemu z nich przypisana jest tam zwięzła notka biograficzna. Bardzo interesujące są również załączone do książki fotografie – zdjęcia jej bohaterów i antybohaterów, widoki warszawskiej okupacyjnej ulicy, kopie korespondencji oraz dokumentacji dochodzeniowo-śledczej MBP (głównie), ale też agend Polskiego Państwa Podziemnego i władz emigracyjnych.

PS. Przyznaję, iż dopiero z lektury tej książki dowiedziałem się o istnieniu niezależnych grup dywersyjnych, wykonujących zadania zlecane im przez organizacje Polski Podziemnej. Dotychczas byłem przekonany, że jedynymi dywersantami realizującymi polecenia konspiracyjnych władz PP (np. wykonywanie wyroków śmierci na zdrajcach) byli zaprzysiężeni żołnierze ZWZ/AK i Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa Delegatury Rządu.

czwartek, 29 stycznia 2026

„Silva rerum IV”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum IV”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2022

Bohaterem ostatniej części tetralogii jest ksiądz profesor Franciszek Ksawery Narwojsz (1742-1819), ulubiony bratanek Piotra Antoniego Narwojsza, wiodącej postaci powieści poprzedniej. Bieżąca akcja książki (przeplatana licznymi wspomnieniami) rozpoczyna się w roku 1770 pogrzebem Piotra Antoniego. Na uroczystości funeralne stawił się cały ród, także z nieprawego łoża - przybyła bowiem z nieślubną córką Piotra Antoniego owa Barbara Sentimani, która tak strasznie zawróciła mu w głowie w tomie trzecim. Ich córkę, Antoninę Sentimani, czeka z czasem kariera sławnej wokalistki, o czym m.in. też będziemy czytać. Na razie jednak tylko dzięki księdzu Franciszkowi Ksaweremu pozwolono jej oraz matce uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych, po których także wspomógł te kobiety materialnie na miarę swych możliwości. Antonina mu się w przyszłości odwdzięczy, i to znacznie, w chwili gdy najbardziej będzie wsparcia potrzebował. Poznajemy również dzieje gałęzi rodu wywodzącej się od Tadeusza Narwojsza (syna Piotra Antoniego), ożenionego z prostą dziewczyną z ludu, Marcjanną Matajtis. Ów gorszący mezalians wywołał furię wśród większości szlachetnie urodzonych Narwojszów (uczynili też afront nie pojawiając się na ślubie oraz nie wpuszczając państwa młodych do domu), ale nie u księdza Franciszka Ksawerego, który od początku nowożeńcom sprzyjał i w ogóle bardzo pozytywnie zapisał się w życiorysie Marcjanny.

Dzieje głównego bohatera to pasmo trosk, niepowodzeń i sukcesów (przemiennie), na tzw. życiową prostą wyszedł dopiero w połowie lat 80. osiemnastego wieku. Objął wtedy stanowisko profesora matematyki wyższej na Uniwersytecie Wileńskim, które z powodzeniem pełnił aż do emerytury. Natomiast wcześniej Franciszek Ksawery Narwojsz:

¾    w wieku kilku lat został oddany do szkoły zakonnej jezuitów, gdzie nauce początkowo towarzyszyły cierpienia ze strony starszych kolegów oraz jednego z wychowawców (pederasty pedofila); z opresji wyciągnął go interweniujący stryj Piotr Antoni,

¾    pozostał w zakonie jezuitów (aż do jego kasaty w 1773 r.), przyjął święcenia kapłańskie, ukończył studia uniwersyteckie w Wilnie,

¾    odbył dwie długie, naukowo-szkoleniowe podróże zagraniczne, rozdzielone okresami pracy w charakterze prowincjonalnego nauczyciela oraz organizatora robót hydrotechnicznych,

¾    szczególnie druga z tych podróży (1777-1783) obfitowała w wiele przygód; podczas pobytu w Niderlandach dość przypadkowo odkrył tajemnicę ostatnich lat życia i śmierci swego pradziadka, Kazimierza Narwojsza, bohatera części pierwszej tetralogii; natomiast będąc w Anglii z zupełnej nędzy został wyciągnięty tylko dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu, odpłacającemu mu za jego dobry uczynek z roku 1770,

¾    angielskie losy księdza profesora Franciszka Ksawerego Narwojsza są niezmiernie interesujące – oprócz stałego doskonalenia wiedzy (nauczył się języka angielskiego, pogłębił znajomość matematyki i astronomii) przystąpił tam do wolnomularstwa oraz przeżył płomienny romans z żoną lorda, swego pracodawcy,

¾    po powrocie do kraju nasz bohater uzyskał list polecający od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do rektora Uniwersytetu Wileńskiego, skutkujący przyznaniem mu katedry profesora matematyki; Marcjanna Narwojsz natomiast zapobiegła pozbawienia go intratnej posady kościelnej w latach przebywania za granicą.

Reasumując, lektura niezwykle pasjonująca. Czytelnika dodatkowo do niej przykuwa urokliwy sposób narracji. A w tle cały czas wielka historia – trzy rozbiory Rzeczypospolitej i epoka napoleońska. Profesor Franciszek Ksawery Narwojsz doznał nawet wątpliwego zaszczytu uczestnictwa w zbiorowych audiencjach u cara Aleksandra I i cesarza Napoleona, gdy ci kolejno pojawiali się w Wilnie. Co pewien czas, aby nie pogubić się w zawiłościach biograficznych, proszę zerkać na „Drzewo genealogiczne bohaterów Silva rerum” zamieszczone na ostatnich kartach książki. Dowiemy się też z niego m.in., że Tadeusz Narwojsz poległ w ostatnim okresie insurekcji kościuszkowskiej, a jego dwóch synów bliźniaków, których przyjście na świat zdołał uratować ksiądz Franciszek Ksawery Narwojsz, zginęło w 1812 r. podczas napoleońskiej wyprawy na Moskwę.

czwartek, 22 stycznia 2026

„Silva rerum III”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum III”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2021

Upłynęło 38 lat. Bohater trzeciej części tetralogii to Piotr Antoni Narwojsz, syn Jana Izydora, wnuk Kazimierza, prawnuk Jana Macieja. Akcja powieści toczy się w latach 1748 i 1749, gdy Piotr Antoni (ur. 1711) jest mężczyzną w sile wieku, za wyjątkiem ostatniego rozdziału, w którym akcja przeskakuje do roku 1770, a główny bohater, bardzo ciężko chory, już stoi nad grobem. Poza bieżącymi wydarzeniami mamy również liczne wspomnienia ciekawie uzupełniające rodową sagę Narwojszów. Rodzina jest teraz liczna. Rotmistrz w stanie spoczynku Jan Izydor Narwojsz przejął się bowiem szantażem spadkowym ciotki Urszuli, nakazującej mu przedłużenie rodu. Oprócz Teofili, którą poznaliśmy już w części II, spłodził wymaganych w testamencie ciotki pięciu synów, poczynając od najstarszego Piotra Antoniego. Ów okazał się być dziedzicem najbardziej udanym. Inteligencja, pracowitość oraz trzeźwe, ekonomiczne podejście do życia pozwoliły mu wydźwignąć ród Narwojszów z tarapatów finansowych, w jakie wpędził go Jan Izydor, po odejściu ze służby wojskowej interesujący się głównie kontaktami z płcią piękną. Tak bardzo, że Piotr Antoni, przebywając w rodowych włościach i przyglądając swoim mniej więcej rówieśnikom, zastanawiał się, czy to aby nie jego przyrodnie rodzeństwo.

Piotr Antoni Narwojsz został fachowym, cenionym i zaufanym ekonomem dóbr Radziwiłłów, przysparzając litewskim książętom dochodów, o swoim bynajmniej nie zapominając. Pomaga w utrzymaniu siostry i czterech młodszych braci oraz dba o własną rodzinę: żonę (młodszą o 6 lat), dwóch synów i córkę. Miałby potomstwa dużo więcej, gdyby nie cztery poronienia Placydy Amelii oraz sześć zgonów ich dzieci (w dawnych latach odnotowywano dużą śmiertelność takich maleństw). Czasy mamy pokojowe, Rzecząpospolitą rządzi król August III Sas. Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa.😊 Litewska autorka wprowadza nas w wybrane wydarzenia historyczne epoki saskiej (rzeczywiste, choć w szczegółach zbeletryzowane) oraz perypetie osobiste głównego bohatera, będące uroczą fikcją literacką. A zatem po kolei.

1.     Czytamy o strasznym pożarze Wilna w 1748 r. i w ogóle bardzo dużo o tym mieście, jego zabudowie (spalonej, odbudowywanej i ocalałej) i mieszkańcach: magnatach i szlachcie posiadających pałace i dwory w jurydykach, oraz litewskich (ale głównie polskojęzycznych) i żydowskich mieszczanach. W tle mamy pełzający antysemityzm, a w zasadzie antyjudaizm, jako że niechęci do Żydów upatrywano wówczas w ich religii, a nie rasie. Poza tym dość powszechnie obserwowane są klerykalizm i dewocja, najczęściej pod płaszczykiem hipokryzji. Piotr Antoni Narwojsz, aczkolwiek niemający całkowicie kryształowego charakteru, jawi się tu jako bardzo rozsądny i trzeźwo myślący katolicki szlachcic swego pokolenia.

2.     W opisywanym czasie opinia publiczna Rzeczypospolitej była skupiona na księciu Marcinie Mikołaju Radziwille, szokującym społeczeństwo swym zachowaniem. Otoczył się Żydami, których wspomagał materialnie, a z uczonymi rabinami toczył dysputy teologiczne i filozoficzne. Niebezpodstawnie podejrzewano, że miał nawet potajemnie dokonać konwersji na judaizm. Towarzyszyły temu pomniejsze grzeszki księcia (m.in. własny harem) oraz dwie zbrodnie jego podwładnego, który przed ścięciem zdążył w zeznaniach na mękach obciążyć księcia współodpowiedzialnością. W ówczesnym systemie prawnym groziło to karą śmierci, infamią i konfiskatą dóbr, a zatem bracia Michał Kazimierz Radziwiłł (wojewoda wileński, hetman wielki litewski), Hieronim Florian Radziwiłł oraz Jerzy Radziwiłł wynegocjowali u króla akt ubezwłasnowolnienia Marcina Mikołaja Radziwiłła oraz ustanowienia ich rodowej kurateli nad nim. Ową decyzję należało zgodnie z ówczesnym prawem ogłosić i wprowadzić w życie, czego dokonali książę Hieronim Florian oraz nasz Piotr Antoni, występujący jako pełnomocnik księcia Michała Kazimierza (a wcześniej w roli jego zaufanego wywiadowcy). Jak do tego doszło, oraz jak przebiegało nie bez komplikacji, za to wraz z ubocznymi sensacyjnymi wątkami, przeczytamy w książce.

3.     Autorka dużo uwagi poświęca swojemu bohaterowi, opisując jego działalność zawodową oraz życie osobiste rodzinne i osobiste pozarodzinne. O ile w sferze gospodarczej towarzyszą Piotrowi Antoniemu zazwyczaj sukcesy, to już absolutnie nie można tego odnieść do jego spraw intymnych. Nie chcąc zdradzać szczegółów powieści napiszę jedynie, iż życie małżeńskie najczęściej dobrze wygląda tylko na obrazie (fotografii wówczas jeszcze nie wynaleziono). Natomiast prawdziwa miłość potrafiła na trzydziestosiedmioletniego, żonatego mężczyznę spaść znienacka, najpierw go bezgranicznie uszczęśliwić, by później, również ekstremalnie, uczynić zrozpaczonym. Dodam jeszcze, iż nie było to uczucie tylko platoniczne, Piotr Antoni szalał bowiem z wielkiej namiętności. Miłość nie wygasła nawet wtedy, gdy już poznał całą prawdę o osobie swej ukochanej panny Balbetty, a faktycznie zaś pani Barbary Sentimani, żony hochsztaplera i oszusta, wspólniczki męża w niecnym procederze. Przy tym urodziwej oraz posiadającej ponadprzeciętne zdolności i wyuczone umiejętności w dziedzinie ars amandi.

Reasumując, powieść należy uznać za pasjonującą beletrystycznie i zarazem historycznie poznawczą. Wkraczamy w magnacko-szlachecki oraz mieszczański świat Wielkiego Księstwa Litewskiego połowy XVIII wieku, w którym dominuje język polski. Uczestniczymy w balach i ucztach w pałacach Radziwiłłów, ze szczegółami dowiadujemy się, co i jak tam tańczono, jak zabawiano się, co jedzono i pito. Zainteresowanie czytelnika powiększa też sposób narracji powieści, uwzględniający myśli, refleksje i w ogóle życie wewnętrzne głównego bohatera.

czwartek, 15 stycznia 2026

„Silva rerum II”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum II”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2019

Akcja drugiej części tetralogii toczy się w latach 1707-1710, głównie w Wilnie, Birżach i Milkontach. Upłynęło 40 lat. Nieliczni bohaterowie, którzy przeżyli, dobiegają i przekraczają sześćdziesiątkę, wiek na tamte czasy sędziwy. Ci zaś, których wśród żyjących już nie ma, pozostają obecni we wspomnieniach, stąd się więc dowiadujemy, kiedy i jak zeszli z tego świata. Nie do końca dokładnie, ponieważ jedna z ważnych postaci tylko sfingowała własną śmierć (wyjaśnienie tajemnicy dopiero w tomie IV). Historia odciska piętno na życiu bohaterów powieści, trwa wielka wojna północna 1700-1721, pustosząca m.in. Litwę. Przez teren całej Rzeczypospolitej przewalają się wojska szwedzkie, rosyjskie oraz własne litewskie i koronne. Nieco wcześniej Litwini wyrzynali się wzajemnie w wojnie domowej pomiędzy stronnikami Sapiehów i innych rodów magnackich (bratobójcza bitwa pod Olkienikami). Jak by tego było mało, kraj wyludnia epidemia dżumy. Skutkiem jej oraz niszczących kraj wojen staje się wielka klęska głodu, nieomijająca nawet, wydawałoby się zamożnych, dworów szlacheckich. Właśnie w tle tych tragicznych wydarzeń biegnie życie bohaterów. Tych głównych jest troje: dobrze zapamiętana z poprzedniej powieści Urszula z Narwojszów Birontowa, jej bratanek (syn Kazimierza) Jan Izydor Narwojsz oraz Anna Katarzyna z Kotowiczów Narwojszowa, żona Jana Izydora. Bohaterowie natomiast drugoplanowi to wileński lekarz Żyd Gordon, szwedzki oficer Magnusson, rosyjski pułkownik Fomin oraz znany z poprzedniej powieści Jonelis Tarwid, teraz występujący jako stary Jan Żołnierz. Rotmistrz Jan Izydor Narwojsz służy w wojsku litewskim, kwateruje w Birżach, gdzie ma kłopoty z formalnym sojusznikiem, czyli dowódcą oddziału armii rosyjskiej, a także stara się niedopuścić do rozprzestrzenienia się ogniska dżumy.

Małżeństwo Jana Izydora z Anną Katarzyną trudno byłoby uznać za udane (intymne tego szczegóły w książce). Rotmistrz, służbowo wezwany z Wilna do Birż, wysyła żonę do swych rodowych Milkont, gdzie ta przeżywa kilkumiesięczną okupację dworu przez oddział szwedzkich maruderów (jeszcze bardziej intymne, z tym związane szczegóły, również znajdziemy w książce). Spokój tam zapanowuje na jakiś czas dopiero gdy przybywa Urszula, wcześniej doświadczająca prozy życia w ogarniętym dżumą i głodem Wilnie, o czym też dużo czytamy. W Milkontach Urszula podejmuje działania mające na celu niewymarcie rodu Narwojszów (jak dotąd Jan Izydor i Anna Katarzyna doczekali się tylko jednego dziecka, kilkuletniej córeczki Teofili). Duży spadek po sobie uzależnia od spełnienia przez bratanka dość wygórowanego żądania o charakterze prokreacyjnym. Urszula nostalgicznie wspomina też swoje skomplikowane życie rodzinne, małżeństwo z Janem Kirdejem Birontem, oraz tragiczne losy trzech z nim synów: Jana Macieja, Samuela Hieronima i Sebastiana. Tworzy to pomost pomiędzy pierwszą i drugą częścią tetralogii, wypełnia czterdzieści dzielących je lat. Dodać przy tym należy, iż litewska autorka w sposób pasjonujący prowadzi całość akcji powieści, nieprzerwanie utrzymując czytelnika w napięciu. Po mistrzowsku przedstawia też stronę psychologiczną, silne uczucia oraz intymności swoich bohaterów (w tym także intymności inwersyjne, wówczas prawnie surowo zakazane). Gmatwa również ich losy takimi m.in. przypadkami, jak niedojście listu do adresata. Powieść kończy się, gdy nad dworem w Milkontach zawisa straszne, szwedzko-rosyjskie niebezpieczeństwo.

PS. Celem dokładniejszego poznania tła historycznego akcji książki zachęcam do przeczytania odpowiednich rozdziałów podręcznika do historii Polski, traktujących o wojnie domowej na Litwie w 1700 r. oraz uczestnictwie Rzeczypospolitej w wojnie północnej lat 1700-1721. Zamiennie można zajrzeć do Wikipedii:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_domowa_na_Litwie_(1700)

https://pl.wikipedia.org/wiki/III_wojna_p%C3%B3%C5%82nocna

 

czwartek, 8 stycznia 2026

„Silva rerum”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

W pierwszym miesiącu br. pragnę zawrócić Państwu w głowie czterema pasjonującymi powieściami historycznymi współczesnej litewskiej pisarki Kristiny Sabaliauskaite. Dzisiejszy i kolejne trzy tu styczniowe artykuły poświęcam sadze rodu Narwojszów, w sposób niezwykle urokliwy przedstawionej przez autorkę bestsellerowej dziś na Litwie tetralogii. Pisarka prowadzi narrację w sposób gawędziarski i empatyczny sama, albo powierzając ją bohaterom powieściowym. Często wybuchamy śmiechem, ale bywa też, iż mamy łzy w oczach lub zaciskamy pięści z wściekłości. Oprócz wartkiej akcji jest też realistycznie ukazane tło historyczne, przyrodniczo-geograficzne, socjologiczne i kulturowe tamtych czasów. Osobiście czytałem wszystkie cztery tomy nieprzerwanie zachwycony. Proszę mi uwierzyć i również sięgnąć po tę lekturę. Na moją odpowiedzialność.😊 Założę się, że już po przeczytaniu pierwszego rozdziału pierwszego tomu trudno się będzie Państwu od książki oderwać.😊 A o autorce tak powiada Wikipedia:

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Kristina_Sabaliauskait%C4%97

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2020

Akcja pierwszej części tetralogii toczy się w Wielkim Księstwie Litewskim w latach 1659-1667, przy czym bohaterowie powieści we wspomnieniach wielokrotnie powracają do zdobycia Wilna w sierpniu 1655 r. przez wojska cara Aleksego I i dokonanego wówczas spalenia miasta oraz grabieży i rzezi mieszkańców. Zdarzyło się to podczas wojny polsko-rosyjskiej trwającej (z przerwami) w latach 1654-1667, przy czym Wilno zostało odbite z rąk Moskali dopiero w roku 1660. Poza tym jednak „wielka historia” pojawia się na kartach książki raczej na drugim planie, natomiast zgodnie z jej tytułem przede wszystkim skupiamy się na dziejach bogatego szlacheckiego rodu Narwojszów. A propos tytułu cytuję przypis ze str. 12: Silva rerum (łac.) – „las rzeczy”, popularna w XVI-XVIII w. przekazywana z pokolenia na pokolenie księga domowa, w której oprócz wydarzeń z życia rodziny, takich jak daty narodzin, ślubów i śmierci, zapisywano także rozmaite sentencje, wiersze i przysłowia, uroczyste toasty, przemówienia i panegiryki.

Głównymi bohaterami rodowej sagi są seniorzy (rodzice) Elżbieta z Siedleszczyńskich Narwojszowa i Jan Maciej Narwojsz, oraz ich dzieci (bliźnięta, ur. 1649) Urszula i Kazimierz. Te drugie poznajemy gdy są psotnymi dziesięciolatkami, żegnamy zaś osiemnastolatków już ze sporym bagażem przeżyć. Na kartach powieści stykają się z innymi, również frapującymi postaciami, czy to w Narwojszowych rodowych Milkontach i okolicy, czy w stołecznym, liżącym rany i odbudowywanym Wilnie. Niewątpliwie najbardziej interesującymi z nich okażą się ubogi szlachcic Jonelis Tarwid, zamożny szlachcic Jan Kirdej Biront oraz ksieni (przełożona) w Klasztorze Bernardynek, Konstancja Sokolińska. Nie zamierzając jednakże streszczać powieści dalej informuję tylko, że dzięki niej poznajemy:

§  blaski i cienie życia mieszkańców bogatego dworu szlacheckiego i takiegoż biednego dworku,

§  tragiczne losy Wilnian podczas wspomnianego na wstępie najazdu moskiewskiego,

§  obraz Wilna (miasta i mieszczan) powracającego do życia, odbudowującego się po pożarach, dewastacjach, rabunkach, gwałtach i mordach,

§  środowisko akademickie (uniwersyteckie) Wilna, zainteresowania naukowe i pozanaukowe braci studenckiej (z akcentem na te drugie),

§  rozpustne życie bogatych litewskich młodzieńców, głęboko skrywane przed otoczeniem, w którym również nie brakowało hipokrytów płci obojga,

§  bogobojną, codzienną egzystencję mniszek za murami klasztoru żeńskiego, przedstawioną sugestywnie niczym „reality show”,

§  przebieg probacji, obłóczyn i przerwanego nowicjatu w Zakonie Bernardynek,

§  dzieje miłości od pierwszego wejrzenia, w dosłownym słów tych znaczeniu,

§  smutne konsekwencje przedawkowania afrodyzjaku (hiszpańskiej muchy).

Autorka wspaniale zaprezentowała postacie swoich bohaterów, wniknęła w głębie ich osobowości, przedstawiła ich charaktery, ambicje, zdolności, oprócz czynów opisała myśli, marzenia, refleksje i rozterki wewnętrzne. Koniec powieści pozostawia ich (poza jednym, który ubył) na życiowym rozdrożu. Dodam jeszcze, iż słowo „Polska” w książce się nie pojawia, natomiast mowa jest w niej o Litwie i Koronie. Jednakże opisywane postacie rozmawiają i piszą po polsku (czasem też po łacinie).

PS. Celem lepszego zrozumienia tła historycznego akcji książki zachęcam do przeczytania odpowiedniego rozdziału podręcznika do historii Polski, traktującego o wojnie polsko-rosyjskiej wybuchłej w 1654 r. po zawarciu ugody perejasławskiej, w której Chmielnicki oddał Ukrainę naddnieprzańską we władanie cara Rosji. Zamiennie można zajrzeć do Wikipedii:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_(1654%E2%80%931667)

 

poniedziałek, 29 grudnia 2025

„Mao. Nieznana historia”. Autorzy: Jung Chang, Jon Halliday

 

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę najpierw udanej imprezy sylwestrowej, a następnie już Szczęśliwego Nowego 2026 Roku, który oby przyniósł Wam spełnienie marzeń oraz planów życiowych, także tych najskrytszych osobistych i zawodowych.

Jung Chang, Jon Halliday „Mao. Nieznana historia”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015

Autorami tego obszernego opracowania popularnonaukowego jest małżeństwo historyków. Ona (ur. 1952) to brytyjska pisarka pochodzenia chińskiego, zaś on (ur. 1939) to historyk irlandzki. Ww. informację zaczerpnąłem z Wikipedii, wydawca książki o jej autorach prawie nic nie napisał. Jedynie na odwrocie okładki znajdujemy zdjęcie eleganckiej pani Jung Chang i krótką notkę o jej twórczości literackiej, z której wynika, że jest główną autorką, a mąż tylko pomagał w ostatecznej redakcji książki (pierwszy raz wydanej w 2006 r.). Niektórzy historycy są zdania, że naukowy charakter ich pracy został skażony subiektywizmem dr Jung Chang, w przeszłości ciężko osobiście doświadczonej społeczno-politycznymi eksperymentami maoizmu. Sama sugestywnie to przedstawiła w niezwykle interesującej, biograficznej opowieści pt. Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin, jednej z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnich latach (miałem przyjemność omówić ją tu poprzednim razem).

Bardzo dobrego tłumaczenia dziś polecanej książki z języka angielskiego dokonał p. Piotr Amsterdamski. Lektura jest absolutnie nienużąca, często wręcz pasjonująca (z zastrzeżeniem jak w zakończeniu artykułu). Tytułowy (anty)bohater Mao Zedong (1893-1976), długoletni przewodniczący Komunistycznej Partii Chin, dyktator rządzący Chińską Republiką Ludową, okazał się największym – gdy chodzi o liczbę ofiar ludzkich – zbrodniarzem wszechczasów. Stalin i Hitler zajmują na tym „podium” dopiero, odpowiednio, drugie i trzecie miejsce. Autorzy doliczyli się 70 mln osób zmarłych z winy Mao tylko w czasie pokoju, a zatem bez uwzględnienia żołnierzy poległych w wojnie z Japonią i wojnie domowej z siłami rządowymi Republiki Chińskiej. Miliony te padły z głodu, z powodu ciężkiej katorżniczej pracy, także w wyniku masowych morderstw na tle politycznym, nieraz poprzedzanych wyszukanymi torturami. Autorzy nie szczędzą przy tym ich opisów, książkę trzeba uznać za przeznaczoną dla czytelników o raczej mocnych nerwach. Czytamy szczegółową biografię Mao Zedonga (Mao Tse-tunga, jak go kiedyś w naszych mediach przedstawiano). Każdy krótki rozdział (jest ich łącznie 58) opowiada chronologicznie o kolejnych wydarzeniach z życia prywatnego i polityczno-zawodowego Mao. W tytułach rozdziałów znajdujemy też przydatne informacje, ile w opisywanych czasach Mao Zedong miał lat. W tle jego biografii cały czas obserwujemy politykę światową i wpływ na nią ZSRR, USA, Japonii oraz Republiki Chińskiej (rządzonej przez Kuomintang kierowany przez Chiang Kai-sheka). Bardzo pomocne są trzy mapki Chin zamieszczone na początku książki, podczas lektury wielokrotnie do nich zaglądałem. Poniżej informuję (hasłowo i w olbrzymim skrócie) o tym, czego ważnego i nieważnego o Mao Zedongu, jego życiorysie i charakterze, prowadzonej polityce wewnętrznej i zagranicznej, możemy się dzięki dr Jung Chang dowiedzieć.

Ø  Mao pochodził z dość zamożnej chłopskiej rodziny, wykształcenie otrzymał wyższe humanistyczne (studia historyczne w uczelni kształcącej przyszłych nauczycieli). Skonfliktowany z ojcem, kochający matkę. Pierwszy ślub w wieku 14 lat z dziewczyną o 4 lata starszą. Od młodości egoista i egocentryk, żądny przywództwa nad innymi. Dobry pływak, będąc w wieku 70+ nadal zadziwiał osiągnięciami w tym sporcie. Przez całe życie niemogący się załatwić siedząc na sedesie (musiał nad nim kucać).

Ø  Uzyskanie członkostwa Komunistycznej Partii Chin (1921) i następnie pełna intryg droga do objęcia przywództwa nad nią. Szczegółowo poznajemy prawdę o tzw. Długim Marszu (1933-1935), którego maoistowska wersja-legenda dotąd obowiązuje w Chińskiej Republice Ludowej. Duża część ofiar w ludziach podczas tego marszu wynikała z kunktatorskiego sposobu dowodzenia nim przez Mao.

Ø  Wzajemne walki sił zbrojnych Komunistycznej Partii Chin i reżimu Chiang Kai-sheka, ale również ich długoletnia koegzystencja. Wymusił ją Stalin, który – obawiając się ataku Japonii na ZSRR – przede wszystkim dążył do kontynuowania i eskalacji wojny japońsko-chińskiej. Podjęcie pełnoskalowej wojny domowej w Chinach nastąpiło dopiero w 1945 r. po pokonaniu Japonii przez USA i ZSRR. Zwycięstwo sił KPCh i utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r. Ostoją Republiki Chińskiej zostaje wyspa Tajwan. Wewnętrzne i międzynarodowe przyczyny porażki armii Chiang Kai-sheka (tymi drugimi autorzy obarczają głównie USA).

Ø  Mao jako sprytny intrygant i inteligentny manipulant. „Wielki Sternik” z premedytacją dopuszczający do śmierci głodowej milionów obywateli, cyniczny doktryner powodujący destrukcję tradycyjnego chińskiego społeczeństwa i rodziny – wszystko to ramach swoistej inżynierii społecznej, w imię tworzenia nowego, utopijnego ultrakomunistycznego systemu. Prywatnie zaś hedonista lubiący bezpieczne i wygodne życie, oglądający zachodnie filmy i obżerający się smacznymi potrawami – w czasach gdy mieszkańcy ChRL histerycznie potępiali dotychczasową kulturę (z jego inspiracji i w sposób wiecowo-kampanijny) oraz masowo marli z głodu. W życiu cztery razy żonaty. Także rozwiązły erotoman – każący sobie przyprowadzać zauważone atrakcyjne artystki i pielęgniarki (niechby tylko która odmówiła!).

Ø  Bezsensowne, tragiczne w skutkach eksperymenty społeczno-ekonomiczne, w tym przede wszystkim tzw. Wielki Skok (1958-1961) oraz Rewolucja Kulturalna (od 1963 aż do 1976 roku, z największym natężeniem w latach 1966-1969), w której niezwykle aktywnie uczestniczyła czwarta żona Mao, Jiang Quing. Uzyskanie broni atomowej (1964). W partii komunistycznej terror i poszukiwanie domniemanego wroga wewnętrznego. „Wielka Czystka” w latach 1966-1967. Co pewien czas jednak taktyczna „odwilż”, przywracanie do łask represjonowanych (nieraz bardzo ciężko) niektórych byłych partyjnych opozycjonistów.

Ø  Polityka zagraniczna nastawiona na uzyskanie roli światowego supermocarstwa. Współpraca ze Stalinem, lecz po jego śmierci stopniowy „rozwód” ze Związkiem Radzieckim. Hybrydowa wojna z ZSRR w latach 1969-1971. W tym czasie flirt z prezydentem USA, Richardem Nixonem, który dopomógł Chińskiej Republice Ludowej uzyskać stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, po usunięciu z niego Republiki Chińskiej (Tajwanu). Światowa ekspansja maoizmu, dążenie do przewodzenia państwom tzw. Trzeciego Świata. Europejskim przyczółkiem ChRL stała się Albania.

Ø  Cały czas intrygi i manipulacje, rywalizacja na partyjno-rządowym szczycie. Wyeliminowanie Liu Shaoqi (zmarł w więzieniu w 1969 r.) oraz Lin Biao (śmierć w 1971 r. podczas próby ucieczki do ZSRR). Pełna dyspozycyjność i służalczość premiera Zhou Enlaia, manipulowanie procesem jego leczenia. Mao decydował, czy, kiedy i jak (!) Zhou może być operowany onkologicznie. Ostateczne przegranie przez Mao rywalizacji politycznej z Deng Xiaopingiem, przywróconym w 1973 r. do ścisłego kierownictwa partii, a w 1977 r. obejmującym jej przywództwo.

Ø  Ostatnie lata życia Mao Zedonga (1973-1976) w starczym fizycznym zniedołężnieniu, ale (cyt., str. 706): Do samego końca zachował przytomność umysłu; myślał wyłącznie o sobie i swej władzy. W owych latach dużą rolę w chińskiej polityce odgrywała tzw. Banda Czworga, której główną postacią była czwarta żona Mao, Jiang Quing (ur. 1914, zm. 1991), po śmierci męża osądzona i skazana.

Ø  Polonica? A jakże, są. Na str. 121 czytamy, że w 1932 r. jednym z ważnych agentów Kominternu w Chinach, utrzymującym ścisły kontakt z kierownictwem KPCh, był Polak Ignacy Rylski. I co mu z tego przyszło, po co mu to było?! W Internecie znajdujemy informację, że Ignacy Rylski-Lubiniecki (ur. 1893) – jak prawie wszyscy polscy komuniści w ZSRR – został zamordowany w 1937 r. w ramach Wielkiego Terroru. Z kolei ze stron 459-461 możemy się dowiedzieć o sprzeciwie Mao Zedonga wobec prawie już rozpoczętej radzieckiej interwencji zbrojnej w Polsce w 1956 r., a także o późniejszej (w 1957 r.) nieudanej próbie flirtu politycznego z Władysławem Gomułką.

Książka, jak przystało na solidne dzieło popularnonaukowe, zawiera liczne przypisy końcowe, obszerną bibliografię, oczywiście także indeks nazwisk. Na podkreślenie zasługuje również długa „Lista osób, które udzieliły wywiadów” (str. 713-727). Ze strony polskiej rozmówcami autorów byli: Jan Rowiński (niegdysiejszy dyplomata PRL w Pekinie), Lech Wałęsa (prezentacji nie wymaga) oraz Andrzej Werblan (przedstawiony tu jako doradca Władysława Gomułki w sprawach polityki zagranicznej). Reasumując, gorąco tę lekturę Państwu polecam. Pomimo naukowego charakteru jest łatwa w odbiorze. Jedyne kłopoty może sprawić używanie (niestety konieczne) chińskich imion i nazwisk, mających trudne do zapamiętania brzmienie, a nieraz także dość zbliżoną pisownię, powtarzalną w odniesieniu do pierwszego członu nazwiska. W przypadku postaci w polityce drugorzędnych może to wywoływać pewną dezorientację czytelnika, zobligowanego wtedy do przerzucania kilku, kilkunastu kartek wstecz.