czwartek, 29 stycznia 2026

„Silva rerum IV”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum IV”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2022

Bohaterem ostatniej części tetralogii jest ksiądz profesor Franciszek Ksawery Narwojsz (1742-1819), ulubiony bratanek Piotra Antoniego Narwojsza, wiodącej postaci powieści poprzedniej. Bieżąca akcja książki (przeplatana licznymi wspomnieniami) rozpoczyna się w roku 1770 pogrzebem Piotra Antoniego. Na uroczystości funeralne stawił się cały ród, także z nieprawego łoża - przybyła bowiem z nieślubną córką Piotra Antoniego owa Barbara Sentimani, która tak strasznie zawróciła mu w głowie w tomie trzecim. Ich córkę, Antoninę Sentimani, czeka z czasem kariera sławnej wokalistki, o czym m.in. też będziemy czytać. Na razie jednak tylko dzięki księdzu Franciszkowi Ksaweremu pozwolono jej oraz matce uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych, po których także wspomógł te kobiety materialnie na miarę swych możliwości. Antonina mu się w przyszłości odwdzięczy, i to znacznie, w chwili gdy najbardziej będzie wsparcia potrzebował. Poznajemy również dzieje gałęzi rodu wywodzącej się od Tadeusza Narwojsza (syna Piotra Antoniego), ożenionego z prostą dziewczyną z ludu, Marcjanną Matajtis. Ów gorszący mezalians wywołał furię wśród większości szlachetnie urodzonych Narwojszów (uczynili też afront nie pojawiając się na ślubie oraz nie wpuszczając państwa młodych do domu), ale nie u księdza Franciszka Ksawerego, który od początku nowożeńcom sprzyjał i w ogóle bardzo pozytywnie zapisał się w życiorysie Marcjanny.

Dzieje głównego bohatera to pasmo trosk, niepowodzeń i sukcesów (przemiennie), na tzw. życiową prostą wyszedł dopiero w połowie lat 80. osiemnastego wieku. Objął wtedy stanowisko profesora matematyki wyższej na Uniwersytecie Wileńskim, które z powodzeniem pełnił aż do emerytury. Natomiast wcześniej Franciszek Ksawery Narwojsz:

¾    w wieku kilku lat został oddany do szkoły zakonnej jezuitów, gdzie nauce początkowo towarzyszyły cierpienia ze strony starszych kolegów oraz jednego z wychowawców (pederasty pedofila); z opresji wyciągnął go interweniujący stryj Piotr Antoni,

¾    pozostał w zakonie jezuitów (aż do jego kasaty w 1773 r.), przyjął święcenia kapłańskie, ukończył studia uniwersyteckie w Wilnie,

¾    odbył dwie długie, naukowo-szkoleniowe podróże zagraniczne, rozdzielone okresami pracy w charakterze prowincjonalnego nauczyciela oraz organizatora robót hydrotechnicznych,

¾    szczególnie druga z tych podróży (1777-1783) obfitowała w wiele przygód; podczas pobytu w Niderlandach dość przypadkowo odkrył tajemnicę ostatnich lat życia i śmierci swego pradziadka, Kazimierza Narwojsza, bohatera części pierwszej tetralogii; natomiast będąc w Anglii z zupełnej nędzy został wyciągnięty tylko dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu, odpłacającemu mu za jego dobry uczynek z roku 1770,

¾    angielskie losy księdza profesora Franciszka Ksawerego Narwojsza są niezmiernie interesujące – oprócz stałego doskonalenia wiedzy (nauczył się języka angielskiego, pogłębił znajomość matematyki i astronomii) przystąpił tam do wolnomularstwa oraz przeżył płomienny romans z żoną lorda, swego pracodawcy,

¾    po powrocie do kraju nasz bohater uzyskał list polecający od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do rektora Uniwersytetu Wileńskiego, skutkujący przyznaniem mu katedry profesora matematyki; Marcjanna Narwojsz natomiast zapobiegła pozbawienia go intratnej posady kościelnej w latach przebywania za granicą.

Reasumując, lektura niezwykle pasjonująca. Czytelnika dodatkowo do niej przykuwa urokliwy sposób narracji. A w tle cały czas wielka historia – trzy rozbiory Rzeczypospolitej i epoka napoleońska. Profesor Franciszek Ksawery Narwojsz doznał nawet wątpliwego zaszczytu uczestnictwa w zbiorowych audiencjach u cara Aleksandra I i cesarza Napoleona, gdy ci kolejno pojawiali się w Wilnie. Co pewien czas, aby nie pogubić się w zawiłościach biograficznych, proszę zerkać na „Drzewo genealogiczne bohaterów Silva rerum” zamieszczone na ostatnich kartach książki. Dowiemy się też z niego m.in., że Tadeusz Narwojsz poległ w ostatnim okresie insurekcji kościuszkowskiej, a jego dwóch synów bliźniaków, których przyjście na świat zdołał uratować ksiądz Franciszek Ksawery Narwojsz, zginęło w 1812 r. podczas napoleońskiej wyprawy na Moskwę.

czwartek, 22 stycznia 2026

„Silva rerum III”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum III”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2021

Upłynęło 38 lat. Bohater trzeciej części tetralogii to Piotr Antoni Narwojsz, syn Jana Izydora, wnuk Kazimierza, prawnuk Jana Macieja. Akcja powieści toczy się w latach 1748 i 1749, gdy Piotr Antoni (ur. 1711) jest mężczyzną w sile wieku, za wyjątkiem ostatniego rozdziału, w którym akcja przeskakuje do roku 1770, a główny bohater, bardzo ciężko chory, już stoi nad grobem. Poza bieżącymi wydarzeniami mamy również liczne wspomnienia ciekawie uzupełniające rodową sagę Narwojszów. Rodzina jest teraz liczna. Rotmistrz w stanie spoczynku Jan Izydor Narwojsz przejął się bowiem szantażem spadkowym ciotki Urszuli, nakazującej mu przedłużenie rodu. Oprócz Teofili, którą poznaliśmy już w części II, spłodził wymaganych w testamencie ciotki pięciu synów, poczynając od najstarszego Piotra Antoniego. Ów okazał się być dziedzicem najbardziej udanym. Inteligencja, pracowitość oraz trzeźwe, ekonomiczne podejście do życia pozwoliły mu wydźwignąć ród Narwojszów z tarapatów finansowych, w jakie wpędził go Jan Izydor, po odejściu ze służby wojskowej interesujący się głównie kontaktami z płcią piękną. Tak bardzo, że Piotr Antoni, przebywając w rodowych włościach i przyglądając swoim mniej więcej rówieśnikom, zastanawiał się, czy to aby nie jego przyrodnie rodzeństwo.

Piotr Antoni Narwojsz został fachowym, cenionym i zaufanym ekonomem dóbr Radziwiłłów, przysparzając litewskim książętom dochodów, o swoim bynajmniej nie zapominając. Pomaga w utrzymaniu siostry i czterech młodszych braci oraz dba o własną rodzinę: żonę (młodszą o 6 lat), dwóch synów i córkę. Miałby potomstwa dużo więcej, gdyby nie cztery poronienia Placydy Amelii oraz sześć zgonów ich dzieci (w dawnych latach odnotowywano dużą śmiertelność takich maleństw). Czasy mamy pokojowe, Rzecząpospolitą rządzi król August III Sas. Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa.😊 Litewska autorka wprowadza nas w wybrane wydarzenia historyczne epoki saskiej (rzeczywiste, choć w szczegółach zbeletryzowane) oraz perypetie osobiste głównego bohatera, będące uroczą fikcją literacką. A zatem po kolei.

1.     Czytamy o strasznym pożarze Wilna w 1748 r. i w ogóle bardzo dużo o tym mieście, jego zabudowie (spalonej, odbudowywanej i ocalałej) i mieszkańcach: magnatach i szlachcie posiadających pałace i dwory w jurydykach, oraz litewskich (ale głównie polskojęzycznych) i żydowskich mieszczanach. W tle mamy pełzający antysemityzm, a w zasadzie antyjudaizm, jako że niechęci do Żydów upatrywano wówczas w ich religii, a nie rasie. Poza tym dość powszechnie obserwowane są klerykalizm i dewocja, najczęściej pod płaszczykiem hipokryzji. Piotr Antoni Narwojsz, aczkolwiek niemający całkowicie kryształowego charakteru, jawi się tu jako bardzo rozsądny i trzeźwo myślący katolicki szlachcic swego pokolenia.

2.     W opisywanym czasie opinia publiczna Rzeczypospolitej była skupiona na księciu Marcinie Mikołaju Radziwille, szokującym społeczeństwo swym zachowaniem. Otoczył się Żydami, których wspomagał materialnie, a z uczonymi rabinami toczył dysputy teologiczne i filozoficzne. Niebezpodstawnie podejrzewano, że miał nawet potajemnie dokonać konwersji na judaizm. Towarzyszyły temu pomniejsze grzeszki księcia (m.in. własny harem) oraz dwie zbrodnie jego podwładnego, który przed ścięciem zdążył w zeznaniach na mękach obciążyć księcia współodpowiedzialnością. W ówczesnym systemie prawnym groziło to karą śmierci, infamią i konfiskatą dóbr, a zatem bracia Michał Kazimierz Radziwiłł (wojewoda wileński, hetman wielki litewski), Hieronim Florian Radziwiłł oraz Jerzy Radziwiłł wynegocjowali u króla akt ubezwłasnowolnienia Marcina Mikołaja Radziwiłła oraz ustanowienia ich rodowej kurateli nad nim. Ową decyzję należało zgodnie z ówczesnym prawem ogłosić i wprowadzić w życie, czego dokonali książę Hieronim Florian oraz nasz Piotr Antoni, występujący jako pełnomocnik księcia Michała Kazimierza (a wcześniej w roli jego zaufanego wywiadowcy). Jak do tego doszło, oraz jak przebiegało nie bez komplikacji, za to wraz z ubocznymi sensacyjnymi wątkami, przeczytamy w książce.

3.     Autorka dużo uwagi poświęca swojemu bohaterowi, opisując jego działalność zawodową oraz życie osobiste rodzinne i osobiste pozarodzinne. O ile w sferze gospodarczej towarzyszą Piotrowi Antoniemu zazwyczaj sukcesy, to już absolutnie nie można tego odnieść do jego spraw intymnych. Nie chcąc zdradzać szczegółów powieści napiszę jedynie, iż życie małżeńskie najczęściej dobrze wygląda tylko na obrazie (fotografii wówczas jeszcze nie wynaleziono). Natomiast prawdziwa miłość potrafiła na trzydziestosiedmioletniego, żonatego mężczyznę spaść znienacka, najpierw go bezgranicznie uszczęśliwić, by później, również ekstremalnie, uczynić zrozpaczonym. Dodam jeszcze, iż nie było to uczucie tylko platoniczne, Piotr Antoni szalał bowiem z wielkiej namiętności. Miłość nie wygasła nawet wtedy, gdy już poznał całą prawdę o osobie swej ukochanej panny Balbetty, a faktycznie zaś pani Barbary Sentimani, żony hochsztaplera i oszusta, wspólniczki męża w niecnym procederze. Przy tym urodziwej oraz posiadającej ponadprzeciętne zdolności i wyuczone umiejętności w dziedzinie ars amandi.

Reasumując, powieść należy uznać za pasjonującą beletrystycznie i zarazem historycznie poznawczą. Wkraczamy w magnacko-szlachecki oraz mieszczański świat Wielkiego Księstwa Litewskiego połowy XVIII wieku, w którym dominuje język polski. Uczestniczymy w balach i ucztach w pałacach Radziwiłłów, ze szczegółami dowiadujemy się, co i jak tam tańczono, jak zabawiano się, co jedzono i pito. Zainteresowanie czytelnika powiększa też sposób narracji powieści, uwzględniający myśli, refleksje i w ogóle życie wewnętrzne głównego bohatera.

czwartek, 15 stycznia 2026

„Silva rerum II”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum II”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2019

Akcja drugiej części tetralogii toczy się w latach 1707-1710, głównie w Wilnie, Birżach i Milkontach. Upłynęło 40 lat. Nieliczni bohaterowie, którzy przeżyli, dobiegają i przekraczają sześćdziesiątkę, wiek na tamte czasy sędziwy. Ci zaś, których wśród żyjących już nie ma, pozostają obecni we wspomnieniach, stąd się więc dowiadujemy, kiedy i jak zeszli z tego świata. Nie do końca dokładnie, ponieważ jedna z ważnych postaci tylko sfingowała własną śmierć (wyjaśnienie tajemnicy dopiero w tomie IV). Historia odciska piętno na życiu bohaterów powieści, trwa wielka wojna północna 1700-1721, pustosząca m.in. Litwę. Przez teren całej Rzeczypospolitej przewalają się wojska szwedzkie, rosyjskie oraz własne litewskie i koronne. Nieco wcześniej Litwini wyrzynali się wzajemnie w wojnie domowej pomiędzy stronnikami Sapiehów i innych rodów magnackich (bratobójcza bitwa pod Olkienikami). Jak by tego było mało, kraj wyludnia epidemia dżumy. Skutkiem jej oraz niszczących kraj wojen staje się wielka klęska głodu, nieomijająca nawet, wydawałoby się zamożnych, dworów szlacheckich. Właśnie w tle tych tragicznych wydarzeń biegnie życie bohaterów. Tych głównych jest troje: dobrze zapamiętana z poprzedniej powieści Urszula z Narwojszów Birontowa, jej bratanek (syn Kazimierza) Jan Izydor Narwojsz oraz Anna Katarzyna z Kotowiczów Narwojszowa, żona Jana Izydora. Bohaterowie natomiast drugoplanowi to wileński lekarz Żyd Gordon, szwedzki oficer Magnusson, rosyjski pułkownik Fomin oraz znany z poprzedniej powieści Jonelis Tarwid, teraz występujący jako stary Jan Żołnierz. Rotmistrz Jan Izydor Narwojsz służy w wojsku litewskim, kwateruje w Birżach, gdzie ma kłopoty z formalnym sojusznikiem, czyli dowódcą oddziału armii rosyjskiej, a także stara się niedopuścić do rozprzestrzenienia się ogniska dżumy.

Małżeństwo Jana Izydora z Anną Katarzyną trudno byłoby uznać za udane (intymne tego szczegóły w książce). Rotmistrz, służbowo wezwany z Wilna do Birż, wysyła żonę do swych rodowych Milkont, gdzie ta przeżywa kilkumiesięczną okupację dworu przez oddział szwedzkich maruderów (jeszcze bardziej intymne, z tym związane szczegóły, również znajdziemy w książce). Spokój tam zapanowuje na jakiś czas dopiero gdy przybywa Urszula, wcześniej doświadczająca prozy życia w ogarniętym dżumą i głodem Wilnie, o czym też dużo czytamy. W Milkontach Urszula podejmuje działania mające na celu niewymarcie rodu Narwojszów (jak dotąd Jan Izydor i Anna Katarzyna doczekali się tylko jednego dziecka, kilkuletniej córeczki Teofili). Duży spadek po sobie uzależnia od spełnienia przez bratanka dość wygórowanego żądania o charakterze prokreacyjnym. Urszula nostalgicznie wspomina też swoje skomplikowane życie rodzinne, małżeństwo z Janem Kirdejem Birontem, oraz tragiczne losy trzech z nim synów: Jana Macieja, Samuela Hieronima i Sebastiana. Tworzy to pomost pomiędzy pierwszą i drugą częścią tetralogii, wypełnia czterdzieści dzielących je lat. Dodać przy tym należy, iż litewska autorka w sposób pasjonujący prowadzi całość akcji powieści, nieprzerwanie utrzymując czytelnika w napięciu. Po mistrzowsku przedstawia też stronę psychologiczną, silne uczucia oraz intymności swoich bohaterów (w tym także intymności inwersyjne, wówczas prawnie surowo zakazane). Gmatwa również ich losy takimi m.in. przypadkami, jak niedojście listu do adresata. Powieść kończy się, gdy nad dworem w Milkontach zawisa straszne, szwedzko-rosyjskie niebezpieczeństwo.

PS. Celem dokładniejszego poznania tła historycznego akcji książki zachęcam do przeczytania odpowiednich rozdziałów podręcznika do historii Polski, traktujących o wojnie domowej na Litwie w 1700 r. oraz uczestnictwie Rzeczypospolitej w wojnie północnej lat 1700-1721. Zamiennie można zajrzeć do Wikipedii:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_domowa_na_Litwie_(1700)

https://pl.wikipedia.org/wiki/III_wojna_p%C3%B3%C5%82nocna

 

czwartek, 8 stycznia 2026

„Silva rerum”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

W pierwszym miesiącu br. pragnę zawrócić Państwu w głowie czterema pasjonującymi powieściami historycznymi współczesnej litewskiej pisarki Kristiny Sabaliauskaite. Dzisiejszy i kolejne trzy tu styczniowe artykuły poświęcam sadze rodu Narwojszów, w sposób niezwykle urokliwy przedstawionej przez autorkę bestsellerowej dziś na Litwie tetralogii. Pisarka prowadzi narrację w sposób gawędziarski i empatyczny sama, albo powierzając ją bohaterom powieściowym. Często wybuchamy śmiechem, ale bywa też, iż mamy łzy w oczach lub zaciskamy pięści z wściekłości. Oprócz wartkiej akcji jest też realistycznie ukazane tło historyczne, przyrodniczo-geograficzne, socjologiczne i kulturowe tamtych czasów. Osobiście czytałem wszystkie cztery tomy nieprzerwanie zachwycony. Proszę mi uwierzyć i również sięgnąć po tę lekturę. Na moją odpowiedzialność.😊 Założę się, że już po przeczytaniu pierwszego rozdziału pierwszego tomu trudno się będzie Państwu od książki oderwać.😊 A o autorce tak powiada Wikipedia:

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Kristina_Sabaliauskait%C4%97

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2020

Akcja pierwszej części tetralogii toczy się w Wielkim Księstwie Litewskim w latach 1659-1667, przy czym bohaterowie powieści we wspomnieniach wielokrotnie powracają do zdobycia Wilna w sierpniu 1655 r. przez wojska cara Aleksego I i dokonanego wówczas spalenia miasta oraz grabieży i rzezi mieszkańców. Zdarzyło się to podczas wojny polsko-rosyjskiej trwającej (z przerwami) w latach 1654-1667, przy czym Wilno zostało odbite z rąk Moskali dopiero w roku 1660. Poza tym jednak „wielka historia” pojawia się na kartach książki raczej na drugim planie, natomiast zgodnie z jej tytułem przede wszystkim skupiamy się na dziejach bogatego szlacheckiego rodu Narwojszów. A propos tytułu cytuję przypis ze str. 12: Silva rerum (łac.) – „las rzeczy”, popularna w XVI-XVIII w. przekazywana z pokolenia na pokolenie księga domowa, w której oprócz wydarzeń z życia rodziny, takich jak daty narodzin, ślubów i śmierci, zapisywano także rozmaite sentencje, wiersze i przysłowia, uroczyste toasty, przemówienia i panegiryki.

Głównymi bohaterami rodowej sagi są seniorzy (rodzice) Elżbieta z Siedleszczyńskich Narwojszowa i Jan Maciej Narwojsz, oraz ich dzieci (bliźnięta, ur. 1649) Urszula i Kazimierz. Te drugie poznajemy gdy są psotnymi dziesięciolatkami, żegnamy zaś osiemnastolatków już ze sporym bagażem przeżyć. Na kartach powieści stykają się z innymi, również frapującymi postaciami, czy to w Narwojszowych rodowych Milkontach i okolicy, czy w stołecznym, liżącym rany i odbudowywanym Wilnie. Niewątpliwie najbardziej interesującymi z nich okażą się ubogi szlachcic Jonelis Tarwid, zamożny szlachcic Jan Kirdej Biront oraz ksieni (przełożona) w Klasztorze Bernardynek, Konstancja Sokolińska. Nie zamierzając jednakże streszczać powieści dalej informuję tylko, że dzięki niej poznajemy:

§  blaski i cienie życia mieszkańców bogatego dworu szlacheckiego i takiegoż biednego dworku,

§  tragiczne losy Wilnian podczas wspomnianego na wstępie najazdu moskiewskiego,

§  obraz Wilna (miasta i mieszczan) powracającego do życia, odbudowującego się po pożarach, dewastacjach, rabunkach, gwałtach i mordach,

§  środowisko akademickie (uniwersyteckie) Wilna, zainteresowania naukowe i pozanaukowe braci studenckiej (z akcentem na te drugie),

§  rozpustne życie bogatych litewskich młodzieńców, głęboko skrywane przed otoczeniem, w którym również nie brakowało hipokrytów płci obojga,

§  bogobojną, codzienną egzystencję mniszek za murami klasztoru żeńskiego, przedstawioną sugestywnie niczym „reality show”,

§  przebieg probacji, obłóczyn i przerwanego nowicjatu w Zakonie Bernardynek,

§  dzieje miłości od pierwszego wejrzenia, w dosłownym słów tych znaczeniu,

§  smutne konsekwencje przedawkowania afrodyzjaku (hiszpańskiej muchy).

Autorka wspaniale zaprezentowała postacie swoich bohaterów, wniknęła w głębie ich osobowości, przedstawiła ich charaktery, ambicje, zdolności, oprócz czynów opisała myśli, marzenia, refleksje i rozterki wewnętrzne. Koniec powieści pozostawia ich (poza jednym, który ubył) na życiowym rozdrożu. Dodam jeszcze, iż słowo „Polska” w książce się nie pojawia, natomiast mowa jest w niej o Litwie i Koronie. Jednakże opisywane postacie rozmawiają i piszą po polsku (czasem też po łacinie).

PS. Celem lepszego zrozumienia tła historycznego akcji książki zachęcam do przeczytania odpowiedniego rozdziału podręcznika do historii Polski, traktującego o wojnie polsko-rosyjskiej wybuchłej w 1654 r. po zawarciu ugody perejasławskiej, w której Chmielnicki oddał Ukrainę naddnieprzańską we władanie cara Rosji. Zamiennie można zajrzeć do Wikipedii:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_(1654%E2%80%931667)

 

poniedziałek, 29 grudnia 2025

„Mao. Nieznana historia”. Autorzy: Jung Chang, Jon Halliday

 

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę najpierw udanej imprezy sylwestrowej, a następnie już Szczęśliwego Nowego 2026 Roku, który oby przyniósł Wam spełnienie marzeń oraz planów życiowych, także tych najskrytszych osobistych i zawodowych.

Jung Chang, Jon Halliday „Mao. Nieznana historia”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015

Autorami tego obszernego opracowania popularnonaukowego jest małżeństwo historyków. Ona (ur. 1952) to brytyjska pisarka pochodzenia chińskiego, zaś on (ur. 1939) to historyk irlandzki. Ww. informację zaczerpnąłem z Wikipedii, wydawca książki o jej autorach prawie nic nie napisał. Jedynie na odwrocie okładki znajdujemy zdjęcie eleganckiej pani Jung Chang i krótką notkę o jej twórczości literackiej, z której wynika, że jest główną autorką, a mąż tylko pomagał w ostatecznej redakcji książki (pierwszy raz wydanej w 2006 r.). Niektórzy historycy są zdania, że naukowy charakter ich pracy został skażony subiektywizmem dr Jung Chang, w przeszłości ciężko osobiście doświadczonej społeczno-politycznymi eksperymentami maoizmu. Sama sugestywnie to przedstawiła w niezwykle interesującej, biograficznej opowieści pt. Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin, jednej z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnich latach (miałem przyjemność omówić ją tu poprzednim razem).

Bardzo dobrego tłumaczenia dziś polecanej książki z języka angielskiego dokonał p. Piotr Amsterdamski. Lektura jest absolutnie nienużąca, często wręcz pasjonująca (z zastrzeżeniem jak w zakończeniu artykułu). Tytułowy (anty)bohater Mao Zedong (1893-1976), długoletni przewodniczący Komunistycznej Partii Chin, dyktator rządzący Chińską Republiką Ludową, okazał się największym – gdy chodzi o liczbę ofiar ludzkich – zbrodniarzem wszechczasów. Stalin i Hitler zajmują na tym „podium” dopiero, odpowiednio, drugie i trzecie miejsce. Autorzy doliczyli się 70 mln osób zmarłych z winy Mao tylko w czasie pokoju, a zatem bez uwzględnienia żołnierzy poległych w wojnie z Japonią i wojnie domowej z siłami rządowymi Republiki Chińskiej. Miliony te padły z głodu, z powodu ciężkiej katorżniczej pracy, także w wyniku masowych morderstw na tle politycznym, nieraz poprzedzanych wyszukanymi torturami. Autorzy nie szczędzą przy tym ich opisów, książkę trzeba uznać za przeznaczoną dla czytelników o raczej mocnych nerwach. Czytamy szczegółową biografię Mao Zedonga (Mao Tse-tunga, jak go kiedyś w naszych mediach przedstawiano). Każdy krótki rozdział (jest ich łącznie 58) opowiada chronologicznie o kolejnych wydarzeniach z życia prywatnego i polityczno-zawodowego Mao. W tytułach rozdziałów znajdujemy też przydatne informacje, ile w opisywanych czasach Mao Zedong miał lat. W tle jego biografii cały czas obserwujemy politykę światową i wpływ na nią ZSRR, USA, Japonii oraz Republiki Chińskiej (rządzonej przez Kuomintang kierowany przez Chiang Kai-sheka). Bardzo pomocne są trzy mapki Chin zamieszczone na początku książki, podczas lektury wielokrotnie do nich zaglądałem. Poniżej informuję (hasłowo i w olbrzymim skrócie) o tym, czego ważnego i nieważnego o Mao Zedongu, jego życiorysie i charakterze, prowadzonej polityce wewnętrznej i zagranicznej, możemy się dzięki dr Jung Chang dowiedzieć.

Ø  Mao pochodził z dość zamożnej chłopskiej rodziny, wykształcenie otrzymał wyższe humanistyczne (studia historyczne w uczelni kształcącej przyszłych nauczycieli). Skonfliktowany z ojcem, kochający matkę. Pierwszy ślub w wieku 14 lat z dziewczyną o 4 lata starszą. Od młodości egoista i egocentryk, żądny przywództwa nad innymi. Dobry pływak, będąc w wieku 70+ nadal zadziwiał osiągnięciami w tym sporcie. Przez całe życie niemogący się załatwić siedząc na sedesie (musiał nad nim kucać).

Ø  Uzyskanie członkostwa Komunistycznej Partii Chin (1921) i następnie pełna intryg droga do objęcia przywództwa nad nią. Szczegółowo poznajemy prawdę o tzw. Długim Marszu (1933-1935), którego maoistowska wersja-legenda dotąd obowiązuje w Chińskiej Republice Ludowej. Duża część ofiar w ludziach podczas tego marszu wynikała z kunktatorskiego sposobu dowodzenia nim przez Mao.

Ø  Wzajemne walki sił zbrojnych Komunistycznej Partii Chin i reżimu Chiang Kai-sheka, ale również ich długoletnia koegzystencja. Wymusił ją Stalin, który – obawiając się ataku Japonii na ZSRR – przede wszystkim dążył do kontynuowania i eskalacji wojny japońsko-chińskiej. Podjęcie pełnoskalowej wojny domowej w Chinach nastąpiło dopiero w 1945 r. po pokonaniu Japonii przez USA i ZSRR. Zwycięstwo sił KPCh i utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r. Ostoją Republiki Chińskiej zostaje wyspa Tajwan. Wewnętrzne i międzynarodowe przyczyny porażki armii Chiang Kai-sheka (tymi drugimi autorzy obarczają głównie USA).

Ø  Mao jako sprytny intrygant i inteligentny manipulant. „Wielki Sternik” z premedytacją dopuszczający do śmierci głodowej milionów obywateli, cyniczny doktryner powodujący destrukcję tradycyjnego chińskiego społeczeństwa i rodziny – wszystko to ramach swoistej inżynierii społecznej, w imię tworzenia nowego, utopijnego ultrakomunistycznego systemu. Prywatnie zaś hedonista lubiący bezpieczne i wygodne życie, oglądający zachodnie filmy i obżerający się smacznymi potrawami – w czasach gdy mieszkańcy ChRL histerycznie potępiali dotychczasową kulturę (z jego inspiracji i w sposób wiecowo-kampanijny) oraz masowo marli z głodu. W życiu cztery razy żonaty. Także rozwiązły erotoman – każący sobie przyprowadzać zauważone atrakcyjne artystki i pielęgniarki (niechby tylko która odmówiła!).

Ø  Bezsensowne, tragiczne w skutkach eksperymenty społeczno-ekonomiczne, w tym przede wszystkim tzw. Wielki Skok (1958-1961) oraz Rewolucja Kulturalna (od 1963 aż do 1976 roku, z największym natężeniem w latach 1966-1969), w której niezwykle aktywnie uczestniczyła czwarta żona Mao, Jiang Quing. Uzyskanie broni atomowej (1964). W partii komunistycznej terror i poszukiwanie domniemanego wroga wewnętrznego. „Wielka Czystka” w latach 1966-1967. Co pewien czas jednak taktyczna „odwilż”, przywracanie do łask represjonowanych (nieraz bardzo ciężko) niektórych byłych partyjnych opozycjonistów.

Ø  Polityka zagraniczna nastawiona na uzyskanie roli światowego supermocarstwa. Współpraca ze Stalinem, lecz po jego śmierci stopniowy „rozwód” ze Związkiem Radzieckim. Hybrydowa wojna z ZSRR w latach 1969-1971. W tym czasie flirt z prezydentem USA, Richardem Nixonem, który dopomógł Chińskiej Republice Ludowej uzyskać stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, po usunięciu z niego Republiki Chińskiej (Tajwanu). Światowa ekspansja maoizmu, dążenie do przewodzenia państwom tzw. Trzeciego Świata. Europejskim przyczółkiem ChRL stała się Albania.

Ø  Cały czas intrygi i manipulacje, rywalizacja na partyjno-rządowym szczycie. Wyeliminowanie Liu Shaoqi (zmarł w więzieniu w 1969 r.) oraz Lin Biao (śmierć w 1971 r. podczas próby ucieczki do ZSRR). Pełna dyspozycyjność i służalczość premiera Zhou Enlaia, manipulowanie procesem jego leczenia. Mao decydował, czy, kiedy i jak (!) Zhou może być operowany onkologicznie. Ostateczne przegranie przez Mao rywalizacji politycznej z Deng Xiaopingiem, przywróconym w 1973 r. do ścisłego kierownictwa partii, a w 1977 r. obejmującym jej przywództwo.

Ø  Ostatnie lata życia Mao Zedonga (1973-1976) w starczym fizycznym zniedołężnieniu, ale (cyt., str. 706): Do samego końca zachował przytomność umysłu; myślał wyłącznie o sobie i swej władzy. W owych latach dużą rolę w chińskiej polityce odgrywała tzw. Banda Czworga, której główną postacią była czwarta żona Mao, Jiang Quing (ur. 1914, zm. 1991), po śmierci męża osądzona i skazana.

Ø  Polonica? A jakże, są. Na str. 121 czytamy, że w 1932 r. jednym z ważnych agentów Kominternu w Chinach, utrzymującym ścisły kontakt z kierownictwem KPCh, był Polak Ignacy Rylski. I co mu z tego przyszło, po co mu to było?! W Internecie znajdujemy informację, że Ignacy Rylski-Lubiniecki (ur. 1893) – jak prawie wszyscy polscy komuniści w ZSRR – został zamordowany w 1937 r. w ramach Wielkiego Terroru. Z kolei ze stron 459-461 możemy się dowiedzieć o sprzeciwie Mao Zedonga wobec prawie już rozpoczętej radzieckiej interwencji zbrojnej w Polsce w 1956 r., a także o późniejszej (w 1957 r.) nieudanej próbie flirtu politycznego z Władysławem Gomułką.

Książka, jak przystało na solidne dzieło popularnonaukowe, zawiera liczne przypisy końcowe, obszerną bibliografię, oczywiście także indeks nazwisk. Na podkreślenie zasługuje również długa „Lista osób, które udzieliły wywiadów” (str. 713-727). Ze strony polskiej rozmówcami autorów byli: Jan Rowiński (niegdysiejszy dyplomata PRL w Pekinie), Lech Wałęsa (prezentacji nie wymaga) oraz Andrzej Werblan (przedstawiony tu jako doradca Władysława Gomułki w sprawach polityki zagranicznej). Reasumując, gorąco tę lekturę Państwu polecam. Pomimo naukowego charakteru jest łatwa w odbiorze. Jedyne kłopoty może sprawić używanie (niestety konieczne) chińskich imion i nazwisk, mających trudne do zapamiętania brzmienie, a nieraz także dość zbliżoną pisownię, powtarzalną w odniesieniu do pierwszego członu nazwiska. W przypadku postaci w polityce drugorzędnych może to wywoływać pewną dezorientację czytelnika, zobligowanego wtedy do przerzucania kilku, kilkunastu kartek wstecz.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

„Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”. Autorka: Jung Chang

 

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę wesołych, spokojnych oraz zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, w tym roku trwających aż pięć dni (razem z towarzyszącymi dniami wolnymi od pracy). W ramach świątecznego wypoczynku proponuję wygospodarować nieco czasu na ciekawą lekturę – oczywiście książki o tematyce historycznej.

Jung Chang „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2025

Po przeczytaniu tej obszernej książki, liczącej 640 bardzo przystępnie napisanych i przetłumaczonych stron, uważny czytelnik staje się niemalże sinologiem. Poznajemy historię polityczną Chin lat 1870-1978, warunki życia, pracy i nauki ludności miejskiej i wiejskiej, kulturę i obyczajowość mieszkańców, także geografię i przyrodę tych chińskich prowincji, w których przebywała autorka. A propos obyczajów: opisywane w książce nieraz bardzo odbiegały od analogicznych europejskich. Przykładem mógł tu służyć … konkubinat. Nie bez powodu nadmieniam o nim już na wstępie, jako że pierwsza z trzech tytułowych córek Chin została konkubiną w wieku 15 lat, a za mąż wyszła dopiero po śmierci konkubenta. Jej dziecko, druga tytułowa córka Chin, przyszła na świat w konkubinacie. Na życie ich obydwóch odcisnął on zatem duże piętno. Konkubinat, ten niemałżeński związek mężczyzny i kobiety, od dawna znany cywilizacji zachodniej, jest w niej uznawany, ale raczej nieeksponowany, z reguły bywa też monogamiczny. Natomiast chiński tradycyjny konkubinat okazywał się instytucją formalną, kontraktem zawieranym z uroczystą oprawą, związkiem bynajmniej nie monogamicznym – mężczyzna mógł mieć kilka konkubin jednocześnie. Nie miało przy tym znaczenia, czy był on stanu wolnego, czy żonaty. Z zastrzeżeniem jednakże, iż w tym drugim przypadku sytuacja prawna i materialna żony oraz posiadanych z nią dzieci była wyraźnie uprzywilejowana względem konkubiny i jej potomstwa z konkubentem. Konkubina zajmowała w hierarchii chińskiej rodziny dużo niższą pozycję. Musiała okazywać posłuszeństwo prawowitej małżonce i składać jej koutou, tj. (cyt. str. 28) „głęboki pokłon z pozycji klęczącej z dotknięciem podłogi czołem”. Nb. ów wyraz koutou dość często pojawia się na kartach książki, gdy opisywane w niej postacie o coś uniżenie proszą, gdy wyrażają głęboki szacunek lub wdzięczność, albo gdy … się je skrajnie poniża w ramach repertuaru upokorzeń i represji rewolucji kulturalnej.

Czytamy dwie opowieści biograficzne i jedną autobiograficzną, całość jest doprowadzona do maja 1991 r., gdy autorka już od kilkunastu lat przebywa legalnie w Wielkiej Brytanii. Trzy tytułowe postacie to babcia (po kądzieli) autorki, mama autorki i autorka osobiście. Owe trzy panie „swoje przeżyły” – co do tego czytelnik nie będzie miał najmniejszych wątpliwości. Ich losy zostały ściśle powiązane z historią Chin, a zwłaszcza z wojną chińsko-japońską, japońską okupacją części terytorium państwa (m.in. pod fikcją marionetkowego cesarstwa Mandżukuo; w książce: Manzhuguo), jak też z chińską wojną domową i represjami jej towarzyszącymi. Po zwycięstwie komunistów życiorysy bohaterek były już nierozerwalnie złączone z kolejnymi lustracjami i weryfikacjami kadr partyjno-państwowych oraz ze społeczno-ekonomicznymi eksperymentami maoizmu. Te ostatnie są tak dokładnie opisane, że czytającemu chwilami aż się włos jeży na głowie. Dowiadujemy się m.in. jak przekształcono całe Chiny w wielką hutę żelaza, jak państwo prowadziło zwycięską wojnę z wróblami (ku uciesze much), oraz jak młodzież szkolna i akademicka podczas rewolucji kulturalnej odgrywała się na swoich wymagających nauczycielach. No to teraz po kolei, oczywiście w telegraficznym skrócie.

Babcia autorki (1909-1969). Jej ojciec (pradziadek autorki), średniej rangi oficer chińskiej policji, wydał ją uroczyście w 1924 r. – w charakterze konkubiny – za generała. Ojcu, który w ten sposób liczył na kolejny awans, nie przeszkadzało, iż generał miał już żonę i kilka innych konkubin. Ze związku urodziło się dziecko – mama autorki. Babcia autorki była kobietą bardzo atrakcyjną. Po śmierci konkubenta, nie posiadając majątku, będąc 26-letnią panną z dzieckiem, wyszła za mąż za zamożnego wdowca – lekarza i zarazem farmaceutę, starszego od niej o 39 (słownie: trzydzieści dziewięć) lat, ojca czworga dorosłych dzieci. Ich gwałtowne sprzeciwy poprzedziły zawarcie ślubu – jeden z synów na znak protestu śmiertelnie się poranił. Mimo dużej różnicy wieku małżeństwo okazało się dość udane. Po śmierci męża babcia autorki poświęciła się już wyłącznie pomocy córce (mamie autorki), z czasem też opiece nad pięciorgiem wnucząt. Należy podkreślić duży, pozytywny wpływ ojczyma na wychowanie i wykształcenie pasierbicy, tj. matki autorki.

Mama autorki (ur. 1931) to kobieta inteligentna, energiczna i osobiście bardzo odważna (tę trzecią cechę zapewne odziedziczyła po ojcu generale). Mimo nieproletariackiego pochodzenia szybko zaangażowała się w chińskiej wojnie domowej po stronie komunistycznej. Nowe władze to doceniły i po zwycięstwie przyjęły ją po pewnych wahaniach do partii oraz powierzyły dość eksponowane stanowisko w administracji. Wyszła za mąż za starszego o dziesięć lat komunistycznego aparatczyka wysokiego szczebla, osobiście uczciwego i niezwykle pryncypialnego, ale skrajnego doktrynera, ślepo ufającego kierownictwu partii, stawiającego wierność ustrojowi ponad uczucia i interesy rodzinne. Przy okazji poznajemy skomplikowany system zróżnicowanych przywilejów nomenklatury komunistycznej, np. komu było wolno podróżować samochodem, a kto musiał długą trasą w tym samym czasie wędrować pieszo, komu należała się ciepła woda, a kto powinien myć się zimną, komu pozwalano wygodnie jechać pociągiem siedząc na miękkiej kanapie, a kto musiał tłoczyć się i zadowalać tam twardą ławką, itp. itd. Płeć, wiek i stan zdrowia nie miały przy tym znaczenia. Nierówności przywilejów skrupulatnie przestrzegali również oboje małżonkowie, jako że zaliczono ich do różnych grup hierarchicznego zaszeregowania. I tak np. wspólne dłuższe podróże żona odbywała oddzielona od męża, w gorszych warunkach niż miał je on (jemu to nie przeszkadzało). Oboje przejrzeli na oczy w zasadzie dopiero wtedy, gdy z profitentów systemu stali się jego ofiarami, a konkretnie ofiarami rewolucji kulturalnej (trwającej z różnym natężeniem w latach 1963-1976; za jej definitywny koniec przyjmuje się śmierć Mao Zedonga i aresztowanie „Bandy Czworga”). Czytamy, jak eskalowano szykanowanie i prześladowanie obojga małżonków, oraz jak usiłowali się przed tym bezskutecznie obronić, docierając ze skargami do przedstawicieli najwyższych władz w Pekinie. Ostatecznie obydwoje wylądowali w różnych obozach pracy przymusowej, z których wypuszczono ich dopiero na początku lat 70-tych. Z czasem zostali zrehabilitowani, choć pełna polityczna rehabilitacja męża nastąpiła już po jego śmierci. Byli rodzicami pięciorga dzieci: dwóch córek i trzech synów. Autorka urodziła się jako druga z kolei. O losach pozostałej czwórki też się z książki dowiemy.

Autorka (ur. 1952). Dzieciństwo spędziła w relatywnym komforcie – wiadomo, córka ważnych działaczy partyjno-państwowych. Sama długo i bezgranicznie była oddana idei maoizmu. W wieku 14 lat, w najgorętszym okresie rewolucji kulturalnej, wstąpiła w szeregi hunwejbinów (w książce ów termin się nie pojawia), tzn. do Czerwonej Gwardii. Wraz z tłumami podobnie zindoktrynowanej, poszczutej na starsze autorytety i ogłupionej młodzieży pielgrzymowała do Pekinu, aby doznać tam największego w życiu szczęścia – na własne oczy ujrzeć Mao Zedonga (ostatecznie udało się jej dostrzec jego plecy). W latach 1969-1972 kierowano ją do pracy fizycznej, początkowo na wsi w charakterze robotnicy rolnej, w ramach tzw. reedukacji. W 1973 r. po wielu staraniach własnych i matki (wtedy już zrehabilitowanej) dostała się na studia filologii angielskiej na Uniwersytecie Syczuańskim. W 1978 r., dzięki relatywnie dobrej (jak na warunki maoistowskiego uniwersytetu) znajomości języka angielskiego, wspartej protekcją, udało jej się zakwalifikować na wyjazd na stypendium do Wielkiej Brytanii. Tam zrobiła doktorat, wyszła za mąż za naukowca pochodzenia irlandzkiego i, jak się łatwo domyśleć, do Chińskiej Republiki Ludowej już nie powróciła. Podróżowała do Chin później kilkakrotnie, m.in. celem zebrania materiałów do kolejnej książki – biografii Mao Zedonga pt. „Mao. Nieznana historia”, którą napisała wraz z mężem (omówię ją tu następnym razem, jeszcze w tym roku). Jej obydwie publikacje pełnych wydań doczekały się tylko na Tajwanie, gdyż autokratyczne władze ChRL nie zezwalają na ich druk (krążą tam jedynie w wersjach pirackich). Państwo chińskie, jakkolwiek zdecydowanie odrzuciło większość maoistowskich „reform” ekonomiczno-społecznych, to jednak kultywuje pamięć o ich autorze, po śmierci zabalsamowanym i spoczywającym w monumentalnej budowli mauzoleum w Pekinie. Władze uprawiają też odpowiednio spreparowaną politykę historyczną, nie do pogodzenia z demaskatorskimi publikacjami pani doktor Jung Chang.

Reasumując, gorąco Państwu polecam tę niezwykle pasjonującą opowieść o Chinach, przedstawioną przez pryzmat losów trzech generacji. Oprócz historii poznajemy także wiele elementów obyczajowych i kulturowych, obcych cywilizacji europejskiej (np. okrutne miażdżenie stóp małych dziewczynek, stosowane jeszcze w pierwszych latach XX wieku). A czytając o horrorze inżynierii społeczno-ekonomicznej wdrażanej przez Mao Zedonga i jej tragicznych skutkach, dochodzimy do wniosku, że taki na przykład stalinizm – w bliższym porównaniu z maoizmem – to był jeszcze nawet dość liberalny ustrój (ew. cytując proszę nie wyrywać z kontekstu). Podczas lektury bardzo pomocne będą zamieszczone na początkowych stronach książki: drzewo genealogiczne rodziny pani Jung Chang, chronologia wydarzeń oraz mapa ChRL ze wskazanymi miejscowościami przebywania tytułowych bohaterek. Obejrzymy też trzydzieści kilka fotografii, głównie autorki i osób z jej rodziny. Prawie wszystkie postacie są tam ukazane w maoistowskich, workowatych mundurkach. Ukrytego pod nimi sex appealu Chinek (urzędowo przez Mao zabronionego i ostro zwalczanego!) możemy się jedynie domyślać, czasem coś wyczytując między wierszami. Aha, byłbym zapomniał. Tytułowy „dziki łabędź” to po chińsku hong, który to przydomek ojczym matki autorki i ojciec autorki dodali, odpowiednio, do imion pasierbicy i jej córek.

niedziela, 14 grudnia 2025

„Morfina”. Autor: Szczepan Twardoch

 

Szczepan Twardoch „Morfina”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2023

Jak by tę, chwilami smutno-czarującą, chwilami ponuro-drażniącą, powieść określić? To impresja literacka: psychologiczna, historyczna, erotyczna i metafizyczna zarazem. Zacznijmy od tła historycznego. Akcja książki toczy się w październiku 1939 r. – głównie w Warszawie, ale trochę też w Polsce powiatowej oraz w Budapeszcie. Nasza stolica uprząta ruiny, ludność po szoku błyskawicznej klęski stara się powrócić do normalnego życia. W Warszawie instalują się Niemcy, sami jeszcze do końca nieznający swojej w niej roli. Organizują się już też dwie polskie konspiracje niepodległościowe: Służba Zwycięstwu Polski gen. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza oraz Muszkieterzy inż. Stefana Witkowskiego. Przede wszystkim ta druga wystąpi w tle historycznym powieści. Główny bohater książki to polski patriota pochodzenia niemieckiego, ppor. rez. Konstanty Willemann, lat 30. Za udział w kampanii wrześniowej odznaczony Krzyżem Walecznych. Po kapitulacji Warszawy zdjął mundur i uchylił się od pójścia do niewoli. Nawiązuje kontakt z Inżynierem, szefem Muszkieterów, który wysyła go z misjami najpierw do Krakowa, a później do Budapesztu. Konstanty jest organizacji niezwykle przydatny – doskonale włada językiem niemieckim, swoim drugim ojczystym. Będąc przy tym energicznym polskim oficerem szybko sobie przyswaja mentalność i sposób bycia takiegoż niemieckiego. Konspiracyjne przeistoczenie się oficera polskich ułanów w komisarza niemieckiej wojskowej tajnej policji polowej nie przebiega jednak bezproblemowo, towarzyszą temu m.in. komplikacje osobisto-rodzinne naszego bohatera. W Budapeszcie jego zadaniem staje się nawiązanie łączności z tamtejszą polską emigracyjną organizacją wojskową, ale nie tą podległą świeżo utworzonemu rządowi na wychodźstwie, lecz z grupą nadal orientującą się na marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. Na Węgry Konstanty udaje się samochodem osobowym wraz z drugą emisariuszką Muszkieterów, mającą własne, odrębne zadanie do wykonania. Po drodze czynią ciekawe obserwacje oraz wpadają w spore tarapaty.

Teraz trochę o psychologii i erotyce. Konstanty Willemann jawi się jako oportunista, dość łatwo poddaje się presji sytuacyjnej. Pod tym względem nieco przypomina Aloisa Pokorę, bohatera innej powieści Szczepana Twardocha. W przeciwieństwie do tamtego jest jednak zamożny. Przed wojną za pieniądze bogatej mamusi pędził żywot hulaki i pijaka. Snobistycznie starał się przebywać w gronie przedwojennej śmietanki towarzyskiej, do której wciągnął go Jarosław Iwaszkiewicz (prawdopodobnie się w nim platonicznie podkochujący). Zatem Konstanty to stały bywalec elitarnej kawiarni Ziemiańska oraz najdroższych warszawskich knajp z dansingiem. Sam i owszem, też jest inteligentny, studiował (ale nie ukończył) polonistykę, trochę artystycznie rysuje, pracą zawodową nie musi się parać. Życiowo okazuje się energiczny i dość zaradny. No i zażywa tytułowy narkotyk, choć jeszcze całkowicie w szpony nałogu nie wpadł. To także erotoman, często zdradzający żonę, którą jednak kocha, jak również bardzo kocha kilkuletniego synka. Wielki pociąg fizyczny czuje natomiast do Salome, ekskluzywnej warszawskiej prostytutki. Częste z nią kontakty wpędzają go w sensacyjne tarapaty. 

Na zakończenie coś o metafizyce. Autor chwilami narrację powieści powierza czarnej bogince obserwującej z niebios Konstantego, która go kocha i często stara się go telepatycznie ostrzegać. Owa nieziemska istota wybiega narracją nieraz także w przeszłość i w przyszłość. Poznajemy wtedy dokładnie pochodzenie Konstantego, charaktery i dzieje jego rodziców: matki Niemki, ojca też Niemca, chociaż z odległymi korzeniami słowiańsko-śląskimi. Gdy ci się pobierali, ona (przy nadziei, Konstanty był już „w drodze”) miała lat czterdzieści, on zaś dopiero szesnaście. Dowiadujemy się też, jak się potoczą przyszłe losy niektórych powieściowych postaci, nb. mających rzeczywiste pierwowzory. Reasumując, dziś proponowana Państwu powieść autorstwa Szczepana Twardocha to literacka maestria. Trochę denerwująca (w sensie pozytywnym), ale od której trudno się jest oderwać. I która długo pozostaje w pamięci także po zakończeniu lektury.