Michał
Wójcik „Miasto szpiegów. Gra wywiadów w okupowanej Warszawie”
Wydawca:
Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2025
Autor
(zbieżność imienia i nazwiska ze znanym współczesnym politykiem
przypadkowa) podjął tematykę ponurej nocy okupacyjnej w Warszawie,
wcześniej opisywaną m.in. w interesujących książkach Jacka Wilamowskiego i Dariusza
Baliszewskiego. Tytułowymi zaś wywiadami są odpowiednie jednostki organizacyjne
Abwehry, Gestapo i agend Polski Podziemnej, przy czym tę ostatnią należy
rozumieć nie tylko jako ZWZ/AK wraz z Delegaturą Rządu, ale jako zbiór wszystkich
organizacji niepodległościowych, także tych niepodporządkowanych rządowi
emigracyjnemu. Równolegle funkcjonują też struktury łże-niepodległościowe,
czyli kontrolowane (przejęte lub utworzone) przez okupanta. Jednostki
wywiadowcze toczą walkę na tajnym froncie, starają się obezwładnić i wyeliminować
przeciwnika, ale również prowadzą własne wysublimowane gry operacyjne. Ich
przykładem jest pomoc Abwehry w komunikacji oraz dyslokacji osób
i środków pomiędzy ZWZ/AK a polskim rządem na wychodźstwie funkcjonującym
we Francji do czerwca 1940 r., a później w Anglii. To także
współpraca Gestapo (od 1943 r.) z niektórymi polskimi organizacjami konspiracyjnymi
na odcinku zwalczania podziemia komunistycznego. Pośrednikami okazują się tu często
polscy oficerowie – zarówno ci będący już przed wojną niemieckimi agentami, jak
i pojedynczy jeńcy wzięci do niewoli w 1939 r., którzy
z różnych powodów zdecydowali się współpracować z okupantem. Dołączyli
do nich późniejsi konspiratorzy pojmani i przewerbowani. Autor skupia się
nad ich działalnością, motywacjami, charakteryzuje ich patologiczne, tym
niemniej inteligentne osobowości. Niektórzy tak się wczuli w role
podwójnych agentów, że sami mieliby problemy z samookreśleniem, komu w pierwszej
kolejności służą.😃 Będąc rzeczywistymi albo fałszywymi emisariuszami ZWZ/AK lub polskiego
rządu emigracyjnego podróżują po Europie i wykonują zadania wywiadu
niemieckiego, któremu nie przeszkadza nawet żydowskie pochodzenie niektórych
z nich. Nie wszystkim udaje się przeżyć wojnę.
Część
książki autor poświęca opiece ZWZ/AK nad alianckimi zbiegami z niemieckich
obozów jenieckich (głównie zestrzelonymi lotnikami) i próbom ich
dyslokacji do Anglii poprzez państwa neutralne. Zajmuje się również postaciami
białych Rosjan, współpracujących zarówno z Abwehrą, jak i naszą
konspiracją, nieraz za obopólną zgodą jednej i drugiej. Odrębnie porusza
problem działalności polskiej policji tzw. granatowej oraz żydowskiej
w getcie warszawskim. Kolejnymi wątkami tematycznymi książki są tzw. szmalcownictwo
oraz działalność grup dywersyjnych tylko „afiliowanych” przy ZWZ/AK, tzn.
wykonujących zlecenia otrzymane od organizacji Polski Podziemnej, ale
nierekrutujących się z zaprzysiężonych żołnierzy konspiracji. Grupy te, oprócz
realizacji zadań dywersyjnych, parają się zwykłym bandytyzmem (napadami
rabunkowymi), prywatnymi porachunkami, także właśnie szmalcownictwem. To zaś
dzieli się na koncesjonowane i dzikie. „Koncesjonowane” jest prowadzone
pod dyskretną opieką i nadzorem Niemców, z którymi należy dzielić się
łupami. Natomiast za szmalcownictwo „dzikie” można trafić na Pawiak pod
zarzutem działania na szkodę państwa niemieckiego. Autor podaje przykłady
jednego i drugiego, opisuje wielką tragedię zaszczutych, szantażowanych, obrabowywanych
i mordowanych Żydów, oraz okrucieństwo i cynizm warszawskich
bandytów. Ci drudzy działają również na szkodę Polaków. Mając pewne kontakty z Niemcami
podczas wyszukiwania ukrywających się Żydów, eksponują swe znajomości z okupantem.
Oferują pośrednictwo w zwolnieniu osób uwięzionych w zamian za okup. Wyłudzają
od zrozpaczonych polskich rodzin z trudem zgromadzone na ów cel pieniądze.
I na tym się kończy, gdyż ich możliwości akurat w tej dziedzinie,
wymagającej znajomości i współdziałania z wyższymi funkcjonariuszami SS
i Gestapo, są przecież żadne.
W tle
mamy cały czas okupacyjną Warszawę, jej ulice, kamienice, podejrzane knajpy
tętniące szemranym życiem (m.in. słynne „Piekiełko”), Warszawiaków usiłujących
związać koniec z końcem. Niektórzy wybrali drogę na skróty – przewidując ostateczne
zwycięstwo Trzeciej Rzeszy podjęli współpracę z okupantem, podpisali volkslistę,
weszli na ścieżkę zdrady. Ale potem bywało, że wzięli udział w powstaniu
warszawskim po polskiej stronie. Zdrajcami, kolaborantami i szmalcownikami
zajmowały się podczas okupacji sądy podziemne, nie zawsze nieomylne. W pierwszych
latach po wojnie wzięło ich na celownik (niestety nie w pierwszej
kolejności) Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Natomiast łajdactwa paru z nich
wyszły na jaw dopiero w XXI wieku, gdy już nie było ich wśród żyjących, ale
za to wcześniej zdążyli się nacieszyć opinią zasłużonych kombatantów, po wojnie
niesłusznie represjonowanych.
Na
zakończenie wypada podkreślić, iż ów okupacyjny quasi pitawal warszawski
autor oparł na będącej obecnie w posiadaniu IPN dokumentacji sądowej i dochodzeniowo-śledczej
MBP, którą starannie weryfikował, mając na względzie metodykę śledczych UB.
Za punkt wyjścia zarówno owym śledczym UB, jak i po latach autorowi,
posłużyły zeznania sławnego Kazimierza Leskiego, o czym informuje we Wstępie
(str. 7-13), pisząc o nim (cyt. str. 13): I to on,
poniekąd, jest współautorem tej książki. Po wstępie mamy kolejne
wprowadzenie pt. Udział wezmą (str. 19-26), przy którym
proponuję założyć zakładkę do książki, aby podczas dalszej lektury nie pogubić
się w galerii typów spod ciemnej (głównie) i jasnej gwiazdy. Każdemu
z nich przypisana jest tam zwięzła notka biograficzna. Bardzo interesujące
są również załączone do książki fotografie – zdjęcia jej bohaterów i antybohaterów,
widoki warszawskiej okupacyjnej ulicy, kopie korespondencji oraz dokumentacji
dochodzeniowo-śledczej MBP (głównie), ale też agend Polskiego Państwa
Podziemnego i władz emigracyjnych.
PS. Przyznaję, iż
dopiero z lektury tej książki dowiedziałem się o istnieniu
niezależnych grup dywersyjnych, wykonujących zadania zlecane im przez
organizacje Polski Podziemnej. Dotychczas byłem przekonany, że jedynymi
dywersantami realizującymi polecenia konspiracyjnych władz PP (np.
wykonywanie wyroków śmierci na zdrajcach) byli zaprzysiężeni żołnierze ZWZ/AK i Państwowego
Korpusu Bezpieczeństwa Delegatury Rządu.