niedziela, 25 października 2026

"Null". Autor: Szczepan Twardoch

 

Szczepan Twardoch „Null”

Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o., Warszawa 2025

Książka od dobrych kilku miesięcy spoczywała na półce bibliotecznej, oczekując na przeczytanie. I być może jeszcze by tam trochę poleżała, gdyby nie fakt, iż autor w tym miesiącu otrzymał za nią Nagrodę Literacką Nike. Zobligowało mnie to do natychmiastowego sięgnięcia po tę beletrystyczną powieść wojenną, także już historyczną, z zastrzeżeniem iż opiewa dzieje najnowsze – bardzo niedawne wydarzenia na Ukrainie w trzecim roku pełnoskalowej wojny z Rosją, czyli w roku 2024, jeszcze za kadencji wspierającego Ukrainę prezydenta USA Joe Bidena. Szczepan Twardoch poznał ową wojnę z autopsji, osobiście się w nią bardzo angażując (wspomaganiem logistycznym oraz reportersko) i ryzykując życiem. Powieść pt. „Null” cieszy się dużym powodzeniem czytelniczym również w Niemczech, przyrównywana jest tam do literackiego, nagrodzonego Noblem dzieła Ernesta Hemingwaya o hiszpańskiej wojnie domowej, pt. Komu bije dzwon. Notabene jedno z niemieckich wydawnictw w pewnym sensie przyczyniło się do powstania książki, zamawiając wcześniej u Szczepana Twardocha reportaż wojenny z Ukrainy.

Wytłumaczyć wypada tytuł, ów „Null” (dosłownie: zero, nic). Cyt. str. 15: (…) dalej null, czyli najdalsze wasze pozycje, dalej szara zona (…). Cyt. str. 122: (…) schodzicie do transzei i transzeją na wysuniętą pozycję, bardziej na nullu nie da się być (…). A zatem null to najbardziej wysunięta w kierunku wroga linia stanowisk bojowych, na których ukraińscy żołnierze kryją się przed ostrzałem artyleryjskim, uderzeniami z powietrza (głównie przed dronami), cały czas oczekując na żywy atak „mięsny”, czyli natarcie oddziału przeciwnika, który skoszą przy użyciu karabinów maszynowych.

Jak to zwykle u pana Szczepana Twardocha bywa, epickie opisy wydarzeń, realistyczne aż do bólu, są przeplatane refleksjami osobistymi i rozterkami psychologicznymi głównego bohatera powieści, a także interesującymi dygresjami historycznymi i politycznymi (sięgającymi epoki Antyku). Jak zwykle pojawia się też element metafizyczny – narratorem jest nieżyjący syn głównego bohatera. Ów główny bohater, noszący okopową ksywkę Koń, to nasz rodak, inteligent, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim, Polak etnicznie tylko w połowie (po matce), po ojcu zaś ćwierć-Ukrainiec i ćwierć-Niemiec (wg pochodzenia rodziców ojca). Tragiczne choć nie do końca wyjaśnione problemy osobiste skłoniły go, aby w wieku 40+, czyli już raczej niesprzyjającym wojaczce na ochotnika w stopniu szeregowca, udał się na Ukrainę i wstąpił do wojska. W jakimś sensie na jego decyzję mogła wpłynąć pamięć o dziadku „po mieczu”, żołnierzu UPA. Burzliwych losów Konia na Ukrainie nie zamierzam streszczać, napiszę tylko, z jaką tematyką się Państwo zetkniecie podczas czytania tej pasjonującej literatury pola walki. Dzięki autorowi poznacie:

Ø  Obraz nowoczesnej wojny dronowej, jakże różny od scen batalistycznych drugiej wojny światowej. Koń przez pewien czas jest operatorem drona, później on i jego ukraińscy koledzy skrywają się jak mogą przed bezzałogowcami rosyjskimi. W szczegółach poznajemy, jak to się wszystko odbywa, jakie są rodzaje dronów i możliwości ich bojowego wykorzystania, efektywność zależąca od umiejętności operatora (nazywanego pilotem), jak można ograniczać zasięg dronów, neutralizować możliwości operatora etc.

Ø  Wybrane ale reprezentatywne sylwetki żołnierzy ukraińskich, walczących ochotniczo lub z przymusowego poboru, ich frontowa aktywność i morale. Różna mentalność mieszkańców zachodniej, środkowej i wschodniej (okupowanej przez Rosję) Ukrainy. Pozostawione za frontem życie prywatne żołnierzy, nieraz bardzo się komplikujące wskutek długiej rozłąki. M.in. czytamy o rażącym przypadku i konsekwencjach kobiecej niewierności.

Ø  Stosunki kadrowe w Zbrojnych Siłach Ukrainy, relacje między dowódcami i podwładnymi. Autor opisuje przykłady kolesiostwa podczas wyznaczania zadań służbowych oraz zaopatrywania w uzbrojenie i in. sprzęt logistyczny. Odbywa się to niekiedy w sposób kolidujący z efektywnością działań militarnych.

Ø  Proza życia żołnierskiego. Bohaterowie książki znajdują się na wysuniętej pozycji na lewym brzegu Dniepru, bytują tam w piwnicach zburzonych domów, w ciasnocie, wilgoci, chłodzie i smrodzie. Porozumiewają się głównie językiem koszarowym, obfitującym w wulgarne określenia żeńskich i męskich narządów płciowych, akurat jednakowo brzmiące po ukraińsku i po polsku. Znienawidzonych żołnierzy rosyjskich nazywają pidarami – termin ten przewija się przez całą powieść, w ukraińskim slangu żołnierskim oznacza obelżywe określenie męskich homoseksualistów.

Ø  Pochodzący spoza Ukrainy ochotnicy z Legionu Międzynarodowego – ich wybrane sylwetki, państwa, z których przybyli, zachowanie i motywacja udziału w wojnie (główny bohater Koń też początkowo walczył w ramach tej formacji).

Ø  Wątek romantyczny głównego bohatera – jego rodząca się miłość do Zui, Ukrainki w cywilnej służbie przy armii, mającej przykre (to łagodny eufemizm) wspomnienia z pobytu w rosyjskiej niewoli. Ich romans, poza narastającym uczuciem, nosi charakter zmysłowy – Zuja lubi poddawać się męskiej, ostrej dominacji; jej partner wprawdzie nie ma ku temu inklinacji, lecz czyni zadość owemu kobiecemu, masochistycznemu życzeniu. Po raz kolejny więc stwierdzamy, że powieść Szczepana Twardocha nie może nie zawierać choćby jednej wyrafinowanej scenki erotycznej.

Mimo opisów w książce jednostkowych sukcesów militarnych oraz indywidualnych przykładów bohaterstwa żołnierzy ukraińskich, przez jej końcowe strony przebija pesymizm dotyczący możliwości wygrania wojny przez Ukrainę. Cyt. str. 261: (…) nie odzyskacie żadnych granic, nie będzie Krymu, nie będzie Doniecka, nie będzie Ługańska, mało tego, Pokrowska też może nie być (…). Zobaczymy. Byle by ta wojna za naszą wschodnią granicą wreszcie się skończyła! I oczywiście oby Ukraina, nawet w nieco uszczuplonym kształcie terytorialnym, pozostała państwem niezależnym.

PS. Recenzując tu jedną z wcześniejszych powieści Szczepana Twardocha (pt. „Chołod”; vide katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 6), na wstępie napisałem, iż autor to przyszły noblista w dziedzinie literatury. Zdania nie zmieniłem, wspomnicie me słowa.

sobota, 17 października 2026

„Na początku była Mein Kampf…”. Autor: Eugeniusz Cezary Król

 

Eugeniusz Cezary Król „Na początku była Mein Kampf…” 

Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2023 

W podtytule czytamy (cyt.): Dziesięć esejów o zbrodni, cierpieniu, odwadze, a także o zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Książka obejmuje referaty naukowe wygłoszone w latach 2013-2022 przez profesora Eugeniusza Cezarego Króla (ur. 1947) w ramach cyklu ogólnopolskich konferencji pn. Auschwitz i Holokaust na tle zbrodni ludobójstwa w XX wieku, organizowanych w Oświęcimiu pod opieką naukową dr Alicji Bartuś, kierującej Oświęcimskim Instytutem Praw Człowieka. Referaty odnoszą się do złowrogiego fenomenu dziejowego jakim był hitleryzm, oraz do relacji polsko-niemieckich na przestrzeni stuleci, z uwypukleniem wieku dwudziestego. Wyjąwszy dwa eseje natury biograficznej, są to opracowania skrótowo i tylko w ogólnym zarysie przedstawiające historycznie ważne problemy (referaty liczące najwyżej po czterdzieści kilka stron). Prof. E. C. Król omawia w nich nw. tematy, nie stroniąc od własnych, trafnych komentarzy odnośnie analizowanych wydarzeń.

§  Mein Kampf (Moja walka) autorstwa Adolfa Hitlera była szczerą deklaracją jego zamierzeń, a nie, jak dość powszechnie sądzono, (cyt., str. 32) efektem wybujałej wyobraźni autora, rezultatem rozdrażnienia wywołanego przymusowym pobytem w twierdzy Landsberg, po nieudanym monachijskim puczu w 1923 r. Prof. Król wspomina o kolejnych, rosnących nakładach i odbiorze czytelniczym książki Hitlera w Niemczech i za granicą, w tym przez opinię publiczną i przywódców państw europejskich, na ogół podchodzących do tej lektury z większym lub mniejszym lekceważeniem.

§  Narodowy socjalizm i antysemityzm nie zostały wymyślone wyłącznie przez Adolfa Hitlera. Przyszły Führer wyodrębnił je z poglądów politycznych oraz idei filozoficznych głoszonych w Niemczech i Austro-Węgrzech już od drugiej połowy XIX wieku, nadając im od siebie ekstremalnie patologiczny charakter. Bazował na własnych, specyficznych doświadczeniach i obserwacjach życiowych, dających wypaczony obraz rzeczywistości zaistniałej przed, w czasie oraz po pierwszej wojnie światowej. Społeczne uznanie zyskał w warunkach ciężkiej sytuacji politycznej i społeczno-gospodarczej Niemiec zaraz po wojnie i podczas światowego kryzysu ekonomicznego lat 1929-1933.

§  Niemieckim kobietom Hitler wyznaczył rolę przede wszystkim prokreacyjną, ograniczając ich możliwości zdobywania wykształcenia i wykonywania prac zawodowych. Niebawem zweryfikowała to sytuacja wojenna, wymuszająca zastępowanie przez niewiasty na wielu stanowiskach mężczyzn zmobilizowanych, walczących i tysiącami ginących na frontach. Autor opisuje sytuację niemieckich kobiet podczas wojny, wspomina pełnienie przez niektóre z nich funkcji strażniczek w obozach koncentracyjnych. Nadmienia też o osobistych, intymnych kontaktach Hitlera z przedstawicielkami płci pięknej. A raczej - jak przypuszcza w przeciwieństwie do większości biografów niemieckiego Führera - o braku u tegoż podobnych doświadczeń. Dowiadujemy się również o lansowanych w Trzeciej Rzeszy modelach pożycia małżeńskiego i pozamałżeńskiego.

§  Zbrodniczy antysemityzm autor omówił w układzie trzech etapów praktycznej realizacji, jakimi były: A. Czas szykan i prześladowań (1933-1939). B. Czas przygotowań do zbrodni (1939-1941). C. Czas ludobójstwa (1941-1945). Przedstawił propagandowe uzasadnienie, miejsca, sposoby wykonywania oraz liczbę ofiar Holokaustu, także stan wiedzy o tym niemieckiego społeczeństwa.

§  Rasistowski charakter okupacji ziem polskich (Generalnego Gubernatorstwa i obszarów inkorporowanych do Niemiec) rzutował na daleko idące ograniczenia możliwości edukacyjnych polskich dzieci i młodzieży. Na terenach przyłączonych do Rzeszy możliwości te prawie całkowicie wyeliminowano, a w GG zawężono do szkolnictwa podstawowego i zawodowego, z wyłączeniem przedmiotów mogących wzbudzić uczucia patriotyczne (historia, geografia). W GG dość powszechnie funkcjonowało polskie tajne nauczanie wszystkich szczebli edukacji, o czym okupant miał na ogół dobre rozeznanie.

§  Prof. E. C. Król podkreśla rolę filmu w społecznej percepcji ludobójstwa, przypominając projekcje tużpowojenne oraz późniejsze, w tym współczesne, odnoszące się do zbrodni w niemieckich obozach koncentracyjnych (przede wszystkim), radzieckich łagrach i miejscach przymusowej zsyłki (Syberia, Kazachstan), a także do zbrodni nacjonalistów ukraińskich (film pt. Wołyń).

§  Zastanawiając się, czy Polska miała swojego Quislinga, autor dochodzi do wniosku, że na obszarze okupacji niemieckiej tylko dlatego takiego nie stało, ponieważ hitlerowcy nie wyrazili podobnego zainteresowania. Profesor wymienia przy tym nielicznych polskich zwolenników współpracy z Niemcami, podaje też przykłady kolaboracji z okupantem niektórych grup społeczeństwa polskiego. Natomiast po stronie wschodniej „Quislingowie polsko-radzieccy” się zdarzyli, a ich poczet rozpoczęła Wanda Wasilewska.

§  Przedstawiając w telegraficznym skrócie stosunki polsko-niemieckie na przestrzeni dziejów, autor wymienia stereotypy pokutujące w świadomości obu narodów. Wskazuje okresy nie tylko zbrojnych konfrontacji, ale też czasy neutralnego, pokojowego współistnienia, przywołując argument znanego historyka, prof. Janusza Tazbira (1927-2016), iż od tzw. hołdu pruskiego w 1525 r. aż do pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej w 1772 r., czyli przez 247 lat, granica polsko-niemiecka była najspokojniejszą rubieżą naszego państwa.

Na wstępie wspomniałem, że dwa eseje (rozdziały książki) noszą charakter biografii. Prof. E. C. Król opisuje w nich życie i działalność dwóch Niemców: Hansa von Herwarth (1904-1999), który wszedł do historii jako odważny, nieupoważniony (?) informator o ściśle tajnym załączniku do paktu Ribbentrop - Mołotow z dnia 23 sierpnia 1939 r., natychmiast przekazując jego sekretną treść dyplomacie amerykańskiemu, oraz Wilhelma Hosenfelda (1895-1952) uwiecznionego w wojennych wspomnieniach Władysława Szpilmana i w filmie pt. Pianista w reżyserii Romana Polańskiego (dziele nagrodzonym czterema Oscarami). Pierwszy z tych esejów autor oparł na autobiograficznych wspomnieniach Hansa von Herwarth pt. Między Hitlerem a Stalinem. Wspomnienia dyplomaty i oficera niemieckiego 1931-1945 (ostatnie polskie wydanie z 2016 r.). Natomiast za podstawę drugiego posłużyły mu odnalezione i wydane w Niemczech w 2004 r. (a w Polsce w 2007 r.) dzienniki i listy Wilhelma Hosenfelda pt. „Staram się ratować każdego”. Życie niemieckiego oficera w listach i dziennikach. Oba te eseje - rozdziały książki przedstawiają niezmiernie ciekawe życiorysy! Nie streszczając ich wspomnę jedynie, że z Hansem von Herwarth autor zawarł w latach 90. ub. wieku także osobistą, przyjacielską znajomość. Odnośnie zaś kpt. Wilhelma Hosenfelda nadmienić należy, iż ratunek przyniesiony Władysławowi Szpilmanowi to niejedyny przykład skutecznej pomocy udzielanej przez niego Polakom i Żydom podczas wojny. Z niewoli w ZSRR bez powodzenia usiłował go później wyciągnąć towarzysz Jakub Berman, w czasach stalinowskich polityk w naszym kraju wszechwładny, członek Biura Politycznego KC PPR i KC PZPR, nadzorujący m.in. aparat bezpieczeństwa. A jaka była przyczyna radzieckiej odmowy uwolnienia Hosenfelda lub przynajmniej wydania go Polsce, to już proszę dowiedzieć się z książki. Pośmiertnych odznaczeń Hosenfeld doczekał dopiero w 2007 r. w Polsce (Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski) oraz w 2009 r. w Berlinie (izraelski medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata). 

Reasumując, namawiam Państwa do lektury proponowanej dziś książki, chociażby ze względu na jej dwa powyższe „biograficzne” rozdziały, oczywiście pozostałym ośmiu nic nie ujmując. Ujrzymy w niej również sporo interesujących fotografii, wśród których wyróżnia się zdjęcie bardzo atrakcyjnej kobiety, wspomnianej na wstępie pani doktor Alicji Bartuś (str. 13).😊

piątek, 9 października 2026

„Najważniejsze to przeżyć”. Autorka: Ałbena Grabowska

Osoby zainteresowane dziejami Warszawy (i Warszawiaków) podczas wojny i zaraz po niej, proszę o uwagę. W poprzednim tu artykule omówiłem opracowanie prof. Tomasza Szaroty o okupacyjnej rzeczywistości (1.10.1939 - 31.07.1944) naszej stolicy. Powstaniu warszawskiemu (1.08. - 2.10.1944) poświęcone są monografie autorstwa Normana Daviesa, Hannsa von Krannhals oraz Alexandry Richie (polecam szczególnie tę drugą). O tym, co się jeszcze później (3.10.1944 - 17.01.1945) działo w opuszczonym przez mieszkańców, zrujnowanym i nadal rujnowanym mieście aż do dnia wypędzenia zeń Niemców, relacjonuje Marcin Ludwicki. Do recenzji książek wymienionych autorów dotrzecie Państwo poprzez katalog autorski alfabetyczny lub przez katalog tematyczny 2. Dziś natomiast awizuję Ałbenę Grabowską, która beletrystycznie opowiada o lizaniu ran i stopniowym powrocie Warszawy do życia wiosną i latem 1945 r.

Ałbena Grabowska „Najważniejsze to przeżyć”

Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2023

Autorkę książki tak przedstawia Wikipedia:

https://pl.wikipedia.org/wiki/A%C5%82bena_Grabowska

Czytamy porywającą powieść psychologiczno-obyczajowo-historyczną. Warszawska czteroosobowa rodzina: ojciec - lekarz, matka - nauczycielka (później dziennikarka) oraz dwie nastoletnie córki, podczas okupacji niemieckiej z obawy przed aresztowaniem w ostatniej chwili uciekają z miasta i ukrywają się na wsi. Późną wiosną 1945 r. powracają do kompletnie zrujnowanej Warszawy. Zamieszkują w swoim dawnym lokalu w cudem ocalałej, chociaż teraz bardzo zniszczonej kamienicy. Autorka powierza narrację (przemiennie) ww. postaciom, głównym bohaterom książki. Streszczać akcji powieści nie wypada, postaram się więc jedynie wskazać jej pierwszoplanowe wątki tematyczne. Oto one, przedstawiono hasłowo.

Ø  Obraz Warszawy wiosną i latem 1945 r. Morze gruzów, dopiero teraz uprzątanych. Ukryte w nich sztuki broni oraz liczne niewypały i niewybuchy. Niezauważony granat, zaplątany w znalezionym, zwiniętym spadochronie, będzie miał wpływ na losy bohaterów. Fatalny stan techniczny nielicznych ocalałych budynków oraz urządzeń infrastruktury komunalnej. Źródła dochodów Warszawiaków: praca na etatach, drobna wytwórczość (nieraz bardzo amatorska), przeszukiwanie gruzów i wydobywanie z nich cennych przedmiotów, wolny handel bazarowy.

Ø  Trudna sytuacja dzieci i młodzieży, spędzających wakacyjny czas w niebezpiecznych ruinach. Duża liczba wojennych sierot, niewystarczająca opieka nad nimi. Patologia społeczna w sierocińcach.

Ø  Wielka trauma osób, które utraciły swoich najbliższych podczas wojny, w tym niedawnego powstania warszawskiego. Osoby chore, kalekie i ranne, także ofiary eksperymentów pseudomedycznych w obozach koncentracyjnych.

Ø  W mieście napady rabunkowe, kradzieże i oszustwa, cwaniactwo bazarowe. Liczni „dzicy lokatorzy”, których administracja miasta nie kwapi się usuwać. Na wsi, gdzie okresowo przebywali bohaterowie powieści, pokutuje chłopska pazerność, mściwość i okrucieństwo (zdradzę, iż kilkuletnia Marysia bynajmniej nie zmarła w wyniku ukąszenia przez żmiję, co mogłaby sugerować treść pierwszych kart książki).

Ø  Świeża pamięć o wydarzeniach powstania warszawskiego oraz rozbieżne opinie o nim. Solidarność, współczucie, wzajemna pomoc mieszkańców kamienicy i okolicznych zrujnowanych domów, kultywowanie dawnych przyjaźni sąsiedzkich. Administracyjne kwaterowanie w podwarszawskich miejscowościach mieszkańców budynków przewidzianych do rozbiórki.

Ø  Skomplikowane problemy osobiste czwórki bohaterów książki, nie wyłączając rodziców uczuciowo oddalających się od siebie. Rozedrganie emocjonalne nastoletnich córek i ich koleżanek. Niezrealizowane plany małżeńskie starszej córki, bardzo zraniona jej miłość własna. Moderująca aktywność inteligentnej „Babci Hrabiny”, ofiary reformy rolnej.

Reasumując, polecam tę niezwykle frapującą powieść, ściśle osadzoną w realiach Warszawy 1945, które to realia wywierają olbrzymi wpływ na zachowania i losy bohaterów.

PS. We wprowadzeniu przypomniałem Państwu książki o losach naszej stolicy podczas II wojny światowej. Ale historia Warszawy liczy przecież dobre kilkaset lat. Chcącym ją bliżej poznać polecam opracowanie pt. Warszawa. Dzieje miasta, autorstwa Karola Mórawskiego. Omawiając je tu sześć lat temu (zob. katalog autorski alfabetyczny lub katalog tematyczny 8), dokładnie w dacie moich złotych godów z Warszawą😊, nie mogłem nie odnieść się także do osobistych odczuć i refleksji.

czwartek, 1 października 2026

„Okupowanej Warszawy dzień powszedni. Studium historyczne”. Autor: Tomasz Szarota

 

Bardzo przykra rocznica. Dokładnie 87 lat temu rozpoczęła się niemiecka okupacja Warszawy. Zgodnie z umową kapitulacyjną z dnia 28 września 1939 r. oficjalne wkroczenie oddziałów Wehrmachtu do naszej stolicy nastąpiło 1 października (w niedzielę).

Tomasz Szarota „Okupowanej Warszawy dzień powszedni. Studium historyczne”

Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”, Warszawa 2010 (wydanie IV rozszerzone)

Informacja o śmierci w sierpniu br. profesora Tomasza Szaroty (1940-2026) zobligowała mnie do sięgnięcia po tę książkę, już od pewnego czasu oczekującą w bibliotece domowej na przeczytanie. Gorąco ją Państwu polecam, ale z pewnym „ostrzeżeniem” – nie jest to esej historyczny ani literatura pamiętnikarska, siłą rzeczy łatwiejsze w odbiorze i szybciej czytane. Profesor Tomasz Szarota stworzył dzieło popularnonaukowe (miejscami wręcz stricte naukowe). Warszawę okupacyjną przedstawił problemowo w kilkudziesięciu rozdziałach, w każdym odrębnie opisując miasto i mieszkańców w okresie od początku października 1939 r. do końca lipca 1944 r. Rozdziały te pogrupował w pięciu częściach książki, zatytułowanych: Miasto i ludzie, Warunki bytowe, Życie kulturalne, Oblicze wroga oraz Nastroje i postawy. Lektura całości przybliża nam obraz życia mieszkańców okupowanej stolicy, ukazuje ich (i ogólnie miasta) tytułowy dzień powszedni, zmieniający się w miarę upływu lat wojny. Poznajemy następujące zagadnienia tematyczne, poniżej wymienione hasłowo.

Ø  Ludność Warszawy, jej skład demograficzny, narodowościowy i społeczny (z uwzględnieniem też ludzi z marginesu). Przybycie nowych mieszkańców z terenów inkorporowanych do Trzeciej Rzeszy (Poznańskie, Pomorze, Śląsk). Przepisy okupanta ograniczające prawa oraz poniżające Polaków i Żydów (w różnym zakresie), nakładające na nich uciążliwe obowiązki, także grożące surowymi karami (śmiercią, zesłaniem do obozu koncentracyjnego) za nieprzestrzeganie obwieszczanych nakazów i zakazów. Liczne egzekucje ludności cywilnej - publiczne w mieście oraz w miejscowościach podwarszawskich. Przesłanki podpisywania tzw. Volkslisty przez niektórych Warszawiaków. Przymusowe przeprowadzki i wyprowadzki części ludności miasta, związane z utworzeniem getta oraz dzielnicy niemieckiej. Holokaust, masowe wywozy Żydów do obozu śmierci w Treblince (1942), powstanie w getcie i jego stłumienie (1943).

Ø  Warunki pracy i płacy. Dochody z innych źródeł. Poziom cen (kartkowych i czarnorynkowych) oraz trudna dostępność artykułów żywnościowych, ubrań, opału i in. tzw. pierwszej potrzeby (np. lekarstw). Nielegalne, powszechne wyprawy handlowe na wieś po żywność. Lokale gastronomiczne, ich menu, ceny usług, także źródła zaopatrzenia. Warunki mieszkaniowe, struktura oraz liczba mieszkań i izb, zagęszczenie lokatorów (wielkie zwłaszcza w getcie). Dwie ciężkie zimy: 1939/1940 i 1940/1941, olbrzymie problemy związane z ogrzewaniem lokali mieszkalnych i użyteczności publicznej. Ograniczenia dostaw energii elektrycznej (poprawa w tym zakresie nastąpiła w 1944 r.). Funkcjonowanie oraz trudne warunki panujące w komunikacji miejskiej i podmiejskiej.

Ø  Życie kulturalne miasta jawne oraz tajne. Mało skuteczny bojkot działających oficjalnie kin, teatrów i teatrzyków. Tylko świnie siedzą w kinie. Co bogatsze, to w teatrze. Codzienna prasa jawna („gadzinowa”) tolerowana ze względu na zamieszczanie w niej licznych ogłoszeń (handlowych, lokalowych, towarzyskich itp.) oraz nekrologów (ocenzurowanych). Prasa konspiracyjna różnych organizacji politycznych, podziemne wydawnictwa książkowe. Różne zajęcia artystów pozbawionych możliwości wykonywania zawodu. Prywatne salony literackie – tu pochwalę się, że jeden z nich prowadził wymieniony w książce p. Stefan Rygiel (1887-1945), krewny mojego dziadka po mieczu, Włodzimierza Rygla (1888-1953; znanego już przed wojną inżyniera budownictwa, po wojnie dyrektora Wydziału Budownictwa w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku). Tajne szkolnictwo wszystkich szczebli. Warszawski folklor okupacyjny, zakazane piosenki i dowcipy. Niejawnie organizowane zawody sportowe.

Ø  Administracja miasta – polska i nadzorująca ją niemiecka, struktury organizacyjne, wzajemne zależności. Daleko posunięta korupcja wśród „warszawskich” Niemców: urzędników cywilnych, esesmanów i policjantów, żołnierzy Wehrmachtu (ci ostatni dopuszczali się sprzedaży broni osobom z polskiego podziemia). Indywidualne postawy Niemców: od fanatycznych hitlerowców - polakożerców, po osoby wstydzące się za swój naród oraz głęboko współczujące Polakom i Żydom. Tu autor podaje przykład oficera Wilma Hosenfelda, znanego dzięki filmowi pt. Pianista, poświęconemu okupacyjnym przeżyciom Władysława Szpilmana. Przy okazji poznajemy ewolucję poglądów Hosenfelda, początkowo zwolennika Hitlera (w 1940 r. prywatnie nazwał go wielkim geniuszem). Osobie Wilma Hosenfelda autor poświęcił kilka stron (366-369), m.in. cytując jego dziennik osobisty i korespondencję rodzinną. Są to niezwykle ciekawe informacje, do czasu lektury tej książki były mi nieznane. Jednak już wkrótce poznałem ich dużo, dużo więcej – po przeczytaniu zbioru esejów prof. Eugeniusza Cezarego Króla pt. „Na początku była Mein Kampf…”, które też tu niebawem omówię. Jeden z tych esejów prof. E. C. Król w całości (49 stron) poświęcił kpt. Wilhelmowi Hosenfeldowi.

Ø  Postawy Warszawiaków wobec natężenia (zwłaszcza od drugiej połowy roku 1943) terroru okupacyjnego. Mieszkańcy chcący go przeczekać i przeżyć, jedynie sympatyzujący z ruchem oporu. Młodzież żądna zemsty i rwąca się do walki zbrojnej. Wykreowany przez Polskie Państwo Podziemne okupacyjny Kodeks moralności obywatelskiej (str. 432-434), zawierający wykaz 25-ciu czynów zabronionych, sankcjonowanych odpowiednio (tj. w zależności od ich rodzajów): 1/ karą śmierci, 2/ utratą praw publicznych i honorowych oraz prawa wykonywania zawodu, 3/ zakazem pełnienia stanowisk państwowych, samorządowych i społecznych, 4/ karą publicznego napiętnowania.

Jak już na wstępie nadmieniłem, omawiana książka jest opracowaniem popularnonaukowym. Autor, oprócz opisania powyższych (oraz innych, tu niewymienionych) zagadnień, zajmuje się ich analizą przyczynową i skutkową, przywołuje liczne źródła - głównie prace historyków i wspomnienia Warszawiaków. Przedstawia obraz miasta postrzegany oczami indywidualnych mieszkańców, reprezentatywnych dla różnych klas i warstw społecznych, oraz ogólny ogląd Warszawy, zmieniający się w miarę upływu lat okupacji. W tekście napotykamy sporo liczbowych danych zbiorczych, dokumentujących narrację i wnioski autora. Książka zawiera kilka zestawów na ogół dobrej jakości fotografii (łącznie w liczbie chyba ponad stu), tematycznie powiązanych z treścią rozdziałów. Wydawca dołączył do niej również dwa plany miasta (Warszawa okupowana i Warszawa walcząca), na których zaznaczono lokalizację opisanych obiektów i wydarzeń. Podkreślenia wymaga niezwykle staranne wydanie książki, na dobrej klasy papierze i edycyjnie prawie bezbłędne. Napisałem „prawie”, gdyż na jej 570 stronach znalazłem jeden jedyny nieznaczny błąd edytorski: na str. 323 w wierszu 7 od góry, sformułowanie Społecznego Komitetu Samopomocy Społecznej, trzeba poprawić na Stołecznego Komitetu Samopomocy Społecznej. To tak na dowód wnikliwej lektury.😘

czwartek, 24 września 2026

„Zagłada Polaków w Związku Sowieckim. Od przewrotu bolszewickiego do operacji polskiej”. Autorka: Anna Zechenter

 

Anna Zechenter „Zagłada Polaków w Związku Sowieckim. Od przewrotu bolszewickiego do operacji polskiej”

Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2019

Czytamy bardzo starannie opracowaną (i równie starannie wydaną) monografię rozwoju i destrukcji Polonii radzieckiej w okresie międzywojnia. Autorka przedstawiła tragiczne losy ludności polskiej, która w liczbie ok. 1,5 mln osób pozostała po pokoju ryskim (1921) za wschodnią granicą Drugiej Rzeczypospolitej. Byli to „od pokoleń” mieszkańcy polskich i litewskich (w znaczeniu przedrozbiorowym) ziem wschodnich, potomkowie zesłańców syberyjskich, a także Polacy z Królestwa Kongresowego, którzy przed I wojną światową lub podczas niej, dobrowolnie albo ewakuowani pod przymusem, przybyli w głąb Rosji. Populację tę powiększyli polscy jeńcy wojenni z wojny polsko-bolszewickiej lat 1919 i 1920. Wszystkim tym osobom na mocy traktatu ryskiego przysługiwało formalne prawo wyjazdu bądź powrotu do Polski, z czego jednak nie wszyscy skorzystali (z własnego wyboru, albo im to uniemożliwiono). Osobną grupę radzieckich „rodaków” stanowili polscy bolszewicy, często wysoko usytuowani w strukturach partyjno-państwowych ZSRR. Na koniec wymienić też wypada międzywojennych emigrantów politycznych i zarobkowych. Ci pierwsi to polscy komuniści, ciągnący do radzieckiego „raju” niczym ćmy do ognia (jak pokazała niedaleka przyszłość, porównanie niezwykle adekwatne). Ci drudzy zaś to polscy bezrobotni, których w latach Wielkiego Kryzysu (1929-1933) zmanipulowano obietnicami zatrudnienia w ojczyźnie światowego proletariatu, akurat w tamtym czasie ekstensywnie rozwijającej przemysł ciężki i wydobywczy. Gdy na miejscu zorientowali się o charakterze i warunkach pracy, płacy, zamieszkania itp., było już za późno - powrót okazywał się niemożliwy.

Pani Anna Zechenter kolejno przybliża wydarzenia historyczne, szerokiemu ogółowi czytelników raczej mało znane (chyba że wcześniej dotarli do odpowiedniej literatury przedmiotu, np. opracowania pt. Zapomniane ludobójstwo. Polacy w państwie Stalina. „Operacja polska 1937-1938”, autorstwa Nikołaja Iwanowa – vide katalog autorski alfabetyczny lub katalog tematyczny 6). Autorka, opisując fakty tytułowej zagłady, przedstawia osoby będące jej sprawcami i ofiarami (a nierzadko po kolei jednymi i drugimi). Karty książki przenoszą nas w zapomniane dzieje pierwszej połowy XX wieku, historycznie przykryte innymi, ważniejszymi wydarzeniami tamtej epoki. Pani Anna Zechenter wprowadza nas w następujące zagadnienia (wymieniam najważniejsze):

§  Tragiczne losy polskich właścicieli ziemskich i ich rodzin na terenach wschodnich w latach 1917-1919, grabionych i mordowanych przez chłopską tłuszczę, podburzoną przez bolszewików.

§  Nieudana, zbrojna próba skomunizowania Polski w 1920 r.

§  Pokój ryski 1921. Okoliczności, uwarunkowania negocjacyjne oraz treść ustaleń traktatowych. Pozostawienie za wschodnią granicą zwartych skupisk ludności polskiej. Iluzoryczność zobowiązań strony bolszewickiej.

§  Polska autonomia w międzywojennym ZSRR. Istnienie i funkcjonowanie w latach 1925-1935 Polskiego Rejonu Narodowego im. Juliana Marchlewskiego na Ukrainie (tzw. Marchlewszczyzna) oraz w latach 1932-1937 Polskiego Rejonu Narodowego im. Feliksa Dzierżyńskiego na Białorusi (tzw. Dzierżyńszczyzna). W obu rejonach dbano o rozwój kultury i oświaty w języku polskim, choć w sposób mocno zindoktrynowany ideologicznie oraz zateizowany, równolegle zwalczając religię i Kościół katolicki. Jako ciekawostkę można też wymienić ówczesny projekt reformy polskiej ortografii (str. 88). Likwidacji Marchlewszczyzny towarzyszyły masowe wywózki polskiej ludności w głąb ZSRR, a likwidacji Dzierżyńszczyzny - już wręcz jej egzekucje.

§  Kolektywizacja rolnictwa i Wielki Głód w ZSRR w latach 1929-1933, w tym w powyżej wymienionych polskich rejonach narodowych.

§  Wybrane sylwetki polskich komunistów w przedwojennym ZSRR, zarówno współtwórców państwa radzieckiego - uczestników rewolucji październikowej, jak i emigrantów politycznych z Polski. Ich działalność oraz tragiczny koniec – najczęściej zasłużony, choć z przyczyn całkowicie innych niż podawane oficjalnie. Daleko idące represje obejmujące również członków ich rodzin.

§  Wielki Terror lat 1937 i 1938 w ZSRR oraz będąca jego integralną częścią „Operacja polska” NKWD („słynny” rozkaz Nikołaja Jeżowa nr 00485 z dn. 11.08.1937 r.), za uzasadnienie przyjmująca m.in. wydumaną teorię spiskową o reaktywacji Polskiej Organizacji Wojskowej na Ukrainie. Tylko w ramach tej operacji i w czasie jej przeprowadzenia, tj. do zakończenia Wielkiego Terroru w listopadzie 1938 r., na śmierć skazano około 111 tys. osób wytypowanych wg specjalnych, administracyjnych kryteriów lub zgoła na chybił-trafił (np. na podstawie polskobrzmiącego nazwiska w rejestrze adresów). Oprawców obowiązywały ustalone odgórnie limity osób przeznaczonych do rozstrzelania, których nie można było nie wykonać (za to aprobowano wnioski o ich przekroczenie). Oprawcy ci na ogół następnie zasilili szeregi ofiar. „Radzieckiej sprawiedliwości” m.in. nie umknął Stanisław Redens, jeden z czołowych enkawudzistów, Polak mający mnóstwo także polskiej krwi na rękach, a prywatnie - szwagier Stalina. Polskich ofiar Wielkiego Terroru lat 1937 i 1938 było zresztą więcej niż 111 tys. osób, gdyż radzieckich Polaków aresztowano i rozstrzeliwano także w ramach innych, równoległych operacji NKWD prowadzonych w tamtym czasie.

§  Milczenie władz oraz społeczeństwa II Rzeczypospolitej. Cyt., str. 378: Nie było demonstracji przed sowieckimi placówkami, ani protestów rządu. Można odnieść wrażenie, że rodaków w ZSRS uznano po prostu za straconych raz na zawsze dla polskości.

Opracowanie zawiera wskazania źródeł informacji o opisywanych wydarzeniach i osobach, w tym świadectwa (cytowane w książce) tych nielicznych, którym udało się przeżyć i po wielu latach, już po rozpadzie ZSRR w 1991 r., przekazać swą wiedzę dla potomności. Autorka dołączyła również dużo zdjęć osób oraz fotokopii dokumentów i radzieckich materiałów propagandowych, tematycznie powiązanych z tekstem kolejnych rozdziałów książki. Jak nadmieniłem na wstępie, całość została opracowana oraz wydana bardzo starannie na wysokiej klasy papierze.

PS. Czytelników zainteresowanych publikacjami o sytuacji ludności polskiej w międzywojennym ZSRR zachęcam do zajrzenia do katalogu tematycznego 6 tego blogu. Znajdą tam, oprócz wspomnianego opracowania Nikołaja Iwanowa, także bardzo interesującą (choć zastrzegam, że różnego rodzaju) literaturę autorstwa Jana Dąbskiego, Sylwii Frołow, Bogdana Jaxy-Ronikiera, Witolda Pronobisa, Wacława Solskiego, Mateusza Staronia i Konrada Zielińskiego - wymienieni w porządku alfabetycznym wg nazwisk. Z czasem zamieszczę tam również informację o książce Tomasza Sommera pt. Operacja antypolska NKWD 1937-1938. Geneza i przebieg ludobójstwa popełnionego na Polakach w Związku Sowieckim, aktualnie spoczywającej na półce i oczekującej na przeczytanie.

czwartek, 17 września 2026

„Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów”. Autor: Krzysztof Jasiewicz

 Tekst, w pewnym sensie, okolicznościowy. Dziś przypada 87. rocznica najazdu ZSRR na Polskę.

Krzysztof Jasiewicz „Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów”

Instytut Studiów Politycznych PAN, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2009

Profesor Krzysztof Jasiewicz skromnie przyznał, że (cyt., str. 116) „niniejsza książka jest jedynie luźnym szkicem o poważnych problemach, pisanym zresztą ad hoc”. Uzupełnię, iż do tego „szkicu”, nb. niezwykle interesującego, profesor dołożył obszerny zbiór 83 relacji polskich Żydów, którym udało się wraz z armią gen. Władysława Andersa w 1942 r. opuścić radziecki „raj” (jest to część III tej książki, najdłuższa, str. 119-391). Wcześniejsze karty zawierają:

¾    objaśnienie terminologii używanej przez profesora i autorów ww. relacji (wykaz skrótów na str. 7 i 8, a przede wszystkim część I pt. „Słownik”, str. 15-32),

¾    oraz właśnie ów „szkic” – zatytułowany „Żydzi obok Polaków w dobie upadku Państwa Polskiego na Kresach Wschodnich II RP” (część II, str. 33-116).

Zwracam uwagę na konieczność poznania znaczenia specyficznych terminów (skrótów nazw instytucji, organów administracji, krain geograficznych, potocznych pojęć etc.), niekiedy niezrozumiałych nawet dla osób obczytanych w literaturze przedmiotu. Przykładowo: dość często pojawiający się skrót „SOE”, to (cyt., str. 27) „ros., socyalno-opasnyj elemient (element społecznie niebezpieczny)”, natomiast „Birża truda” oznacza (cyt., str. 16) „ros., potoczną nazwę sowieckiego biura pośrednictwa pracy”.

Merytorycznie podstawową część II książki autor rozpoczyna od określenia (w liczbach i procentach) populacji Żydów w II RP, bazując na danych spisu powszechnego z 1931 r. W skali całego kraju Żydzi (3,1 mln) stanowili wówczas 9,8% ogółu mieszkańców. W miastach zamieszkiwało ich 2,4 mln, a na wsiach 0,7 mln, tj. odpowiednio 27,2% ludności miejskiej i 3,2% i ludności wiejskiej. Analogiczne, przedwojenne dane profesor podaje także odrębnie dla wszystkich wschodnich województw, których tereny po wrześniu 1939 roku inkorporowano do ZSRR. Omawia też strukturę ekonomiczną społeczności żydowskiej w Polsce, wskazując przemysł, drobną wytwórczość, handel i wolne zawody jako główne źródła jej utrzymania. Problematyki skali i przykładów antysemityzmu, dość powszechnego w niektórych środowiskach, zwłaszcza po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego w 1935 r., autor nie porusza.

Dnia 17 września 1939 r. stało się to, czego quasiformalnie druga osoba w państwie (a faktycznie pierwsza), czyli marszałek Edward Śmigły-Rydz, nie przewidział, mimo że powinien był przewidzieć! Cofające się i chwiejące pod uderzeniami Wehrmachtu Wojsko Polskie, nadaremnie oczekujące na odciążającą, potężną ofensywę francuską, otrzymało ze wschodu cios nożem w plecy. Nie omawiając naszych obronnych działań militarnych na wschodzie, profesor Krzysztof Jasiewicz skupia się na opisach organizacji i utrwalania władzy radzieckiej na zaanektowanych polskich Kresach Wschodnich. Zadania te realizowano głównie za pomocą kadr ściąganych z ZSRR, a miejscowym sojusznikom i sympatykom (Białorusinom, Ukraińcom i Żydom) pozostawiano tylko najniższe, chociaż liczne stanowiska. Owi obywatele II RP odegrali w sowietyzacji Kresów niechlubną rolę, większość ich czynów należy określić mianem zdrady stanu. W odniesieniu do Żydów autor przytacza następujące rodzaje kolaboracji ze wschodnim najeźdźcą: 1/ dość powszechne, owacyjne witanie wkraczającej Armii Czerwonej; 2/ liczne uczestnictwo w składach różnych milicji oraz grup terrorystyczno-rabunkowych, atakujących polską ludność i pojedynczych żołnierzy z rozproszonych, rozbitych oddziałów; 3/ równie wysoki udział w organizacji i działalności radzieckich władz tymczasowych (komitetów, zarządów itp.), zanim zostały one zastąpione kadrami z ZSRR; 4/ wyróżniające się uczestnictwo w agitacji przedwyborczej oraz przygotowaniu i przeprowadzeniu dnia 22 października 1939 r. „wyborów” do Zgromadzeń Ludowych Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy, oraz dnia 24 marca 1940 r. „wyborów” do Rad Najwyższych ZSRR, BSRR i USRR – co miało legitymizować aneksję Kresów i dokonane tam zmiany ustrojowe; 5/ bezpośrednia i pośrednia współpraca z NKWD w wynajdywaniu polskich elit, kadr urzędniczych i wojskowych, denuncjacje oraz donosicielstwo skutkujące aresztowaniami i zsyłkami do obozów pracy. Zachowania te autor uwiarygodnia reprezentatywnymi oświadczeniami i wspomnieniami Polaków, co do zasady potwierdzonymi w urzędowej dokumentacji radzieckiej z tamtych lat! Autor wysuwa też hipotezę, iż przedstawiona kolaboracja niektórych środowisk żydowskich z okupacyjną administracją radziecką, w tym z NKWD, mogła stać się przyczyną uczestnictwa części ludności polskiej, ukraińskiej i litewskiej w masowych mordach na Żydach, inspirowanych przez himmlerowskie Einsatzgruppen po dniu 22 czerwca 1941 r., a nawet przesłanką jej obojętności wobec późniejszego Holokaustu.

Profesor Krzysztof Jasiewicz szacuje, iż jesienią i zimą 1939/1940 na terenach polskich Kresów Wschodnich mogło znajdować się ponad 1,2 mln Żydów (str. 37), obejmując tą liczbą stałych mieszkańców oraz niedawnych przybyszów, tj. osoby zamieszkałe wcześniej na terenach centralnych i zachodnich, w tym czasie już znajdujących się pod okupacją niemiecką. Oprócz żydowskich indywidualnych uciekinierów byli to żołnierze oddziałów Wojska Polskiego, które znalazły się na Kresach, a także pracownicy polskich instytucji ewakuowanych przed dniem 17 września 1939 r. na wschód. Autor bardzo interesująco przedstawia sytuację ludności żydowskiej, znajdującej się po wschodniej stronie nowej „granicy” niemiecko-radzieckiej, utworzonej na podstawie traktatu o granicach i przyjaźni, zawartego pomiędzy III Rzeszą a ZSRR dnia 28 września 1939 r. Granicę tę, początkowo słabiej strzeżoną, dość masowo przekraczano nielegalnie w obydwie strony. Na wschód uciekali Żydzi z terenu okupacji niemieckiej, słusznie obawiając się hitlerowskich prześladowań na tle rasowym. A na zachód uciekali Żydzi z terenu okupacji radzieckiej, szybko zaznawszy wątpliwych uroków życia w komunistycznym „raju” – licząc, iż „nie taki Hitler straszny, jak go malują”, a poza tym wystarczy go parę miesięcy przeczekać, do rychłego przecież zwycięstwa Francji i Anglii nad Niemcami. Bezprzykładnej klęski Francji już w czerwcu 1940 r. oraz późniejszego Holokaustu nikt sobie wówczas nawet nie wyobrażał. Oprócz tych dwóch kategorii uciekinierów kwitł również na masową skalę przemyt przez nową granicę, w którym dość licznie uczestniczyli miejscowi Żydzi zamieszkujący po obu jej stronach. Na wszystkie osoby usiłujące nielegalnie ją przekroczyć polowało (coraz skuteczniej) NKWD, schwytanych skazywano na kilkuletni pobyt w łagrach. Zsyłkom do syberyjskich obozów pracy przymusowej, oraz deportacjom – przesiedleniom, byli także poddawani Żydzi uznani za niewygodnych dla nowej władzy radzieckiej: oficerowie i podoficerowie WP w stanie spoczynku, urzędnicy, wykształceni przedstawiciele wolnych zawodów, przedsiębiorcy uznani za spekulantów, duchowni żydowscy etc.

Wracając do tytułowej rzeczywistości sowieckiej 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów. Profesor Krzysztof Jasiewicz dotarł w londyńskim Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum Gen. Sikorskiego do kolekcji płk. dypl. Wincentego Bąkiewicza, zawierającej (cyt., str. 42) „powszechnie uważany za największy (…) zbiór relacji, zeznań, pamiętników itp., wytworzonych przez obywateli polskich, zapewne prawie w całości, w 1943 r.”. Wśród owych 1160 relacji profesor wyodrębnił 135 napisanych przez obywateli polskich narodowości żydowskiej, a z nich wybrał 83 i włączył, po odpowiedniej korekcie edytorskiej i uwspółcześnieniu pisowni, do tej książki (wspomnianej jej części III), w porządku alfabetycznym wg nazwisk. Oprócz imienia i nazwiska każdorazowo poznajemy rok i miejscowość urodzenia danej osoby, jej zawód, wykształcenie, stopień wojskowy. Zauważa się wśród nich duży udział ludzi wykształconych, z maturami i dyplomami wyższych studiów, uzyskanymi w dwudziestoleciu międzywojennym albo wcześniej w Galicji. Polscy Żydzi pisali owe relacje wg schematu w postaci 33-punktowej, szczegółowej ankiety (str. 46-48), opracowanej przez kaprala podchorążego doktora Menachema Buchweitza, w cywilu adwokata (ur. 1910 w Krakowie). Treść wszystkich relacji w pełni potwierdza likwidację polskości na Kresach Wschodnich oraz zbrodniczość systemową i niewydolność gospodarczą państwa Stalina w analizowanych latach 1939-1942. W tym zakresie całkowicie pokrywa się z opublikowanymi polskimi wspomnieniami. Przymusowo deportowani do nowych miejsc osiedlenia oraz uwięzieni w łagrach Żydzi cierpieli tam identyczne katusze co Polacy. W odniesieniu natomiast do wspomnianego współudziału części pobratymców w prześladowaniu Polaków na Kresach, osoby piszące wspomnienia na ogół albo takie fakty przemilczają, albo starają się je marginalizować i minimalizować. Mają bowiem na względzie, iż swe ocalenie (wyrwanie z radzieckiego „raju”) zawdzięczają polskiemu rządowi emigracyjnemu, do którego agend trafiają wypełniane przez nich ankiety.

czwartek, 10 września 2026

„Alfabet Millera”. Autor: Leszek Miller

 

Dziś także oddajemy głos byłemu Prezesowi Rady Ministrów, mającemu równie zasłużone miejsce w HISTORII, co przedstawiony tu w poprzednim artykule. Jędrzej Moraczewski był pierwszym premierem II Rzeczypospolitej, pod kierownictwem którego określono Jej zręby ustrojowe - demokratyczne oraz postępowe w sferze socjalnej. Leszek Miller zaś to szef rządu, który wprowadził III Rzeczpospolitą do Unii Europejskiej. Obaj zapisali się więc w naszych dziejach trwale i wyraźniej niż różne efemerydy na stanowisku premiera Polski, w rodzaju np. Edwarda Babiucha, Ewy Kopacz czy Beaty Szydło. Oczywiście sposób ich komunikacji z czytelnikami jest tu nieporównywalny – Jędrzej Moraczewski pozostawił potomnym obszerne dzienniki okupacyjne, a Leszek Miller zgodził się na bardzo długi wywiad ze znanym redaktorem.

Leszek Miller, Jacek Prusinowski  „Alfabet Millera” 

Wydawca: TIME S.A., Warszawa 2026

Jest to długi, utrwalony na 384 stronach książki, tzw. wywiad rzeka z Leszkiem Millerem (ur. 1946). Pan redaktor Jacek Prusinowski (ur. ?) odpowiednio się do niego przygotował oraz wspólnie z rozmówcą ustalił ów „alfabetyczny” format. W spisie treści widzimy hasła na wszystkie litery alfabetu, za wyjątkiem „E”, „F” i „Ł”. Haseł tych jest 36, jako że niektórym literom przypisano więcej niż jedno, np. na literę „P” zaczynają się aż trzy: Palikot, Papała i Putin. Każde hasło to zarazem odrębny, krótki (kilka, kilkanaście stron) rozdział książki. Dla porządku nadmienię, iż pierwszy (na literę „A”) jest zatytułowany Afera Rywina, a ostatni (na „Ż”) nosi tytuł Żona. Zdecydowana większość rozdziałów dotyczy imiennie konkretnych osób. Ale zauważamy też siedem tematów określonych inaczej: na „H” mamy Helikopter, na „S” – Sejm, SLD i Smoleńsk, a na „U” – Ukrainę, Unię Europejską i USA.

Nie zamierzam zdradzać, jaka treść kryje się pod którymkolwiek z haseł. Nadmienię jedynie, iż czytanie ich wszystkich daje dobrą rozrywkę intelektualną, okazję do przypomnienia sobie wewnętrznych i zewnętrznych uwarunkowań dotychczasowej historii III RP oraz ostatnich kilkunastu lat PRL. We wstępie red. Jacek Prusinowski zauważa (cyt., str. 5): „Alfabet” to w pewnym sensie historia ostatniego półwiecza w polskiej polityce. Nie tyle chronologiczny opis najważniejszych postaci i wydarzeń, ile osobista wersja tej historii. Jest to zatem wersja historii Polski wg Leszka Millera, niegdyś jej współtwórcy, a dziś analityka i komentatora. Odnosząc się do lat, w których zajmował stanowiska ministerialne (1993-1997) i był premierem (2001-2004), wskazuje także swoje błędy. Przypomina również wiele mniej znanych faktów mających w przeszłości wpływ na bieg wydarzeń politycznych, w tym m.in. na wyniki wyborów prezydenckich i parlamentarnych. W jego wypowiedziach pojawia się też szereg wątków natury osobistej: rodzinnej i towarzyskiej. Odnosząc się do tych drugich wymienia znajomych, z którymi dzielił swoje wędkarskie hobby, oraz takich, którzy dyskusje z nim preferowali w połączeniu z mocnymi trunkami na stołach. Podaje ostateczny powód zerwania osobistej, szorstkiej przyjaźni z pewnym bardzo ważnym politykiem (a w latach 1995-2005 wręcz najważniejszym), z którym bardzo długo się znali i kolegowali, a przez pewien czas nawet byli sąsiadami w jednym bloku na warszawskim Wilanowie. Indagowany w sprawach wojskowych i służb specjalnych Leszek Miller udziela odpowiedzi wymijających, słusznie zasłaniając się tajemnicą państwową do dziś go obowiązującą. Często komentuje również bieżące wydarzenia polityczne, sporo uwagi poświęcając wojnie toczącej się na Ukrainie oraz natowskim i unijnym aspiracjom tego państwa. Porusza problem relacji polsko-ukraińskich w kontekście odmiennej przez oba państwa interpretacji tragicznych wydarzeń historycznych na Wołyniu i w Galicji wschodniej w latach 1943 i 1944. Jego opinie i oceny dotyczące polityków polskich i zagranicznych, jakkolwiek stanowcze i subiektywne, są jednak wyważone i stonowane. Bez artykułowania negatywnych emocji odnosi się do swoich byłych przeciwników politycznych, niekiedy nawet wyraża się o nich z nutką zrozumienia i sympatii. Reasumując, gorąco Państwu polecam tę ciekawą książkę, ale z jednym ważnym zastrzeżeniem. Panowie Leszek Miller i Jacek Prusinowski omawiają w niej tematy dobrze znane w środowisku polityków, niekiedy używają skrótów myślowych, a zatem również czytelnicy powinni posiadać odpowiednie przygotowanie merytoryczne. Jest to bowiem lektura przede wszystkim dla osób dobrze orientujących się w historii naszego kraju, patrząc na nią przynajmniej od epoki Edwarda Gierka (hasło na „G”).

PS.1. Leszek Miller już wcześniej gościł na tym blogu. Przez katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 4 można dotrzeć do omówienia jego Anatomii siły. Rozmów z Robertem Krasowskim. Tamten tekst na blogu wyjątkowo składa się z dwóch części, napisanych w kilkuletnim odstępie czasu. Drugą jego część, bardzo krytyczną, dopisałem mając na względzie przep…ne przez SLD wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 r. Teraz, po lekturze Alfabetu zdania nie zmieniłem, choć przyznaję, iż nie byłem świadomy kilku ujawnionych w nim istotnych choć zakulisowych niuansów, dotyczących przygotowania i przebiegu tamtych kampanii wyborczych. Dziś już też nie podchodzę do błędów Leszka Millera z 2015 r. tak emocjonalnie. Przeszło mi.😊

PS.2. Leszek Miller jest stałym gościem programu pt. Prezydenci i premierzy, emitowanego w TV Polsat oraz TV Polsat News co sobotę o godz. 19:15. Występuje tam zazwyczaj w towarzystwie Bronisława Komorowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Waldemara Pawlaka. Oglądam i słucham ich wszystkich z zainteresowaniem.