Szczepan
Twardoch „Null”
Wydawnictwo
Marginesy Sp. z o.o., Warszawa 2025
Książka
od dobrych kilku miesięcy spoczywała na półce bibliotecznej, oczekując na
przeczytanie. I być może jeszcze by tam trochę poleżała, gdyby nie fakt,
iż autor w tym miesiącu otrzymał za nią Nagrodę Literacką Nike. Zobligowało
mnie to do natychmiastowego sięgnięcia po tę beletrystyczną powieść wojenną, także
już historyczną, z zastrzeżeniem iż opiewa dzieje najnowsze – bardzo niedawne
wydarzenia na Ukrainie w trzecim roku pełnoskalowej wojny z Rosją,
czyli w roku 2024, jeszcze za kadencji wspierającego Ukrainę
prezydenta USA Joe Bidena. Szczepan Twardoch poznał ową wojnę z autopsji, osobiście
się w nią bardzo angażując (wspomaganiem logistycznym oraz reportersko)
i ryzykując życiem. Powieść pt. „Null” cieszy się dużym powodzeniem czytelniczym
również w Niemczech, przyrównywana jest tam do literackiego, nagrodzonego
Noblem dzieła Ernesta Hemingwaya o hiszpańskiej wojnie domowej, pt. Komu
bije dzwon. Notabene jedno z niemieckich wydawnictw w pewnym
sensie przyczyniło się do powstania książki, zamawiając wcześniej u Szczepana
Twardocha reportaż wojenny z Ukrainy.
Wytłumaczyć
wypada tytuł, ów „Null” (dosłownie: zero, nic). Cyt. str. 15: (…) dalej
null, czyli najdalsze wasze pozycje, dalej szara zona (…). Cyt. str. 122:
(…) schodzicie do transzei i transzeją na wysuniętą pozycję,
bardziej na nullu nie da się być (…). A zatem null to
najbardziej wysunięta w kierunku wroga linia stanowisk bojowych, na których
ukraińscy żołnierze kryją się przed ostrzałem artyleryjskim, uderzeniami z powietrza
(głównie przed dronami), cały czas oczekując na żywy atak „mięsny”, czyli natarcie
oddziału przeciwnika, który skoszą przy użyciu karabinów maszynowych.
Jak
to zwykle u pana Szczepana Twardocha bywa, epickie opisy wydarzeń,
realistyczne aż do bólu, są przeplatane refleksjami osobistymi i rozterkami
psychologicznymi głównego bohatera powieści, a także interesującymi
dygresjami historycznymi i politycznymi (sięgającymi epoki Antyku). Jak
zwykle pojawia się też element metafizyczny – narratorem jest nieżyjący syn
głównego bohatera. Ów główny bohater, noszący okopową ksywkę Koń, to nasz
rodak, inteligent, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim, Polak
etnicznie tylko w połowie (po matce), po ojcu zaś ćwierć-Ukrainiec i ćwierć-Niemiec
(wg pochodzenia rodziców ojca). Tragiczne choć nie do końca wyjaśnione
problemy osobiste skłoniły go, aby w wieku 40+, czyli już raczej
niesprzyjającym wojaczce na ochotnika w stopniu szeregowca, udał się na
Ukrainę i wstąpił do wojska. W jakimś sensie na jego decyzję mogła
wpłynąć pamięć o dziadku „po mieczu”, żołnierzu UPA. Burzliwych losów
Konia na Ukrainie nie zamierzam streszczać, napiszę tylko, z jaką
tematyką się Państwo zetkniecie podczas czytania tej pasjonującej literatury
pola walki. Dzięki autorowi poznacie:
Ø Obraz nowoczesnej wojny
dronowej, jakże różny od scen batalistycznych drugiej wojny światowej. Koń
przez pewien czas jest operatorem drona, później on i jego ukraińscy
koledzy skrywają się jak mogą przed bezzałogowcami rosyjskimi. W szczegółach
poznajemy, jak to się wszystko odbywa, jakie są rodzaje dronów i możliwości
ich bojowego wykorzystania, efektywność zależąca od umiejętności operatora
(nazywanego pilotem), jak można ograniczać zasięg dronów, neutralizować
możliwości operatora etc.
Ø Wybrane ale
reprezentatywne sylwetki żołnierzy ukraińskich, walczących ochotniczo lub z przymusowego
poboru, ich frontowa aktywność i morale. Różna mentalność mieszkańców
zachodniej, środkowej i wschodniej (okupowanej przez Rosję) Ukrainy. Pozostawione
za frontem życie prywatne żołnierzy, nieraz bardzo się komplikujące wskutek
długiej rozłąki. M.in. czytamy o rażącym przypadku i konsekwencjach
kobiecej niewierności.
Ø Stosunki kadrowe w Zbrojnych
Siłach Ukrainy, relacje między dowódcami i podwładnymi. Autor opisuje
przykłady kolesiostwa podczas wyznaczania zadań służbowych oraz zaopatrywania w uzbrojenie
i in. sprzęt logistyczny. Odbywa się to niekiedy w sposób
kolidujący z efektywnością działań militarnych.
Ø Proza życia
żołnierskiego. Bohaterowie książki znajdują się na wysuniętej pozycji na lewym
brzegu Dniepru, bytują tam w piwnicach zburzonych domów, w ciasnocie,
wilgoci, chłodzie i smrodzie. Porozumiewają się głównie językiem koszarowym,
obfitującym w wulgarne określenia żeńskich i męskich narządów
płciowych, akurat jednakowo brzmiące po ukraińsku i po polsku. Znienawidzonych
żołnierzy rosyjskich nazywają pidarami – termin ten przewija się przez
całą powieść, w ukraińskim slangu żołnierskim oznacza obelżywe określenie męskich
homoseksualistów.
Ø Pochodzący spoza
Ukrainy ochotnicy z Legionu Międzynarodowego – ich wybrane sylwetki, państwa,
z których przybyli, zachowanie i motywacja udziału w wojnie (główny
bohater Koń też początkowo walczył w ramach tej formacji).
Ø Wątek romantyczny
głównego bohatera – jego rodząca się miłość do Zui, Ukrainki w cywilnej
służbie przy armii, mającej przykre (to łagodny eufemizm) wspomnienia z pobytu
w rosyjskiej niewoli. Ich romans, poza narastającym uczuciem, nosi
charakter zmysłowy – Zuja lubi poddawać się męskiej, ostrej dominacji; jej
partner wprawdzie nie ma ku temu inklinacji, lecz czyni zadość owemu kobiecemu,
masochistycznemu życzeniu. Po raz kolejny więc stwierdzamy, że powieść
Szczepana Twardocha nie może nie zawierać choćby jednej wyrafinowanej scenki
erotycznej.
Mimo
opisów w książce jednostkowych sukcesów militarnych oraz indywidualnych
przykładów bohaterstwa żołnierzy ukraińskich, przez jej końcowe strony przebija
pesymizm dotyczący możliwości wygrania wojny przez Ukrainę.
Cyt. str. 261: (…) nie odzyskacie żadnych granic, nie będzie
Krymu, nie będzie Doniecka, nie będzie Ługańska, mało tego, Pokrowska też może
nie być (…). Zobaczymy. Byle by ta wojna za naszą wschodnią granicą
wreszcie się skończyła! I oczywiście oby Ukraina, nawet w nieco
uszczuplonym kształcie terytorialnym, pozostała państwem niezależnym.
PS. Recenzując tu
jedną z wcześniejszych powieści Szczepana Twardocha (pt. „Chołod”; vide
katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 6), na wstępie
napisałem, iż autor to przyszły noblista w dziedzinie literatury. Zdania
nie zmieniłem, wspomnicie me słowa.