niedziela, 25 października 2026

"Null". Autor: Szczepan Twardoch

 

Szczepan Twardoch „Null”

Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o., Warszawa 2025

Książka od dobrych kilku miesięcy spoczywała na półce bibliotecznej, oczekując na przeczytanie. I być może jeszcze by tam trochę poleżała, gdyby nie fakt, iż autor w tym miesiącu otrzymał za nią Nagrodę Literacką Nike. Zobligowało mnie to do natychmiastowego sięgnięcia po tę beletrystyczną powieść wojenną, także już historyczną, z zastrzeżeniem iż opiewa dzieje najnowsze – bardzo niedawne wydarzenia na Ukrainie w trzecim roku pełnoskalowej wojny z Rosją, czyli w roku 2024, jeszcze za kadencji wspierającego Ukrainę prezydenta USA Joe Bidena. Szczepan Twardoch poznał ową wojnę z autopsji, osobiście się w nią bardzo angażując (wspomaganiem logistycznym oraz reportersko) i ryzykując życiem. Powieść pt. „Null” cieszy się dużym powodzeniem czytelniczym również w Niemczech, przyrównywana jest tam do literackiego, nagrodzonego Noblem dzieła Ernesta Hemingwaya o hiszpańskiej wojnie domowej, pt. Komu bije dzwon. Notabene jedno z niemieckich wydawnictw w pewnym sensie przyczyniło się do powstania książki, zamawiając wcześniej u Szczepana Twardocha reportaż wojenny z Ukrainy.

Wytłumaczyć wypada tytuł, ów „Null” (dosłownie: zero, nic). Cyt. str. 15: (…) dalej null, czyli najdalsze wasze pozycje, dalej szara zona (…). Cyt. str. 122: (…) schodzicie do transzei i transzeją na wysuniętą pozycję, bardziej na nullu nie da się być (…). A zatem null to najbardziej wysunięta w kierunku wroga linia stanowisk bojowych, na których ukraińscy żołnierze kryją się przed ostrzałem artyleryjskim, uderzeniami z powietrza (głównie przed dronami), cały czas oczekując na żywy atak „mięsny”, czyli natarcie oddziału przeciwnika, który skoszą przy użyciu karabinów maszynowych.

Jak to zwykle u pana Szczepana Twardocha bywa, epickie opisy wydarzeń, realistyczne aż do bólu, są przeplatane refleksjami osobistymi i rozterkami psychologicznymi głównego bohatera powieści, a także interesującymi dygresjami historycznymi i politycznymi (sięgającymi epoki Antyku). Jak zwykle pojawia się też element metafizyczny – narratorem jest nieżyjący syn głównego bohatera. Ów główny bohater, noszący okopową ksywkę Koń, to nasz rodak, inteligent, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim, Polak etnicznie tylko w połowie (po matce), po ojcu zaś ćwierć-Ukrainiec i ćwierć-Niemiec (wg pochodzenia rodziców ojca). Tragiczne choć nie do końca wyjaśnione problemy osobiste skłoniły go, aby w wieku 40+, czyli już raczej niesprzyjającym wojaczce na ochotnika w stopniu szeregowca, udał się na Ukrainę i wstąpił do wojska. W jakimś sensie na jego decyzję mogła wpłynąć pamięć o dziadku „po mieczu”, żołnierzu UPA. Burzliwych losów Konia na Ukrainie nie zamierzam streszczać, napiszę tylko, z jaką tematyką się Państwo zetkniecie podczas czytania tej pasjonującej literatury pola walki. Dzięki autorowi poznacie:

Ø  Obraz nowoczesnej wojny dronowej, jakże różny od scen batalistycznych drugiej wojny światowej. Koń przez pewien czas jest operatorem drona, później on i jego ukraińscy koledzy skrywają się jak mogą przed bezzałogowcami rosyjskimi. W szczegółach poznajemy, jak to się wszystko odbywa, jakie są rodzaje dronów i możliwości ich bojowego wykorzystania, efektywność zależąca od umiejętności operatora (nazywanego pilotem), jak można ograniczać zasięg dronów, neutralizować możliwości operatora etc.

Ø  Wybrane ale reprezentatywne sylwetki żołnierzy ukraińskich, walczących ochotniczo lub z przymusowego poboru, ich frontowa aktywność i morale. Różna mentalność mieszkańców zachodniej, środkowej i wschodniej (okupowanej przez Rosję) Ukrainy. Pozostawione za frontem życie prywatne żołnierzy, nieraz bardzo się komplikujące wskutek długiej rozłąki. M.in. czytamy o rażącym przypadku i konsekwencjach kobiecej niewierności.

Ø  Stosunki kadrowe w Zbrojnych Siłach Ukrainy, relacje między dowódcami i podwładnymi. Autor opisuje przykłady kolesiostwa podczas wyznaczania zadań służbowych oraz zaopatrywania w uzbrojenie i in. sprzęt logistyczny. Odbywa się to niekiedy w sposób kolidujący z efektywnością działań militarnych.

Ø  Proza życia żołnierskiego. Bohaterowie książki znajdują się na wysuniętej pozycji na lewym brzegu Dniepru, bytują tam w piwnicach zburzonych domów, w ciasnocie, wilgoci, chłodzie i smrodzie. Porozumiewają się głównie językiem koszarowym, obfitującym w wulgarne określenia żeńskich i męskich narządów płciowych, akurat jednakowo brzmiące po ukraińsku i po polsku. Znienawidzonych żołnierzy rosyjskich nazywają pidarami – termin ten przewija się przez całą powieść, w ukraińskim slangu żołnierskim oznacza obelżywe określenie męskich homoseksualistów.

Ø  Pochodzący spoza Ukrainy ochotnicy z Legionu Międzynarodowego – ich wybrane sylwetki, państwa, z których przybyli, zachowanie i motywacja udziału w wojnie (główny bohater Koń też początkowo walczył w ramach tej formacji).

Ø  Wątek romantyczny głównego bohatera – jego rodząca się miłość do Zui, Ukrainki w cywilnej służbie przy armii, mającej przykre (to łagodny eufemizm) wspomnienia z pobytu w rosyjskiej niewoli. Ich romans, poza narastającym uczuciem, nosi charakter zmysłowy – Zuja lubi poddawać się męskiej, ostrej dominacji; jej partner wprawdzie nie ma ku temu inklinacji, lecz czyni zadość owemu kobiecemu, masochistycznemu życzeniu. Po raz kolejny więc stwierdzamy, że powieść Szczepana Twardocha nie może nie zawierać choćby jednej wyrafinowanej scenki erotycznej.

Mimo opisów w książce jednostkowych sukcesów militarnych oraz indywidualnych przykładów bohaterstwa żołnierzy ukraińskich, przez jej końcowe strony przebija pesymizm dotyczący możliwości wygrania wojny przez Ukrainę. Cyt. str. 261: (…) nie odzyskacie żadnych granic, nie będzie Krymu, nie będzie Doniecka, nie będzie Ługańska, mało tego, Pokrowska też może nie być (…). Zobaczymy. Byle by ta wojna za naszą wschodnią granicą wreszcie się skończyła! I oczywiście oby Ukraina, nawet w nieco uszczuplonym kształcie terytorialnym, pozostała państwem niezależnym.

PS. Recenzując tu jedną z wcześniejszych powieści Szczepana Twardocha (pt. „Chołod”; vide katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 6), na wstępie napisałem, iż autor to przyszły noblista w dziedzinie literatury. Zdania nie zmieniłem, wspomnicie me słowa.