czwartek, 21 maja 2026

„Wielka ucieczka”. Autor: Jürgen Thorwald

 

Jürgen Thorwald „Wielka ucieczka”

Wydawnictwo PORT, Warszawa 2025

W skład tytułowego opracowania wchodzą dwie książki: pt. Zaczęło się nad Wisłą oraz pt. Koniec nad Łabą. Zostały napisane już dość dawno, bo w latach 1947-1950. Rodzajowo obie stanowią mix reportażu i eseju historycznego. Jürgen Thorwald (1915-2006) stworzył je na podstawie zgromadzonych niedługo po wojnie materiałów źródłowych, co bliżej wyjaśnia w zakończeniu (Od autora; str. 511-513). Tytuł całości niezupełnie oddaje wiernie treść opracowania. Wprawdzie sformułowanie „wielka ucieczka” rzeczywiście odnosi się do exodusu niemieckiej ludności cywilnej, ale dużo też przeczytamy o zażartym oporze Wehrmachtu, wymuszonym odwrocie, kalkulacjach strategicznych i taktycznych Hitlera oraz jego przybocznych polityków i dowódców wojskowych.

A zatem: rozpoczyna się rok 1945. Front wschodni nieubłaganie przybliża się do granic Trzeciej Rzeszy. Pierwsze jego macki objęły Prusy Wschodnie już jesienią 1944 r., ale Wehrmachtowi udało się wtedy zatrzymać Armię Czerwoną. Kilka miesięcy później jest to już niemożliwe. Marszałkowie i generałowie toczą z Hitlerem spory o sposób prowadzenia działań odwrotowych, przy czym Führer z reguły nie uznaje ich racjonalnych (z punktu widzenia taktyki wojennej) argumentów. Otoczonym zgrupowaniom nakazuje trwanie w miejscu i walkę aż do czasu nadejścia odsieczy. W rezultacie np. Grupa Armii Kurlandia (teren Łotwy) skapitulowała dopiero wraz z całością sił zbrojnych Trzeciej Rzeszy dnia 8 maja 1945 r. Podobnie dzieje się na całej długości frontu. Prąca na zachód Armia Czerwona pozostawia za sobą oblężone duże miasta, których garnizony otrzymały rozkaz wytrwania w obronie. Niemieckiej ludności cywilnej długo odmawiano prawa do ewakuacji na zachód, nieraz dosłownie do ostatniej chwili, czyli do wjazdu pierwszych radzieckich czołgów. Mieszkańców mamiono iluzją powstrzymania przeciwnika, a nawet odparcia go daleko na wschód. Ostatecznie jednak całe masy cywilnych Niemców, za zgodą i pomocą władz lub bez niej, rozpoczęły ucieczkę na zachód – w bardzo ciężkich warunkach zimowych, ograniczonymi środkami lokomocji, często na piechotę. Na uciekinierów polowały radzieckie samoloty i okręty podwodne (część ewakuacji odbywano przez Bałtyk). Doganiały i rozjeżdżały ich radzieckie czołgi. Ludność ogarniętą w drodze, jak też tę, która nie zdążyła lub nie chciała się ewakuować, czekał tragiczny los. Czerwonoarmiści pierwszej linii frontu dokonywali rozbojów, masowych gwałtów kobiet, także zabójstw. Postępujące za nimi oddziały NKWD uspokajały sytuację o tyle, że ukrócały anarchię. Za to grabież i wypędzenia uzyskiwały formę zorganizowaną, oraz na wschód wywożono osoby zdolne do ciężkiej pracy fizycznej (najczęściej okazywały się nimi już tylko kobiety). Marzeniem coraz to powiększającej się liczby uchodźców stawało się dotarcie do tych obszarów Rzeszy, które - jak mniemali - nie dostaną się w ręce wroga. A gdy i to okazywało się nierealne, pozostawała ucieczka za Łabę, gdzie - jak się już domyślano - Armia Czerwona miała nie dotrzeć.

Tyle o cywilach. Równolegle czytamy o sytuacji w siłach zbrojnych Trzeciej Rzeszy. Na ich szczytach najpierw głosi się mrzonki o Wunderwaffe, potem następuje złudna nadzieja na rozdźwięk pomiędzy aliantami zachodnimi i Związkiem Radzieckim. Rozważane są nierealistyczne plany zawarcia separatystycznego rozejmu na zachodzie, a następnie skierowania całości potencjału WehrmachtuWaffen SS na front wschodni. Przez cały ten czas trwa zażarta obrona na wschodzie, kruszona przez artylerię, czołgi i lotnictwo radzieckie. W podberlińskim bunkrze miota się Hitler, wykłóca się z podległymi dowódcami o dywizje często już istniejące jedynie na papierze. Na zewnątrz szaleje żandarmeria polowa Wehrmachtu oraz oddziały SS, polując na faktycznych i domniemanych dezerterów oraz na osoby uznane za defetystów. Tacy są zazwyczaj natychmiast wieszani, z przyczepioną do zwłok tabliczką z hańbiącym napisem ku przestrodze i odstraszeniu innych. Widok z czasem staje się dość powszedni, duża liczba podobnych wisielców przestaje budzić zdziwienie. Aż nareszcie to wszystko się kończy. Adolf Hitler przed samobójczą śmiercią 30 kwietnia wydaje jeszcze groteskowe rozkazy dymisji Göringa i Himmlera ze wszystkich zajmowanych stanowisk (oraz usunięcia z partii narodowosocjalistycznej), zarzucając im nieuprawnione negocjacje z aliantami zachodnimi.

Powyższą narrację wydarzeń autor dokumentuje wywiadami z ich niedawnymi uczestnikami, sięga do spisanych przez nich wspomnień. Tragiczne ludzkie losy przedstawia na podstawie relacji naocznych świadków i ocalałych ofiar. Koncentrując się na wielkich cierpieniach cywilnej ludności niemieckiej kilkakrotnie jednak przyznaje, iż to Trzecia Rzesza rozpętała wojnę oraz nadała jej na wschodzie ludobójczy charakter, obejmujący mieszkańców podbitych terenów ZSRR i Polski. Tego wytłumaczenia i „usprawiedliwienia” nie odnosi jednak do tragedii Niemców zamieszkujących Protektorat Czech i Moraw, utworzony przez Hitlera w marcu 1939 r. Losy ludności czeskiej pod niemiecką okupacją były przecież łagodne w porównaniu z horrorem panującym na zagarniętych ziemiach Polski i ZSRR. Zbrodniczą zagładę wsi Lidice wraz z jej kilkuset mieszkańcami (odwet za zamach czeskiego podziemia na Reinharda Heydricha) można by uznać za wyjątek potwierdzający tę regułę. A mimo to Czesi w pierwszych dniach maja 1945 r. rozpętali wobec Niemców (w tym kobiet i dzieci) straszliwy terror, opisany dość szczegółowo w rozdziale pt. Burza nad Pragą (str. 445-496). Reasumując, polecam lekturę książki Jürgena Thorwalda. Czytając ją przemierzymy szlaki uchodźcze, odwiedzimy większe i mniejsze ośrodki dowódcze Wehrmachtu. Wraz z tymże Wehrmachtem będziemy posuwać się coraz to dalej na zachód, cały czas w ogniu zaciętych walk. Aż wreszcie zauważymy, że ostatnim marzeniem żołnierzy niemieckich stało się dotarcie za Łabę i poddanie się Amerykanom lub Anglikom. Marzenie to okazywało się jednak zazwyczaj płonne wobec międzyalianckich porozumień w tej kwestii.

PS.1. Na str. 303 autor, odnosząc się do Hitlera i daty 20 kwietnia 1945 r., pisze (cyt.): Był to dzień jego pięćdziesiątych siódmych urodzin. Pragnę zauważyć, iż niemiecki Führer urodził się w roku 1989, a zatem owego dnia ukończył lat 56. Owo sformułowanie powinno zatem chyba brzmieć: Był to dzień, w którym rozpoczął pięćdziesiąty siódmy rok życia. Z którego, jak wiemy, zdołał uszczknąć już tylko 10 dni.

PS.2. Podczas lektury niezwykle raziło mnie używanie przez autora niemieckiej (hitlerowskiej) terminologii w odniesieniu do nazewnictwa obszarów inkorporowanych w skład Trzeciej Rzeszy. M.in. nasze Poznańskie to w jego publikacji niemiecki Kraj Warty. Można to usprawiedliwić jedynie okolicznością, iż niedawne wydarzenia relacjonował w drugiej połowie lat czterdziestych – pisząc niemalże „na gorąco” o ucieczce stamtąd cywilnej ludności niemieckiej, oraz o zażartej obronie tych terenów przez WehrmachtWaffen SS.

PS.3. Osobom zainteresowanym tematyką omówionej powyżej publikacji Jürgena Thorwalda proponuję również książkę Niclasa Sennertega pt. „Zemsta Stalina 1944-1945”- vide katalog alfabetyczny autorski albo katalog tematyczny 7.

PS.4. W przyszłym tygodniu będzie tu o książce przedstawiającej tragiczną sytuację kobiet w Berlinie w roku 1945, na podstawie relacji jednej z nich (autorki książki), także z możliwością zobaczenia jej fotografii. A w zakończeniu artykułu napiszę o ciekawym wspomnieniu, które mi się nasunęło podczas lektury.