Jürgen
Thorwald „Wielka ucieczka”
Wydawnictwo PORT,
Warszawa 2025
W skład
tytułowego opracowania wchodzą dwie książki: pt. Zaczęło się nad Wisłą
oraz pt. Koniec nad Łabą. Zostały napisane już dość dawno, bo w latach
1947-1950. Rodzajowo obie stanowią mix reportażu i eseju
historycznego. Jürgen Thorwald (1915-2006) stworzył je na podstawie zgromadzonych
niedługo po wojnie materiałów źródłowych, co bliżej wyjaśnia w zakończeniu
(Od autora; str. 511-513). Tytuł całości niezupełnie oddaje wiernie
treść opracowania. Wprawdzie sformułowanie „wielka ucieczka” rzeczywiście
odnosi się do exodusu niemieckiej ludności cywilnej, ale dużo też przeczytamy
o zażartym oporze Wehrmachtu, wymuszonym odwrocie, kalkulacjach
strategicznych i taktycznych Hitlera oraz jego przybocznych polityków
i dowódców wojskowych.
A zatem:
rozpoczyna się rok 1945. Front wschodni nieubłaganie przybliża się do
granic Trzeciej Rzeszy. Pierwsze jego macki objęły Prusy Wschodnie już jesienią
1944 r., ale Wehrmachtowi udało się wtedy zatrzymać Armię Czerwoną.
Kilka miesięcy później jest to już niemożliwe. Marszałkowie i generałowie
toczą z Hitlerem spory o sposób prowadzenia działań odwrotowych, przy
czym Führer z reguły nie uznaje ich racjonalnych (z punktu
widzenia taktyki wojennej) argumentów. Otoczonym zgrupowaniom nakazuje trwanie
w miejscu i walkę aż do czasu nadejścia odsieczy. W rezultacie
np. Grupa Armii Kurlandia (teren Łotwy) skapitulowała dopiero wraz z całością
sił zbrojnych Trzeciej Rzeszy dnia 8 maja 1945 r. Podobnie dzieje się
na całej długości frontu. Prąca na zachód Armia Czerwona pozostawia za sobą
oblężone duże miasta, których garnizony otrzymały rozkaz wytrwania w obronie.
Niemieckiej ludności cywilnej długo odmawiano prawa do ewakuacji na zachód, nieraz
dosłownie do ostatniej chwili, czyli do wjazdu pierwszych radzieckich czołgów. Mieszkańców
mamiono iluzją powstrzymania przeciwnika, a nawet odparcia go daleko na
wschód. Ostatecznie jednak całe masy cywilnych Niemców, za zgodą i pomocą władz
lub bez niej, rozpoczęły ucieczkę na zachód – w bardzo ciężkich warunkach zimowych,
ograniczonymi środkami lokomocji, często na piechotę. Na uciekinierów polowały
radzieckie samoloty i okręty podwodne (część ewakuacji odbywano przez
Bałtyk). Doganiały i rozjeżdżały ich radzieckie czołgi. Ludność ogarniętą
w drodze, jak też tę, która nie zdążyła lub nie chciała się ewakuować,
czekał tragiczny los. Czerwonoarmiści pierwszej linii frontu dokonywali
rozbojów, masowych gwałtów kobiet, także zabójstw. Postępujące za nimi oddziały
NKWD uspokajały sytuację o tyle, że ukrócały anarchię. Za to grabież i wypędzenia
uzyskiwały formę zorganizowaną, oraz na wschód wywożono osoby zdolne do
ciężkiej pracy fizycznej (najczęściej okazywały się nimi już tylko kobiety). Marzeniem
coraz to powiększającej się liczby uchodźców stawało się dotarcie do tych
obszarów Rzeszy, które - jak mniemali - nie dostaną się w ręce wroga. A gdy
i to okazywało się nierealne, pozostawała ucieczka za Łabę, gdzie - jak się
już domyślano - Armia Czerwona miała nie dotrzeć.
Tyle
o cywilach. Równolegle czytamy o sytuacji w siłach zbrojnych
Trzeciej Rzeszy. Na ich szczytach najpierw głosi się mrzonki o Wunderwaffe,
potem następuje złudna nadzieja na rozdźwięk pomiędzy aliantami zachodnimi i Związkiem
Radzieckim. Rozważane są nierealistyczne plany zawarcia separatystycznego
rozejmu na zachodzie, a następnie skierowania całości potencjału Wehrmachtu
i Waffen SS na front wschodni. Przez cały ten czas trwa zażarta
obrona na wschodzie, kruszona przez artylerię, czołgi i lotnictwo
radzieckie. W podberlińskim bunkrze miota się Hitler, wykłóca się z podległymi
dowódcami o dywizje często już istniejące jedynie na papierze. Na zewnątrz
szaleje żandarmeria polowa Wehrmachtu oraz oddziały SS,
polując na faktycznych i domniemanych dezerterów oraz na osoby uznane za
defetystów. Tacy są zazwyczaj natychmiast wieszani, z przyczepioną do
zwłok tabliczką z hańbiącym napisem ku przestrodze i odstraszeniu
innych. Widok z czasem staje się dość powszedni, duża liczba podobnych
wisielców przestaje budzić zdziwienie. Aż nareszcie to wszystko się kończy. Adolf
Hitler przed samobójczą śmiercią 30 kwietnia wydaje jeszcze groteskowe
rozkazy dymisji Göringa i Himmlera ze wszystkich zajmowanych stanowisk
(oraz usunięcia z partii narodowosocjalistycznej), zarzucając im
nieuprawnione negocjacje z aliantami zachodnimi.
Powyższą
narrację wydarzeń autor dokumentuje wywiadami z ich niedawnymi
uczestnikami, sięga do spisanych przez nich wspomnień. Tragiczne ludzkie losy
przedstawia na podstawie relacji naocznych świadków i ocalałych ofiar. Koncentrując
się na wielkich cierpieniach cywilnej ludności niemieckiej kilkakrotnie jednak przyznaje,
iż to Trzecia Rzesza rozpętała wojnę oraz nadała jej na wschodzie ludobójczy
charakter, obejmujący mieszkańców podbitych terenów ZSRR i Polski. Tego wytłumaczenia
i „usprawiedliwienia” nie odnosi jednak do tragedii Niemców
zamieszkujących Protektorat Czech i Moraw, utworzony przez Hitlera w marcu
1939 r. Losy ludności czeskiej pod niemiecką okupacją były przecież łagodne
w porównaniu z horrorem panującym na zagarniętych ziemiach Polski i ZSRR.
Zbrodniczą zagładę wsi Lidice wraz z jej kilkuset mieszkańcami (odwet
za zamach czeskiego podziemia na Reinharda Heydricha) można by uznać za
wyjątek potwierdzający tę regułę. A mimo to Czesi w pierwszych dniach
maja 1945 r. rozpętali wobec Niemców (w tym kobiet i dzieci)
straszliwy terror, opisany dość szczegółowo w rozdziale pt. Burza
nad Pragą (str. 445-496). Reasumując, polecam lekturę książki Jürgena
Thorwalda. Czytając ją przemierzymy szlaki uchodźcze, odwiedzimy większe i mniejsze
ośrodki dowódcze Wehrmachtu. Wraz z tymże Wehrmachtem
będziemy posuwać się coraz to dalej na zachód, cały czas w ogniu zaciętych
walk. Aż wreszcie zauważymy, że ostatnim marzeniem żołnierzy niemieckich stało
się dotarcie za Łabę i poddanie się Amerykanom lub Anglikom. Marzenie to okazywało
się jednak zazwyczaj płonne wobec międzyalianckich porozumień w tej kwestii.
PS.1. Na str. 303
autor, odnosząc się do Hitlera i daty 20 kwietnia 1945 r., pisze
(cyt.): Był to dzień jego pięćdziesiątych siódmych urodzin. Pragnę
zauważyć, iż niemiecki Führer urodził się w roku 1989, a zatem
owego dnia ukończył lat 56. Owo sformułowanie powinno zatem chyba brzmieć:
Był to dzień, w którym rozpoczął pięćdziesiąty siódmy rok życia. Z którego,
jak wiemy, zdołał uszczknąć już tylko 10 dni.
PS.2. Podczas lektury niezwykle
raziło mnie używanie przez autora niemieckiej (hitlerowskiej) terminologii w odniesieniu
do nazewnictwa obszarów inkorporowanych w skład Trzeciej Rzeszy. M.in.
nasze Poznańskie to w jego publikacji niemiecki Kraj Warty. Można to
usprawiedliwić jedynie okolicznością, iż niedawne wydarzenia relacjonował w drugiej
połowie lat czterdziestych – pisząc niemalże „na gorąco” o ucieczce
stamtąd cywilnej ludności niemieckiej, oraz o zażartej obronie tych
terenów przez Wehrmacht i Waffen SS.
PS.3.
Osobom zainteresowanym tematyką omówionej powyżej publikacji Jürgena Thorwalda
proponuję również książkę Niclasa Sennertega pt. „Zemsta Stalina
1944-1945”- vide katalog alfabetyczny autorski albo katalog
tematyczny 7.
PS.4.
W przyszłym tygodniu będzie tu o książce przedstawiającej tragiczną sytuację
kobiet w Berlinie w roku 1945, na podstawie relacji jednej z nich
(autorki książki), także z możliwością zobaczenia jej fotografii. A w zakończeniu
artykułu napiszę o ciekawym wspomnieniu, które mi się nasunęło podczas
lektury.