Arthur
Koestler „Ciemność w południe”
Państwowy
Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990
Tak
autora ambiwalentnie prezentuje Wikipedia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Koestler
Czytamy
powieść historyczną ściśle osadzoną w realiach ustrojowych b. Związku
Radzieckiego. Należy do kanonu literatury poświęconej represjom stalinowskim. Koestler
napisał ją w latach 1938-1940, samemu mając w życiorysie dopiero co
zakończony okres przynależności do partii komunistycznej. Wiele o tej
książce już wcześniej słyszałem, aż wreszcie dość przypadkowo natknąłem się na
nią w ofercie antykwariatu internetowego. Chociaż główny bohater powieści,
M.S. Rubaszow, jest postacią fikcyjną, to jednak jego los bardzo
przypomina dzieje i smutny koniec wielu wysokich notabli partyjno-państwowych,
straconych w ZSRR w drugiej połowie lat 30. ub. wieku po
wyreżyserowanych procesach publicznych, na których pokornie przyznali się do
winy. Podczas tzw. Wielkiego Terroru lat 1936-1938 Stalin (w książce
występujący jako „Numer 1”) nie czynił wyjątków i wykończył m.in. starą
gwardię leninowską – kombatantów Rewolucji Październikowej i wojny
domowej, członków Komitetu Centralnego WKP(b) i Rady Komisarzy Ludowych,
czyli rządu. Od nich zresztą rozpoczął tę wielką czystkę personalną, której największe
nasilenie przypadło na lata 1937 i 1938. W literaturze przedmiotu
znajdujemy dużo publikacji (beletrystycznych, wspomnieniowych i popularnonaukowych)
na ów temat, m.in. poprzednio tu omówioną „Wielką Czystkę” Aleksandra
Weissberga-Cybulskiego. Proponuję więc teraz niniejszą stronę www
przewinąć w dół i zerknąć na tamten artykuł. Za wskazane bowiem
uważam, aby czytelnik „Ciemności w południe”, jeśli jest mniej
obznajomiony z realiami miejsca i epoki, miał już pewne pojęcie
o tym, co w tamtych czasach wyprawiano w Ojczyźnie Światowego
Proletariatu. Pod ręką mamy również przywołaną na wstępie Wikipedię:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_czystka
No
to teraz już ad rem. Towarzysz M.S. Rubaszow, (cyt., str. 125),
były członek Komitetu Centralnego Partii, były Komisarz Ludowy, były dowódca
2-ej Dywizji Armii Rewolucyjnej, odznaczony Orderem za Odwagę wobec Wrogów Ludu,
w 1938 r. siedzi w radzieckim więzieniu i jest poddawany
śledztwu mającemu spowodować przyznanie się do winy. Całkowicie bezpodstawnie oskarża
się go o działalność kontrrewolucyjną, sabotaż, szpiegostwo i przygotowywanie
zamachu na życie towarzysza Stalina. Jest intensywnie przesłuchiwany, ale nie
bity, za to poddaje się go swoistemu praniu mózgu. Dwaj kolejni oficerowie
śledczy, chcąc wymusić jego przyznanie się, prowadzą z nim
polityczno-ideologiczne dyskusje, podczas których wygłaszają wydumane, rzekomo
obiektywnie uzasadnione teorie wyjaśniające i legitymizujące stosowaną
praktykę terroru. Pierwszy z nich, Iwanow, to były podwładny Rubaszowa z lat
wojny domowej i nawet chce go ocalić, ograniczając zakres śledztwa do mniej
groźnych zarzutów oskarżenia. W rezultacie zostaje odsunięty od sprawy,
aresztowany i podziela los oskarżonego. Drugi śledczy, Gletkin, jest już
bardziej „pryncypialny”, doprowadza śledztwo do końca, czyli do takiego
urobienia Rubaszowa, aby ten na publicznym procesie pokajał się i przyznał
do inkryminowanych zbrodniczych czynów oraz zamiarów. Wkrótce dochodzi też do wydania
jedynego możliwego wyroku, jaki mógł w tej sytuacji zapaść (proces oraz
wykonanie kary są w książce opisane).
Bohater
powieści, Rubaszow, mimo swego tragicznego końca, nie budzi sympatii
czytelnika. Podczas przebywania w celi wiele rozmyśla, przypominając sobie
własne postępki w służbie dyktatury partii. Kilka lat pracy spędził za
granicą: w Niemczech i (chyba) w Belgii, agenturalnie nadzorując
i koordynując działalność tamtejszych partii komunistycznych. Pośrednio
przyczynił się wówczas do śmierci dwóch lokalnych działaczy, mających czelność poddawać
w wątpliwość linię polityczną wytyczoną przez Komintern, a faktycznie
przez Stalina. Bezpośrednio natomiast Rubaszow doprowadził do aresztowania i skazania
na śmierć swojej sekretarki (zarazem kochanki), osobiście potwierdzając
wyimaginowane zarzuty wobec niej postawione. W książce mamy również
ukazany olbrzymi stopień zindoktrynowania i sterroryzowania społeczeństwa
radzieckiego, czego przykładem jest rozmowa dozorcy domu, w którym
mieszkał Rubaszow przed aresztowaniem, z córką. Córka dozorcy czyta szczegółową
relację prasową z procesu Rubaszowa i przekonuje ojca do podpisania
zbiorowej rezolucji osób domagających się bezlitosnego wytępienia zdrajców. W przeciwnym
wypadku, jako mieszkańcy tego budynku, mogliby przecież sami stać się podejrzanymi.
Reasumując,
kończę cytatem ze str. 24: Dobrze wam tak. Były to słowa wystukane alfabetem
więziennym przez ścianę celi przez innego osadzonego, który akurat nigdy nie
był komunistą.