czwartek, 14 maja 2026

„Wszystko na darmo”. Autor: Walter Kempowski

 

Walter Kempowski „Wszystko na darmo”

Wydawnictwo ArtRage, Warszawa 2023

Czytamy wspaniałą, opartą na faktach powieść historyczną o ludzkich losach i ludzkiej mentalności w sytuacjach ekstremalnych. Miejsce i czas akcji: Prusy Wschodnie (rejon Elbląga), styczeń 1945 r. Za chwilę ruszy (i w końcu rusza) potężna ofensywa Armii Czerwonej, zmiatająca na zachód dywizje WehrmachtuWaffen SS, nieoszczędzająca też licznych kolumn uchodźców cywilnych. Bohaterami książki są członkowie szlacheckiej rodziny von Globig oraz stali i okresowi lokatorzy ich dworu, a także bliżsi i dalsi znajomi z pobliskiego miasteczka. Zaistniała sytuacja wszystkich tych ludzi przerasta, nie wiedzą, jak się mają zachować. Obserwując niemieckie czołgi zmierzające w kierunku frontu, początkowo mają jeszcze nadzieję na odparcie radzieckiej ofensywy. Wkrótce we dworze już kwaterują pierwsi uchodźcy z terenów położonych dalej na północ i wschód. Administracja i policja niemiecka, kontrolowane przez NSDAP, wspierane przez Hitlerjugend oraz inne przybudówki partii nazistowskiej, starają się utrzymywać ład i porządek, nadając tymczasowemu zakwaterowaniu i dalszej ewakuacji ludności zorganizowany charakter. Ta zresztą ma nadzieję na rychły powrót w rodzinne strony, zabezpiecza posiadane nieruchomości, starannie ukrywa niezabrane cenne przedmioty. Albowiem w niemieckiej mentalności w szóstym roku wojny prawie nic się nie zmieniło! Nadal przeważa wiara w Führera, w ostateczne zwycięstwo, dominuje przekonanie o słuszności hitlerowskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej. Nieliczne wątpliwości wyrażane są jedynie półgębkiem i w zaufanym gronie. Za sianie defetyzmu, dezercję z wojska, uchylanie się od służby w Volksturmie grozi kara śmierci, wykonywana bezzwłocznie. Nieodległy Królewiec niedawno był obiektem niszczącego nalotu RAF. Słychać już przybliżający się front wschodni, cywilni uchodźcy są bombardowani i ostrzeliwani przez lotnictwo radzieckie. Trwa mroźna i śnieżna zima, utrudniająca oraz spowalniająca ewakuację ludności. Daleko, na froncie zachodnim właśnie zakończyła się wielką klapą niemiecka kontrofensywa w Ardenach.

Aż tu nagle wybucha wielka, lokalna afera! Stała się rzecz niesłychana! Pani Katharina von Globig udzieliła schronienia Żydowi, ukrywającemu się od pewnego czasu na terenie Prus Wschodnich. Jak ona mogła??? Jak śmiała!!! Konkretnie – przyjęła go tylko na jeden nocleg, w drodze wielkiego wyjątku i po licznych wahaniach spełniając prośbę miejscowego, zaprzyjaźnionego z nią pastora. Żydowskiego uciekiniera wkrótce złapano oraz wdrożono konieczne przecież (!) w tej sytuacji śledztwo. Przy biedaku znaleziono szkic drogi do dworu, a zatem wszystko się wydało. Bliskiego końca wojny Żyd, którego jedynymi „winami” były tzw. niearyjskie pochodzenie i chęć życia, już oczywiście nie doczekał – po przesłuchaniu „po prostu” go zastrzelono. Duchownego i Katharinę von Globig natychmiast zaaresztowano. O ich „zbrodni” zaraz też poinformowano dalekopisem dowództwo jednostki wojskowej, w której w stopniu oficera służył mąż Kathariny. Przy okazji wykryto również i jego „zbrodnię” – przed wojną za środki uzyskane ze sprzedaży części majątku ziemskiego nabył dużą liczbę papierów wartościowych angielskiego koncernu przemysłowego, wzmacniając w ten sposób potencjał ekonomiczny (a zatem i militarny) wroga! Przecież to zdrada, że też dopiero teraz wyszła na jaw!!! Chcąc uniknąć sądu polowego i prawdopodobnego wyroku śmierci, Eberhard von Globig zastrzelił się.

Autor prowadzi narrację unikając własnych opinii. Doskonale odwzorowuje sposób myślenia postaci powieści, nie komentując go. Za autorski „komentarz zawoalowany” można jedynie uznać nietypową interpunkcję (częste znaki zapytania), wyrazy Heil Hitler zawsze wtrącane w tekst, gdy treść choć tylko trochę nabiera politycznego charakteru, oraz powtarzane sformułowanie To wszystko nie takie proste (ulubione powiedzonko pani Helene Harnish, stałej ciotki-rezydentki i faktycznej gospodyni w szlacheckim dworze). Autor retrospektywnie i skrótowo przedstawia również wcześniejsze losy bohaterów książki – jakie mają pochodzenie, wykształcenie, stan majątkowy, skąd się tu wzięli i co się z nimi działo przed styczniem 1945 roku, oraz jakie aktualnie są ich codzienne problemy. Ukazuje różny stopień zainfekowania tych ludzi ideologią nazistowską. Drugoplanowymi postaciami są zatrudnieni we dworze robotnicy cudzoziemscy: polski żołnierz - jeniec wojenny z 1939 r. oraz dwie młode Ukrainki. Reasumując, wnikamy w głąb ludzkich osobowości, badamy charaktery, poglądy, odczucia i refleksje bohaterów powieści. Ludzi dorosłych, ale również dwunastoletniego Petera von Globig, jedynego syna właścicieli majątku, w końcowych rozdziałach głównego bohatera książki. Poznajemy osoby tylko „umiarkowanie” akceptujące hitleryzm, jak też nadgorliwego miejscowego nazistę, zrządzeniem losu noszącego polskie nazwisko Drygalski, ojca żołnierza Wehrmachtu poległego w Polsce w 1939 r. Akcja powieści to się wlecze, to gwałtownie (i tragicznie) przyspiesza. Streszczać jej tu nie zamierzam, poinformuję tylko, iż tę pasjonującą lekturę zakończyłem w dość minorowym nastroju, absolutnie jednak nie żałując poświęconego na nią czasu.

Wyrazy uznania należą się naszej tłumaczce p. Małgorzacie Gralińskiej, która oprócz tego, że dokonała doskonałego przekładu z niemieckiej literatury pięknej, to również zamieściła wiele przypisów objaśniających czytelnikowi polskiemu wyrafinowane, literaturoznawcze wtręty do dyskusji towarzyskich toczonych przez niektórych wykształconych bohaterów książki. Pani Małgorzata jest także autorką interesującego posłowia pt. Nie uronić ani jednego wspomnienia, nie zapomnieć ani jednego losu (str. 365-373), w którym przybliża polskiemu czytelnikowi postać Waltera Kempowskiego, skrótowo przedstawia całokształt jego twórczości oraz okoliczności powstania przetłumaczonej powieści. A w zakończeniu posłowia wyjaśnia (str. 373) dlaczego praca akurat nad tym tłumaczeniem była dla niej ważna również ze względów osobistych.