czwartek, 18 czerwca 2026

„Pogrom 1905”. „Pogrom 1906”. „Pogrom 1907”. Autor: Wacław Holewiński

 

Wacław Holewiński „Pogrom 1905”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2018

Wacław Holewiński „Pogrom 1906”. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2019

Wacław Holewiński „Pogrom 1907”. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2020

Czytamy trzytomową powieść historyczną opartą na faktach. Oprócz fikcyjnych występują w niej postacie rzeczywiste, a wśród nich także osoby trwale zapisane w historii. W zakończeniu trylogii autor informuje, iż poświęca ją tym, o których (cyt.) Polska o większości z nich zapomniała, a my nie mamy prawa. Dalej zamieszcza Listę straconych na stokach Cytadeli Warszawskiej w okresie 1904-1909, liczącą 181 nazwisk bojowców Polskiej Partii Socjalistycznej.

Przebywamy w Królestwie Kongresowym w tytułowych latach 1905-1907, przede wszystkim w Warszawie, której otrzymujemy dokładną charakterystykę, uwzględniającą zamieszkującą ją ówcześnie ludność oraz zabudowę i topografię miasta. Proponuję mieć plan Warszawy pod ręką, albowiem oprócz historycznych autor podaje w przypisach także obecne nazwy ulic, informuje również o aktualnych adresach kamienic, jeśli te wspomniane w powieści do dziś się zachowały. Miasto ma dwa skrajnie różne oblicza. Oprócz zamożności części mieszkańców, różnorodności imprez rozrywkowych i kulturalnych, luksusowych domów i lokali mieszkalnych, pałaców i pałacyków, drogich restauracji i kawiarń, istnieją w nim wielka bieda, ciasnota i fatalny stan sanitarny mieszkań w dzielnicach robotniczych, bezrobocie, głód, prostytucja, złodziejstwo, zorganizowany świat przestępczy, alkoholowe spelunki. Nad wszystkim usiłuje zapanować i wewnętrznie rozgrywać rosyjska administracja cywilna, policyjna i wojskowa, równolegle bezczelnie czerpiąc zyski z korupcji. Wysocy jej notable poruszają się z eskortą, nie zawsze potrafiącą ich ochronić. Padają od kul i bomb miotanych przez bojowców PPS. Ofiarami zbrojnych zamachów stają się również niższej rangi policjanci i żołnierze (także polskiego pochodzenia), rozszyfrowani agenci donosiciele, a nawet przypadkowi cywilni mieszkańcy, jeśli mieli pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu i czasie. Jakby tego było mało, bywa, iż polscy robotnicy strzelają do siebie nawzajem, albowiem ci zrzeszeni w endeckim Narodowym Związku Robotniczym przeciwstawiają się polityce zbrojnej przemocy, stosowanej przez patriotycznych polskich socjalistów (PPS) i internacjonalistycznych socjaldemokratów (SDKPiL). Po mieście przemieszczają się uzbrojone patrole kozackie i czerkieskie, mające prawo legitymować przechodniów, żądając od nich wszelkich wyjaśnień wyłącznie po rosyjsku. Na zewnątrz Warszawa jest już zresztą półrosyjska – wszystkie publiczne nazwy, napisy obowiązkowo muszą być w niej dwujęzyczne. Także nauczanie publiczne jest rosyjskojęzyczne, polski język wykładowy dopuszcza się jedynie w szkołach prywatnych.

Tyle o tle historycznym powieści. Jej bohaterami są Polacy, Żydzi i Rosjanie, osoby zarówno przyzwoite, jak i całkowite szwarccharaktery. Jak na dobrą literaturę beletrystyczną przystało, postacie te są ukazane bardzo realistycznie. W zależności od sytuacji radują się lub martwią, obżerają lub głodują, gonią lub uciekają, politykują, strzelają, zabijają i ranią, giną, cierpią z otrzymanych ran, chorują, marzną, kochają, uprawiają seks itd. Na kartach trylogii pojawiają się m.in.:

Ø  bojownicy i bojowniczki PPS, organizujący i wykonujący zamachy (w tym kilka nieudanych, ale z ofiarami wśród zamachowców i osób postronnych),

Ø  sympatyczni warszawscy lekarze, leczący również nieodpłatnie,

Ø  społeczni działacze filantropijni, starający się nieść pomoc ludziom ubogim, w tym rodzinom osób aresztowanych,

Ø  różnych rang żandarmi, policjanci kryminalni oraz funkcjonariusze carskiej Ochrany, działający brutalnie i podstępnie, prawie wszyscy skorumpowani, ale mający też niemałe osiągnięcia w walce z polskimi rewolucjonistami,

Ø  skutecznie infiltrujący konspirację liczni agenci Ochrany, a wśród nich piękna agentka, inteligentna, przez co bardzo niebezpieczna,

Ø  borykający się z cenzurą warszawscy dziennikarze, potrafiący sprytnie docierać do nieformalnych źródeł informacji,

Ø  polscy i żydowscy gangsterzy warszawskiego półświatka, sutenerzy i alfonsi,

Ø  prostytutki polskie i żydowskie; dziewczyny wykonujące ów zawód „z powołania” lub (znacznie częściej) przymuszone doń sytuacyjnie, także ich energiczna szefowa, burdelmama.

Reasumując, polecam Państwu tę pasjonującą lekturę, dającą opis naszej stolicy w pierwszej dekadzie XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem tytułowych pogromów mieszkańców miasta i polskości w ogóle. Zarazem też przedstawiającą obraz polskiej rewolucji 1905 roku, jakiego nie znajdziemy w szkolnych podręcznikach historii. Każdą z trzech książek urozmaicają ciekawe fotografie, przede wszystkim postaci historycznych, o których w nich mowa, oraz zdjęcia starej Warszawy. Szkoda, że bardzo małego formatu.