czwartek, 10 września 2026

„Alfabet Millera”. Autor: Leszek Miller

 

Dziś także oddajemy głos byłemu Prezesowi Rady Ministrów, mającemu równie zasłużone miejsce w HISTORII, co przedstawiony tu w poprzednim artykule. Jędrzej Moraczewski był pierwszym premierem II Rzeczypospolitej, pod kierownictwem którego określono Jej zręby ustrojowe - demokratyczne oraz postępowe w sferze socjalnej. Leszek Miller zaś to szef rządu, który wprowadził III Rzeczpospolitą do Unii Europejskiej. Obaj zapisali się więc w naszych dziejach trwale i wyraźniej niż różne efemerydy na stanowisku premiera Polski, w rodzaju np. Edwarda Babiucha, Ewy Kopacz czy Beaty Szydło. Oczywiście sposób ich komunikacji z czytelnikami jest tu nieporównywalny – Jędrzej Moraczewski pozostawił potomnym obszerne dzienniki okupacyjne, a Leszek Miller zgodził się na bardzo długi wywiad ze znanym redaktorem.

Leszek Miller, Jacek Prusinowski  „Alfabet Millera” 

Wydawca: TIME S.A., Warszawa 2026

Jest to długi, utrwalony na 384 stronach książki, tzw. wywiad rzeka z Leszkiem Millerem (ur. 1946). Pan redaktor Jacek Prusinowski (ur. ?) odpowiednio się do niego przygotował oraz wspólnie z rozmówcą ustalił ów „alfabetyczny” format. W spisie treści widzimy hasła na wszystkie litery alfabetu, za wyjątkiem „E”, „F” i „Ł”. Haseł tych jest 36, jako że niektórym literom przypisano więcej niż jedno, np. na literę „P” zaczynają się aż trzy: Palikot, PapałaPutin. Każde hasło to zarazem odrębny, krótki (kilka, kilkanaście stron) rozdział książki. Dla porządku nadmienię, iż pierwszy (na literę „A”) jest zatytułowany Afera Rywina, a ostatni (na „Ż”) nosi tytuł Żona. Zdecydowana większość rozdziałów dotyczy imiennie konkretnych osób. Ale zauważamy też siedem tematów określonych inaczej: na „H” mamy Helikopter, na „S” – Sejm, SLDSmoleńsk, a na „U” – Ukrainę, Unię EuropejskąUSA.

Nie zamierzam zdradzać, jaka treść kryje się pod którymkolwiek z haseł. Nadmienię jedynie, iż czytanie ich wszystkich daje dobrą rozrywkę intelektualną, okazję do przypomnienia sobie wewnętrznych i zewnętrznych uwarunkowań dotychczasowej historii III RP oraz ostatnich kilkunastu lat PRL. We wstępie red. Jacek Prusinowski zauważa (cyt., str. 5): „Alfabet” to w pewnym sensie historia ostatniego półwiecza w polskiej polityce. Nie tyle chronologiczny opis najważniejszych postaci i wydarzeń, ile osobista wersja tej historii. Jest to zatem wersja historii Polski wg Leszka Millera, niegdyś jej współtwórcy, a dziś analityka i komentatora. Odnosząc się do lat, w których zajmował stanowiska ministerialne (1993-1997) i był premierem (2001-2004), wskazuje także swoje błędy. Przypomina również wiele mniej znanych faktów mających w przeszłości wpływ na bieg wydarzeń politycznych, w tym m.in. na wyniki wyborów prezydenckich i parlamentarnych. W jego wypowiedziach pojawia się też szereg wątków natury osobistej: rodzinnej i towarzyskiej. Odnosząc się do tych drugich wymienia znajomych, z którymi dzielił swoje wędkarskie hobby, oraz takich, którzy dyskusje z nim preferowali w połączeniu z mocnymi trunkami na stołach. Podaje ostateczny powód zerwania osobistej, szorstkiej przyjaźni z pewnym bardzo ważnym politykiem (a w latach 1995-2005 wręcz najważniejszym), z którym bardzo długo się znali i kolegowali, a przez pewien czas nawet byli sąsiadami w jednym bloku na warszawskim Wilanowie. Indagowany w sprawach wojskowych i służb specjalnych Leszek Miller udziela odpowiedzi wymijających, słusznie zasłaniając się tajemnicą państwową do dziś go obowiązującą. Często komentuje również bieżące wydarzenia polityczne, sporo uwagi poświęcając wojnie toczącej się na Ukrainie oraz natowskim i unijnym aspiracjom tego państwa. Porusza problem relacji polsko-ukraińskich w kontekście odmiennej przez oba państwa interpretacji tragicznych wydarzeń historycznych na Wołyniu i w Galicji wschodniej w latach 1943 i 1944. Jego opinie i oceny dotyczące polityków polskich i zagranicznych, jakkolwiek stanowcze i subiektywne, są jednak wyważone i stonowane. Bez artykułowania negatywnych emocji odnosi się do swoich byłych przeciwników politycznych, niekiedy nawet wyraża się o nich z nutką zrozumienia i sympatii. Reasumując, gorąco Państwu polecam tę ciekawą książkę, ale z jednym ważnym zastrzeżeniem. Panowie Leszek Miller i Jacek Prusinowski omawiają w niej tematy dobrze znane w środowisku polityków, niekiedy używają skrótów myślowych, a zatem również czytelnicy powinni posiadać odpowiednie przygotowanie merytoryczne. Jest to bowiem lektura przede wszystkim dla osób dobrze orientujących się w historii naszego kraju, patrząc na nią przynajmniej od epoki Edwarda Gierka (hasło na „G”).

PS.1. Leszek Miller już wcześniej gościł na tym blogu. Przez katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 4 można dotrzeć do omówienia jego Anatomii siły. Rozmów z Robertem Krasowskim. Tamten tekst na blogu wyjątkowo składa się z dwóch części, napisanych w kilkuletnim odstępie czasu. Drugą jego część, bardzo krytyczną, dopisałem mając na względzie przep…ne przez SLD wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 r. Teraz, po lekturze Alfabetu zdania nie zmieniłem, choć przyznaję, iż nie byłem świadomy kilku ujawnionych w nim istotnych choć zakulisowych niuansów, dotyczących przygotowania i przebiegu tamtych kampanii wyborczych. Dziś już też nie podchodzę do błędów Leszka Millera z 2015 r. tak emocjonalnie. Przeszło mi.😊

PS.2. Leszek Miller jest stałym gościem programu pt. Prezydenci i premierzy, emitowanego w TV Polsat oraz TV Polsat News co sobotę o godz. 19:15. Występuje tam zazwyczaj w towarzystwie Bronisława Komorowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Waldemara Pawlaka. Oglądam i słucham ich wszystkich z zainteresowaniem.