poniedziałek, 29 grudnia 2025

„Mao. Nieznana historia”. Autorzy: Jung Chang, Jon Halliday

 

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę najpierw udanej imprezy sylwestrowej, a następnie już Szczęśliwego Nowego 2026 Roku, który oby przyniósł Wam spełnienie marzeń oraz planów życiowych, także tych najskrytszych osobistych i zawodowych.

Jung Chang, Jon Halliday „Mao. Nieznana historia”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015

Autorami tego obszernego opracowania popularnonaukowego jest małżeństwo historyków. Ona (ur. 1952) to brytyjska pisarka pochodzenia chińskiego, zaś on (ur. 1939) to historyk irlandzki. Ww. informację zaczerpnąłem z Wikipedii, wydawca książki o jej autorach prawie nic nie napisał. Jedynie na odwrocie okładki znajdujemy zdjęcie eleganckiej pani Jung Chang i krótką notkę o jej twórczości literackiej, z której wynika, że jest główną autorką, a mąż tylko pomagał w ostatecznej redakcji książki (pierwszy raz wydanej w 2006 r.). Niektórzy historycy są zdania, że naukowy charakter ich pracy został skażony subiektywizmem dr Jung Chang, w przeszłości ciężko osobiście doświadczonej społeczno-politycznymi eksperymentami maoizmu. Sama sugestywnie to przedstawiła w niezwykle interesującej, biograficznej opowieści pt. Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin, jednej z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnich latach (miałem przyjemność omówić ją tu poprzednim razem).

Bardzo dobrego tłumaczenia dziś polecanej książki z języka angielskiego dokonał p. Piotr Amsterdamski. Lektura jest absolutnie nienużąca, często wręcz pasjonująca (z zastrzeżeniem jak w zakończeniu artykułu). Tytułowy (anty)bohater Mao Zedong (1893-1976), długoletni przewodniczący Komunistycznej Partii Chin, dyktator rządzący Chińską Republiką Ludową, okazał się największym – gdy chodzi o liczbę ofiar ludzkich – zbrodniarzem wszechczasów. Stalin i Hitler zajmują na tym „podium” dopiero, odpowiednio, drugie i trzecie miejsce. Autorzy doliczyli się 70 mln osób zmarłych z winy Mao tylko w czasie pokoju, a zatem bez uwzględnienia żołnierzy poległych w wojnie z Japonią i wojnie domowej z siłami rządowymi Republiki Chińskiej. Miliony te padły z głodu, z powodu ciężkiej katorżniczej pracy, także w wyniku masowych morderstw na tle politycznym, nieraz poprzedzanych wyszukanymi torturami. Autorzy nie szczędzą przy tym ich opisów, książkę trzeba uznać za przeznaczoną dla czytelników o raczej mocnych nerwach. Czytamy szczegółową biografię Mao Zedonga (Mao Tse-tunga, jak go kiedyś w naszych mediach przedstawiano). Każdy krótki rozdział (jest ich łącznie 58) opowiada chronologicznie o kolejnych wydarzeniach z życia prywatnego i polityczno-zawodowego Mao. W tytułach rozdziałów znajdujemy też przydatne informacje, ile w opisywanych czasach Mao Zedong miał lat. W tle jego biografii cały czas obserwujemy politykę światową i wpływ na nią ZSRR, USA, Japonii oraz Republiki Chińskiej (rządzonej przez Kuomintang kierowany przez Chiang Kai-sheka). Bardzo pomocne są trzy mapki Chin zamieszczone na początku książki, podczas lektury wielokrotnie do nich zaglądałem. Poniżej informuję (hasłowo i w olbrzymim skrócie) o tym, czego ważnego i nieważnego o Mao Zedongu, jego życiorysie i charakterze, prowadzonej polityce wewnętrznej i zagranicznej, możemy się dzięki dr Jung Chang dowiedzieć.

Ø  Mao pochodził z dość zamożnej chłopskiej rodziny, wykształcenie otrzymał wyższe humanistyczne (studia historyczne w uczelni kształcącej przyszłych nauczycieli). Skonfliktowany z ojcem, kochający matkę. Pierwszy ślub w wieku 14 lat z dziewczyną o 4 lata starszą. Od młodości egoista i egocentryk, żądny przywództwa nad innymi. Dobry pływak, będąc w wieku 70+ nadal zadziwiał osiągnięciami w tym sporcie. Przez całe życie niemogący się załatwić siedząc na sedesie (musiał nad nim kucać).

Ø  Uzyskanie członkostwa Komunistycznej Partii Chin (1921) i następnie pełna intryg droga do objęcia przywództwa nad nią. Szczegółowo poznajemy prawdę o tzw. Długim Marszu (1933-1935), którego maoistowska wersja-legenda dotąd obowiązuje w Chińskiej Republice Ludowej. Duża część ofiar w ludziach podczas tego marszu wynikała z kunktatorskiego sposobu dowodzenia nim przez Mao.

Ø  Wzajemne walki sił zbrojnych Komunistycznej Partii Chin i reżimu Chiang Kai-sheka, ale również ich długoletnia koegzystencja. Wymusił ją Stalin, który – obawiając się ataku Japonii na ZSRR – przede wszystkim dążył do kontynuowania i eskalacji wojny japońsko-chińskiej. Podjęcie pełnoskalowej wojny domowej w Chinach nastąpiło dopiero w 1945 r. po pokonaniu Japonii przez USA i ZSRR. Zwycięstwo sił KPCh i utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r. Ostoją Republiki Chińskiej zostaje wyspa Tajwan. Wewnętrzne i międzynarodowe przyczyny porażki armii Chiang Kai-sheka (tymi drugimi autorzy obarczają głównie USA).

Ø  Mao jako sprytny intrygant i inteligentny manipulant. „Wielki Sternik” z premedytacją dopuszczający do śmierci głodowej milionów obywateli, cyniczny doktryner powodujący destrukcję tradycyjnego chińskiego społeczeństwa i rodziny – wszystko to ramach swoistej inżynierii społecznej, w imię tworzenia nowego, utopijnego ultrakomunistycznego systemu. Prywatnie zaś hedonista lubiący bezpieczne i wygodne życie, oglądający zachodnie filmy i obżerający się smacznymi potrawami – w czasach gdy mieszkańcy ChRL histerycznie potępiali dotychczasową kulturę (z jego inspiracji i w sposób wiecowo-kampanijny) oraz masowo marli z głodu. W życiu cztery razy żonaty. Także rozwiązły erotoman – każący sobie przyprowadzać zauważone atrakcyjne artystki i pielęgniarki (niechby tylko która odmówiła!).

Ø  Bezsensowne, tragiczne w skutkach eksperymenty społeczno-ekonomiczne, w tym przede wszystkim tzw. Wielki Skok (1958-1961) oraz Rewolucja Kulturalna (od 1963 aż do 1976 roku, z największym natężeniem w latach 1966-1969), w której niezwykle aktywnie uczestniczyła czwarta żona Mao, Jiang Quing. Uzyskanie broni atomowej (1964). W partii komunistycznej terror i poszukiwanie domniemanego wroga wewnętrznego. „Wielka Czystka” w latach 1966-1967. Co pewien czas jednak taktyczna „odwilż”, przywracanie do łask represjonowanych (nieraz bardzo ciężko) niektórych byłych partyjnych opozycjonistów.

Ø  Polityka zagraniczna nastawiona na uzyskanie roli światowego supermocarstwa. Współpraca ze Stalinem, lecz po jego śmierci stopniowy „rozwód” ze Związkiem Radzieckim. Hybrydowa wojna z ZSRR w latach 1969-1971. W tym czasie flirt z prezydentem USA, Richardem Nixonem, który dopomógł Chińskiej Republice Ludowej uzyskać stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, po usunięciu z niego Republiki Chińskiej (Tajwanu). Światowa ekspansja maoizmu, dążenie do przewodzenia państwom tzw. Trzeciego Świata. Europejskim przyczółkiem ChRL stała się Albania.

Ø  Cały czas intrygi i manipulacje, rywalizacja na partyjno-rządowym szczycie. Wyeliminowanie Liu Shaoqi (zmarł w więzieniu w 1969 r.) oraz Lin Biao (śmierć w 1971 r. podczas próby ucieczki do ZSRR). Pełna dyspozycyjność i służalczość premiera Zhou Enlaia, manipulowanie procesem jego leczenia. Mao decydował, czy, kiedy i jak (!) Zhou może być operowany onkologicznie. Ostateczne przegranie przez Mao rywalizacji politycznej z Deng Xiaopingiem, przywróconym w 1973 r. do ścisłego kierownictwa partii, a w 1977 r. obejmującym jej przywództwo.

Ø  Ostatnie lata życia Mao Zedonga (1973-1976) w starczym fizycznym zniedołężnieniu, ale (cyt., str. 706): Do samego końca zachował przytomność umysłu; myślał wyłącznie o sobie i swej władzy. W owych latach dużą rolę w chińskiej polityce odgrywała tzw. Banda Czworga, której główną postacią była czwarta żona Mao, Jiang Quing (ur. 1914, zm. 1991), po śmierci męża osądzona i skazana.

Ø  Polonica? A jakże, są. Na str. 121 czytamy, że w 1932 r. jednym z ważnych agentów Kominternu w Chinach, utrzymującym ścisły kontakt z kierownictwem KPCh, był Polak Ignacy Rylski. I co mu z tego przyszło, po co mu to było?! W Internecie znajdujemy informację, że Ignacy Rylski-Lubiniecki (ur. 1893) – jak prawie wszyscy polscy komuniści w ZSRR – został zamordowany w 1937 r. w ramach Wielkiego Terroru. Z kolei ze stron 459-461 możemy się dowiedzieć o sprzeciwie Mao Zedonga wobec prawie już rozpoczętej radzieckiej interwencji zbrojnej w Polsce w 1956 r., a także o późniejszej (w 1957 r.) nieudanej próbie flirtu politycznego z Władysławem Gomułką.

Książka, jak przystało na solidne dzieło popularnonaukowe, zawiera liczne przypisy końcowe, obszerną bibliografię, oczywiście także indeks nazwisk. Na podkreślenie zasługuje również długa „Lista osób, które udzieliły wywiadów” (str. 713-727). Ze strony polskiej rozmówcami autorów byli: Jan Rowiński (niegdysiejszy dyplomata PRL w Pekinie), Lech Wałęsa (prezentacji nie wymaga) oraz Andrzej Werblan (przedstawiony tu jako doradca Władysława Gomułki w sprawach polityki zagranicznej). Reasumując, gorąco tę lekturę Państwu polecam. Pomimo naukowego charakteru jest łatwa w odbiorze. Jedyne kłopoty może sprawić używanie (niestety konieczne) chińskich imion i nazwisk, mających trudne do zapamiętania brzmienie, a nieraz także dość zbliżoną pisownię, powtarzalną w odniesieniu do pierwszego członu nazwiska. W przypadku postaci w polityce drugorzędnych może to wywoływać pewną dezorientację czytelnika, zobligowanego wtedy do przerzucania kilku, kilkunastu kartek wstecz.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

„Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”. Autorka: Jung Chang

 

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę wesołych, spokojnych oraz zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, w tym roku trwających aż pięć dni (razem z towarzyszącymi dniami wolnymi od pracy). W ramach świątecznego wypoczynku proponuję wygospodarować nieco czasu na ciekawą lekturę – oczywiście książki o tematyce historycznej.

Jung Chang „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2025

Po przeczytaniu tej obszernej książki, liczącej 640 bardzo przystępnie napisanych i przetłumaczonych stron, uważny czytelnik staje się niemalże sinologiem. Poznajemy historię polityczną Chin lat 1870-1978, warunki życia, pracy i nauki ludności miejskiej i wiejskiej, kulturę i obyczajowość mieszkańców, także geografię i przyrodę tych chińskich prowincji, w których przebywała autorka. A propos obyczajów: opisywane w książce nieraz bardzo odbiegały od analogicznych europejskich. Przykładem mógł tu służyć … konkubinat. Nie bez powodu nadmieniam o nim już na wstępie, jako że pierwsza z trzech tytułowych córek Chin została konkubiną w wieku 15 lat, a za mąż wyszła dopiero po śmierci konkubenta. Jej dziecko, druga tytułowa córka Chin, przyszła na świat w konkubinacie. Na życie ich obydwóch odcisnął on zatem duże piętno. Konkubinat, ten niemałżeński związek mężczyzny i kobiety, od dawna znany cywilizacji zachodniej, jest w niej uznawany, ale raczej nieeksponowany, z reguły bywa też monogamiczny. Natomiast chiński tradycyjny konkubinat okazywał się instytucją formalną, kontraktem zawieranym z uroczystą oprawą, związkiem bynajmniej nie monogamicznym – mężczyzna mógł mieć kilka konkubin jednocześnie. Nie miało przy tym znaczenia, czy był on stanu wolnego, czy żonaty. Z zastrzeżeniem jednakże, iż w tym drugim przypadku sytuacja prawna i materialna żony oraz posiadanych z nią dzieci była wyraźnie uprzywilejowana względem konkubiny i jej potomstwa z konkubentem. Konkubina zajmowała w hierarchii chińskiej rodziny dużo niższą pozycję. Musiała okazywać posłuszeństwo prawowitej małżonce i składać jej koutou, tj. (cyt. str. 28) „głęboki pokłon z pozycji klęczącej z dotknięciem podłogi czołem”. Nb. ów wyraz koutou dość często pojawia się na kartach książki, gdy opisywane w niej postacie o coś uniżenie proszą, gdy wyrażają głęboki szacunek lub wdzięczność, albo gdy … się je skrajnie poniża w ramach repertuaru upokorzeń i represji rewolucji kulturalnej.

Czytamy dwie opowieści biograficzne i jedną autobiograficzną, całość jest doprowadzona do maja 1991 r., gdy autorka już od kilkunastu lat przebywa legalnie w Wielkiej Brytanii. Trzy tytułowe postacie to babcia (po kądzieli) autorki, mama autorki i autorka osobiście. Owe trzy panie „swoje przeżyły” – co do tego czytelnik nie będzie miał najmniejszych wątpliwości. Ich losy zostały ściśle powiązane z historią Chin, a zwłaszcza z wojną chińsko-japońską, japońską okupacją części terytorium państwa (m.in. pod fikcją marionetkowego cesarstwa Mandżukuo; w książce: Manzhuguo), jak też z chińską wojną domową i represjami jej towarzyszącymi. Po zwycięstwie komunistów życiorysy bohaterek były już nierozerwalnie złączone z kolejnymi lustracjami i weryfikacjami kadr partyjno-państwowych oraz ze społeczno-ekonomicznymi eksperymentami maoizmu. Te ostatnie są tak dokładnie opisane, że czytającemu chwilami aż się włos jeży na głowie. Dowiadujemy się m.in. jak przekształcono całe Chiny w wielką hutę żelaza, jak państwo prowadziło zwycięską wojnę z wróblami (ku uciesze much), oraz jak młodzież szkolna i akademicka podczas rewolucji kulturalnej odgrywała się na swoich wymagających nauczycielach. No to teraz po kolei, oczywiście w telegraficznym skrócie.

Babcia autorki (1909-1969). Jej ojciec (pradziadek autorki), średniej rangi oficer chińskiej policji, wydał ją uroczyście w 1924 r. – w charakterze konkubiny – za generała. Ojcu, który w ten sposób liczył na kolejny awans, nie przeszkadzało, iż generał miał już żonę i kilka innych konkubin. Ze związku urodziło się dziecko – mama autorki. Babcia autorki była kobietą bardzo atrakcyjną. Po śmierci konkubenta, nie posiadając majątku, będąc 26-letnią panną z dzieckiem, wyszła za mąż za zamożnego wdowca – lekarza i zarazem farmaceutę, starszego od niej o 39 (słownie: trzydzieści dziewięć) lat, ojca czworga dorosłych dzieci. Ich gwałtowne sprzeciwy poprzedziły zawarcie ślubu – jeden z synów na znak protestu śmiertelnie się poranił. Mimo dużej różnicy wieku małżeństwo okazało się dość udane. Po śmierci męża babcia autorki poświęciła się już wyłącznie pomocy córce (mamie autorki), z czasem też opiece nad pięciorgiem wnucząt. Należy podkreślić duży, pozytywny wpływ ojczyma na wychowanie i wykształcenie pasierbicy, tj. matki autorki.

Mama autorki (ur. 1931) to kobieta inteligentna, energiczna i osobiście bardzo odważna (tę trzecią cechę zapewne odziedziczyła po ojcu generale). Mimo nieproletariackiego pochodzenia szybko zaangażowała się w chińskiej wojnie domowej po stronie komunistycznej. Nowe władze to doceniły i po zwycięstwie przyjęły ją po pewnych wahaniach do partii oraz powierzyły dość eksponowane stanowisko w administracji. Wyszła za mąż za starszego o dziesięć lat komunistycznego aparatczyka wysokiego szczebla, osobiście uczciwego i niezwykle pryncypialnego, ale skrajnego doktrynera, ślepo ufającego kierownictwu partii, stawiającego wierność ustrojowi ponad uczucia i interesy rodzinne. Przy okazji poznajemy skomplikowany system zróżnicowanych przywilejów nomenklatury komunistycznej, np. komu było wolno podróżować samochodem, a kto musiał długą trasą w tym samym czasie wędrować pieszo, komu należała się ciepła woda, a kto powinien myć się zimną, komu pozwalano wygodnie jechać pociągiem siedząc na miękkiej kanapie, a kto musiał tłoczyć się i zadowalać tam twardą ławką, itp. itd. Płeć, wiek i stan zdrowia nie miały przy tym znaczenia. Nierówności przywilejów skrupulatnie przestrzegali również oboje małżonkowie, jako że zaliczono ich do różnych grup hierarchicznego zaszeregowania. I tak np. wspólne dłuższe podróże żona odbywała oddzielona od męża, w gorszych warunkach niż miał je on (jemu to nie przeszkadzało). Oboje przejrzeli na oczy w zasadzie dopiero wtedy, gdy z profitentów systemu stali się jego ofiarami, a konkretnie ofiarami rewolucji kulturalnej (trwającej z różnym natężeniem w latach 1963-1976; za jej definitywny koniec przyjmuje się śmierć Mao Zedonga i aresztowanie „Bandy Czworga”). Czytamy, jak eskalowano szykanowanie i prześladowanie obojga małżonków, oraz jak usiłowali się przed tym bezskutecznie obronić, docierając ze skargami do przedstawicieli najwyższych władz w Pekinie. Ostatecznie obydwoje wylądowali w różnych obozach pracy przymusowej, z których wypuszczono ich dopiero na początku lat 70-tych. Z czasem zostali zrehabilitowani, choć pełna polityczna rehabilitacja męża nastąpiła już po jego śmierci. Byli rodzicami pięciorga dzieci: dwóch córek i trzech synów. Autorka urodziła się jako druga z kolei. O losach pozostałej czwórki też się z książki dowiemy.

Autorka (ur. 1952). Dzieciństwo spędziła w relatywnym komforcie – wiadomo, córka ważnych działaczy partyjno-państwowych. Sama długo i bezgranicznie była oddana idei maoizmu. W wieku 14 lat, w najgorętszym okresie rewolucji kulturalnej, wstąpiła w szeregi hunwejbinów (w książce ów termin się nie pojawia), tzn. do Czerwonej Gwardii. Wraz z tłumami podobnie zindoktrynowanej, poszczutej na starsze autorytety i ogłupionej młodzieży pielgrzymowała do Pekinu, aby doznać tam największego w życiu szczęścia – na własne oczy ujrzeć Mao Zedonga (ostatecznie udało się jej dostrzec jego plecy). W latach 1969-1972 kierowano ją do pracy fizycznej, początkowo na wsi w charakterze robotnicy rolnej, w ramach tzw. reedukacji. W 1973 r. po wielu staraniach własnych i matki (wtedy już zrehabilitowanej) dostała się na studia filologii angielskiej na Uniwersytecie Syczuańskim. W 1978 r., dzięki relatywnie dobrej (jak na warunki maoistowskiego uniwersytetu) znajomości języka angielskiego, wspartej protekcją, udało jej się zakwalifikować na wyjazd na stypendium do Wielkiej Brytanii. Tam zrobiła doktorat, wyszła za mąż za naukowca pochodzenia irlandzkiego i, jak się łatwo domyśleć, do Chińskiej Republiki Ludowej już nie powróciła. Podróżowała do Chin później kilkakrotnie, m.in. celem zebrania materiałów do kolejnej książki – biografii Mao Zedonga pt. „Mao. Nieznana historia”, którą napisała wraz z mężem (omówię ją tu następnym razem, jeszcze w tym roku). Jej obydwie publikacje pełnych wydań doczekały się tylko na Tajwanie, gdyż autokratyczne władze ChRL nie zezwalają na ich druk (krążą tam jedynie w wersjach pirackich). Państwo chińskie, jakkolwiek zdecydowanie odrzuciło większość maoistowskich „reform” ekonomiczno-społecznych, to jednak kultywuje pamięć o ich autorze, po śmierci zabalsamowanym i spoczywającym w monumentalnej budowli mauzoleum w Pekinie. Władze uprawiają też odpowiednio spreparowaną politykę historyczną, nie do pogodzenia z demaskatorskimi publikacjami pani doktor Jung Chang.

Reasumując, gorąco Państwu polecam tę niezwykle pasjonującą opowieść o Chinach, przedstawioną przez pryzmat losów trzech generacji. Oprócz historii poznajemy także wiele elementów obyczajowych i kulturowych, obcych cywilizacji europejskiej (np. okrutne miażdżenie stóp małych dziewczynek, stosowane jeszcze w pierwszych latach XX wieku). A czytając o horrorze inżynierii społeczno-ekonomicznej wdrażanej przez Mao Zedonga i jej tragicznych skutkach, dochodzimy do wniosku, że taki na przykład stalinizm – w bliższym porównaniu z maoizmem – to był jeszcze nawet dość liberalny ustrój (ew. cytując proszę nie wyrywać z kontekstu). Podczas lektury bardzo pomocne będą zamieszczone na początkowych stronach książki: drzewo genealogiczne rodziny pani Jung Chang, chronologia wydarzeń oraz mapa ChRL ze wskazanymi miejscowościami przebywania tytułowych bohaterek. Obejrzymy też trzydzieści kilka fotografii, głównie autorki i osób z jej rodziny. Prawie wszystkie postacie są tam ukazane w maoistowskich, workowatych mundurkach. Ukrytego pod nimi sex appealu Chinek (urzędowo przez Mao zabronionego i ostro zwalczanego!) możemy się jedynie domyślać, czasem coś wyczytując między wierszami. Aha, byłbym zapomniał. Tytułowy „dziki łabędź” to po chińsku hong, który to przydomek ojczym matki autorki i ojciec autorki dodali, odpowiednio, do imion pasierbicy i jej córek.

niedziela, 14 grudnia 2025

„Morfina”. Autor: Szczepan Twardoch

 

Szczepan Twardoch „Morfina”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2023

Jak by tę, chwilami smutno-czarującą, chwilami ponuro-drażniącą, powieść określić? To impresja literacka: psychologiczna, historyczna, erotyczna i metafizyczna zarazem. Zacznijmy od tła historycznego. Akcja książki toczy się w październiku 1939 r. – głównie w Warszawie, ale trochę też w Polsce powiatowej oraz w Budapeszcie. Nasza stolica uprząta ruiny, ludność po szoku błyskawicznej klęski stara się powrócić do normalnego życia. W Warszawie instalują się Niemcy, sami jeszcze do końca nieznający swojej w niej roli. Organizują się już też dwie polskie konspiracje niepodległościowe: Służba Zwycięstwu Polski gen. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza oraz Muszkieterzy inż. Stefana Witkowskiego. Przede wszystkim ta druga wystąpi w tle historycznym powieści. Główny bohater książki to polski patriota pochodzenia niemieckiego, ppor. rez. Konstanty Willemann, lat 30. Za udział w kampanii wrześniowej odznaczony Krzyżem Walecznych. Po kapitulacji Warszawy zdjął mundur i uchylił się od pójścia do niewoli. Nawiązuje kontakt z Inżynierem, szefem Muszkieterów, który wysyła go z misjami najpierw do Krakowa, a później do Budapesztu. Konstanty jest organizacji niezwykle przydatny – doskonale włada językiem niemieckim, swoim drugim ojczystym. Będąc przy tym energicznym polskim oficerem szybko sobie przyswaja mentalność i sposób bycia takiegoż niemieckiego. Konspiracyjne przeistoczenie się oficera polskich ułanów w komisarza niemieckiej wojskowej tajnej policji polowej nie przebiega jednak bezproblemowo, towarzyszą temu m.in. komplikacje osobisto-rodzinne naszego bohatera. W Budapeszcie jego zadaniem staje się nawiązanie łączności z tamtejszą polską emigracyjną organizacją wojskową, ale nie tą podległą świeżo utworzonemu rządowi na wychodźstwie, lecz z grupą nadal orientującą się na marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. Na Węgry Konstanty udaje się samochodem osobowym wraz z drugą emisariuszką Muszkieterów, mającą własne, odrębne zadanie do wykonania. Po drodze czynią ciekawe obserwacje oraz wpadają w spore tarapaty.

Teraz trochę o psychologii i erotyce. Konstanty Willemann jawi się jako oportunista, dość łatwo poddaje się presji sytuacyjnej. Pod tym względem nieco przypomina Aloisa Pokorę, bohatera innej powieści Szczepana Twardocha. W przeciwieństwie do tamtego jest jednak zamożny. Przed wojną za pieniądze bogatej mamusi pędził żywot hulaki i pijaka. Snobistycznie starał się przebywać w gronie przedwojennej śmietanki towarzyskiej, do której wciągnął go Jarosław Iwaszkiewicz (prawdopodobnie się w nim platonicznie podkochujący). Zatem Konstanty to stały bywalec elitarnej kawiarni Ziemiańska oraz najdroższych warszawskich knajp z dansingiem. Sam i owszem, też jest inteligentny, studiował (ale nie ukończył) polonistykę, trochę artystycznie rysuje, pracą zawodową nie musi się parać. Życiowo okazuje się energiczny i dość zaradny. No i zażywa tytułowy narkotyk, choć jeszcze całkowicie w szpony nałogu nie wpadł. To także erotoman, często zdradzający żonę, którą jednak kocha, jak również bardzo kocha kilkuletniego synka. Wielki pociąg fizyczny czuje natomiast do Salome, ekskluzywnej warszawskiej prostytutki. Częste z nią kontakty wpędzają go w sensacyjne tarapaty. 

Na zakończenie coś o metafizyce. Autor chwilami narrację powieści powierza czarnej bogince obserwującej z niebios Konstantego, która go kocha i często stara się go telepatycznie ostrzegać. Owa nieziemska istota wybiega narracją nieraz także w przeszłość i w przyszłość. Poznajemy wtedy dokładnie pochodzenie Konstantego, charaktery i dzieje jego rodziców: matki Niemki, ojca też Niemca, chociaż z odległymi korzeniami słowiańsko-śląskimi. Gdy ci się pobierali, ona (przy nadziei, Konstanty był już „w drodze”) miała lat czterdzieści, on zaś dopiero szesnaście. Dowiadujemy się też, jak się potoczą przyszłe losy niektórych powieściowych postaci, nb. mających rzeczywiste pierwowzory. Reasumując, dziś proponowana Państwu powieść autorstwa Szczepana Twardocha to literacka maestria. Trochę denerwująca (w sensie pozytywnym), ale od której trudno się jest oderwać. I która długo pozostaje w pamięci także po zakończeniu lektury.

piątek, 5 grudnia 2025

„Moskwa 1941. Największa bitwa II wojny światowej”. Autor: Rodric Braithwaite

 

Dokładnie 84 lata temu, dnia 5 grudnia 1941 r. na wymęczonych, zmarzniętych, niedoposażonych w odpowiednie mundury, materiały i sprzęt, żołnierzy Wehrmachtu, którzy w końcu dotarli pod Moskwę, runęła radziecka kontrofensywa. Skończył się Blitzkrieg, za to na dobre rozgorzała wojna na wyczerpanie i wyniszczenie. A sześć dni później niemiecki Führer, wypowiadając wojnę Stanom Zjednoczonym Ameryki, podpisał sam na siebie wyrok śmierci (jak celnie to skomentował prof. Andrzej Paczkowski w jednej z audycji TV).

Rodric Braithwaite „Moskwa 1941. Największa bitwa II wojny światowej”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2011

Autorem jest brytyjski dyplomata i publicysta historyczny. W newralgicznych dla ZSRR/Rosji latach 1988-1992 pełnił funkcję ambasadora Wielkiej Brytanii w Moskwie. Tam też zgromadził znakomitą większość materiałów źródłowych do książki. Tytułową bitwę terytorialnie zdefiniował jako toczącą się na środkowoeuropejskim obszarze Rosji, odpowiadającym mniej więcej powierzchni Francji. Terminowo datował ją od września 1941 r. (początek operacji Tajfun) aż do kwietnia 1942 r., tj. do czasu gdy już Hitler „odłożył na później” zdobycie Moskwy, zaprzestał jej lotniczych bombardowań, koncentrując się na południowo-wschodniej europejskiej części Związku Radzieckiego (Kaukaz i Stalingrad). Bezpośredni atak na stolicę ZSRR zakończył się zresztą wcześniej, a mianowicie dnia 5 grudnia 1941 r., kiedy to ruszyło radzieckie przeciwnatarcie odrzucające Wehrmacht ok. 200 km na zachód. Autor przedstawił zaangażowane jednostki wojskowe (po obu stronach frontu), ich potencjał militarny i dowódców, przebieg oraz rezultat kolejnych operacji składających się na całość wyodrębnionej kampanii drugiej wojny światowej, umownie przez historyków nazwanej później bitwą pod Moskwą. W przeciwieństwie jednak do większości z nich nie zasypał czytelników lawiną informacji z zakresu strategii i taktyki militarnej, odnosząc się do nich tylko w zakresie niezbędnym dla poznania i zrozumienia całości zmagań na tym odcinku frontu wschodniego. Pozostaje to w zgodności z oryginalnym tytułem książki Rodrica Braithwaite’a, brzmiącym Moscow 1941. A City and its People at War, jak widać dość odbiegającym od polskiego tłumaczenia. Przede wszystkim bowiem czytamy o mieście i jego mieszkańcach. W skrócie poznajemy historię Moskwy, jej państwowej stołeczności do 1712 r., potem wznowionej w roku 1918. Śledzimy dzieje cywilizacyjnego rozwoju miasta, historię jego rozbudowy, losy zamieszkującej je ludności. Gościmy w nim w latach wojen i pokoju, również pod rządami bolszewickimi w okresie międzywojennym, w tym podczas tzw. Wielkiego Terroru lat 1937 i 1938. I tak autor doprowadza nas aż do pamiętnego dnia 22 czerwca 1941 r.

Po nieco przydługim (ale niezwykle interesującym) wstępie nadszedł czas na poznanie miasta w okresie pierwszych sześciu miesięcy wojny niemiecko-radzieckiej. Czytamy o organizacji służb komunalnych i ich wpływie na codzienne życie mieszkańców, o racjonowaniu żywności i opału, o usuwaniu skutków samolotowych bombardowań i zapobieganiu rozprzestrzeniania się wywołanych nimi pożarów. Autor przeprowadza przy tym ciekawe (głównie dla czytelnika brytyjskiego) porównanie przebiegów i następstw niemieckich nalotów na Moskwę i o rok wcześniejszych, mniej więcej tyle samo czasu trwających, nalotów na Londyn. Wojenna Moskwa cały czas funkcjonuje, mają w niej miejsce imprezy kulturalne, działają kina i teatry, odbywają się zawody sportowe. Oczywiście wszystko to pod wnikliwym nadzorem ze strony partii bolszewickiej oraz NKWD (przede wszystkim). Ludność niedojada, haruje na rzecz frontu, na apel władz samorzutnie zgłasza się do budowy umocnień polowych, organizowane są odrębne oddziały złożone z ochotników. Nieraz ów zapał bywa źle wykorzystany, autor wskazuje liczne przykłady uchybień i braku koordynacji logistyki wojskowej. Panice dnia 16 października 1941 r. autor poświęca odrębny rozdział, dość szczegółowo opisując nerwową reakcję moskwian w czasie zarządzonej ewakuacji większości instytucji państwowych na wschód. Potem władze, m.in. stosując terror, zdołały opanować sytuację. Olbrzymi pozytywny wpływ propagandowy miało odbycie w Moskwie uroczystości obchodów 24-tej rocznicy rewolucji październikowej, w tym dnia 7 listopada 1941 r. przeprowadzenie defilady wojsk. Dużą część książki autor poświęca indywidualnym losom wybranych moskwian. I tak przemiennie z ogólną narracją historyczną przewijają się dzieje osób wywodzących się z elit (zarówno komunistycznych, jak i jeszcze przedrewolucyjnych) oraz ludzi prostych. Autor przedstawia ich pochodzenie, stan rodzinny, życie przed dniem 22 czerwca 1941 r., głównie jednak skupia się nad opisem ich losów podczas pierwszych wojennych miesięcy. Część tych osób poległa (wtedy albo później), części udało się wojnę przeżyć. Niektórzy awansowali w wojsku lub w administracji, inni odnieśli osiągnięcia w nauce, literaturze, sztuce, etc. Ale byli też tacy, co za rzeczywiste lub wyimaginowane przewiny wylądowali w syberyjskich łagrach. W ostatnim rozdziale pt. Pokłosie autor omawia m.in. ocenę bitwy pod Moskwą w radzieckiej, rosyjskiej i zagranicznej historiografii. Informuje też o powojennych losach dwóch głównych architektów radzieckiego zwycięstwa: marszałków Gieorgija Żukowa i Konstantego Rokossowskiego, podkreślając częściowo polskie korzenie drugiego. Przy tym się zresztą myli. Nieodżałowany śp. profesor Paweł Wieczorkiewicz dowiódł bowiem etnicznej polskości nie tylko ojca, ale również matki przyszłego marszałka.

piątek, 28 listopada 2025

„Totalna historia II wojny światowej”. Autor: Olivier Wieviorka

 

Zbliża się grudzień, miesiąc „podarunkowy”, gdyż w nim najpierw dzień św. Mikołaja, a później gwiazdka. Tradycyjnie preferuję i polecam prezenty książkowe. Podobnie uważających zachęcam do odwiedzin katalogów tematycznych tego blogu – dużo wskazanych tam publikacji powinno być dostępnych w księgarniach internetowych. Warto też się jednak pospieszyć. Dokonanie odpowiedniego wyboru, złożenie i realizacja zamówienia zajmą dobrych kilka dni, a poza tym niektórych poczytnych tytułów może niebawem zabraknąć.

Olivier Wieviorka „Totalna historia II wojny światowej”

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., Poznań 2025

Tematyka drugiej wojny światowej oraz biografie przywódców państw w niej uczestniczących są (i będą) ważnym działem tej Czytelni Książek Historycznych. Poprzednio polecałem Państwu opracowania autorstwa historyków amerykańskich, brytyjskich, niemieckich, polskich, rosyjskich i włoskich – nacje wymienione w porządku alfabetycznym, wszyscy autorzy do odnalezienia w katalogu tematycznym 7. Dotychczas jednak nie miałem okazji zapoznać się z kompleksową monografią (jak w tytule) będącą dziełem historyka francuskiego. Lukę pomogło wypełnić Wydawnictwo Poznańskie, tłumacząc tę książkę prof. Oliviera Wieviorki wydaną we Francji dwa lata temu. Polski wydawca nie zamieścił wzmianki o autorze.

Z Wikipedii ( https://en.wikipedia.org/wiki/Olivier_Wieviorka ) dowiadujemy się, że autor, rok ur. 1960, z pochodzenia „po mieczu” jest polskim Żydem. Prawdopodobnie więc jego dziadek (zamordowany w Auschwitz) lub jeszcze wcześniejszy antenat nosił rodowe nazwisko o wdzięcznym brzmieniu Wiewiórka.

Książka faktycznie zawiera całościowe (totalne) omówienie genezy, przebiegu i następstw drugiej wojny światowej. Autor wnikliwie pochyla się nad każdym teatrem działań wojennych, żadnego z nich nie traktując po macoszemu. Wraz z nim przebywamy na frontach w Europie od Atlantyku po Kaukaz i Wołgę, w Afryce, w Azji, na wodach Atlantyku i Pacyfiku, docieramy prawie do brzegów Australii. Chronologicznie śledzimy zmagania całych armii i flot (morskich oraz powietrznych) państw Osi i Koalicji. Poznajemy charaktery i militarne zdolności ich dowódców. Co pewien czas autor przytacza wspomnienia również niższych oficerów i zwykłych żołnierzy liniowych. W orientacji bardzo pomagają liczne mapki poglądowe. Ale to tylko jeden z aspektów historii tytułowej wojny. Równie ważnymi i podobnie szczegółowo przeanalizowanymi są nw. tematy.

§  Dyplomatyczne, ideologiczne i ekonomiczne motywacje przywódców państw przystępujących do wojny, czy to w roli agresora, czy strony napadniętej.

§  Olbrzymia rola logistyki wojennej, czerpiącej moc z nieustającej produkcji uzbrojenia oraz innego sprzętu i materiałów niezbędnych na polu walki, od czołgów, armat, samolotów i okrętów, po środki transportu, amunicję, umundurowanie i wyżywienie.

§  Sytuacja wewnętrzna państw biorących udział w wojnie, zachowanie się ludności cywilnej, rola aparatu państwowego w dopilnowaniu mobilizacji społeczeństw; wpływ bombardowań lotniczych na warunki życia i pracy (duży) i morale (niewielki).

§  Sytuacja na terenach okupowanych: egzekucje, prześladowania, przymusowe wysiedlenia, masowe ucieczki, tragedie dotykające ludność cywilną; autor odrębnie przy tym omawia genezę, organizację i rozmiary Holokaustu.

§  Dyplomacja czasu wojny: polityczne (militarne i terytorialne) żądania ZSRR, postępująca z czasem dekompozycja obozu państw Osi.

§  Rola „materiału żołnierskiego” - autor charakteryzuje stan wyszkolenia, indywidualne motywacje, skład demograficzny poszczególnych armii, podkreśla też silną indoktrynację ideologiczną, jakiej byli skutecznie poddawani żołnierze Niemiec, Japonii i ZSRR.

§  Działalność ruchu oporu, powstania organizowane (z różnym skutkiem) na terytoriach okupowanych w obliczu zbliżającego się frontu.

§  Powojenna planowana i faktyczna organizacja świata przez zwycięzców; postępujące zniewolenie państw Europy wschodniej, wojna domowa w Grecji.

Podkreślam, iż autor skrupulatnie analizuje działalność wszystkich stron uwikłanych w drugą wojnę światową. Przedstawia sytuację zarówno w Stanach Zjednoczonych, bezpośrednio niedotkniętych działaniami zbrojnymi, jak i w Związku Radzieckim, Trzeciej Rzeszy, Polsce oraz Japonii, dla których to państw skutki wojny były straszne. A propos, odnośnie poloniców: odniosłem wrażenie, iż prof. Wieviorka za bardzo nas nie kocha. Nadmienia, że Stalin w 1939 r. zabrał tylko kawałek przedwojennego obszaru Polski, a przecież było to dokładnie 52% („kawałek” natomiast z tego nam tylko w 1945 r. oddał – Łomżę, Białystok i Przemyśl). Autor kilkakrotnie przypisuje Polakom bardzo duży antysemityzm, choć również podkreśla rolę podziemnej Rady Pomocy Żydom (Żegoty) w niesieniu pomocy prześladowanym i mordowanym Żydom. Napomyka też o polskim wstępie do rozszyfrowania Enigmy, opisuje naszą wojnę obronną 1939 r., wymienia oddziały polskie walczące później na Zachodzie, wskazuje bitwy, w których uczestniczyły. Za to zupełnie przemilcza udział naszych jednostek w walkach na froncie wschodnim, tak jakby liczne (w 1945 r.) Pierwsza i Druga Armia Wojska Polskiego w ogóle nie istniały. Mimo wszystko jednak uważam, że książka prof. Wieviorki dość wszechstronnie i interesująco przedstawia historię drugiej wojny światowej, zasługując na stałe miejsce w bibliotece domowej. Ale bardzo ją chwaląc przy okazji też stwierdzam, że zauważyłem nieliczne, drobne usterki polskiego tłumaczenia (stylistyczne), a na str. 493 (wiersze 13/14 od dołu) nawet błąd ortograficzny: „jego przywódstwa” zamiast „jego przywództwa” (treść dotyczy gen. de Gaulle’a). Ale to tylko jedyny taki błąd na 878 stron książki (tyle liczącej razem z przypisami, źródłami i bibliografią oraz indeksem).

piątek, 21 listopada 2025

„Opowieść o Rosji. Władza i mit”. Autor: Orlando Figes

 

Orlando Figes „Opowieść o Rosji. Władza i mit”

Wydawca Wielka Litera Sp. z o.o., Warszawa 2023

To już druga interesująca książka tego brytyjskiego historyka przeze mnie omawiana. Pierwsza to Szepty. Życie w stalinowskiej Rosji (zob. katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 6). Tytułowa opowieść traktuje o historii Rosji, tym niemniej nie można w niej widzieć kompleksowego, syntetycznego opracowania, już raczej zbiór ułożonych chronologicznie esejów historycznych. Autor przemierza dzieje Rosji przez stulecia: od zarania państwowości Rusi Kijowskiej aż do agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. Opisuje wybrane najważniejsze wydarzenia, uznane za epokowe. Komentuje ich wpływ na dalszy bieg historii i kształt cywilizacyjno-ustrojowy państwa. Te traktowane jako mniej istotne pomija. Nie przeczytamy więc nic np. o wyprawie Bolesława Chrobrego na Kijów, ani o wojnie polsko-bolszewickiej lat 1919 i 1920. Z królów polskich, analizując konkretne epoki w dziejach Rosji, autor wymienia tylko Zygmunta III Wazę i Stanisława Augusta Poniatowskiego. W kolejnych dziesięciu rozdziałach książki poznajemy:

1)     historię powstania Rusi Kijowskiej, wpływ Wikingów i państwa Chazarów, chrzest w 988 r. przesądzający o znalezieniu się w orbicie cywilizacji chrześcijańskiej i kultury Bizancjum,

2)     rozpad Rusi Kijowskiej w XIII i XIV wieku na dwie części: ziemie zagarnięte przez Litwę i Polskę, oraz księstwa będące pod panowaniem Złotej Ordy (ok. 1240-1500), te drugie po wyzwoleniu i zjednoczeniu utworzyły państwo moskiewskie; w kolejnych wiekach ów podział implikował w obu częściach byłej Rusi Kijowskiej odmienne ustrój, kulturę, sztukę, architekturę, obyczaje, nawet mentalność mieszkańców (co w wielu aspektach obserwuje się do dnia dzisiejszego),

3)     samowładztwo, podboje, koronację Iwana IV Groźnego na cara, krwawe rządy tego monarchy; wykreowanie mitu Rosji jako Trzeciego Rzymu i obrońcy jedynej słusznej wiary chrześcijańskiej, czyli prawosławia,

4)     tzw. Wielką Smutę w historii Rosji po śmierci Iwana Groźnego, carskie aspiracje Dymitrów Samozwańców mających wsparcie Rzeczypospolitej, zmarnowaną szansę objęcia carskiego tronu przez polskich Wazów, natomiast zapoczątkowanie dynastii Romanowów,

5)     okoliczności zwrotu Rosji ku zachodowi Europy, reformy ustrojowe i cywilizacyjno-kulturowe Piotra I Wielkiego i Katarzyny II Wielkiej, powstanie nowej stolicy w Petersburgu oraz znaczne powiększenie terytorium państwa; przy okazji dowiedziałem się, że rządząca Rosją w latach 1725-1727 po śmierci Piotra I jego druga żona cesarzowa Katarzyna I była Polką (str. 116); no proszę – Marynie Mniszech to nie wyszło (a raczej: wyszło jej bokiem), królowi Zygmuntowi III Wazie też się nie udało, natomiast córce Samuela Skowrońskiego ponad sto lat później już tak, proszę kliknąć: https://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_I ,

6)     dzieje Rosji pod rządami carów Aleksandra I i Mikołaja I, zwycięstwo w wojnie z Napoleonem i porażka w wojnie krymskiej lat 1854 i 1855,

7)     sytuację wewnętrzną Rosji za panowania carów Aleksandra II, Aleksandra III i Mikołaja II, połowiczne reformy ustrojowe, wybuch, przebieg i konsekwencje rewolucji 1905 r.,

8)     uczestnictwo Rosji w I wojnie światowej, okoliczności rewolucji lutowej i październikowej 1917 r. oraz zwycięstwa bolszewików w wojnie domowej, krótkotrwałą (1921-1928) Nową Polityką Ekonomiczną (NEP),

9)     w latach trzydziestych XX wieku uprzemysłowienie państwa radzieckiego kosztem olbrzymich ofiar, konsolidację dyktatury Stalina, wielki terror obejmujący całe społeczeństwo (czołowych bolszewików, najwyższych oficerów wojska i policji politycznej nie wyłączając),

10)  przebieg walk na froncie wschodnim II wojny światowej, a następnie politykę wewnętrzną i zagraniczną ZSRR aż do rozwiązania państwa w grudniu 1991 r.

W zakończeniu (str. 253-285) autor przedstawia politykę historyczną uprawianą we współczesnej Rosji oraz sposób sprawowania rządów przez ekipę prezydenta Putina. Wskazuje nacjonalistyczne oraz terytorialne uzasadnienie w 2014 r. aneksji Krymu, rosyjskiej inspiracji separatyzmu w Donbasie, a następnie już pełnej agresji na Ukrainę w lutym 2022 r. Uważający się za dobrego historyka Putin twierdzi, że Rosjanie i Ukraińcy są jednym narodem. Wytyka też Ukraińcom (str. 277), że skoro wystąpili ze związku republik, to powinni oddać Rosji tereny byłej guberni noworosyjskiej (obszary nad Morzem Czarnym od Odessy do Doniecka), które jeszcze w roku 1917 nawet przez samych Ukraińców nie były traktowane jako część Ukrainy, a zostały przyłączone do Ukraińskiej SRR dopiero w dacie powstania ZSRR (grudzień 1922 r.). Z tego samego powodu Ukraina powinna Rosji zwrócić Krym sprezentowany USRR przez Chruszczowa w 1954 r. Oddając opracowanie do druku dnia 20 kwietnia 2022 r. autor profetycznie stwierdził (cyt. str. 280): Wszystko wskazuje na to, że wojna potrwa jeszcze długo. Reasumując, polecam Państwu lekturę książki prof. Orlando Figesa, bez której nie zrozumiecie dzisiejszej Rosji (cyt., Anne Applebaum). Dodam: książki napisanej przystępnie, łatwej w odbiorze czytelniczym, odbieranej jak interesujące artykuły w tygodnikach społeczno-politycznych, wzbogaconej o dwadzieścia kilka ciekawych fotografii.

piątek, 14 listopada 2025

„Najpierw Polska. Rzecz o Józefie Becku”. Autor: Jerzy Chociłowski

 

Jerzy Chociłowski „Najpierw Polska. Rzecz o Józefie Becku”

Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2019

Po dwudniowej lekturze tej książki naszły mnie uczucia ambiwalentne. Zacznijmy od przeważających pozytywów. Autor stworzył bardzo interesujący, łatwiutki w odbiorze czytelniczym esej historyczny - opowieść biograficzną, nie skrywając osobistej sympatii do tytułowego bohatera. Używał barwnego słownictwa, nie stroniąc od pobudzających zainteresowanie kolokwializmów. Musi to powodować mimowolne i z uśmiechem przytakiwanie osoby akurat je czytającej. Biografię naszego ostatniego przedwojennego ministra spraw zagranicznych autor osadził w tle ważnych wydarzeń historycznych, analizując też dość szczegółowo ich okoliczności oraz następstwa, w tym zwłaszcza przymuszenia Litwy do nawiązania z nami stosunków dyplomatycznych (marzec 1938) i aneksji przez Polskę Zaolzia (wrzesień 1938). Poznajemy również wiele ciekawostek towarzyszących działalności dyplomatycznej ministra Becka, jego zagranicznych podróży, dowiadujemy się o sympatii i antypatii, jakimi obdarzali go konkretni politycy z innych państw. Autor sporo uwagi poświęcił też małżonce ministra, niezłomnie towarzyszącej mu w życiu na dobre i na złe. Jedną z dyplomatycznych, ciekawych historyjek pozwolę sobie tu zacytować (str. 81): Do Moskwy Beckowie jechali pociągiem (…). Na moskiewskim dworcu oczekiwali ich dygnitarze pod wodzą ludowego komisarza Maksyma Litwinowa wraz z grupką kulących się z zimna żon. Gdy Beckowa zaczęła witać się z nimi po francusku, do jej ucha nachylił się Radek z teatralnym szeptem: „Zacziem wy goworitie po francuski? My tu wszyscy polscy Żydzi!”. Podczas lektury towarzyszymy Józefowi Beckowi od narodzin (1894) aż do śmierci w Rumunii (1944), poznajemy jego wielki patriotyzm, cechy charakteru, stan zdrowia, życiowe wzloty i upadki - te drugie dopiero po 17 września 1939 r. Czytelnik, który jak dotąd być może wiedział o Becku tylko tyle, że był przed wojną taki szef polskiej dyplomacji, teraz pozna jego życiorys i dokonania zawodowe, a przy okazji podszkoli się z historii Polski pierwszej połowy XX wieku. A wszystko to smakując oryginalny, lekki, chwilami ironiczny styl autora książki, podtrzymujący niesłabnące nią zainteresowanie.

No a teraz też kilka zdań o negatywach. Książka p. Jerzego Chociłowskiego to przede wszystkim lektura dla ambitnych licealistów pragnących poszerzyć wiedzę historyczną. Czytelnicy w owej wiedzy dość zaawansowani już niczego nowego się nie dowiedzą, oczywiście poza wspomnianymi licznymi epizodzikami, ciekawostkami spoza kulisów dyplomacji oraz z życia rodzinnego małżeństwa Becków. Autor natomiast sporo ważkich zagadnień przemilczał, np. wzajemne relacje ministra spraw zagranicznych z marszałkiem Edwardem Śmigłym-Rydzem (w 1939 r. już niedobre) oraz z byłym premierem Walerym Sławkiem (przyjacielskie aż do samobójczej śmierci tego drugiego w kwietniu 1939 r.). Nie wspomniał, iż poczynając od pierwszego kwartału 1939 r. minister Beck prowadził polską politykę zagraniczną już pod dyktando marszałka i prezydenta. Również przez udział tytułowego bohatera w zamachu majowym 1926 r. p. Jerzy Chociłowski jedynie się prześlizgnął. Nie napisał o jego możliwym zamieszaniu w głośną sprawę zaginięcia gen. Zagórskiego. Czytelnikom zainteresowanym profesjonalnym zgłębieniem tematyki działalności zawodowej (i jej tragicznych skutków) Józefa Becka przydatne będą publikacje wskazane w katalogu tematycznym 1 blogu. Polecam zwłaszcza te naukowe i popularnonaukowe, autorstwa profesorów Marka Kornata i Mariusza Wołosa, dr. Krzysztofa Raka, prof. Pawła Wieczorkiewicza, prof. Lecha Wyszczelskiego oraz prof. Stanisława Żerko. Nowe światło na polską politykę zagraniczną w 1939 r. rzuca też p. Robert Michulec w emocjonalnie napisanym (ale udokumentowanym!) opracowaniu pt. „Ku wrześniowi 1939”.

piątek, 7 listopada 2025

„Rewolucja rosyjska. Nowa historia”. Autor: Sean McMeekin

 

Sean McMeekin „Rewolucja rosyjska. Nowa historia”

Wydawnictwo Bellona Spółka Akcyjna, Warszawa 2017

To już druga interesująca książka tego amerykańskiego sowietologa, którą mam przyjemność omówić na blogu (pierwszą była Wojna Stalina. Nowa historia II wojny światowej; zob. katalog alfabetyczny autorski albo katalogi tematyczne 6 i 7). Tę również czyta się jednym tchem. Autor oraz polski tłumacz p. Sławomir Patlewicz wymuszają stałą koncentrację czytelnika, co nieczęsto się obserwuje w publikacjach popularnonaukowych. Profesor Sean McMeekin już na wstępie odrzucił przeważające w światowej historiografii przyczyny rewolucji rosyjskiej w październiku 1917 r., jakoby była ona kolejnym etapem wyznaczonym przez determinizm historyczny, nieuniknionym następstwem antagonizmów społecznych, czy pośrednio też konsekwencją organicznej słabości armii rosyjskiej, ponoszącej ciężkie straty ludzkie i materialne w I wojnie światowej. Dowiódł natomiast, że przesłankami wszczęcia i powodzenia bolszewickiego zamachu stanu w październiku 1917 r. były nw. współistniejące okoliczności.

1.     Wielkie rozprzężenie społeczno-polityczne w Rosji po rewolucji lutowej 1917 r., zachłyśnięcie się pełną wolnością i demokracją, nigdy wcześniej tam nieznanymi. A wszystko to nastąpiło w warunkach trwającej wojny i obecności wojsk przeciwnika na części terytorium państwa! Implementacja swobód i procedur demokratycznych objęła również armię rosyjską, znacznie ograniczając wymaganą, wręcz niezbędną w tej formacji (a już szczególnie podczas wojny) dyscyplinę wojskową. I to właśnie postępująca anarchizacja armii, a nie słabość uzbrojenia czy zła jakość kadr dowódczych, przesądziła o jej niepowodzeniach w 1917 r. na froncie oraz niesubordynacji wobec rządu. Bolszewicy z premedytacją pogłębiali ów proces wewnętrznego rozkładu wojska. Na to się jeszcze nałożyła niekompetencja oraz nieporozumienie, brak wzajemnego zaufania ekip cywilnych i wojskowych rządzących Rosją demokratyczną.

2.     Istnienie silnego, wewnętrznie zdyscyplinowanego, bolszewickiego skrzydła Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji, posiadającego charyzmatycznego i obdarzonego silną osobowością przywódcę, z determinacją dążącego do przejęcia władzy i zmiany ustroju w Rosji. To oczywiście Włodzimierz Lenin, którego w krytycznych momentach wszczęcia i następnie „legitymizacji” zamachu stanu energicznie wsparł drugi demiurg rewolucji, Lew Trocki. Głównie ci dwaj przesądzili także o utrwaleniu następstw przewrotu, brutalnie pacyfikując protestujące społeczeństwo, wewnętrznie je antagonizując (słynne Leninowskie hasło Grab zagrabione) i odnosząc zwycięstwo w wojnie domowej, z zastrzeżeniem błędów strategicznych i taktycznych popełnionych przez Białych. Autor daje do zrozumienia, że gdyby któregoś z wymienionej dwójki zabrakło, to albo do przewrotu październikowego w ogóle by nie doszło, albo bolszewicy zostaliby niebawem odsunięci od władzy (a najpóźniej pokonani w wojnie domowej).

3.     Diaboliczny majstersztyk wywiadu niemieckiego, polegający na śmiertelnym zainfekowaniu Rosji (po rewolucji lutowej nadal będącej członkiem ententy) groźnym wirusem powodującym destrukcję organizacji państwa. Mowa oczywiście o przewiezieniu Lenina et consortes z neutralnej Szwajcarii przez Niemcy specjalnym „eksterytorialnym” pociągiem, w ten sposób umożliwiając im dalszą podróż i dotarcie do rosyjskiego Piotrogrodu. Równolegle wywiad niemieckiego Keisera finansował logistykę partii Lenina przed i po przewrocie październikowym, bez czego bolszewicy nie byliby w stanie prowadzić masowej agitacji, ani zgromadzić potrzebnego sprzętu technicznego i uzbrojenia. Lenin dotrzymał postawionych mu warunków i doprowadził do zawarcia rozejmu, a następnie do podpisania separatystycznego pokoju z państwami centralnymi na początku marca 1918 r. Choć bardzo niekorzystnego dla Rosji, to jednak umożliwiającego konsolidację władzy bolszewików po dokonanym przewrocie politycznym.

Tyle w telegraficznym skrócie o przyczynie wszczęcia i zwycięstwa Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, jak przez całe dziesięciolecia określano (nie tylko w ZSRR i satelickich państwach tzw. demokracji ludowej) pałacowy zamach stanu, dokonany przez bolszewików dnia 25 października wg kalendarza juliańskiego, a 7 listopada wg kalendarza gregoriańskiego. A propos: na ten drugi Rosja przeszła już na początku 1918 r. O licznych i interesujących szczegółach przygotowań do rewolucji, jej przebiegu w Piotrogrodzie, Moskwie i całym państwie, przeczytamy w pasjonującej książce, co już na wstępie sygnalizowałem. I oczywiście nie tylko o tym. Wcześniej autor przybliża nam sytuację społeczno-ekonomiczną Rosji jeszcze carskiej, okoliczności i konsekwencje wojny rosyjsko-japońskiej oraz rewolucji 1905 r. Następnie przedstawia uwarunkowania przystąpienia Rosji do pierwszej wojny światowej, kolejne frontowe zwycięstwa i porażki w walkach z Niemcami, Austro-Węgrami i Turcją. W odniesieniu do historii Rosji już bolszewickiej poznajemy „uzasadnienie” i sposób rozpędzenia demokratycznie wybranego Zgromadzenia Ustawodawczego (konstytuanty), przebieg wojny domowej (bardzo dokładnie opisany), gospodarkę komunizmu wojennego, terror i represje wobec własnego społeczeństwa, okoliczności zabójstwa Romanowów, grabież Cerkwi i ateizację państwa, a od 1921 r. taktyczny, tymczasowy krok w tył, czyli wdrożenie NEP. W tle cały czas pozostaje sytuacja międzynarodowa, z uwypukleniem niekonsekwentnego stanowiska Wielkiej Brytanii. Dość skrótowo, ale dla nas z sympatią, jest też o wojnie polsko-rosyjskiej lat 1919 i 1920. Odnośnie nielicznych w książce poloniców: przy okazji przeczytałem, że wśród sławnych carskich generałów nie tylko Anton Denikin był pół-Polakiem (to akurat było już mi wiadome), ale również Aleksiej Brusiłow. Obaj mieli matki Polki, które jednak nie przekazały im polskości w genach i wychowaniu. Pierwszy dowodził później wojskami Białych i po ewentualnym zwycięstwie niechętnie widziałby nasze niepodległe państwo, a jeśli już, to w granicach Królestwa Kongresowego. Drugi wstąpił do Armii Czerwonej i w 1920 r. zaapelował o włączenie się do wojny z Polską wszystkich byłych carskich i białogwardyjskich oficerów. Reasumując, amerykański historyk napisał pasjonującą historię polityczną Rosji pierwszego ćwierćwiecza XX wieku. Do pracy podszedł bardzo starannie, korzystał z wielu zagranicznych źródeł (w tym rosyjskich) – na ostatnich stronach książki (417-420) zamieścił podziękowania osobom i instytucjom, które mu umożliwiły i pomogły przeprowadzić wnikliwe badania naukowe.

PS.1. No właśnie. Co za zbieg okoliczności! Akurat dziś, 7 listopada 2025 r., przypada 108. rocznica wybuchu tytułowej rewolucji – zapoczątkowanej ordynarnym puczem garnizonu zmanipulowanych i zbuntowanych żołnierzy, „afrykańskim” zamachem stanu, ale wkrótce przynoszącej Rosji drakońskie, iście rewolucyjne przekształcenia ustrojowe, rzutującej też na dalszy bieg dziejów Europy i świata. W tym również niebawem mającej niebagatelny wpływ na historię Polski! Proszę sobie wyobrazić, w jakich granicach (i czy w ogóle) nasze państwo mogłoby się odrodzić po latach niewoli, gdyby do rewolucji październikowej nie doszło, a Rosja niebolszewicka – wiążąca milionowe armie państw centralnych – w ramach zwycięskiej ententy wiernie wytrwała do końca pierwszej wojny światowej. Przypuszczalnie terytorium Polski przedstawiałoby się wówczas następująco:

§  granice północna, zachodnia i południowa - tak jak faktycznie przebiegały w okresie międzywojennym,

§  granica wschodnia na odcinku północnym i centralnym identycznie jak wschodnia granica Kongresówki z 1914 r. (wąskim pasem terytorium dochodząca aż do Niemna i z Mariampolem po naszej stronie, ale bez Białegostoku i odłączonej w 1912 r. Chełmszczyzny), a na odcinku południowym bez Galicji wschodniej (czyli także bez Przemyśla, Brzozowa, Jarosławia oraz regionu bieszczadzkiego z Ustrzykami Dln., Leskiem i Sanokiem włącznie).

Przynależąca do zwycięzców Rosja nie mogłaby przecież utracić ani skrawka swego terytorium! Ponadto należałoby ją wynagrodzić za długoletni wysiłek wojenny, a do tego najlepiej nadawałyby się ziemie „odwiecznie ruskie”, na które Rosjanie już od dawna łakomie spoglądali, czyli po rozpadzie Austro-Węgier właśnie cała Galicja wschodnia. Ostatecznie wg tej bardzo prawdopodobnej opcji odrodzona Rzeczpospolita obszarowo przypominałaby Księstwo Warszawskie (w granicach z 1809 r.) pomniejszone o Chełmszczyznę, a z dodaniem jedynie Galicji zachodniej, zdobytego w powstaniach kawałka Górnego Śląska, oraz „słynnego” korytarza pomorskiego (ten ostatni dzięki amerykańskiemu prezydentowi Wilsonowi, który widział niepodległą Polskę z dostępem do morza). Obszar takiej hipotetycznej Polski stanowiłby tylko około połowy faktycznej powierzchni Drugiej Rzeczypospolitej. Francuscy i angielscy sojusznicy Rosji w 1919 r. wybiliby nam z głowy Wilno i Lwów.

PS.2. Osoby zainteresowane rewolucją rosyjską znajdą w katalogu tematycznym 6 szereg innych, równie interesujących publikacji. Naprędce sugeruję książki autorstwa Antona Denikina, Elisabeth Heresch, Catherine Merridale, Victora Sebestyena i Roberta Service’a (wymienieni w porządku alfabetycznym wg nazwisk).

wtorek, 28 października 2025

„Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926”. Autor: Andrzej Friszke

 

Andrzej Friszke „Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926”

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2023

Profesor Andrzej Friszke stworzył drugą część monografii polskiego ruchu komunistycznego. Pierwszą pt. Państwo czy rewolucja? Polscy komuniści a odbudowanie państwa polskiego 1892-1920 miałem przyjemność omówić tu poprzednim razem. Dziś zajmiemy się okresem od zawarcia pokoju w Rydze (1921) do zamachu majowego (1926), czyli latami funkcjonowania w przedwojennej Polsce demokracji parlamentarnej. Podobnie jak w części pierwszej, autor osadził historię polskich komunistów w tle ówczesnej sytuacji międzynarodowej i polityki wewnętrznej państwa polskiego, dając tego szczegółowy wykład. Wielokrotnie odnosił się też do warunków panujących podówczas w Rosji i ZSRR (formalnie istniejącym od stycznia 1923 r.). Przedstawił politykę i zamiary przywódców radzieckich odnośnie II Rzeczypospolitej – wyrażane w międzypaństwowych kontaktach dyplomatycznych, poprzez Komintern, także drogą terroru i dywersji przygranicznych. Tytułowe „czekanie” początkowo dotyczyło rewolucji w Niemczech, która miała wybuchnąć w roku 1923. Pociągnęłaby za sobą zbrojną interwencję radziecką (pomoc rebeliantom) przez terytorium Polski, co z kolei by implikowało i wspomogło rewoltę komunistyczną u nas. Realizacji planu nie podjęto, jako że wymarzona rewolucja niemiecka 1923 spaliła na panewce. Czekanie na rewolucję proletariacką trwało zatem nadal. Nadzieje na nią odżyły w 1926 r. podczas zamachu majowego. Komuniści taktycznie wsparli wówczas piłsudczyków, mając nadzieję na wybuch w Polsce wojny domowej oraz związany z tym wielki chaos społeczno-ekonomiczny, umożliwiający przygotowanie i przeprowadzenie radykalnego przewrotu.

Autor kilkakrotnie podkreśla nikłe rezultaty oddziaływania propagandowego komunistów na robotników w Polsce (pozostających pod wpływem głównie PPS oraz żydowskiego Bundu) i polskich chłopów, zorientowanych na PSL-Piast lub PSL-Wyzwolenie. Powszechnie zdawano sobie sprawę z agenturalnego charakteru partii komunistycznej, z nazwy tylko polskiej, a faktycznie pozostającej w służbie Moskwy i wykonującej jej antypolskie polecenia. Dobrze też pamiętano prześladowania polskości w zaborze rosyjskim oraz niedawną krwawą wojnę z Rosją w latach 1919 i 1920. Wiedziano również o zamiarze oderwania od odrodzonej Rzeczypospolitej wschodniej połowy terytorium państwa. Z tych powodów komunizm w naszym kraju był bardzo niepopularny – w przeciwieństwie do innych państw środkowoeuropejskich, niemających (poza Węgrami) podobnych zaszłości i utrzymującego się antagonizmu. Mimo to zdelegalizowana w 1919 r. Komunistyczna Partia Robotnicza Polski (KPRP) nadal istniała, liczyła kilka tysięcy członków, w 1925 r. zmieniła nazwę (z przyczyn formalnych) na Komunistyczną Partię Polski (KPP), cały czas pozostając sekcją Kominternu. Autor wiele miejsca poświęca kadrom i działalności propagandowej oraz sabotażowo-terrorystycznej KPRP/KPP, jej wpływom politycznym poprzez specjalnie w tym celu tworzone legalne organizacje. Pisze o wykorzystywaniu trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej państwa dla celów agitacji. Środki na to płynęły różnymi kanałami oczywiście z Moskwy. Władze Rzeczypospolitej zwalczały nielegalną partię i jej przybudówki, dokonywano rewizji lokali, konfiskat sprzętu, aresztowań działaczy. Zapadały sądowe wyroki więzienia. Niekiedy nieodbywane w całości, ponieważ osadzonych przekazywano do ZSRR w ramach wymiany więźniów politycznych (w następnej dekadzie wyjdzie im to bokiem). Czytamy również o zażartych, wewnątrzpartyjnych sporach ideowo-programowych, artykułowanych głównie na kolejnych zjazdach i konferencjach organizowanych w ZSRR. Bywało że czołowi działacze, oprócz używania argumentów merytorycznych, obrzucali się tam wzajemnie inwektywami. Następowały zmiany personalne w ścisłym kierownictwie. „Zaproszonymi gośćmi” je inicjującymi z reguły byli miejscowi polscy komuniści wysoko usytuowani w partii bolszewickiej, jak również przywódcy Kominternu i państwa radzieckiego. Z biegiem lat działaczy KPP coraz bardziej dyscyplinowano, zmuszano do postępowania zgodnego z wytycznymi Kominternu, a faktycznie z aktualną linią polityczną WKP(b). Niepokornych zmuszano do składania samokrytyki (autor przywołuje tu kajanie się Juliana Bruna, skądinąd inteligentnego publicysty). Z lektury dowiadujemy się również o składzie narodowościowym członków KPRP/KPP, pochodzeniu społecznym czołowych działaczy, najczęściej inteligenckim. Także o motywacjach wstępowania do partii, nieco odmiennych u Polaków, Żydów, Ukraińców i Białorusinów. Należy przy tym mieć na względzie dosyć liberalną politykę narodowościową ZSRR w latach dwudziestych (tzw. korienizację), jak również wdrożoną tam wtedy Nową Politykę Ekonomiczną (NEP). Nic jeszcze nie zapowiadało rychłego (już za kilka lat) całkowitego zlikwidowania sektora prywatnego w gospodarce, brutalnej kolektywizacji rolnictwa, ostrego zwalczania tzw. odchyleń nacjonalistycznych. Reasumując, gorąco Państwu polecam lekturę drugiego tomu naukowej monografii polskiego komunizmu, autorstwa profesora Andrzeja Friszke, chociaż zdaję sobie sprawę, iż jest ona przeznaczona raczej dla „koneserów” historii. No i, jak napisałem w poprzednim tu artykule, z Schadenfreude czekam na tom trzeci, w którym nad losami czołowych polskich komunistów (zarówno członków kierownictwa KPP, jak i Polaków wysoko usytuowanych w instytucjach radzieckich oraz w Kominternie) pochyli się w latach trzydziestych towarzysz Józef Stalin. Proszę mi pochopnie nie wytykać tej złośliwości. W latach trzydziestych polscy komuniści to już nie owi idealiści z okresu jeszcze sprzed I wojny światowej, marzący o stworzeniu egalitarnego, bezkonfliktowego, niewyzyskiwanego i nieuciskanego w żaden sposób społeczeństwa. W latach dwudziestych i trzydziestych to już sympatycy (za granicą) i praktycy (w ZSRR) systemu olbrzymich represji i terroru, często osobiście mający niewinną krew na rękach. Z powodu jakichś paranoicznych podejrzeń podpadli oberhersztowi czerwonej oberży, więc postanowił ich fizycznie wyeliminować. I bardzo dobrze uczynił. Strach pomyśleć co by się stało, gdyby ta banda patologicznych doktrynerów przejęła w Polsce władzę w latach 1944 i 1945. Zamiast zostać „najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym” (po 1956 r.), PRL mogłaby przypominać Rumunię i Albanię.

PS.1. Zauważyłem irytujący błąd edytorski (w moim egzemplarzu książki). Tytuł rozdziału wstępnego (str. 21-41) brzmi błędnie (cyt.) „III Rzeczpospolita – państwo, naród, społeczeństwo”. Rzuca się w oczy, zapisany jest tam dużą czcionką i grubym drukiem. Ponadto powtórzono go u góry każdej nieparzystej strony rozdziału. Oczywiście chodzi o II Rzeczpospolitą, a nie o III, jak tam błędnie stoi. W spisie treści (str. 599) już jakby ktoś się zmitygował i w ogóle usunął cyfrę rzymską z tytułu rozdziału.

PS.2. Więcej książek traktujących o polskim komunizmie (rodzimym i transplantowanym ze Wschodu) znajdą tu Państwo w katalogu tematycznym nr 3.

wtorek, 21 października 2025

„Państwo czy rewolucja. Polscy komuniści a odbudowanie państwa polskiego 1892-1920”. Autor: Andrzej Friszke

 

Andrzej Friszke „Państwo czy rewolucja. Polscy komuniści a odbudowanie państwa polskiego 1892-1920”

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2020

Profesor Andrzej Friszke aktualnie tworzy monografię polskiego ruchu komunistycznego. Oprócz omawianej dziś części pierwszej napisał też już część drugą pt. Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926 (będzie o niej w następnym tu artykule). Chyba jednak nikt nie ma wątpliwości, że najciekawiej zapowiada się część trzecia, w której znakomitą większością czołowych polskich marzycieli o rewolucji proletariackiej zajmą się z urzędu kolejno towarzysze Henryk Jagoda i Mikołaj Jeżow. Wynajdą ich, gdzie się tylko da. Niektórych będą mieli u siebie na miejscu w ZSRR, innych pościągają z zagranicy „na konsultacje”. Zawezwani posłusznie poprzyjeżdżają z Polski, Francji i Hiszpanii (gdzie walczyli w wojnie domowej). Przeżyją tylko ci, którzy wtedy pojechać do ZSRR nie mogli, jako że akurat przebywali na państwowym wikcie w polskich więzieniach. Z niecierpliwością zatem czekamy na tom 3, Panie Profesorze!

Tytułowy rok 1892 to rok powstania Polskiej Partii Socjalistycznej, z której programem nie zgodziła się grupa działaczy, powołując w 1893 r. Socjaldemokrację Królestwa Polskiego. Po kilku latach, po kolejnych zmianach organizacyjnych w ruchu socjaldemokratycznym, do nazwy nowej partii dodano wyrazy „i Litwy”, przy czym wyjaśnić należy, iż miano tu na myśli region białostocki i Wileńszczyznę, niewchodzące w skład Królestwa Kongresowego. Dalej położone ziemie litewskie i białoruskie znajdowały się już w obszarze bezpośredniego działania Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (SDPRR). Odpowiedź na pytanie postawione w tytule była prosta: rewolucja, a nie państwo! Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL), od 1906 r. autonomiczna organizacja w ramach SDPRR, konsekwentnie wypowiadała się przeciw odrodzeniu niepodległej Polski. Dążyła do europejskiej rewolucji proletariackiej, której zwycięstwo zniesie granice państw, a dotychczas uciskanym narodom, w tym Polakom, zapewni autonomię językową i kulturową. W grudniu 1918 r. doszło do zjednoczenia SDKPiL z PPS-Lewicą (na warunkach tej pierwszej) i utworzenia Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. I dopiero KPRP pod dyktando Kominternu (faktycznie: Moskwy) wysunęła hasło polskiej quasi państwowości – Polskiej Republiki Rad. W sferze społeczno-ekonomicznej postulowano upaństwowienie lub uspółdzielczenie wszystkich gałęzi gospodarki narodowej. Łącznie z rolnictwem, gdzie w miejsce ziemiańskich folwarków miały powstać państwowe, ewentualnie spółdzielcze, gospodarstwa wielkoobszarowe. Nie zakładano natomiast ich parcelacji w celu obdzielenia ziemią robotników folwarcznych i małorolnych chłopów. Po zwycięstwie rewolucji trwałości jej zdobyczy miała pilnować bliżej niesprecyzowana dyktatura proletariatu. W popularnonaukowym opracowaniu poświęconym w pierwszej kolejności SDKPiL, PPS-Lewicy i KPRP profesor Andrzej Friszke podjął nw. tematy (wymieniam najważniejsze).

§  Przedstawienie genezy, organizacji i ideologii socjalistycznego ruchu robotniczego opartego na teorii Marksa; powstanie silnych partii socjaldemokratycznych na zachodzie Europy, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec. Wskazanie ich czołowych przywódców, m.in. Róży Luksemburg – omówienie jej poglądów ideologicznych i działalności politycznej.

§  Opisanie motywacji, jakimi kierowali się partyjni aktywiści zaangażowani w dążącym do rewolucji ruchu robotniczym. Unikając prezentyzmu autor podkreśla panującą w tamtych latach powszechną biedę oraz ciemnotę ludności miejskiej i wiejskiej, wyzysk kapitalistyczny, brak ochrony zdrowia, rażące nierówności społeczne, antysemityzm etc. Jedynym radykalnym i szybkim tego rozwiązaniem wydawała się być proletariacka rewolucja społeczna. Podjęcie nielegalnej działalności rewolucyjnej wiązało się z długoletnimi wyrzeczeniami w zakresie życia osobistego, z ryzykiem pozbawienia wolności, osadzeniem w więzieniu lub zesłaniem na Syberię, utratą zdrowia, nawet śmiercią. Zawodowi rewolucjoniści byli tego wszystkiego na ogół świadomi.

§  Przyczyny, charakter, przebieg rewolucji 1905 i 1906 roku w Rosji i Królestwie Polskim. Strzelaniny bratobójcze na ziemiach polskich (głównie w Warszawie i Łodzi).

§  Charakterystyki czołowych przywódców polskich partii robotniczych, ich pochodzenie, wykształcenie, poglądy ideologiczne, działalność w ruchu robotniczym, konflikty międzypartyjne i wewnątrzpartyjne.

§  Sytuacja ogólnopolityczna oraz społeczna w Rosji i Królestwie Kongresowym w przededniu pierwszej wojny światowej.

§  Przebieg pierwszej wojny światowej na froncie wschodnim. Zmiany, jakie w latach 1915-1918 zaszły na ziemiach polskich (po wkroczeniu w 1915 r. wojsk niemieckich i austrowęgierskich). Rewolucja lutowa w 1917 r. w Rosji. Następnie majstersztyk wywiadu niemieckiego – wyprowadzenie Rosji z wojny rękami Lenina i innych czołowych bolszewików przerzuconych przez ten wywiad do Rosji już demokratycznej. Sprzyjające okoliczności, przebieg i bezpośrednie następstwa przewrotu październikowego 1917 r.

§  Odrodzenie niepodległej Polski po 123 latach niewoli. Działalność Naczelnika Państwa, pierwszych rządów RP, organizacja wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1919 r. i ich wyniki. Obraz państwa, bardzo trudna sytuacja społeczno-ekonomiczna, liczne konflikty na tle narodowościowym oraz klasowym. Polityka wewnętrzna i zewnętrzna władz Polski.

§  Konfrontacyjna - wobec organów państwa oraz PPS - działalność Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. Autor dużo miejsca poświęca metodom i rezultatom agitacji KPRP w radach delegatów robotniczych, związkach zawodowych, zakładach pracy, prasie, wojsku, także w zorganizowaniu buntu fornali (bezrolnych robotników wiejskich, zatrudnionych w ziemiańskich folwarkach).

§  Aktywność polskich komunistów podczas wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920. Polscy komuniści przebywający w Rosji najpierw skierowani do kierownictwa tzw. Litbiełu w 1919 r., następnie w 1920 r. podążający wraz z nacierającą na Polskę Armią Czerwoną. Julian Marchlewski i Feliks Dzierżyński na czele Polrewkomu – tymczasowego rządu przyszłej Polskiej Socjalistycznej Republiki Rad. Agenturalny, dywersyjny i sabotażowy charakter działalności członków KPRP wewnątrz kraju.

§  Tajne oraz jawne kontakty dyplomatyczne przedstawicieli władz polskich i bolszewickich w latach 1919 i 1920. Pokój ryski 1921.

Reasumując, chociaż głównie czytamy o tytułowych polskich komunistach, to w tle profesor Andrzej Friszke równolegle daje nam obszerny wykład z historii Polski, Rosji i Niemiec w latach przed, w trakcie i tuż po pierwszej wojnie światowej. Osobiście spodziewałem się, że autor bardziej szczegółowo odniesie się do aktywności polskich komunistów podczas wojny polsko-bolszewickiej – zarówno tych operujących agenturalnie na polskim zapleczu frontu, jak i tych tworzących Polrewkom oraz walczących w szeregach Armii Czerwonej, m.in. działających w radzieckim wywiadzie i kontrwywiadzie. Także przebieg negocjacji ryskich został potraktowany raczej skrótowo. Pan Profesor nic też nie wspomniał (w omawianym tomie 1) o drugim tymczasowym komitecie rewolucyjnym na ziemiach odradzającej się II Rzeczypospolitej, jakim był Galrewkom proklamowany w Tarnopolu w lipcu 1920 r. Odniosłem wrażenie, że autor – pisząc ostatni rozdział 6 pt. Polska czy Rosja (1919-1920) – jakby się już trochę spieszył, dążył do zakończenia książki. Zauważona tu mniejsza troska o ilość, rodzaj i szczegółowość relacjonowanych wydarzeń odbiega od bardzo dużej dbałości w tym zakresie, obserwowanej w rozdziałach poprzednich. Tę moją uwagę proszę jednakże potraktować tylko jako tzw. „szukanie dziury w całym” przez osobę już dość oczytaną w literaturze przedmiotu (pozycji wskazanych w katalogach tematycznych nr 3, nr 6 i nr 1), natomiast po książkę prof. Andrzeja Friszke sięgnąć trzeba koniecznie. Stanowi ona pierwszą część monografii wspomnianej na wstępie – pisanej obiektywnie, bez politycznych emocji z prawa lub lewa, a przede wszystkim bez stosowania prezentyzmu (to ostatnie oczywiście nie dotyczy interesujących komentarzy autora, dotyczących alternatywnych możliwości rozwoju niektórych wydarzeń). W chwili gdy kończę ten tekst, mam już za sobą przeczytanych kilkanaście stron drugiej części monografii, traktującej o działalności polskich komunistów w latach 1921-1926.

PS.1. Na dowód wnikliwej lektury pozwolę sobie wytknąć wydawnictwu błąd zauważony w jednym z imion i nazwisk figurujących w książce. Wymieniona na str. 466 Joanna „Olczak-Rokinierowa”, to poprawnie jednak Joanna Olczak-Ronikierowa. Z kolei na str. 619 w indeksie jej nazwisko zapisano już poprawnie Olczak-Ronikier, ale nie wiedzieć czemu dano jej tam natomiast błędne imię „Janina”. Zauważonej nieścisłości jestem stuprocentowo pewien – w domowym księgozbiorze posiadam książkę (dawno przeczytaną) pt. W ogrodzie pamięci, wydaną w 2012 r. przez krakowskie Wydawnictwo Znak, którego autorka to właśnie Joanna Olczak-Ronikier.

PS.2. O Róży Luksemburg, której profesor Andrzej Friszke poświęcił nieco uwagi, traktuje biograficzne opracowanie pt. Róża Luksemburg, autorstwa Katarzyny Gelles (omówione na blogu; opis do odnalezienia za pośrednictwem katalogu autorskiego alfabetycznego lub katalogu tematycznego 9).

PS.3. Ciekawy przyczynek do historii m.in. rokowań pokojowych w Rydze daje autobiograficzna książka Wacława Solskiego pt. Moje wspomnienia (omówiona na blogu; opis do odnalezienia za pośrednictwem katalogu autorskiego alfabetycznego lub katalogu tematycznego 3). Autor był negocjatorem ze strony rosyjskiej.

PS.4. Jak wiemy z historii, w naszym kraju doszło w latach 1947-1956 do spełnienia marzeń członków byłej KPRP/KPP i podjęcia działań (w dużej mierze skutecznych) upaństwowienia i uspółdzielczenia wszystkich gałęzi gospodarki. Tytułem teraz rozweselenia przypominam krótki ludowy wierszyk, w tamtym czasie będący przestrogą pod adresem pań wykonujących najstarszy zawód świata. Purystów językowych i obyczajowych przepraszam za obsceniczny kolokwializm.

Na kapuście rosną liście / Nie daj d… komuniście / Jak się władza o tym dowi / To ci d… upaństwowi.