piątek, 10 kwietnia 2026

„Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”. Autor: Kamil Janicki

 

Poniższy tekst był pierwotnie planowany do zamieszczenia 1 kwietnia. Corocznie bowiem owego dnia piszę tu coś „obrazoburczego”, odbiegającego od poważnego i ambitnego formatu blogu. Jednakże w tym roku Prima Aprilis bezczelnie wpasował się😈w Wielki Tydzień, pomyślałem więc, że proponowane poniżej trzy lektury mogłyby zostać uznane za naruszające wrażliwość osób skupionych w tamtym czasie głównie na rozważaniach eschatologicznych. Zatem dopiero teraz, z pewnym opóźnieniem, już po świętach, postaram się Państwa i rozweselić, i zaszokować. Dzisiejszy artykulik poświęcam nie tylko „odważnej” książce p. Kamila Janickiego. W drugiej jego części czeka bowiem na Państwa niespodzianka – omówienie dwóch innych, także podminowanych Erosem, książek autorstwa p. Joanny Jędrusik, niezwykle sympatycznej skandalistki. 

Kamil Janicki „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce” 

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., Poznań 2022

„Przedwojennej” nie należy tu rozumieć wyłącznie jako „międzywojennej”. Autor bowiem sięga jeszcze do czasów zaborów, do drugiej połowy wieku XIX. Przez karty książki przewija się cały szereg naukowców i publicystów z dziedziny zarówno tytułowej, jak i obyczajowości pojmowanej ogólnie. Wśród nich niezrównany albo niezrównoważony (zależnie od poglądów czytelnika), ale na pewno niesłusznie dziś już zapomniany dr Stanisław Kurkiewicz (1867-1921), który w 1913 r. wydał w Krakowie pierwszy w dziejach Polski „Słownik płciowy. Zbiór wyrażeń o płciowych właściwościach, przypadłościach i.t.p. Do użytku przy zeznawaniu przed lekarzem płciownikiem”. Współcześnie żałować wypada, że proponowane tam nazewnictwo się nie przyjęło, pomimo wdzięcznego, a nader wszystko czysto polskiego brzmienia. I tak np. tzw. inne czynności seksualne wykonywane ręcznie przez kobietę i mężczyznę dr Stanisław Kurkiewicz określił, odpowiednio, mianem merdankigmeranki, co chyba wypada znacznie lepiej niż wzięte z angielskiego handjobfingering. Zdecydowanie też brzmiałoby to wyraziściej niż wykreowane rodzime bicie konia (furmańskie i prostackie), czy palcówka (wg słownika języka polskiego PWN: ćwiczenie muzyczne, którego celem jest wyrobienie technicznej biegłości palców).😛Terminologię dr Kurkiewicz opracował m.in. na bazie zapamiętanych wyrażeń ludowych, chociaż nie unikał przy tym wymyślania własnego, autorskiego nazewnictwa. Oprócz owego słownika dr Kurkiewicz był twórcą innych pionierskich opracowań z dziedziny seksuologii, przez p. Kamila Janickiego często przywoływanych i cytowanych. Czytającemu niekiedy nie sposób szczerze się nie roześmiać.

Książki nie należy jednakże odbierać tylko humorystycznie. Pan Kamil Janicki wprowadza nas w okopy pierwszej rodzimej rewolucji seksualnej. Walczą tam ze sobą dwie Polski: pruderyjna, obskurancka i zakłamana, oraz nowoczesna, obyczajowo liberalna, propagująca wyzwolenie seksualne. Autor opisuje działalność wyróżniających się przedstawicieli obu tych obozów, przy czym nieraz stwierdza schodzenie przez nich na manowce (po obydwu stronach!). Wszystko uwidocznia w kolejnych rozdziałach dotyczących:

Ø  wychowania i dojrzewania płciowego (w tym inicjacji seksualnej) młodzieży,

Ø  onanizmu osób samotnych, łącznie z opisem służących temu wybranych akcesoriów erotycznych,

Ø  okoliczności oraz miejsc uprawiania seksu przedmałżeńskiego i pozamałżeńskiego,

Ø  erotyki artystycznej i pornografii,

Ø  wyboru technik seksualnych, odpowiednich dla pragnień indywidualnych oraz możliwości fizycznych,

Ø  metod antykoncepcji (w tym naprawdę dziś przerażających, niestety naukowo-lekarskich, opisanych w epilogu pt. Poradnia ginekologiczna doktora Frankensteina😱),

Ø  seksu mężczyzn i kobiet „kochających inaczej”, przy czym ów w wydaniu żeńskim przeważnie bagatelizowano (poza przypadkiem lekarki Zofii Sadowskiej, uwodzącej swoje pacjentki).

Niektóre fragmenty książki, aczkolwiek bardzo interesujące, wywołują u czytającego wrażenie ponure. Autor pisze bowiem realistycznie o Polsce przedwojennej, w której w znacznej skali występowały bieda, bezrobocie, ciemnota, brak higieny, trudne warunki mieszkaniowe. W tych warunkach najbardziej cierpiały proste, niewykształcone, ubogie kobiety, niemające dostępu do lekarza, nieraz zmuszone poddawać się aborcji wykonywanej w pokątnych, urągających higienie, warunkach. Także terroryzowane przez mężczyzn z półświatka, nakłaniane przez nich do prostytucji.

Aby jednak zakończyć tę recenzję podobnie jak ją rozpocząłem, czyli trochę humorystycznie, pozwolę sobie zwrócić Państwa uwagę na aneks 1 pt. Przedwojenny sennik erotyczny (str. 419-423). Spośród zapisanych tam sennych przestróg zacytuję dwie, po jednej dla kobiety i mężczyzny. I tak: Jeżeli we śnie słuchałaś gramofonu – mąż złapie cię in flagranti (…) Jeżeli we śnie sadziłeś groch – nie zadowalasz swojej żony, więc ma skryte pragnienia. Prawda, że to urocze? Nie? To proszę zapoznać się z pozostałymi kilkudziesięcioma sennymi przepowiedniami i ostrzeżeniami. Przy niektórych wybucha się gromkim śmiechem. A książkę zamyka wybrana bibliografia, której dość liczny spis potwierdza popularnonaukowy charakter opracowania autorstwa p. Kamila Janickiego.

***

No a teraz anonsowana na wstępie niespodzianka! Proponuję skok w czasie i przestrzeni. Skok epokowy w mentalności ludzkiej, m.in. dzięki ogromnemu rozwojowi techniki. To, co sto lat wcześniej uznawano za perwersyjną awangardę, teraz stało się dość powszechną, cywilizowaną normą (choć oczywiście nadal mając zapiekłych przeciwników). Przenosimy się w lata drugiej dekady obecnego wieku XXI. Najpierw do Warszawy, a później hen, hen, aż za Atlantyk. Oddajemy głos pani Joannie Jędrusik, autorce książek pt. 50 twarzy Tindera oraz pt. Pieprzenie i wanilia, obu wydanych przez warszawskie Wydawnictwo Krytyki Politycznej (odpowiednio w 2019 i 2020 roku).

W pierwszej książce niezwykle sympatyczna, inteligentna, ładna i zgrabna, średniego kobiecego wzrostu (1,65 m), dobiegająca trzydziestki zmysłowa i wyzwolona seksualnie autorka-narratorka opisuje swe warszawskie znajomości zawarte za pośrednictwem Tindera - popularnej w całym świecie aplikacji randkowej. Osoba uczestnicząca wprowadza do niej swój profil (zdjęcie i odpowiedni tekst). Następnie przy pomocy Tindera wybiera sobie inną osobę (jej profil), która się jej spodobała, i którą chciałaby poznać, co z kolei wyświetla się na ekranie smartfonu tamtej osoby. I jeśli tamta - po zapoznaniu się z profilem osoby nią zainteresowanej - odpowie pozytywnie, to już pozostaje tylko domówić termin i miejsce pierwszej randki, a czasem nawet z góry określić jej charakter. Autorka szczegółów swych intymnych spotkań nie pomija, a wręcz przeciwnie - seksowna Joanna nieraz je eksponuje. Nie jest to jednakże lektura wyłącznie erotyczna. Przede wszystkim dzięki niej poznajemy bogate tło socjologiczne i psychologiczne osób poszukujących za pośrednictwem Internetu doznań miłosnych – z akcentem albo na erotyczne zaspokojenie, albo na marzenie o wielkiej miłości życia, albo … na jedno i drugie łącznie. Autorka zauważa przy tym dość bezpieczny charakter Tindera – unikają go skrajni dewianci, gdyż pozostawia się w nim cyfrowy ślad mogący w razie potrzeby być przydatnym organom ścigania.

W następnej książce (będącej kontynuacją pierwszej) piękna Joanna narratorka podróżuje za Atlantyk, kolejno przemierza Amerykę Północną, Środkową i Południową, by wreszcie powrócić do Środkowej (Meksyku). Meksyk w końcu wychodzi jej bokiem, ale nie będę ujawniał, dlaczego. Nadmienię tylko, iż informacje medialne o wszechobecnej tam przestępczości zorganizowanej absolutnie nie są przesadzone. Urocza Joasia nadal posługuje się Tinderem poszukując przygód erotycznych, tak więc tzw. momentów też nieco i w tej książce odnajdujemy. Przede wszystkim jednak czytamy o warunkach życia, pracy, nauki, o mentalności mieszkańców trzech Ameryk, z którymi autorka miewa codzienne kontakty. Dokonywane przez nią porównania, współcześnie np. w USA i w Polsce – treści umów o pracę, respektowania wymogów BHP, przemysłowego skażenia środowiska naturalnego, dostępu do wyższego wykształcenia – zdecydowanie wypadają na korzyść naszego kraju! Interlokutorami Joanny są osoby przeważnie ze średnich i niższych klas społecznych, wiekiem raczej młode. Przemierzając amerykańskie kontynenty autorka pomieszkuje w hostelach i tanich hotelach, ich rezerwacji dokonując przez Internet. Środki na podróż i pobyt posiada ze sprzedaży kawalerki w Warszawie. Książka kończy się happy endem. Joannie udaje się nawiać z Meksyku do Polski, i to w dodatku z przygarniętym za oceanem pieskiem.

PS. Osoby pragnące ujrzeć piękną Joannę na własne oczy i tym samym pozytywnie (inaczej sobie nie wyobrażam!) zweryfikować moją entuzjastyczną o niej opinię, namawiam do wpisania do przeglądarki internetowej wyrazów Pod kołdrą z Jędrusik, czyli tytułu prowadzonego przez nią podcastu.