czwartek, 19 marca 2026

„Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski”. Autor: Andrzej Ceglarski

 

Andrzej Ceglarski „Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski”

Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2025

Książkę można uznać za swego rodzaju niezamierzone, zapewne też nieświadome, uzupełnienie publikacji Roberta Forczyka pt. Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 (wcześniej tu omówionej, proszę zerknąć do katalogu autorskiego alfabetycznego lub katalogu tematycznego 1). Tamten amerykański autor również dostrzegł podstawowe przyczyny naszej klęski w 1939 r. nie w dysproporcji sił zbrojnych III Rzeszy i II RP, lecz w błędach polskiego systemu dowodzenia, skutkujących chaosem organizacyjnym. Wg niego Niemcy odnieśli zwycięstwo głównie ze względu na zdolność do koordynacji działań wielu dywizji, której to umiejętności polscy dowódcy nie posiadali. Dowiódł tego dokładną analizą przebiegu walk wrześniowych. Klęską naszej armii pan Robert Forczyk zajął się więc głównie przedmiotowo, nie wchodząc w zawiłości personalne (życiorysowe) jej kadr dowódczych.

Pan Andrzej Ceglarski natomiast postąpił odwrotnie – strategii i taktyce poświęcił mniej miejsca, ograniczając się do ogólnego omówienia najważniejszych bitew kampanii, a za to skoncentrował się na tytułowej klęsce rozpatrywanej podmiotowo, tj. pochylając się nad osobami jej sprawców. Niezwykle krytycznie przeanalizował politykę personalną w Wojsku Polskim okresu międzywojennego, wskazał jej decydentów, realizatorów oraz profitentów. Wymienił przy tym najważniejszych generałów i wyższych oficerów przedwcześnie odesłanych na wojskowe emerytury. Doszedł do wniosku, iż głównymi kryteriami awansów były legionowe pochodzenie (najlepiej z pierwszej brygady, dowodzonej przez brygadiera Józefa Piłsudskiego) oraz znajomości osób wpływowych. Wyższe wykształcenie wojskowe, doświadczenie w dowodzeniu miały znaczenie dużo mniejsze, zwłaszcza gdy łączyły się ze służbą jeszcze w armiach zaborczych. A gdy dotyczyły generałów, którzy nie poparli zamachu majowego w 1926 r., to już takie ich kompetencje w ogóle się nie liczyły. W rezultacie Wojskiem Polskim w 1939 r. dowodzili marszałek, generałowie i wyżsi oficerowie z małymi wyjątkami militarnie niedouczeni, nawet sobie niewyobrażający czekającego ich pola walki, bazujący na rutynie wojny polsko-bolszewickiej, toczonej przecież w innych warunkach i z innym przeciwnikiem, absolutnie nieporównywalnym z Wehrmachtem. Wcześniej, w okresie Wielkiej Wojny, wiedzeni szczerym patriotyzmem, wprost z cywila wstąpili do Legionów, w których owszem, nabyli wojskowego doświadczenia, mało jednak przydatnego na najwyższych szczeblach dowodzenia. W rezultacie wielu z nich, zajmując w czynnej służbie eksponowane i newralgiczne stanowiska dowódcze, w latach międzywojennych głosiło brednie o małej przydatności wojsk pancernych i lotnictwa, za to wychwalając zdolności operacyjne kawalerii. Nierzadko zajmowali się też polityką, bywali również bardzo zapobiegliwi w osobistych sprawach majątkowych. Jak zatem tacy de facto amatorzy mieli się zmierzyć z generałami Wehrmachtu, wykształconymi jeszcze w cesarskich akademiach wojskowych, dowodzącymi związkami taktycznymi na frontach Wielkiej Wojny 1914-1918, a i później praktykującymi nowoczesne umiejętności wojskowe na poligonach ZSRR (przed dojściem Hitlera do władzy) oraz podczas wojny domowej w Hiszpanii, gdzie m.in. ćwiczyli współdziałanie różnych rodzajów sił zbrojnych. W efekcie Wrzesień 1939 stał się dla marszałka Śmigłego-Rydza i polskiej generalicji bardzo zimnym, wręcz lodowatym prysznicem.

Pan Andrzej Ceglarski bardzo dokładnie opisał politykę personalną i szkoleniową w Wojsku Polskim po zamachu majowym 1926 r. Przedstawił przy tym charakterystyki dwóch kolejnych marszałków oraz najważniejszych generałów i pułkowników. Oprócz wskazania miernych na ogół kwalifikacji dowódczych, potwierdzonych w pamiętnym wrześniu, wkraczał niekiedy w ich sprawy osobiste, relacji z płcią piękną nie wyłączając. Łącznie przeczytamy kilkadziesiąt takich przyczynków do życiorysów imiennie wymienionych tytułowych sprawców klęski – głównie to jest treścią książki. Czytelnik lubujący się w personaliach na pewno więc się nie rozczaruje. Informacje autor uwiarygodnił przywołaniami opinii osób żyjących w tamtych latach, posiadających wiedzę pochodzącą z obserwacji i doświadczeń osobistych. W książce znajdziemy także szereg ciekawych fotografii, przedstawiających sylwetki dowódców, których p. Andrzej Ceglarski wziął na swój kadrowy warsztat.

PS. Nie wiedzieć czemu marszałek Edward Śmigły-Rydz na wszystkich kartach książki nosi nazwisko Rydz-Śmigły. Chyba jest to „zasługą” redaktora wydawnictwa, który zapewne wielokrotnie „poprawił” autora książki, korzystając z funkcji znajdź programu Word. Wnioskuję to z tekstu na str. 8 (środek strony), cyt. (…) zaskoczony przebiegiem rozmowy ze [sic!] Rydzem-Śmigłym odbytej w Rumunii 23 października 1939 roku (…), jak też z tekstu na str. 48 (u samej góry), cyt. (…) głównodowodzącego, generała Rydza-Śmigłego (później, w latach trzydziestych zmienił nazwisko na Rydz-Śmigły [sic!]), jako najwyższego rangą oficera legionowego (…). Pracownikowi Bellony proponuję konsultacje u prof. Lecha Wyszczelskiego, biografa marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, autora monografii pt. Marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz (1886-1941), nb. też tu omówionej (zob. katalog autorski alfabetyczny lub katalog tematyczny 1). Można również odnaleźć w Internecie słynny okólnik premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego z 1936 r., w którym urzędowo prezentuje generała (wówczas) Śmigłego-Rydza (a nie Rydza-Śmigłego!) jako drugą osobę w państwie, zaraz po prezydencie RP.