Andrzej
Ceglarski „Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski”
Wydawnictwo
Bellona, Warszawa 2025
Książkę
można uznać za swego rodzaju niezamierzone, zapewne też nieświadome, uzupełnienie
publikacji Roberta Forczyka pt. Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939
(wcześniej tu omówionej, proszę zerknąć do katalogu autorskiego alfabetycznego
lub katalogu tematycznego 1). Tamten amerykański autor również dostrzegł
podstawowe przyczyny naszej klęski w 1939 r. nie w dysproporcji
sił zbrojnych III Rzeszy i II RP, lecz w błędach polskiego
systemu dowodzenia, skutkujących chaosem organizacyjnym. Wg niego Niemcy
odnieśli zwycięstwo głównie ze względu na zdolność do koordynacji działań wielu
dywizji, której to umiejętności polscy dowódcy nie posiadali. Dowiódł tego dokładną
analizą przebiegu walk wrześniowych. Klęską naszej armii pan Robert Forczyk zajął
się więc głównie przedmiotowo, nie wchodząc w zawiłości personalne (życiorysowe)
jej kadr dowódczych.
Pan
Andrzej Ceglarski natomiast postąpił odwrotnie – strategii i taktyce
poświęcił mniej miejsca, ograniczając się do ogólnego omówienia najważniejszych
bitew kampanii, a za to skoncentrował się na tytułowej klęsce rozpatrywanej
podmiotowo, tj. pochylając się nad osobami jej sprawców. Niezwykle
krytycznie przeanalizował politykę personalną w Wojsku Polskim okresu
międzywojennego, wskazał jej decydentów, realizatorów oraz profitentów. Wymienił
przy tym najważniejszych generałów i wyższych oficerów przedwcześnie odesłanych
na wojskowe emerytury. Doszedł do wniosku, iż głównymi kryteriami awansów były
legionowe pochodzenie (najlepiej z pierwszej brygady, dowodzonej przez
brygadiera Józefa Piłsudskiego) oraz znajomości osób wpływowych. Wyższe
wykształcenie wojskowe, doświadczenie w dowodzeniu miały znaczenie dużo
mniejsze, zwłaszcza gdy łączyły się ze służbą jeszcze w armiach
zaborczych. A gdy dotyczyły generałów, którzy nie poparli zamachu majowego
w 1926 r., to już takie ich kompetencje w ogóle się nie liczyły.
W rezultacie Wojskiem Polskim w 1939 r. dowodzili marszałek, generałowie
i wyżsi oficerowie z małymi wyjątkami militarnie niedouczeni, nawet
sobie niewyobrażający czekającego ich pola walki, bazujący na rutynie wojny
polsko-bolszewickiej, toczonej przecież w innych warunkach i z innym
przeciwnikiem, absolutnie nieporównywalnym z Wehrmachtem. Wcześniej,
w okresie Wielkiej Wojny, wiedzeni szczerym patriotyzmem, wprost z cywila
wstąpili do Legionów, w których owszem, nabyli wojskowego doświadczenia,
mało jednak przydatnego na najwyższych szczeblach dowodzenia. W rezultacie
wielu z nich, zajmując w czynnej służbie eksponowane i newralgiczne
stanowiska dowódcze, w latach międzywojennych głosiło brednie o małej
przydatności wojsk pancernych i lotnictwa, za to wychwalając zdolności
operacyjne kawalerii. Nierzadko zajmowali się też polityką, bywali również bardzo
zapobiegliwi w osobistych sprawach majątkowych. Jak zatem tacy de facto
amatorzy mieli się zmierzyć z generałami Wehrmachtu, wykształconymi
jeszcze w cesarskich akademiach wojskowych, dowodzącymi związkami
taktycznymi na frontach Wielkiej Wojny 1914-1918, a i później praktykującymi
nowoczesne umiejętności wojskowe na poligonach ZSRR (przed dojściem Hitlera do
władzy) oraz podczas wojny domowej w Hiszpanii, gdzie m.in. ćwiczyli
współdziałanie różnych rodzajów sił zbrojnych. W efekcie Wrzesień 1939
stał się dla marszałka Śmigłego-Rydza i polskiej generalicji bardzo zimnym,
wręcz lodowatym prysznicem.
Pan
Andrzej Ceglarski bardzo dokładnie opisał politykę personalną i szkoleniową
w Wojsku Polskim po zamachu majowym 1926 r. Przedstawił przy tym
charakterystyki dwóch kolejnych marszałków oraz najważniejszych generałów i pułkowników.
Oprócz wskazania miernych na ogół kwalifikacji dowódczych, potwierdzonych
w pamiętnym wrześniu, wkraczał niekiedy w ich sprawy osobiste,
relacji z płcią piękną nie wyłączając. Łącznie przeczytamy kilkadziesiąt
takich przyczynków do życiorysów imiennie wymienionych tytułowych sprawców
klęski – głównie to jest treścią książki. Czytelnik lubujący się w personaliach
na pewno więc się nie rozczaruje. Informacje autor uwiarygodnił przywołaniami
opinii osób żyjących w tamtych latach, posiadających wiedzę pochodzącą z obserwacji
i doświadczeń osobistych. W książce znajdziemy także szereg ciekawych
fotografii, przedstawiających sylwetki dowódców, których p. Andrzej
Ceglarski wziął na swój kadrowy warsztat.
PS.
Nie wiedzieć czemu marszałek Edward Śmigły-Rydz na wszystkich kartach książki
nosi nazwisko Rydz-Śmigły. Chyba jest to „zasługą” redaktora wydawnictwa, który
zapewne wielokrotnie „poprawił” autora książki, korzystając z funkcji znajdź
programu Word. Wnioskuję to z tekstu na str. 8 (środek
strony), cyt. (…) zaskoczony przebiegiem rozmowy ze [sic!] Rydzem-Śmigłym
odbytej w Rumunii 23 października 1939 roku (…), jak
też z tekstu na str. 48 (u samej góry), cyt. (…) głównodowodzącego,
generała Rydza-Śmigłego (później, w latach trzydziestych zmienił nazwisko
na Rydz-Śmigły [sic!]), jako najwyższego rangą oficera legionowego (…).
Pracownikowi Bellony proponuję konsultacje u prof. Lecha
Wyszczelskiego, biografa marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, autora monografii
pt. Marszałek Polski Edward
Śmigły-Rydz (1886-1941), nb.
też tu omówionej (zob. katalog autorski alfabetyczny lub katalog
tematyczny 1). Można również odnaleźć w Internecie słynny okólnik
premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego z 1936 r., w którym urzędowo
prezentuje generała (wówczas) Śmigłego-Rydza (a nie Rydza-Śmigłego!) jako
drugą osobę w państwie, zaraz po prezydencie RP.