czwartek, 8 stycznia 2026

„Silva rerum”. Autorka: Kristina Sabaliauskaite

 

W pierwszym miesiącu br. pragnę zawrócić Państwu w głowie czterema pasjonującymi powieściami historycznymi współczesnej litewskiej pisarki Kristiny Sabaliauskaite. Dzisiejszy i kolejne trzy tu styczniowe artykuły poświęcam sadze rodu Narwojszów, w sposób niezwykle urokliwy przedstawionej przez autorkę bestsellerowej dziś na Litwie tetralogii. Pisarka prowadzi narrację w sposób gawędziarski i empatyczny sama, albo powierzając ją bohaterom powieściowym. Często wybuchamy śmiechem, ale bywa też, iż mamy łzy w oczach lub zaciskamy pięści z wściekłości. Oprócz wartkiej akcji jest też realistycznie ukazane tło historyczne, przyrodniczo-geograficzne, socjologiczne i kulturowe tamtych czasów. Osobiście czytałem wszystkie cztery tomy nieprzerwanie zachwycony. Proszę mi uwierzyć i również sięgnąć po tę lekturę. Na moją odpowiedzialność.😊 Założę się, że już po przeczytaniu pierwszego rozdziału pierwszego tomu trudno się będzie Państwu od książki oderwać.😊 A o autorce tak powiada Wikipedia:

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Kristina_Sabaliauskait%C4%97

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2020

Akcja pierwszej części tetralogii toczy się w Wielkim Księstwie Litewskim w latach 1659-1667, przy czym bohaterowie powieści we wspomnieniach wielokrotnie powracają do zdobycia Wilna w sierpniu 1655 r. przez wojska cara Aleksego I i dokonanego wówczas spalenia miasta oraz grabieży i rzezi mieszkańców. Zdarzyło się to podczas wojny polsko-rosyjskiej trwającej (z przerwami) w latach 1654-1667, przy czym Wilno zostało odbite z rąk Moskali dopiero w roku 1660. Poza tym jednak „wielka historia” pojawia się na kartach książki raczej na drugim planie, natomiast zgodnie z jej tytułem przede wszystkim skupiamy się na dziejach bogatego szlacheckiego rodu Narwojszów. A propos tytułu cytuję przypis ze str. 12: Silva rerum (łac.) – „las rzeczy”, popularna w XVI-XVIII w. przekazywana z pokolenia na pokolenie księga domowa, w której oprócz wydarzeń z życia rodziny, takich jak daty narodzin, ślubów i śmierci, zapisywano także rozmaite sentencje, wiersze i przysłowia, uroczyste toasty, przemówienia i panegiryki.

Głównymi bohaterami rodowej sagi są seniorzy (rodzice) Elżbieta z Siedleszczyńskich Narwojszowa i Jan Maciej Narwojsz, oraz ich dzieci (bliźnięta, ur. 1649) Urszula i Kazimierz. Te drugie poznajemy gdy są psotnymi dziesięciolatkami, żegnamy zaś osiemnastolatków już ze sporym bagażem przeżyć. Na kartach powieści stykają się z innymi, również frapującymi postaciami, czy to w Narwojszowych rodowych Milkontach i okolicy, czy w stołecznym, liżącym rany i odbudowywanym Wilnie. Niewątpliwie najbardziej interesującymi z nich okażą się ubogi szlachcic Jonelis Tarwid, zamożny szlachcic Jan Kirdej Biront oraz ksieni (przełożona) w Klasztorze Bernardynek, Konstancja Sokolińska. Nie zamierzając jednakże streszczać powieści dalej informuję tylko, że dzięki niej poznajemy:

§  blaski i cienie życia mieszkańców bogatego dworu szlacheckiego i takiegoż biednego dworku,

§  tragiczne losy Wilnian podczas wspomnianego na wstępie najazdu moskiewskiego,

§  obraz Wilna (miasta i mieszczan) powracającego do życia, odbudowującego się po pożarach, dewastacjach, rabunkach, gwałtach i mordach,

§  środowisko akademickie (uniwersyteckie) Wilna, zainteresowania naukowe i pozanaukowe braci studenckiej (z akcentem na te drugie),

§  rozpustne życie bogatych litewskich młodzieńców, głęboko skrywane przed otoczeniem, w którym również nie brakowało hipokrytów płci obojga,

§  bogobojną, codzienną egzystencję mniszek za murami klasztoru żeńskiego, przedstawioną sugestywnie niczym „reality show”,

§  przebieg probacji, obłóczyn i przerwanego nowicjatu w Zakonie Bernardynek,

§  dzieje miłości od pierwszego wejrzenia, w dosłownym słów tych znaczeniu,

§  smutne konsekwencje przedawkowania afrodyzjaku (hiszpańskiej muchy).

Autorka wspaniale zaprezentowała postacie swoich bohaterów, wniknęła w głębie ich osobowości, przedstawiła ich charaktery, ambicje, zdolności, oprócz czynów opisała myśli, marzenia, refleksje i rozterki wewnętrzne. Koniec powieści pozostawia ich (poza jednym, który ubył) na życiowym rozdrożu. Dodam jeszcze, iż słowo „Polska” w książce się nie pojawia, natomiast mowa jest w niej o Litwie i Koronie. Jednakże opisywane postacie rozmawiają i piszą po polsku (czasem też po łacinie).

PS. Celem lepszego zrozumienia tła historycznego akcji książki zachęcam do przeczytania odpowiedniego rozdziału podręcznika do historii Polski, traktującego o wojnie polsko-rosyjskiej wybuchłej w 1654 r. po zawarciu ugody perejasławskiej, w której Chmielnicki oddał Ukrainę naddnieprzańską we władanie cara Rosji. Zamiennie można zajrzeć do Wikipedii:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_(1654%E2%80%931667)

 

poniedziałek, 29 grudnia 2025

„Mao. Nieznana historia”. Autorzy: Jung Chang, Jon Halliday

 

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę najpierw udanej imprezy sylwestrowej, a następnie już Szczęśliwego Nowego 2026 Roku, który oby przyniósł Wam spełnienie marzeń oraz planów życiowych, także tych najskrytszych osobistych i zawodowych.

Jung Chang, Jon Halliday „Mao. Nieznana historia”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015

Autorami tego obszernego opracowania popularnonaukowego jest małżeństwo historyków. Ona (ur. 1952) to brytyjska pisarka pochodzenia chińskiego, zaś on (ur. 1939) to historyk irlandzki. Ww. informację zaczerpnąłem z Wikipedii, wydawca książki o jej autorach prawie nic nie napisał. Jedynie na odwrocie okładki znajdujemy zdjęcie eleganckiej pani Jung Chang i krótką notkę o jej twórczości literackiej, z której wynika, że jest główną autorką, a mąż tylko pomagał w ostatecznej redakcji książki (pierwszy raz wydanej w 2006 r.). Niektórzy historycy są zdania, że naukowy charakter ich pracy został skażony subiektywizmem dr Jung Chang, w przeszłości ciężko osobiście doświadczonej społeczno-politycznymi eksperymentami maoizmu. Sama sugestywnie to przedstawiła w niezwykle interesującej, biograficznej opowieści pt. Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin, jednej z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnich latach (miałem przyjemność omówić ją tu poprzednim razem).

Bardzo dobrego tłumaczenia dziś polecanej książki z języka angielskiego dokonał p. Piotr Amsterdamski. Lektura jest absolutnie nienużąca, często wręcz pasjonująca (z zastrzeżeniem jak w zakończeniu artykułu). Tytułowy (anty)bohater Mao Zedong (1893-1976), długoletni przewodniczący Komunistycznej Partii Chin, dyktator rządzący Chińską Republiką Ludową, okazał się największym – gdy chodzi o liczbę ofiar ludzkich – zbrodniarzem wszechczasów. Stalin i Hitler zajmują na tym „podium” dopiero, odpowiednio, drugie i trzecie miejsce. Autorzy doliczyli się 70 mln osób zmarłych z winy Mao tylko w czasie pokoju, a zatem bez uwzględnienia żołnierzy poległych w wojnie z Japonią i wojnie domowej z siłami rządowymi Republiki Chińskiej. Miliony te padły z głodu, z powodu ciężkiej katorżniczej pracy, także w wyniku masowych morderstw na tle politycznym, nieraz poprzedzanych wyszukanymi torturami. Autorzy nie szczędzą przy tym ich opisów, książkę trzeba uznać za przeznaczoną dla czytelników o raczej mocnych nerwach. Czytamy szczegółową biografię Mao Zedonga (Mao Tse-tunga, jak go kiedyś w naszych mediach przedstawiano). Każdy krótki rozdział (jest ich łącznie 58) opowiada chronologicznie o kolejnych wydarzeniach z życia prywatnego i polityczno-zawodowego Mao. W tytułach rozdziałów znajdujemy też przydatne informacje, ile w opisywanych czasach Mao Zedong miał lat. W tle jego biografii cały czas obserwujemy politykę światową i wpływ na nią ZSRR, USA, Japonii oraz Republiki Chińskiej (rządzonej przez Kuomintang kierowany przez Chiang Kai-sheka). Bardzo pomocne są trzy mapki Chin zamieszczone na początku książki, podczas lektury wielokrotnie do nich zaglądałem. Poniżej informuję (hasłowo i w olbrzymim skrócie) o tym, czego ważnego i nieważnego o Mao Zedongu, jego życiorysie i charakterze, prowadzonej polityce wewnętrznej i zagranicznej, możemy się dzięki dr Jung Chang dowiedzieć.

Ø  Mao pochodził z dość zamożnej chłopskiej rodziny, wykształcenie otrzymał wyższe humanistyczne (studia historyczne w uczelni kształcącej przyszłych nauczycieli). Skonfliktowany z ojcem, kochający matkę. Pierwszy ślub w wieku 14 lat z dziewczyną o 4 lata starszą. Od młodości egoista i egocentryk, żądny przywództwa nad innymi. Dobry pływak, będąc w wieku 70+ nadal zadziwiał osiągnięciami w tym sporcie. Przez całe życie niemogący się załatwić siedząc na sedesie (musiał nad nim kucać).

Ø  Uzyskanie członkostwa Komunistycznej Partii Chin (1921) i następnie pełna intryg droga do objęcia przywództwa nad nią. Szczegółowo poznajemy prawdę o tzw. Długim Marszu (1933-1935), którego maoistowska wersja-legenda dotąd obowiązuje w Chińskiej Republice Ludowej. Duża część ofiar w ludziach podczas tego marszu wynikała z kunktatorskiego sposobu dowodzenia nim przez Mao.

Ø  Wzajemne walki sił zbrojnych Komunistycznej Partii Chin i reżimu Chiang Kai-sheka, ale również ich długoletnia koegzystencja. Wymusił ją Stalin, który – obawiając się ataku Japonii na ZSRR – przede wszystkim dążył do kontynuowania i eskalacji wojny japońsko-chińskiej. Podjęcie pełnoskalowej wojny domowej w Chinach nastąpiło dopiero w 1945 r. po pokonaniu Japonii przez USA i ZSRR. Zwycięstwo sił KPCh i utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r. Ostoją Republiki Chińskiej zostaje wyspa Tajwan. Wewnętrzne i międzynarodowe przyczyny porażki armii Chiang Kai-sheka (tymi drugimi autorzy obarczają głównie USA).

Ø  Mao jako sprytny intrygant i inteligentny manipulant. „Wielki Sternik” z premedytacją dopuszczający do śmierci głodowej milionów obywateli, cyniczny doktryner powodujący destrukcję tradycyjnego chińskiego społeczeństwa i rodziny – wszystko to ramach swoistej inżynierii społecznej, w imię tworzenia nowego, utopijnego ultrakomunistycznego systemu. Prywatnie zaś hedonista lubiący bezpieczne i wygodne życie, oglądający zachodnie filmy i obżerający się smacznymi potrawami – w czasach gdy mieszkańcy ChRL histerycznie potępiali dotychczasową kulturę (z jego inspiracji i w sposób wiecowo-kampanijny) oraz masowo marli z głodu. W życiu cztery razy żonaty. Także rozwiązły erotoman – każący sobie przyprowadzać zauważone atrakcyjne artystki i pielęgniarki (niechby tylko która odmówiła!).

Ø  Bezsensowne, tragiczne w skutkach eksperymenty społeczno-ekonomiczne, w tym przede wszystkim tzw. Wielki Skok (1958-1961) oraz Rewolucja Kulturalna (od 1963 aż do 1976 roku, z największym natężeniem w latach 1966-1969), w której niezwykle aktywnie uczestniczyła czwarta żona Mao, Jiang Quing. Uzyskanie broni atomowej (1964). W partii komunistycznej terror i poszukiwanie domniemanego wroga wewnętrznego. „Wielka Czystka” w latach 1966-1967. Co pewien czas jednak taktyczna „odwilż”, przywracanie do łask represjonowanych (nieraz bardzo ciężko) niektórych byłych partyjnych opozycjonistów.

Ø  Polityka zagraniczna nastawiona na uzyskanie roli światowego supermocarstwa. Współpraca ze Stalinem, lecz po jego śmierci stopniowy „rozwód” ze Związkiem Radzieckim. Hybrydowa wojna z ZSRR w latach 1969-1971. W tym czasie flirt z prezydentem USA, Richardem Nixonem, który dopomógł Chińskiej Republice Ludowej uzyskać stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, po usunięciu z niego Republiki Chińskiej (Tajwanu). Światowa ekspansja maoizmu, dążenie do przewodzenia państwom tzw. Trzeciego Świata. Europejskim przyczółkiem ChRL stała się Albania.

Ø  Cały czas intrygi i manipulacje, rywalizacja na partyjno-rządowym szczycie. Wyeliminowanie Liu Shaoqi (zmarł w więzieniu w 1969 r.) oraz Lin Biao (śmierć w 1971 r. podczas próby ucieczki do ZSRR). Pełna dyspozycyjność i służalczość premiera Zhou Enlaia, manipulowanie procesem jego leczenia. Mao decydował, czy, kiedy i jak (!) Zhou może być operowany onkologicznie. Ostateczne przegranie przez Mao rywalizacji politycznej z Deng Xiaopingiem, przywróconym w 1973 r. do ścisłego kierownictwa partii, a w 1977 r. obejmującym jej przywództwo.

Ø  Ostatnie lata życia Mao Zedonga (1973-1976) w starczym fizycznym zniedołężnieniu, ale (cyt., str. 706): Do samego końca zachował przytomność umysłu; myślał wyłącznie o sobie i swej władzy. W owych latach dużą rolę w chińskiej polityce odgrywała tzw. Banda Czworga, której główną postacią była czwarta żona Mao, Jiang Quing (ur. 1914, zm. 1991), po śmierci męża osądzona i skazana.

Ø  Polonica? A jakże, są. Na str. 121 czytamy, że w 1932 r. jednym z ważnych agentów Kominternu w Chinach, utrzymującym ścisły kontakt z kierownictwem KPCh, był Polak Ignacy Rylski. I co mu z tego przyszło, po co mu to było?! W Internecie znajdujemy informację, że Ignacy Rylski-Lubiniecki (ur. 1893) – jak prawie wszyscy polscy komuniści w ZSRR – został zamordowany w 1937 r. w ramach Wielkiego Terroru. Z kolei ze stron 459-461 możemy się dowiedzieć o sprzeciwie Mao Zedonga wobec prawie już rozpoczętej radzieckiej interwencji zbrojnej w Polsce w 1956 r., a także o późniejszej (w 1957 r.) nieudanej próbie flirtu politycznego z Władysławem Gomułką.

Książka, jak przystało na solidne dzieło popularnonaukowe, zawiera liczne przypisy końcowe, obszerną bibliografię, oczywiście także indeks nazwisk. Na podkreślenie zasługuje również długa „Lista osób, które udzieliły wywiadów” (str. 713-727). Ze strony polskiej rozmówcami autorów byli: Jan Rowiński (niegdysiejszy dyplomata PRL w Pekinie), Lech Wałęsa (prezentacji nie wymaga) oraz Andrzej Werblan (przedstawiony tu jako doradca Władysława Gomułki w sprawach polityki zagranicznej). Reasumując, gorąco tę lekturę Państwu polecam. Pomimo naukowego charakteru jest łatwa w odbiorze. Jedyne kłopoty może sprawić używanie (niestety konieczne) chińskich imion i nazwisk, mających trudne do zapamiętania brzmienie, a nieraz także dość zbliżoną pisownię, powtarzalną w odniesieniu do pierwszego członu nazwiska. W przypadku postaci w polityce drugorzędnych może to wywoływać pewną dezorientację czytelnika, zobligowanego wtedy do przerzucania kilku, kilkunastu kartek wstecz.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

„Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”. Autorka: Jung Chang

 

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę wesołych, spokojnych oraz zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, w tym roku trwających aż pięć dni (razem z towarzyszącymi dniami wolnymi od pracy). W ramach świątecznego wypoczynku proponuję wygospodarować nieco czasu na ciekawą lekturę – oczywiście książki o tematyce historycznej.

Jung Chang „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2025

Po przeczytaniu tej obszernej książki, liczącej 640 bardzo przystępnie napisanych i przetłumaczonych stron, uważny czytelnik staje się niemalże sinologiem. Poznajemy historię polityczną Chin lat 1870-1978, warunki życia, pracy i nauki ludności miejskiej i wiejskiej, kulturę i obyczajowość mieszkańców, także geografię i przyrodę tych chińskich prowincji, w których przebywała autorka. A propos obyczajów: opisywane w książce nieraz bardzo odbiegały od analogicznych europejskich. Przykładem mógł tu służyć … konkubinat. Nie bez powodu nadmieniam o nim już na wstępie, jako że pierwsza z trzech tytułowych córek Chin została konkubiną w wieku 15 lat, a za mąż wyszła dopiero po śmierci konkubenta. Jej dziecko, druga tytułowa córka Chin, przyszła na świat w konkubinacie. Na życie ich obydwóch odcisnął on zatem duże piętno. Konkubinat, ten niemałżeński związek mężczyzny i kobiety, od dawna znany cywilizacji zachodniej, jest w niej uznawany, ale raczej nieeksponowany, z reguły bywa też monogamiczny. Natomiast chiński tradycyjny konkubinat okazywał się instytucją formalną, kontraktem zawieranym z uroczystą oprawą, związkiem bynajmniej nie monogamicznym – mężczyzna mógł mieć kilka konkubin jednocześnie. Nie miało przy tym znaczenia, czy był on stanu wolnego, czy żonaty. Z zastrzeżeniem jednakże, iż w tym drugim przypadku sytuacja prawna i materialna żony oraz posiadanych z nią dzieci była wyraźnie uprzywilejowana względem konkubiny i jej potomstwa z konkubentem. Konkubina zajmowała w hierarchii chińskiej rodziny dużo niższą pozycję. Musiała okazywać posłuszeństwo prawowitej małżonce i składać jej koutou, tj. (cyt. str. 28) „głęboki pokłon z pozycji klęczącej z dotknięciem podłogi czołem”. Nb. ów wyraz koutou dość często pojawia się na kartach książki, gdy opisywane w niej postacie o coś uniżenie proszą, gdy wyrażają głęboki szacunek lub wdzięczność, albo gdy … się je skrajnie poniża w ramach repertuaru upokorzeń i represji rewolucji kulturalnej.

Czytamy dwie opowieści biograficzne i jedną autobiograficzną, całość jest doprowadzona do maja 1991 r., gdy autorka już od kilkunastu lat przebywa legalnie w Wielkiej Brytanii. Trzy tytułowe postacie to babcia (po kądzieli) autorki, mama autorki i autorka osobiście. Owe trzy panie „swoje przeżyły” – co do tego czytelnik nie będzie miał najmniejszych wątpliwości. Ich losy zostały ściśle powiązane z historią Chin, a zwłaszcza z wojną chińsko-japońską, japońską okupacją części terytorium państwa (m.in. pod fikcją marionetkowego cesarstwa Mandżukuo; w książce: Manzhuguo), jak też z chińską wojną domową i represjami jej towarzyszącymi. Po zwycięstwie komunistów życiorysy bohaterek były już nierozerwalnie złączone z kolejnymi lustracjami i weryfikacjami kadr partyjno-państwowych oraz ze społeczno-ekonomicznymi eksperymentami maoizmu. Te ostatnie są tak dokładnie opisane, że czytającemu chwilami aż się włos jeży na głowie. Dowiadujemy się m.in. jak przekształcono całe Chiny w wielką hutę żelaza, jak państwo prowadziło zwycięską wojnę z wróblami (ku uciesze much), oraz jak młodzież szkolna i akademicka podczas rewolucji kulturalnej odgrywała się na swoich wymagających nauczycielach. No to teraz po kolei, oczywiście w telegraficznym skrócie.

Babcia autorki (1909-1969). Jej ojciec (pradziadek autorki), średniej rangi oficer chińskiej policji, wydał ją uroczyście w 1924 r. – w charakterze konkubiny – za generała. Ojcu, który w ten sposób liczył na kolejny awans, nie przeszkadzało, iż generał miał już żonę i kilka innych konkubin. Ze związku urodziło się dziecko – mama autorki. Babcia autorki była kobietą bardzo atrakcyjną. Po śmierci konkubenta, nie posiadając majątku, będąc 26-letnią panną z dzieckiem, wyszła za mąż za zamożnego wdowca – lekarza i zarazem farmaceutę, starszego od niej o 39 (słownie: trzydzieści dziewięć) lat, ojca czworga dorosłych dzieci. Ich gwałtowne sprzeciwy poprzedziły zawarcie ślubu – jeden z synów na znak protestu śmiertelnie się poranił. Mimo dużej różnicy wieku małżeństwo okazało się dość udane. Po śmierci męża babcia autorki poświęciła się już wyłącznie pomocy córce (mamie autorki), z czasem też opiece nad pięciorgiem wnucząt. Należy podkreślić duży, pozytywny wpływ ojczyma na wychowanie i wykształcenie pasierbicy, tj. matki autorki.

Mama autorki (ur. 1931) to kobieta inteligentna, energiczna i osobiście bardzo odważna (tę trzecią cechę zapewne odziedziczyła po ojcu generale). Mimo nieproletariackiego pochodzenia szybko zaangażowała się w chińskiej wojnie domowej po stronie komunistycznej. Nowe władze to doceniły i po zwycięstwie przyjęły ją po pewnych wahaniach do partii oraz powierzyły dość eksponowane stanowisko w administracji. Wyszła za mąż za starszego o dziesięć lat komunistycznego aparatczyka wysokiego szczebla, osobiście uczciwego i niezwykle pryncypialnego, ale skrajnego doktrynera, ślepo ufającego kierownictwu partii, stawiającego wierność ustrojowi ponad uczucia i interesy rodzinne. Przy okazji poznajemy skomplikowany system zróżnicowanych przywilejów nomenklatury komunistycznej, np. komu było wolno podróżować samochodem, a kto musiał długą trasą w tym samym czasie wędrować pieszo, komu należała się ciepła woda, a kto powinien myć się zimną, komu pozwalano wygodnie jechać pociągiem siedząc na miękkiej kanapie, a kto musiał tłoczyć się i zadowalać tam twardą ławką, itp. itd. Płeć, wiek i stan zdrowia nie miały przy tym znaczenia. Nierówności przywilejów skrupulatnie przestrzegali również oboje małżonkowie, jako że zaliczono ich do różnych grup hierarchicznego zaszeregowania. I tak np. wspólne dłuższe podróże żona odbywała oddzielona od męża, w gorszych warunkach niż miał je on (jemu to nie przeszkadzało). Oboje przejrzeli na oczy w zasadzie dopiero wtedy, gdy z profitentów systemu stali się jego ofiarami, a konkretnie ofiarami rewolucji kulturalnej (trwającej z różnym natężeniem w latach 1963-1976; za jej definitywny koniec przyjmuje się śmierć Mao Zedonga i aresztowanie „Bandy Czworga”). Czytamy, jak eskalowano szykanowanie i prześladowanie obojga małżonków, oraz jak usiłowali się przed tym bezskutecznie obronić, docierając ze skargami do przedstawicieli najwyższych władz w Pekinie. Ostatecznie obydwoje wylądowali w różnych obozach pracy przymusowej, z których wypuszczono ich dopiero na początku lat 70-tych. Z czasem zostali zrehabilitowani, choć pełna polityczna rehabilitacja męża nastąpiła już po jego śmierci. Byli rodzicami pięciorga dzieci: dwóch córek i trzech synów. Autorka urodziła się jako druga z kolei. O losach pozostałej czwórki też się z książki dowiemy.

Autorka (ur. 1952). Dzieciństwo spędziła w relatywnym komforcie – wiadomo, córka ważnych działaczy partyjno-państwowych. Sama długo i bezgranicznie była oddana idei maoizmu. W wieku 14 lat, w najgorętszym okresie rewolucji kulturalnej, wstąpiła w szeregi hunwejbinów (w książce ów termin się nie pojawia), tzn. do Czerwonej Gwardii. Wraz z tłumami podobnie zindoktrynowanej, poszczutej na starsze autorytety i ogłupionej młodzieży pielgrzymowała do Pekinu, aby doznać tam największego w życiu szczęścia – na własne oczy ujrzeć Mao Zedonga (ostatecznie udało się jej dostrzec jego plecy). W latach 1969-1972 kierowano ją do pracy fizycznej, początkowo na wsi w charakterze robotnicy rolnej, w ramach tzw. reedukacji. W 1973 r. po wielu staraniach własnych i matki (wtedy już zrehabilitowanej) dostała się na studia filologii angielskiej na Uniwersytecie Syczuańskim. W 1978 r., dzięki relatywnie dobrej (jak na warunki maoistowskiego uniwersytetu) znajomości języka angielskiego, wspartej protekcją, udało jej się zakwalifikować na wyjazd na stypendium do Wielkiej Brytanii. Tam zrobiła doktorat, wyszła za mąż za naukowca pochodzenia irlandzkiego i, jak się łatwo domyśleć, do Chińskiej Republiki Ludowej już nie powróciła. Podróżowała do Chin później kilkakrotnie, m.in. celem zebrania materiałów do kolejnej książki – biografii Mao Zedonga pt. „Mao. Nieznana historia”, którą napisała wraz z mężem (omówię ją tu następnym razem, jeszcze w tym roku). Jej obydwie publikacje pełnych wydań doczekały się tylko na Tajwanie, gdyż autokratyczne władze ChRL nie zezwalają na ich druk (krążą tam jedynie w wersjach pirackich). Państwo chińskie, jakkolwiek zdecydowanie odrzuciło większość maoistowskich „reform” ekonomiczno-społecznych, to jednak kultywuje pamięć o ich autorze, po śmierci zabalsamowanym i spoczywającym w monumentalnej budowli mauzoleum w Pekinie. Władze uprawiają też odpowiednio spreparowaną politykę historyczną, nie do pogodzenia z demaskatorskimi publikacjami pani doktor Jung Chang.

Reasumując, gorąco Państwu polecam tę niezwykle pasjonującą opowieść o Chinach, przedstawioną przez pryzmat losów trzech generacji. Oprócz historii poznajemy także wiele elementów obyczajowych i kulturowych, obcych cywilizacji europejskiej (np. okrutne miażdżenie stóp małych dziewczynek, stosowane jeszcze w pierwszych latach XX wieku). A czytając o horrorze inżynierii społeczno-ekonomicznej wdrażanej przez Mao Zedonga i jej tragicznych skutkach, dochodzimy do wniosku, że taki na przykład stalinizm – w bliższym porównaniu z maoizmem – to był jeszcze nawet dość liberalny ustrój (ew. cytując proszę nie wyrywać z kontekstu). Podczas lektury bardzo pomocne będą zamieszczone na początkowych stronach książki: drzewo genealogiczne rodziny pani Jung Chang, chronologia wydarzeń oraz mapa ChRL ze wskazanymi miejscowościami przebywania tytułowych bohaterek. Obejrzymy też trzydzieści kilka fotografii, głównie autorki i osób z jej rodziny. Prawie wszystkie postacie są tam ukazane w maoistowskich, workowatych mundurkach. Ukrytego pod nimi sex appealu Chinek (urzędowo przez Mao zabronionego i ostro zwalczanego!) możemy się jedynie domyślać, czasem coś wyczytując między wierszami. Aha, byłbym zapomniał. Tytułowy „dziki łabędź” to po chińsku hong, który to przydomek ojczym matki autorki i ojciec autorki dodali, odpowiednio, do imion pasierbicy i jej córek.

niedziela, 14 grudnia 2025

„Morfina”. Autor: Szczepan Twardoch

 

Szczepan Twardoch „Morfina”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2023

Jak by tę, chwilami smutno-czarującą, chwilami ponuro-drażniącą, powieść określić? To impresja literacka: psychologiczna, historyczna, erotyczna i metafizyczna zarazem. Zacznijmy od tła historycznego. Akcja książki toczy się w październiku 1939 r. – głównie w Warszawie, ale trochę też w Polsce powiatowej oraz w Budapeszcie. Nasza stolica uprząta ruiny, ludność po szoku błyskawicznej klęski stara się powrócić do normalnego życia. W Warszawie instalują się Niemcy, sami jeszcze do końca nieznający swojej w niej roli. Organizują się już też dwie polskie konspiracje niepodległościowe: Służba Zwycięstwu Polski gen. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza oraz Muszkieterzy inż. Stefana Witkowskiego. Przede wszystkim ta druga wystąpi w tle historycznym powieści. Główny bohater książki to polski patriota pochodzenia niemieckiego, ppor. rez. Konstanty Willemann, lat 30. Za udział w kampanii wrześniowej odznaczony Krzyżem Walecznych. Po kapitulacji Warszawy zdjął mundur i uchylił się od pójścia do niewoli. Nawiązuje kontakt z Inżynierem, szefem Muszkieterów, który wysyła go z misjami najpierw do Krakowa, a później do Budapesztu. Konstanty jest organizacji niezwykle przydatny – doskonale włada językiem niemieckim, swoim drugim ojczystym. Będąc przy tym energicznym polskim oficerem szybko sobie przyswaja mentalność i sposób bycia takiegoż niemieckiego. Konspiracyjne przeistoczenie się oficera polskich ułanów w komisarza niemieckiej wojskowej tajnej policji polowej nie przebiega jednak bezproblemowo, towarzyszą temu m.in. komplikacje osobisto-rodzinne naszego bohatera. W Budapeszcie jego zadaniem staje się nawiązanie łączności z tamtejszą polską emigracyjną organizacją wojskową, ale nie tą podległą świeżo utworzonemu rządowi na wychodźstwie, lecz z grupą nadal orientującą się na marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. Na Węgry Konstanty udaje się samochodem osobowym wraz z drugą emisariuszką Muszkieterów, mającą własne, odrębne zadanie do wykonania. Po drodze czynią ciekawe obserwacje oraz wpadają w spore tarapaty.

Teraz trochę o psychologii i erotyce. Konstanty Willemann jawi się jako oportunista, dość łatwo poddaje się presji sytuacyjnej. Pod tym względem nieco przypomina Aloisa Pokorę, bohatera innej powieści Szczepana Twardocha. W przeciwieństwie do tamtego jest jednak zamożny. Przed wojną za pieniądze bogatej mamusi pędził żywot hulaki i pijaka. Snobistycznie starał się przebywać w gronie przedwojennej śmietanki towarzyskiej, do której wciągnął go Jarosław Iwaszkiewicz (prawdopodobnie się w nim platonicznie podkochujący). Zatem Konstanty to stały bywalec elitarnej kawiarni Ziemiańska oraz najdroższych warszawskich knajp z dansingiem. Sam i owszem, też jest inteligentny, studiował (ale nie ukończył) polonistykę, trochę artystycznie rysuje, pracą zawodową nie musi się parać. Życiowo okazuje się energiczny i dość zaradny. No i zażywa tytułowy narkotyk, choć jeszcze całkowicie w szpony nałogu nie wpadł. To także erotoman, często zdradzający żonę, którą jednak kocha, jak również bardzo kocha kilkuletniego synka. Wielki pociąg fizyczny czuje natomiast do Salome, ekskluzywnej warszawskiej prostytutki. Częste z nią kontakty wpędzają go w sensacyjne tarapaty. 

Na zakończenie coś o metafizyce. Autor chwilami narrację powieści powierza czarnej bogince obserwującej z niebios Konstantego, która go kocha i często stara się go telepatycznie ostrzegać. Owa nieziemska istota wybiega narracją nieraz także w przeszłość i w przyszłość. Poznajemy wtedy dokładnie pochodzenie Konstantego, charaktery i dzieje jego rodziców: matki Niemki, ojca też Niemca, chociaż z odległymi korzeniami słowiańsko-śląskimi. Gdy ci się pobierali, ona (przy nadziei, Konstanty był już „w drodze”) miała lat czterdzieści, on zaś dopiero szesnaście. Dowiadujemy się też, jak się potoczą przyszłe losy niektórych powieściowych postaci, nb. mających rzeczywiste pierwowzory. Reasumując, dziś proponowana Państwu powieść autorstwa Szczepana Twardocha to literacka maestria. Trochę denerwująca (w sensie pozytywnym), ale od której trudno się jest oderwać. I która długo pozostaje w pamięci także po zakończeniu lektury.

piątek, 5 grudnia 2025

„Moskwa 1941. Największa bitwa II wojny światowej”. Autor: Rodric Braithwaite

 

Dokładnie 84 lata temu, dnia 5 grudnia 1941 r. na wymęczonych, zmarzniętych, niedoposażonych w odpowiednie mundury, materiały i sprzęt, żołnierzy Wehrmachtu, którzy w końcu dotarli pod Moskwę, runęła radziecka kontrofensywa. Skończył się Blitzkrieg, za to na dobre rozgorzała wojna na wyczerpanie i wyniszczenie. A sześć dni później niemiecki Führer, wypowiadając wojnę Stanom Zjednoczonym Ameryki, podpisał sam na siebie wyrok śmierci (jak celnie to skomentował prof. Andrzej Paczkowski w jednej z audycji TV).

Rodric Braithwaite „Moskwa 1941. Największa bitwa II wojny światowej”

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2011

Autorem jest brytyjski dyplomata i publicysta historyczny. W newralgicznych dla ZSRR/Rosji latach 1988-1992 pełnił funkcję ambasadora Wielkiej Brytanii w Moskwie. Tam też zgromadził znakomitą większość materiałów źródłowych do książki. Tytułową bitwę terytorialnie zdefiniował jako toczącą się na środkowoeuropejskim obszarze Rosji, odpowiadającym mniej więcej powierzchni Francji. Terminowo datował ją od września 1941 r. (początek operacji Tajfun) aż do kwietnia 1942 r., tj. do czasu gdy już Hitler „odłożył na później” zdobycie Moskwy, zaprzestał jej lotniczych bombardowań, koncentrując się na południowo-wschodniej europejskiej części Związku Radzieckiego (Kaukaz i Stalingrad). Bezpośredni atak na stolicę ZSRR zakończył się zresztą wcześniej, a mianowicie dnia 5 grudnia 1941 r., kiedy to ruszyło radzieckie przeciwnatarcie odrzucające Wehrmacht ok. 200 km na zachód. Autor przedstawił zaangażowane jednostki wojskowe (po obu stronach frontu), ich potencjał militarny i dowódców, przebieg oraz rezultat kolejnych operacji składających się na całość wyodrębnionej kampanii drugiej wojny światowej, umownie przez historyków nazwanej później bitwą pod Moskwą. W przeciwieństwie jednak do większości z nich nie zasypał czytelników lawiną informacji z zakresu strategii i taktyki militarnej, odnosząc się do nich tylko w zakresie niezbędnym dla poznania i zrozumienia całości zmagań na tym odcinku frontu wschodniego. Pozostaje to w zgodności z oryginalnym tytułem książki Rodrica Braithwaite’a, brzmiącym Moscow 1941. A City and its People at War, jak widać dość odbiegającym od polskiego tłumaczenia. Przede wszystkim bowiem czytamy o mieście i jego mieszkańcach. W skrócie poznajemy historię Moskwy, jej państwowej stołeczności do 1712 r., potem wznowionej w roku 1918. Śledzimy dzieje cywilizacyjnego rozwoju miasta, historię jego rozbudowy, losy zamieszkującej je ludności. Gościmy w nim w latach wojen i pokoju, również pod rządami bolszewickimi w okresie międzywojennym, w tym podczas tzw. Wielkiego Terroru lat 1937 i 1938. I tak autor doprowadza nas aż do pamiętnego dnia 22 czerwca 1941 r.

Po nieco przydługim (ale niezwykle interesującym) wstępie nadszedł czas na poznanie miasta w okresie pierwszych sześciu miesięcy wojny niemiecko-radzieckiej. Czytamy o organizacji służb komunalnych i ich wpływie na codzienne życie mieszkańców, o racjonowaniu żywności i opału, o usuwaniu skutków samolotowych bombardowań i zapobieganiu rozprzestrzeniania się wywołanych nimi pożarów. Autor przeprowadza przy tym ciekawe (głównie dla czytelnika brytyjskiego) porównanie przebiegów i następstw niemieckich nalotów na Moskwę i o rok wcześniejszych, mniej więcej tyle samo czasu trwających, nalotów na Londyn. Wojenna Moskwa cały czas funkcjonuje, mają w niej miejsce imprezy kulturalne, działają kina i teatry, odbywają się zawody sportowe. Oczywiście wszystko to pod wnikliwym nadzorem ze strony partii bolszewickiej oraz NKWD (przede wszystkim). Ludność niedojada, haruje na rzecz frontu, na apel władz samorzutnie zgłasza się do budowy umocnień polowych, organizowane są odrębne oddziały złożone z ochotników. Nieraz ów zapał bywa źle wykorzystany, autor wskazuje liczne przykłady uchybień i braku koordynacji logistyki wojskowej. Panice dnia 16 października 1941 r. autor poświęca odrębny rozdział, dość szczegółowo opisując nerwową reakcję moskwian w czasie zarządzonej ewakuacji większości instytucji państwowych na wschód. Potem władze, m.in. stosując terror, zdołały opanować sytuację. Olbrzymi pozytywny wpływ propagandowy miało odbycie w Moskwie uroczystości obchodów 24-tej rocznicy rewolucji październikowej, w tym dnia 7 listopada 1941 r. przeprowadzenie defilady wojsk. Dużą część książki autor poświęca indywidualnym losom wybranych moskwian. I tak przemiennie z ogólną narracją historyczną przewijają się dzieje osób wywodzących się z elit (zarówno komunistycznych, jak i jeszcze przedrewolucyjnych) oraz ludzi prostych. Autor przedstawia ich pochodzenie, stan rodzinny, życie przed dniem 22 czerwca 1941 r., głównie jednak skupia się nad opisem ich losów podczas pierwszych wojennych miesięcy. Część tych osób poległa (wtedy albo później), części udało się wojnę przeżyć. Niektórzy awansowali w wojsku lub w administracji, inni odnieśli osiągnięcia w nauce, literaturze, sztuce, etc. Ale byli też tacy, co za rzeczywiste lub wyimaginowane przewiny wylądowali w syberyjskich łagrach. W ostatnim rozdziale pt. Pokłosie autor omawia m.in. ocenę bitwy pod Moskwą w radzieckiej, rosyjskiej i zagranicznej historiografii. Informuje też o powojennych losach dwóch głównych architektów radzieckiego zwycięstwa: marszałków Gieorgija Żukowa i Konstantego Rokossowskiego, podkreślając częściowo polskie korzenie drugiego. Przy tym się zresztą myli. Nieodżałowany śp. profesor Paweł Wieczorkiewicz dowiódł bowiem etnicznej polskości nie tylko ojca, ale również matki przyszłego marszałka.

piątek, 28 listopada 2025

„Totalna historia II wojny światowej”. Autor: Olivier Wieviorka

 

Zbliża się grudzień, miesiąc „podarunkowy”, gdyż w nim najpierw dzień św. Mikołaja, a później gwiazdka. Tradycyjnie preferuję i polecam prezenty książkowe. Podobnie uważających zachęcam do odwiedzin katalogów tematycznych tego blogu – dużo wskazanych tam publikacji powinno być dostępnych w księgarniach internetowych. Warto też się jednak pospieszyć. Dokonanie odpowiedniego wyboru, złożenie i realizacja zamówienia zajmą dobrych kilka dni, a poza tym niektórych poczytnych tytułów może niebawem zabraknąć.

Olivier Wieviorka „Totalna historia II wojny światowej”

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., Poznań 2025

Tematyka drugiej wojny światowej oraz biografie przywódców państw w niej uczestniczących są (i będą) ważnym działem tej Czytelni Książek Historycznych. Poprzednio polecałem Państwu opracowania autorstwa historyków amerykańskich, brytyjskich, niemieckich, polskich, rosyjskich i włoskich – nacje wymienione w porządku alfabetycznym, wszyscy autorzy do odnalezienia w katalogu tematycznym 7. Dotychczas jednak nie miałem okazji zapoznać się z kompleksową monografią (jak w tytule) będącą dziełem historyka francuskiego. Lukę pomogło wypełnić Wydawnictwo Poznańskie, tłumacząc tę książkę prof. Oliviera Wieviorki wydaną we Francji dwa lata temu. Polski wydawca nie zamieścił wzmianki o autorze.

Z Wikipedii ( https://en.wikipedia.org/wiki/Olivier_Wieviorka ) dowiadujemy się, że autor, rok ur. 1960, z pochodzenia „po mieczu” jest polskim Żydem. Prawdopodobnie więc jego dziadek (zamordowany w Auschwitz) lub jeszcze wcześniejszy antenat nosił rodowe nazwisko o wdzięcznym brzmieniu Wiewiórka.

Książka faktycznie zawiera całościowe (totalne) omówienie genezy, przebiegu i następstw drugiej wojny światowej. Autor wnikliwie pochyla się nad każdym teatrem działań wojennych, żadnego z nich nie traktując po macoszemu. Wraz z nim przebywamy na frontach w Europie od Atlantyku po Kaukaz i Wołgę, w Afryce, w Azji, na wodach Atlantyku i Pacyfiku, docieramy prawie do brzegów Australii. Chronologicznie śledzimy zmagania całych armii i flot (morskich oraz powietrznych) państw Osi i Koalicji. Poznajemy charaktery i militarne zdolności ich dowódców. Co pewien czas autor przytacza wspomnienia również niższych oficerów i zwykłych żołnierzy liniowych. W orientacji bardzo pomagają liczne mapki poglądowe. Ale to tylko jeden z aspektów historii tytułowej wojny. Równie ważnymi i podobnie szczegółowo przeanalizowanymi są nw. tematy.

§  Dyplomatyczne, ideologiczne i ekonomiczne motywacje przywódców państw przystępujących do wojny, czy to w roli agresora, czy strony napadniętej.

§  Olbrzymia rola logistyki wojennej, czerpiącej moc z nieustającej produkcji uzbrojenia oraz innego sprzętu i materiałów niezbędnych na polu walki, od czołgów, armat, samolotów i okrętów, po środki transportu, amunicję, umundurowanie i wyżywienie.

§  Sytuacja wewnętrzna państw biorących udział w wojnie, zachowanie się ludności cywilnej, rola aparatu państwowego w dopilnowaniu mobilizacji społeczeństw; wpływ bombardowań lotniczych na warunki życia i pracy (duży) i morale (niewielki).

§  Sytuacja na terenach okupowanych: egzekucje, prześladowania, przymusowe wysiedlenia, masowe ucieczki, tragedie dotykające ludność cywilną; autor odrębnie przy tym omawia genezę, organizację i rozmiary Holokaustu.

§  Dyplomacja czasu wojny: polityczne (militarne i terytorialne) żądania ZSRR, postępująca z czasem dekompozycja obozu państw Osi.

§  Rola „materiału żołnierskiego” - autor charakteryzuje stan wyszkolenia, indywidualne motywacje, skład demograficzny poszczególnych armii, podkreśla też silną indoktrynację ideologiczną, jakiej byli skutecznie poddawani żołnierze Niemiec, Japonii i ZSRR.

§  Działalność ruchu oporu, powstania organizowane (z różnym skutkiem) na terytoriach okupowanych w obliczu zbliżającego się frontu.

§  Powojenna planowana i faktyczna organizacja świata przez zwycięzców; postępujące zniewolenie państw Europy wschodniej, wojna domowa w Grecji.

Podkreślam, iż autor skrupulatnie analizuje działalność wszystkich stron uwikłanych w drugą wojnę światową. Przedstawia sytuację zarówno w Stanach Zjednoczonych, bezpośrednio niedotkniętych działaniami zbrojnymi, jak i w Związku Radzieckim, Trzeciej Rzeszy, Polsce oraz Japonii, dla których to państw skutki wojny były straszne. A propos, odnośnie poloniców: odniosłem wrażenie, iż prof. Wieviorka za bardzo nas nie kocha. Nadmienia, że Stalin w 1939 r. zabrał tylko kawałek przedwojennego obszaru Polski, a przecież było to dokładnie 52% („kawałek” natomiast z tego nam tylko w 1945 r. oddał – Łomżę, Białystok i Przemyśl). Autor kilkakrotnie przypisuje Polakom bardzo duży antysemityzm, choć również podkreśla rolę podziemnej Rady Pomocy Żydom (Żegoty) w niesieniu pomocy prześladowanym i mordowanym Żydom. Napomyka też o polskim wstępie do rozszyfrowania Enigmy, opisuje naszą wojnę obronną 1939 r., wymienia oddziały polskie walczące później na Zachodzie, wskazuje bitwy, w których uczestniczyły. Za to zupełnie przemilcza udział naszych jednostek w walkach na froncie wschodnim, tak jakby liczne (w 1945 r.) Pierwsza i Druga Armia Wojska Polskiego w ogóle nie istniały. Mimo wszystko jednak uważam, że książka prof. Wieviorki dość wszechstronnie i interesująco przedstawia historię drugiej wojny światowej, zasługując na stałe miejsce w bibliotece domowej. Ale bardzo ją chwaląc przy okazji też stwierdzam, że zauważyłem nieliczne, drobne usterki polskiego tłumaczenia (stylistyczne), a na str. 493 (wiersze 13/14 od dołu) nawet błąd ortograficzny: „jego przywódstwa” zamiast „jego przywództwa” (treść dotyczy gen. de Gaulle’a). Ale to tylko jedyny taki błąd na 878 stron książki (tyle liczącej razem z przypisami, źródłami i bibliografią oraz indeksem).

piątek, 21 listopada 2025

„Opowieść o Rosji. Władza i mit”. Autor: Orlando Figes

 

Orlando Figes „Opowieść o Rosji. Władza i mit”

Wydawca Wielka Litera Sp. z o.o., Warszawa 2023

To już druga interesująca książka tego brytyjskiego historyka przeze mnie omawiana. Pierwsza to Szepty. Życie w stalinowskiej Rosji (zob. katalog autorski alfabetyczny albo katalog tematyczny 6). Tytułowa opowieść traktuje o historii Rosji, tym niemniej nie można w niej widzieć kompleksowego, syntetycznego opracowania, już raczej zbiór ułożonych chronologicznie esejów historycznych. Autor przemierza dzieje Rosji przez stulecia: od zarania państwowości Rusi Kijowskiej aż do agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. Opisuje wybrane najważniejsze wydarzenia, uznane za epokowe. Komentuje ich wpływ na dalszy bieg historii i kształt cywilizacyjno-ustrojowy państwa. Te traktowane jako mniej istotne pomija. Nie przeczytamy więc nic np. o wyprawie Bolesława Chrobrego na Kijów, ani o wojnie polsko-bolszewickiej lat 1919 i 1920. Z królów polskich, analizując konkretne epoki w dziejach Rosji, autor wymienia tylko Zygmunta III Wazę i Stanisława Augusta Poniatowskiego. W kolejnych dziesięciu rozdziałach książki poznajemy:

1)     historię powstania Rusi Kijowskiej, wpływ Wikingów i państwa Chazarów, chrzest w 988 r. przesądzający o znalezieniu się w orbicie cywilizacji chrześcijańskiej i kultury Bizancjum,

2)     rozpad Rusi Kijowskiej w XIII i XIV wieku na dwie części: ziemie zagarnięte przez Litwę i Polskę, oraz księstwa będące pod panowaniem Złotej Ordy (ok. 1240-1500), te drugie po wyzwoleniu i zjednoczeniu utworzyły państwo moskiewskie; w kolejnych wiekach ów podział implikował w obu częściach byłej Rusi Kijowskiej odmienne ustrój, kulturę, sztukę, architekturę, obyczaje, nawet mentalność mieszkańców (co w wielu aspektach obserwuje się do dnia dzisiejszego),

3)     samowładztwo, podboje, koronację Iwana IV Groźnego na cara, krwawe rządy tego monarchy; wykreowanie mitu Rosji jako Trzeciego Rzymu i obrońcy jedynej słusznej wiary chrześcijańskiej, czyli prawosławia,

4)     tzw. Wielką Smutę w historii Rosji po śmierci Iwana Groźnego, carskie aspiracje Dymitrów Samozwańców mających wsparcie Rzeczypospolitej, zmarnowaną szansę objęcia carskiego tronu przez polskich Wazów, natomiast zapoczątkowanie dynastii Romanowów,

5)     okoliczności zwrotu Rosji ku zachodowi Europy, reformy ustrojowe i cywilizacyjno-kulturowe Piotra I Wielkiego i Katarzyny II Wielkiej, powstanie nowej stolicy w Petersburgu oraz znaczne powiększenie terytorium państwa; przy okazji dowiedziałem się, że rządząca Rosją w latach 1725-1727 po śmierci Piotra I jego druga żona cesarzowa Katarzyna I była Polką (str. 116); no proszę – Marynie Mniszech to nie wyszło (a raczej: wyszło jej bokiem), królowi Zygmuntowi III Wazie też się nie udało, natomiast córce Samuela Skowrońskiego ponad sto lat później już tak, proszę kliknąć: https://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_I ,

6)     dzieje Rosji pod rządami carów Aleksandra I i Mikołaja I, zwycięstwo w wojnie z Napoleonem i porażka w wojnie krymskiej lat 1854 i 1855,

7)     sytuację wewnętrzną Rosji za panowania carów Aleksandra II, Aleksandra III i Mikołaja II, połowiczne reformy ustrojowe, wybuch, przebieg i konsekwencje rewolucji 1905 r.,

8)     uczestnictwo Rosji w I wojnie światowej, okoliczności rewolucji lutowej i październikowej 1917 r. oraz zwycięstwa bolszewików w wojnie domowej, krótkotrwałą (1921-1928) Nową Polityką Ekonomiczną (NEP),

9)     w latach trzydziestych XX wieku uprzemysłowienie państwa radzieckiego kosztem olbrzymich ofiar, konsolidację dyktatury Stalina, wielki terror obejmujący całe społeczeństwo (czołowych bolszewików, najwyższych oficerów wojska i policji politycznej nie wyłączając),

10)  przebieg walk na froncie wschodnim II wojny światowej, a następnie politykę wewnętrzną i zagraniczną ZSRR aż do rozwiązania państwa w grudniu 1991 r.

W zakończeniu (str. 253-285) autor przedstawia politykę historyczną uprawianą we współczesnej Rosji oraz sposób sprawowania rządów przez ekipę prezydenta Putina. Wskazuje nacjonalistyczne oraz terytorialne uzasadnienie w 2014 r. aneksji Krymu, rosyjskiej inspiracji separatyzmu w Donbasie, a następnie już pełnej agresji na Ukrainę w lutym 2022 r. Uważający się za dobrego historyka Putin twierdzi, że Rosjanie i Ukraińcy są jednym narodem. Wytyka też Ukraińcom (str. 277), że skoro wystąpili ze związku republik, to powinni oddać Rosji tereny byłej guberni noworosyjskiej (obszary nad Morzem Czarnym od Odessy do Doniecka), które jeszcze w roku 1917 nawet przez samych Ukraińców nie były traktowane jako część Ukrainy, a zostały przyłączone do Ukraińskiej SRR dopiero w dacie powstania ZSRR (grudzień 1922 r.). Z tego samego powodu Ukraina powinna Rosji zwrócić Krym sprezentowany USRR przez Chruszczowa w 1954 r. Oddając opracowanie do druku dnia 20 kwietnia 2022 r. autor profetycznie stwierdził (cyt. str. 280): Wszystko wskazuje na to, że wojna potrwa jeszcze długo. Reasumując, polecam Państwu lekturę książki prof. Orlando Figesa, bez której nie zrozumiecie dzisiejszej Rosji (cyt., Anne Applebaum). Dodam: książki napisanej przystępnie, łatwej w odbiorze czytelniczym, odbieranej jak interesujące artykuły w tygodnikach społeczno-politycznych, wzbogaconej o dwadzieścia kilka ciekawych fotografii.