Jerzy
Chociłowski „Najpierw Polska. Rzecz o Józefie Becku”
Wydawnictwo
Iskry, Warszawa 2019
Po
dwudniowej lekturze tej książki naszły mnie uczucia ambiwalentne. Zacznijmy od
przeważających pozytywów. Autor stworzył bardzo interesujący, łatwiutki
w odbiorze czytelniczym esej historyczny - opowieść biograficzną, nie
skrywając osobistej sympatii do tytułowego bohatera. Używał barwnego słownictwa,
nie stroniąc od pobudzających zainteresowanie kolokwializmów. Musi to powodować
mimowolne i z uśmiechem przytakiwanie osoby akurat je czytającej.
Biografię naszego ostatniego przedwojennego ministra spraw zagranicznych autor osadził
w tle ważnych wydarzeń historycznych, analizując też dość szczegółowo ich
okoliczności oraz następstwa, w tym zwłaszcza przymuszenia Litwy do
nawiązania z nami stosunków dyplomatycznych (marzec 1938) i aneksji
przez Polskę Zaolzia (wrzesień 1938). Poznajemy również wiele ciekawostek
towarzyszących działalności dyplomatycznej ministra Becka, jego zagranicznych
podróży, dowiadujemy się o sympatii i antypatii, jakimi obdarzali go konkretni
politycy z innych państw. Autor sporo uwagi poświęcił też małżonce
ministra, niezłomnie towarzyszącej mu w życiu na dobre i na złe.
Jedną z dyplomatycznych, ciekawych historyjek pozwolę sobie tu zacytować
(str. 81): Do Moskwy Beckowie jechali pociągiem (…). Na
moskiewskim dworcu oczekiwali ich dygnitarze pod wodzą ludowego komisarza Maksyma
Litwinowa wraz z grupką kulących się z zimna żon. Gdy Beckowa zaczęła
witać się z nimi po francusku, do jej ucha nachylił się Radek z teatralnym
szeptem: „Zacziem wy goworitie po francuski? My tu wszyscy polscy Żydzi!”. Podczas
lektury towarzyszymy Józefowi Beckowi od narodzin (1894) aż do śmierci w Rumunii (1944),
poznajemy jego wielki patriotyzm, cechy charakteru, stan zdrowia, życiowe wzloty
i upadki - te drugie dopiero po 17 września 1939 r.
Czytelnik, który jak dotąd być może wiedział o Becku tylko tyle, że był przed
wojną taki szef polskiej dyplomacji, teraz pozna jego życiorys i dokonania
zawodowe, a przy okazji podszkoli się z historii Polski pierwszej
połowy XX wieku. A wszystko to smakując oryginalny, lekki, chwilami
ironiczny styl autora książki, podtrzymujący niesłabnące nią zainteresowanie.
No
a teraz też kilka zdań o negatywach. Książka p. Jerzego
Chociłowskiego to przede wszystkim lektura dla ambitnych licealistów pragnących
poszerzyć wiedzę historyczną. Czytelnicy w owej wiedzy dość zaawansowani już
niczego nowego się nie dowiedzą, oczywiście poza wspomnianymi licznymi epizodzikami,
ciekawostkami spoza kulisów dyplomacji oraz z życia rodzinnego małżeństwa
Becków. Autor natomiast sporo ważkich zagadnień przemilczał, np. wzajemne
relacje ministra spraw zagranicznych z marszałkiem Edwardem Śmigłym-Rydzem
(w 1939 r. już niedobre) oraz z byłym premierem Walerym Sławkiem
(przyjacielskie aż do samobójczej śmierci tego drugiego w kwietniu 1939 r.).
Nie wspomniał, iż poczynając od pierwszego kwartału 1939 r. minister Beck
prowadził polską politykę zagraniczną już pod dyktando marszałka
i prezydenta. Również przez udział tytułowego bohatera w zamachu
majowym 1926 r. p. Jerzy Chociłowski jedynie się prześlizgnął. Nie
napisał o jego możliwym zamieszaniu w głośną sprawę zaginięcia
gen. Zagórskiego. Czytelnikom zainteresowanym profesjonalnym zgłębieniem
tematyki działalności zawodowej (i jej tragicznych skutków) Józefa Becka przydatne
będą publikacje wskazane w katalogu tematycznym 1 blogu. Polecam
zwłaszcza te naukowe i popularnonaukowe, autorstwa profesorów Marka
Kornata i Mariusza Wołosa, dr. Krzysztofa Raka, prof. Pawła
Wieczorkiewicza, prof. Lecha Wyszczelskiego oraz prof. Stanisława
Żerko. Nowe światło na polską politykę zagraniczną w 1939 r. rzuca
też p. Robert Michulec w emocjonalnie napisanym (ale
udokumentowanym!) opracowaniu pt. „Ku wrześniowi 1939”.