czwartek, 26 lutego 2026

"Planista". Autor: Jerzy Gwiaździński

 

Jerzy Gwiaździński „Planista”

Ośrodek KARTA, Warszawa 2024

Książka zapewne zainteresuje tylko wąski krąg czytelników. Badacze historii gospodarczej PRL znajdą w niej ciekawy przyczynek do swoich dociekań naukowych. Także ekonomiści i inżynierowie, w tamtych „słusznie minionych” latach zatrudnieni w przedsiębiorstwach państwowych i administracji państwowej, będą mieli co wspominać podczas lektury, przy okazji poznając kulisy podejmowanych wtedy odgórnie decyzji gospodarczych. Oczywiście nie wykluczam również innego czytelnika, np. pasjonata literatury autobiograficznej wydawanej przez KARTĘ. Ów też się nie rozczaruje – książka jest napisana przystępnie, a ponadto zawiera - oprócz ekonomicznych - sporo ciekawostek stricte politycznych, a także personalnych odnoszących się do wybranych peerelowskich notabli z pierwszych stron Trybuny Ludu. Takim notablem z pewnością był również Jerzy Gwiaździński (1930-2021). Bywał dopuszczany przed oblicza pierwszych sekretarzy KC PZPR. Doszedł do bardzo wysokiego stanowiska w aparacie władzy – w latach 1981-1987 pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego Komisji Planowania przy Radzie Ministrów, w hierarchii nomenklaturowej odpowiednika ministra (jego szef, przewodniczący KPpRM, był równorzędny wicepremierowi). We wspomnieniach, które czytamy, głównie koncentruje się na zagadnieniach zawodowych i politycznych. Sprawom prywatnym poświęca strony opisujące dzieciństwo i wczesną młodość, w tym okres okupacji oraz pierwsze lata powojenne.

Autor pochodził z przedwojennej rodziny inteligenckiej (ojciec był lekarzem, oficerem rezerwy WP), niezwiązanej z żadną partią polityczną. Jak większość młodych ludzi w tamtym czasie, Jerzy Gwiaździński uznał powojenną sytuację geopolityczną Polski za nieodwracalną i aktywnie włączył się w odbudowę oraz rozwój kraju, realizowane już w nowych warunkach ustrojowych. Na pewno uległ też indoktrynacji ideologicznej i propagandzie, przez jakiś czas pozostawał bowiem aktywistą ZMP. Ostatecznie jednak postanowił poświęcić się pracy zawodowej. Już podczas studiów w SGPiS (dawniej i obecnie SGH) uzyskał możliwość zatrudnienia w Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego, poprzedniczki KPpRM. Studia magisterskie ukończył pracując w PKPG. Zajmował w niej (później w KPpRM) szereg odpowiedzialnych i kierowniczych stanowisk, przede wszystkim w zakresie planowania inwestycji przemysłu ciężkiego, bilansowania i rezerw najważniejszych surowców, materiałów oraz niektórych wyrobów gotowych. Okresowo powierzano mu też zagadnienia komunikacji i gospodarki morskiej. Swoje ówczesne czynności zawodowe w tych (oraz innych) zakresach zadań dość szczegółowo w książce opisuje. Stosunkowo szybko zdał sobie sprawę z nieefektywności gospodarowania w systemie nakazowo-rozdzielczym, zwłaszcza gdy w epoce gierkowskiej rozluźniono reguły wewnętrznego bilansowania się gałęzi gospodarki i w praktyce stosowano tzw. plan otwarty. Duży wpływ na podejmowanie decyzji ekonomicznych uzyskały wtedy regionalne grupy nacisku, kierujące się już tylko własnymi partykularnymi interesami. Krytykującego to Gwiaździńskiego zaczęto w tamtym czasie odsuwać od funkcji decyzyjnych, kierowano do prac analitycznych i prognostycznych, w wąskich kręgach przezywano go Kasandrą. W latach 80-tych powrócił do grona decydentów i przez 7 lat pełnił wspomnianą na wstępie wysoką funkcję zastępcy przewodniczącego KPpRM. Ciekawie również i ten swój okres pracy zawodowej opisuje, nie szczędząc dygresji ogólnopolitycznych (m.in. związanych z wprowadzeniem stanu wojennego) oraz personalnych. Ostatnie cztery lata pracy spędził na stanowisku radcy ekonomicznego w ambasadzie PRL/III RP w Pradze. Na emeryturę odszedł w 1991 r. w wieku 61 lat. I na tym swoje wspomnienia zamyka. Dołączył do nich również fragmenty ważnych dokumentów urzędowych oraz trochę służbowych i prywatnych fotografii (są rozmieszczone w tekście książki).

Oprócz opisów pracy na kolejnych stanowiskach, oraz ciekawostkach politycznych i kadrowych, interesujące są relacje Jerzego Gwiaździńskiego z pobytów w zagranicznych delegacjach służbowych podczas pracy w KPpRM, w których - jak obliczył - łącznie spędził prawie rok. Czytamy o częstych, mocno zakrapianych pobytach w Związku Radzieckim, o wyjazdach na Kubę oraz do prymitywnej Mongolii. Podczas tych pierwszych towarzysz Jerzy podobno deklarował się jako alkoholowy abstynent. Nie mając dowodów a contrario musimy mu (z trudem) uwierzyć. Do czasu wypowiedzenia przez Gorbaczowa wojny alkoholizmowi byłby jednak w ZSRR bardzo podejrzanym wyjątkiem! Parę stron autor poświęca również płci pięknej, ale odnośnie swoich intymnych relacji z wymienionymi w książce kobietami zachowuje już dżentelmeńskie milczenie. Tylko dość ogólnie daje do zrozumienia, że swojego małżeństwa z Romą (panią lekarz stomatolog) nie zaliczał do idealnych. Cóż, samo życie.😉 Reasumując, polecam tę lekturę, z zastrzeżeniem jak na wstępie. Osobiście czasu na nią przeznaczonego absolutnie nie żałuję.