Jerzy
Gwiaździński „Planista”
Ośrodek
KARTA, Warszawa 2024
Książka zapewne zainteresuje tylko wąski krąg czytelników. Badacze historii gospodarczej PRL znajdą w niej ciekawy przyczynek do swoich dociekań naukowych. Także ekonomiści i inżynierowie, w tamtych „słusznie minionych” latach zatrudnieni w przedsiębiorstwach państwowych i administracji państwowej, będą mieli co wspominać podczas lektury, przy okazji poznając kulisy podejmowanych wtedy odgórnie decyzji gospodarczych. Oczywiście nie wykluczam również innego czytelnika, np. pasjonata literatury autobiograficznej wydawanej przez KARTĘ. Ów też się nie rozczaruje – książka jest napisana przystępnie, a ponadto zawiera - oprócz ekonomicznych - sporo ciekawostek stricte politycznych, a także personalnych odnoszących się do wybranych peerelowskich notabli z pierwszych stron Trybuny Ludu. Takim notablem z pewnością był również Jerzy Gwiaździński (1930-2021). Bywał dopuszczany przed oblicza pierwszych sekretarzy KC PZPR. Doszedł do bardzo wysokiego stanowiska w aparacie władzy – w latach 1981-1987 pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego Komisji Planowania przy Radzie Ministrów, w hierarchii nomenklaturowej odpowiednika ministra (jego szef, przewodniczący KPpRM, był równorzędny wicepremierowi). We wspomnieniach, które czytamy, głównie koncentruje się na zagadnieniach zawodowych i politycznych. Sprawom prywatnym poświęca strony opisujące dzieciństwo i wczesną młodość, w tym okres okupacji oraz pierwsze lata powojenne.
Autor
pochodził z przedwojennej rodziny inteligenckiej (ojciec był lekarzem,
oficerem rezerwy WP), niezwiązanej z żadną partią polityczną. Jak większość
młodych ludzi w tamtym czasie, Jerzy Gwiaździński uznał powojenną sytuację
geopolityczną Polski za nieodwracalną i aktywnie włączył się w odbudowę
oraz rozwój kraju, realizowane już w nowych warunkach ustrojowych. Na
pewno uległ też indoktrynacji ideologicznej i propagandzie, przez jakiś
czas pozostawał bowiem aktywistą ZMP. Ostatecznie jednak postanowił poświęcić
się pracy zawodowej. Już podczas studiów w SGPiS (dawniej i obecnie SGH)
uzyskał możliwość zatrudnienia w Państwowej Komisji Planowania
Gospodarczego, poprzedniczki KPpRM. Studia magisterskie ukończył pracując w PKPG.
Zajmował w niej (później w KPpRM) szereg odpowiedzialnych i kierowniczych
stanowisk, przede wszystkim w zakresie planowania inwestycji przemysłu
ciężkiego, bilansowania i rezerw najważniejszych surowców, materiałów oraz
niektórych wyrobów gotowych. Okresowo powierzano mu też zagadnienia komunikacji
i gospodarki morskiej. Swoje ówczesne czynności zawodowe w tych (oraz
innych) zakresach zadań dość szczegółowo w książce opisuje. Stosunkowo
szybko zdał sobie sprawę z nieefektywności gospodarowania w systemie
nakazowo-rozdzielczym, zwłaszcza gdy w epoce gierkowskiej rozluźniono
reguły wewnętrznego bilansowania się gałęzi gospodarki i w praktyce stosowano
tzw. plan otwarty. Duży wpływ na podejmowanie decyzji ekonomicznych uzyskały wtedy
regionalne grupy nacisku, kierujące się już tylko własnymi partykularnymi
interesami. Krytykującego to Gwiaździńskiego zaczęto w tamtym czasie
odsuwać od funkcji decyzyjnych, kierowano do prac analitycznych i prognostycznych,
w wąskich kręgach przezywano go Kasandrą. W latach 80-tych powrócił do
grona decydentów i przez 7 lat pełnił wspomnianą na wstępie wysoką funkcję
zastępcy przewodniczącego KPpRM. Ciekawie również i ten swój okres pracy
zawodowej opisuje, nie szczędząc dygresji ogólnopolitycznych (m.in. związanych
z wprowadzeniem stanu wojennego) oraz personalnych. Ostatnie cztery lata
pracy spędził na stanowisku radcy ekonomicznego w ambasadzie PRL/III RP
w Pradze. Na emeryturę odszedł w 1991 r. w wieku 61 lat.
I na tym swoje wspomnienia zamyka. Dołączył do nich również fragmenty ważnych
dokumentów urzędowych oraz trochę służbowych i prywatnych fotografii (są
rozmieszczone w tekście książki).
Oprócz
opisów pracy na kolejnych stanowiskach, oraz ciekawostkach politycznych i kadrowych,
interesujące są relacje Jerzego Gwiaździńskiego z pobytów w zagranicznych
delegacjach służbowych podczas pracy w KPpRM, w których - jak
obliczył - łącznie spędził prawie rok. Czytamy o częstych, mocno
zakrapianych pobytach w Związku Radzieckim, o wyjazdach na Kubę oraz do
prymitywnej Mongolii. Podczas tych pierwszych towarzysz Jerzy podobno deklarował
się jako alkoholowy abstynent. Nie mając dowodów a contrario musimy
mu (z trudem) uwierzyć. Do czasu wypowiedzenia przez Gorbaczowa wojny
alkoholizmowi byłby jednak w ZSRR bardzo podejrzanym wyjątkiem! Parę stron
autor poświęca również płci pięknej, ale odnośnie swoich intymnych relacji z wymienionymi
w książce kobietami zachowuje już dżentelmeńskie milczenie. Tylko dość
ogólnie daje do zrozumienia, że swojego małżeństwa z Romą (panią lekarz
stomatolog) nie zaliczał do idealnych. Cóż, samo życie.😉 Reasumując, polecam tę
lekturę, z zastrzeżeniem jak na wstępie. Osobiście czasu na nią przeznaczonego
absolutnie nie żałuję.