wtorek, 28 października 2025

„Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926”. Autor: Andrzej Friszke

 

Andrzej Friszke „Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926”

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2023

Profesor Andrzej Friszke stworzył drugą część monografii polskiego ruchu komunistycznego. Pierwszą pt. Państwo czy rewolucja? Polscy komuniści a odbudowanie państwa polskiego 1892-1920 miałem przyjemność omówić tu poprzednim razem. Dziś zajmiemy się okresem od zawarcia pokoju w Rydze (1921) do zamachu majowego (1926), czyli latami funkcjonowania w przedwojennej Polsce demokracji parlamentarnej. Podobnie jak w części pierwszej, autor osadził historię polskich komunistów w tle ówczesnej sytuacji międzynarodowej i polityki wewnętrznej państwa polskiego, dając tego szczegółowy wykład. Wielokrotnie odnosił się też do warunków panujących podówczas w Rosji i ZSRR (formalnie istniejącym od stycznia 1923 r.). Przedstawił politykę i zamiary przywódców radzieckich odnośnie II Rzeczypospolitej – wyrażane w międzypaństwowych kontaktach dyplomatycznych, poprzez Komintern, także drogą terroru i dywersji przygranicznych. Tytułowe „czekanie” początkowo dotyczyło rewolucji w Niemczech, która miała wybuchnąć w roku 1923. Pociągnęłaby za sobą zbrojną interwencję radziecką (pomoc rebeliantom) przez terytorium Polski, co z kolei by implikowało i wspomogło rewoltę komunistyczną u nas. Realizacji planu nie podjęto, jako że wymarzona rewolucja niemiecka 1923 spaliła na panewce. Czekanie na rewolucję proletariacką trwało zatem nadal. Nadzieje na nią odżyły w 1926 r. podczas zamachu majowego. Komuniści taktycznie wsparli wówczas piłsudczyków, mając nadzieję na wybuch w Polsce wojny domowej oraz związany z tym wielki chaos społeczno-ekonomiczny, umożliwiający przygotowanie i przeprowadzenie radykalnego przewrotu.

Autor kilkakrotnie podkreśla nikłe rezultaty oddziaływania propagandowego komunistów na robotników w Polsce (pozostających pod wpływem głównie PPS oraz żydowskiego Bundu) i polskich chłopów, zorientowanych na PSL-Piast lub PSL-Wyzwolenie. Powszechnie zdawano sobie sprawę z agenturalnego charakteru partii komunistycznej, z nazwy tylko polskiej, a faktycznie pozostającej w służbie Moskwy i wykonującej jej antypolskie polecenia. Dobrze też pamiętano prześladowania polskości w zaborze rosyjskim oraz niedawną krwawą wojnę z Rosją w latach 1919 i 1920. Wiedziano również o zamiarze oderwania od odrodzonej Rzeczypospolitej wschodniej połowy terytorium państwa. Z tych powodów komunizm w naszym kraju był bardzo niepopularny – w przeciwieństwie do innych państw środkowoeuropejskich, niemających (poza Węgrami) podobnych zaszłości i utrzymującego się antagonizmu. Mimo to zdelegalizowana w 1919 r. Komunistyczna Partia Robotnicza Polski (KPRP) nadal istniała, liczyła kilka tysięcy członków, w 1925 r. zmieniła nazwę (z przyczyn formalnych) na Komunistyczną Partię Polski (KPP), cały czas pozostając sekcją Kominternu. Autor wiele miejsca poświęca kadrom i działalności propagandowej oraz sabotażowo-terrorystycznej KPRP/KPP, jej wpływom politycznym poprzez specjalnie w tym celu tworzone legalne organizacje. Pisze o wykorzystywaniu trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej państwa dla celów agitacji. Środki na to płynęły różnymi kanałami oczywiście z Moskwy. Władze Rzeczypospolitej zwalczały nielegalną partię i jej przybudówki, dokonywano rewizji lokali, konfiskat sprzętu, aresztowań działaczy. Zapadały sądowe wyroki więzienia. Niekiedy nieodbywane w całości, ponieważ osadzonych przekazywano do ZSRR w ramach wymiany więźniów politycznych (w następnej dekadzie wyjdzie im to bokiem). Czytamy również o zażartych, wewnątrzpartyjnych sporach ideowo-programowych, artykułowanych głównie na kolejnych zjazdach i konferencjach organizowanych w ZSRR. Bywało że czołowi działacze, oprócz używania argumentów merytorycznych, obrzucali się tam wzajemnie inwektywami. Następowały zmiany personalne w ścisłym kierownictwie. „Zaproszonymi gośćmi” je inicjującymi z reguły byli miejscowi polscy komuniści wysoko usytuowani w partii bolszewickiej, jak również przywódcy Kominternu i państwa radzieckiego. Z biegiem lat działaczy KPP coraz bardziej dyscyplinowano, zmuszano do postępowania zgodnego z wytycznymi Kominternu, a faktycznie z aktualną linią polityczną WKP(b). Niepokornych zmuszano do składania samokrytyki (autor przywołuje tu kajanie się Juliana Bruna, skądinąd inteligentnego publicysty). Z lektury dowiadujemy się również o składzie narodowościowym członków KPRP/KPP, pochodzeniu społecznym czołowych działaczy, najczęściej inteligenckim. Także o motywacjach wstępowania do partii, nieco odmiennych u Polaków, Żydów, Ukraińców i Białorusinów. Należy przy tym mieć na względzie dosyć liberalną politykę narodowościową ZSRR w latach dwudziestych (tzw. korienizację), jak również wdrożoną tam wtedy Nową Politykę Ekonomiczną (NEP). Nic jeszcze nie zapowiadało rychłego (już za kilka lat) całkowitego zlikwidowania sektora prywatnego w gospodarce, brutalnej kolektywizacji rolnictwa, ostrego zwalczania tzw. odchyleń nacjonalistycznych. Reasumując, gorąco Państwu polecam lekturę drugiego tomu naukowej monografii polskiego komunizmu, autorstwa profesora Andrzeja Friszke, chociaż zdaję sobie sprawę, iż jest ona przeznaczona raczej dla „koneserów” historii. No i, jak napisałem w poprzednim tu artykule, z Schadenfreude czekam na tom trzeci, w którym nad losami czołowych polskich komunistów (zarówno członków kierownictwa KPP, jak i Polaków wysoko usytuowanych w instytucjach radzieckich oraz w Kominternie) pochyli się w latach trzydziestych towarzysz Józef Stalin. Proszę mi pochopnie nie wytykać tej złośliwości. W latach trzydziestych polscy komuniści to już nie owi idealiści z okresu jeszcze sprzed I wojny światowej, marzący o stworzeniu egalitarnego, bezkonfliktowego, niewyzyskiwanego i nieuciskanego w żaden sposób społeczeństwa. W latach dwudziestych i trzydziestych to już sympatycy (za granicą) i praktycy (w ZSRR) systemu olbrzymich represji i terroru, często osobiście mający niewinną krew na rękach. Z powodu jakichś paranoicznych podejrzeń podpadli oberhersztowi czerwonej oberży, więc postanowił ich fizycznie wyeliminować. I bardzo dobrze uczynił. Strach pomyśleć co by się stało, gdyby ta banda patologicznych doktrynerów przejęła w Polsce władzę w latach 1944 i 1945. Zamiast zostać „najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym” (po 1956 r.), PRL mogłaby przypominać Rumunię i Albanię.

PS.1. Zauważyłem irytujący błąd edytorski (w moim egzemplarzu książki). Tytuł rozdziału wstępnego (str. 21-41) brzmi błędnie (cyt.) „III Rzeczpospolita – państwo, naród, społeczeństwo”. Rzuca się w oczy, zapisany jest tam dużą czcionką i grubym drukiem. Ponadto powtórzono go u góry każdej nieparzystej strony rozdziału. Oczywiście chodzi o II Rzeczpospolitą, a nie o III, jak tam błędnie stoi. W spisie treści (str. 599) już jakby ktoś się zmitygował i w ogóle usunął cyfrę rzymską z tytułu rozdziału.

PS.2. Więcej książek traktujących o polskim komunizmie (rodzimym i transplantowanym ze Wschodu) znajdą tu Państwo w katalogu tematycznym nr 3.

wtorek, 21 października 2025

„Państwo czy rewolucja. Polscy komuniści a odbudowanie państwa polskiego 1892-1920”. Autor: Andrzej Friszke

 

Andrzej Friszke „Państwo czy rewolucja. Polscy komuniści a odbudowanie państwa polskiego 1892-1920”

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2020

Profesor Andrzej Friszke aktualnie tworzy monografię polskiego ruchu komunistycznego. Oprócz omawianej dziś części pierwszej napisał też już część drugą pt. Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926 (będzie o niej w następnym tu artykule). Chyba jednak nikt nie ma wątpliwości, że najciekawiej zapowiada się część trzecia, w której znakomitą większością czołowych polskich marzycieli o rewolucji proletariackiej zajmą się z urzędu kolejno towarzysze Henryk Jagoda i Mikołaj Jeżow. Wynajdą ich, gdzie się tylko da. Niektórych będą mieli u siebie na miejscu w ZSRR, innych pościągają z zagranicy „na konsultacje”. Zawezwani posłusznie poprzyjeżdżają z Polski, Francji i Hiszpanii (gdzie walczyli w wojnie domowej). Przeżyją tylko ci, którzy wtedy pojechać do ZSRR nie mogli, jako że akurat przebywali na państwowym wikcie w polskich więzieniach. Z niecierpliwością zatem czekamy na tom 3, Panie Profesorze!

Tytułowy rok 1892 to rok powstania Polskiej Partii Socjalistycznej, z której programem nie zgodziła się grupa działaczy, powołując w 1893 r. Socjaldemokrację Królestwa Polskiego. Po kilku latach, po kolejnych zmianach organizacyjnych w ruchu socjaldemokratycznym, do nazwy nowej partii dodano wyrazy „i Litwy”, przy czym wyjaśnić należy, iż miano tu na myśli region białostocki i Wileńszczyznę, niewchodzące w skład Królestwa Kongresowego. Dalej położone ziemie litewskie i białoruskie znajdowały się już w obszarze bezpośredniego działania Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (SDPRR). Odpowiedź na pytanie postawione w tytule była prosta: rewolucja, a nie państwo! Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL), od 1906 r. autonomiczna organizacja w ramach SDPRR, konsekwentnie wypowiadała się przeciw odrodzeniu niepodległej Polski. Dążyła do europejskiej rewolucji proletariackiej, której zwycięstwo zniesie granice państw, a dotychczas uciskanym narodom, w tym Polakom, zapewni autonomię językową i kulturową. W grudniu 1918 r. doszło do zjednoczenia SDKPiL z PPS-Lewicą (na warunkach tej pierwszej) i utworzenia Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. I dopiero KPRP pod dyktando Kominternu (faktycznie: Moskwy) wysunęła hasło polskiej quasi państwowości – Polskiej Republiki Rad. W sferze społeczno-ekonomicznej postulowano upaństwowienie lub uspółdzielczenie wszystkich gałęzi gospodarki narodowej. Łącznie z rolnictwem, gdzie w miejsce ziemiańskich folwarków miały powstać państwowe, ewentualnie spółdzielcze, gospodarstwa wielkoobszarowe. Nie zakładano natomiast ich parcelacji w celu obdzielenia ziemią robotników folwarcznych i małorolnych chłopów. Po zwycięstwie rewolucji trwałości jej zdobyczy miała pilnować bliżej niesprecyzowana dyktatura proletariatu. W popularnonaukowym opracowaniu poświęconym w pierwszej kolejności SDKPiL, PPS-Lewicy i KPRP profesor Andrzej Friszke podjął nw. tematy (wymieniam najważniejsze).

§  Przedstawienie genezy, organizacji i ideologii socjalistycznego ruchu robotniczego opartego na teorii Marksa; powstanie silnych partii socjaldemokratycznych na zachodzie Europy, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec. Wskazanie ich czołowych przywódców, m.in. Róży Luksemburg – omówienie jej poglądów ideologicznych i działalności politycznej.

§  Opisanie motywacji, jakimi kierowali się partyjni aktywiści zaangażowani w dążącym do rewolucji ruchu robotniczym. Unikając prezentyzmu autor podkreśla panującą w tamtych latach powszechną biedę oraz ciemnotę ludności miejskiej i wiejskiej, wyzysk kapitalistyczny, brak ochrony zdrowia, rażące nierówności społeczne, antysemityzm etc. Jedynym radykalnym i szybkim tego rozwiązaniem wydawała się być proletariacka rewolucja społeczna. Podjęcie nielegalnej działalności rewolucyjnej wiązało się z długoletnimi wyrzeczeniami w zakresie życia osobistego, z ryzykiem pozbawienia wolności, osadzeniem w więzieniu lub zesłaniem na Syberię, utratą zdrowia, nawet śmiercią. Zawodowi rewolucjoniści byli tego wszystkiego na ogół świadomi.

§  Przyczyny, charakter, przebieg rewolucji 1905 i 1906 roku w Rosji i Królestwie Polskim. Strzelaniny bratobójcze na ziemiach polskich (głównie w Warszawie i Łodzi).

§  Charakterystyki czołowych przywódców polskich partii robotniczych, ich pochodzenie, wykształcenie, poglądy ideologiczne, działalność w ruchu robotniczym, konflikty międzypartyjne i wewnątrzpartyjne.

§  Sytuacja ogólnopolityczna oraz społeczna w Rosji i Królestwie Kongresowym w przededniu pierwszej wojny światowej.

§  Przebieg pierwszej wojny światowej na froncie wschodnim. Zmiany, jakie w latach 1915-1918 zaszły na ziemiach polskich (po wkroczeniu w 1915 r. wojsk niemieckich i austrowęgierskich). Rewolucja lutowa w 1917 r. w Rosji. Następnie majstersztyk wywiadu niemieckiego – wyprowadzenie Rosji z wojny rękami Lenina i innych czołowych bolszewików przerzuconych przez ten wywiad do Rosji już demokratycznej. Sprzyjające okoliczności, przebieg i bezpośrednie następstwa przewrotu październikowego 1917 r.

§  Odrodzenie niepodległej Polski po 123 latach niewoli. Działalność Naczelnika Państwa, pierwszych rządów RP, organizacja wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1919 r. i ich wyniki. Obraz państwa, bardzo trudna sytuacja społeczno-ekonomiczna, liczne konflikty na tle narodowościowym oraz klasowym. Polityka wewnętrzna i zewnętrzna władz Polski.

§  Konfrontacyjna - wobec organów państwa oraz PPS - działalność Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. Autor dużo miejsca poświęca metodom i rezultatom agitacji KPRP w radach delegatów robotniczych, związkach zawodowych, zakładach pracy, prasie, wojsku, także w zorganizowaniu buntu fornali (bezrolnych robotników wiejskich, zatrudnionych w ziemiańskich folwarkach).

§  Aktywność polskich komunistów podczas wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920. Polscy komuniści przebywający w Rosji najpierw skierowani do kierownictwa tzw. Litbiełu w 1919 r., następnie w 1920 r. podążający wraz z nacierającą na Polskę Armią Czerwoną. Julian Marchlewski i Feliks Dzierżyński na czele Polrewkomu – tymczasowego rządu przyszłej Polskiej Socjalistycznej Republiki Rad. Agenturalny, dywersyjny i sabotażowy charakter działalności członków KPRP wewnątrz kraju.

§  Tajne oraz jawne kontakty dyplomatyczne przedstawicieli władz polskich i bolszewickich w latach 1919 i 1920. Pokój ryski 1921.

Reasumując, chociaż głównie czytamy o tytułowych polskich komunistach, to w tle profesor Andrzej Friszke równolegle daje nam obszerny wykład z historii Polski, Rosji i Niemiec w latach przed, w trakcie i tuż po pierwszej wojnie światowej. Osobiście spodziewałem się, że autor bardziej szczegółowo odniesie się do aktywności polskich komunistów podczas wojny polsko-bolszewickiej – zarówno tych operujących agenturalnie na polskim zapleczu frontu, jak i tych tworzących Polrewkom oraz walczących w szeregach Armii Czerwonej, m.in. działających w radzieckim wywiadzie i kontrwywiadzie. Także przebieg negocjacji ryskich został potraktowany raczej skrótowo. Pan Profesor nic też nie wspomniał (w omawianym tomie 1) o drugim tymczasowym komitecie rewolucyjnym na ziemiach odradzającej się II Rzeczypospolitej, jakim był Galrewkom proklamowany w Tarnopolu w lipcu 1920 r. Odniosłem wrażenie, że autor – pisząc ostatni rozdział 6 pt. Polska czy Rosja (1919-1920) – jakby się już trochę spieszył, dążył do zakończenia książki. Zauważona tu mniejsza troska o ilość, rodzaj i szczegółowość relacjonowanych wydarzeń odbiega od bardzo dużej dbałości w tym zakresie, obserwowanej w rozdziałach poprzednich. Tę moją uwagę proszę jednakże potraktować tylko jako tzw. „szukanie dziury w całym” przez osobę już dość oczytaną w literaturze przedmiotu (pozycji wskazanych w katalogach tematycznych nr 3, nr 6 i nr 1), natomiast po książkę prof. Andrzeja Friszke sięgnąć trzeba koniecznie. Stanowi ona pierwszą część monografii wspomnianej na wstępie – pisanej obiektywnie, bez politycznych emocji z prawa lub lewa, a przede wszystkim bez stosowania prezentyzmu (to ostatnie oczywiście nie dotyczy interesujących komentarzy autora, dotyczących alternatywnych możliwości rozwoju niektórych wydarzeń). W chwili gdy kończę ten tekst, mam już za sobą przeczytanych kilkanaście stron drugiej części monografii, traktującej o działalności polskich komunistów w latach 1921-1926.

PS.1. Na dowód wnikliwej lektury pozwolę sobie wytknąć wydawnictwu błąd zauważony w jednym z imion i nazwisk figurujących w książce. Wymieniona na str. 466 Joanna „Olczak-Rokinierowa”, to poprawnie jednak Joanna Olczak-Ronikierowa. Z kolei na str. 619 w indeksie jej nazwisko zapisano już poprawnie Olczak-Ronikier, ale nie wiedzieć czemu dano jej tam natomiast błędne imię „Janina”. Zauważonej nieścisłości jestem stuprocentowo pewien – w domowym księgozbiorze posiadam książkę (dawno przeczytaną) pt. W ogrodzie pamięci, wydaną w 2012 r. przez krakowskie Wydawnictwo Znak, którego autorka to właśnie Joanna Olczak-Ronikier.

PS.2. O Róży Luksemburg, której profesor Andrzej Friszke poświęcił nieco uwagi, traktuje biograficzne opracowanie pt. Róża Luksemburg, autorstwa Katarzyny Gelles (omówione na blogu; opis do odnalezienia za pośrednictwem katalogu autorskiego alfabetycznego lub katalogu tematycznego 9).

PS.3. Ciekawy przyczynek do historii m.in. rokowań pokojowych w Rydze daje autobiograficzna książka Wacława Solskiego pt. Moje wspomnienia (omówiona na blogu; opis do odnalezienia za pośrednictwem katalogu autorskiego alfabetycznego lub katalogu tematycznego 3). Autor był negocjatorem ze strony rosyjskiej.

PS.4. Jak wiemy z historii, w naszym kraju doszło w latach 1947-1956 do spełnienia marzeń członków byłej KPRP/KPP i podjęcia działań (w dużej mierze skutecznych) upaństwowienia i uspółdzielczenia wszystkich gałęzi gospodarki. Tytułem teraz rozweselenia przypominam krótki ludowy wierszyk, w tamtym czasie będący przestrogą pod adresem pań wykonujących najstarszy zawód świata. Purystów językowych i obyczajowych przepraszam za obsceniczny kolokwializm.

Na kapuście rosną liście / Nie daj d… komuniście / Jak się władza o tym dowi / To ci d… upaństwowi.

 

niedziela, 12 października 2025

„Przesiedleńcy. Wielka epopeja Polaków, 1944-1946”. Autor: Grzegorz Hryciuk

 

Grzegorz Hryciuk „Przesiedleńcy. Wielka epopeja Polaków, 1944-1946”

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2024

Polska, formalnie będąc w obozie zwycięzców, wyszła z drugiej wojny światowej ubezwłasnowolniona politycznie, potrzaskana demograficznie i ekonomicznie, a na dodatek pomniejszona terytorialnie. Blisko połowę jej przedwojennego obszaru przejął ZSRR. Poniemieckie nabytki terytorialne na zachodzie i północy pozwoliły załagodzić tę stratę, ale stało się to odczuwalne dopiero po wielu latach, gdy się już utrwaliły w sytuacji wewnętrznej oraz (przede wszystkim) w relacjach międzypaństwowych. Natomiast w tytułowych latach 1944-1946 sprawa przedstawiała się wręcz dramatycznie. Prof. Grzegorz Hryciuk dokładnie przeanalizował wymuszony exodus ludności polskiej z Ukraińskiej SRR. O przesiedleniach z Białoruskiej SRR i Litewskiej SRR zamieścił jedynie podstawowe i ogólne informacje.

W pierwszych rozdziałach książki autor opisał sytuację demograficzną zaistniałą na Wołyniu i w Galicji Wschodniej jeszcze przed rozpoczęciem zorganizowanego usuwania stamtąd polskości. Przedstawił stan przedwojenny – politykę wewnętrzną II Rzeczypospolitej, nastawioną na wymuszoną polonizację Kresów Wschodnich, m.in. poprzez stopniową asymilację narodowościową tamtejszej ludności słowiańskiej. Następnie opisał represje, jakie na Ukrainie dotknęły mieszkających tam licznych Polaków podczas pierwszej okupacji radzieckiej w latach 1939-1941 – morderstwa, zsyłki do łagrów, przymusowe przesiedlenia na Syberię i do Kazachstanu, ukrainizację życia publicznego. Analizując z kolei czas okupacji niemieckiej (1941-1944) autor poświęcił dużo uwagi przyczynom, przebiegowi i następstwom konfliktu etnicznego, w tym jego apogeum, jakim stały się zorganizowane rzezie cywilnej ludności polskiej, rozpoczęte przez nacjonalistów ukraińskich na skalę masową w roku 1943.

Określając ponadnarodowe („koalicyjne”) uwarunkowania polityczne i wskazując głównych mocodawców, prof. Grzegorz Hryciuk dokładnie przedstawił tryb i sposób realizacji ich decyzji dotyczących wysiedlenia ludności polskiej z Wołynia i Galicji Wschodniej po wkroczeniu Armii Czerwonej i restytucji tam administracji radzieckiej. Napisałem „wysiedlenia” (zamiast „przesiedlenia”), ponieważ rozpoczęcie stamtąd ewakuacji Polaków nastąpiło już w listopadzie 1944 r. (!), tj. w czasie, gdy front wschodni zastygł jeszcze nad Wisłą, a zatem terytorium dostępnym dla ewakuowanych był jedynie niewielki obszar tzw. Polski lubelskiej, tj. za Bugiem i Sanem, niemający przecież wolnych poniemieckich nieruchomości, które można by przeznaczyć dla Polaków przybywających z Ukrainy. Generalnie prof. Hryciuk, mając na względzie przyjęte rozwiązania organizacyjne, wyodrębnił trzy fazy wysiedlenia i przesiedlenia ludności polskiej z Ukrainy radzieckiej: od jesieni 1944 r. do marca 1945 r., od marca 1945 r. do jesieni 1945 r., oraz w roku 1946. Bardzo dokładnie przeanalizował administracyjną procedurę i przebieg ewakuacji ludności. Imiennie określił polskie i ukraińskie instytucje oraz kadry urzędnicze ją realizujące, wskazał mnóstwo przeszkód zarówno obiektywnych, jak i z premedytacją stawianych przez stronę ukraińską. Tej bowiem najbardziej zależało, aby masowo wyjeżdżający Polacy pozostawiali, oprócz swoich domów i mieszkań, także jak najwięcej mienia ruchomego i inwentarza żywego (na wsiach). A potem już polską ludność czekała istna droga przez mękę – wielotygodniowe transporty kolejowe w prymitywnych warunkach, przestoje i oszustwa podczas podróży oraz przy przekraczaniu granicy, powojenna bieda i rozgardiasz organizacyjny w Polsce. Niejednokrotnie wspólne tu zamieszkiwanie z dopiero oczekującą ewakuacji ludnością niemiecką. Także drobne choć uciążliwe konflikty - czy to ze znajdującą się na terenach poniemieckich polską ludnością autochtoniczną, czy z przybyszami z Polski centralnej. Autor to wszystko bardzo dokładnie opisuje, przedstawiając zarówno indywidualne, wybrane reprezentatywnie losy przesiedleńców, jak też podając zagregowane zbiorcze dane statystyczne. Nie pomija działalności polskiego podziemia niepodległościowego, początkowo stanowczo przeciwstawiającego się wyjazdom Polaków z Ukrainy. Reasumując uważam, iż książka autorstwa prof. Grzegorza Hryciuka stanowi zarówno interesujące opracowanie popularnonaukowe, jak i pasjonujący reportaż historyczny z tamtych miejsc i lat. Na pewno okaże się przydatna osobom naukowo lub publicystycznie zainteresowanym przesiedleniami Polaków ze wschodnich terenów II RP. „Zwykli” miłośnicy historii Polski też jednak powinni ją włączyć do księgozbioru domowego.

 

piątek, 3 października 2025

„Ulice Laredo”. Autor: Larry McMurtry

 

Dziś już o czwartej, czyli fabularnie ostatniej części tetralogii, choć napisanej jako druga z kolei - w formie sequela powieści pt. „Na południe od Brazos” (poprzednio tu omówionej).

Larry McMurtry „Ulice Laredo”

Wydawnictwo Vesper, Czerwonak 2021

Od wydarzeń opisanych w Na południe od Brazos upłynęło mniej więcej 20 lat. Autor prezentuje kolejną demitologizację Dzikiego Zachodu. Akcja powieści fabularnie kończącej tetralogię toczy się w ostatnim pięcioleciu XIX wieku. Na wstępie dowiadujemy się, że Woodraw Call, choć już w wieku około siedemdziesiątki, to teraz zawodowy łowca nagród, czyli ścigający i likwidujący (za odpowiednią zapłatą) przeróżnych złoczyńców. Pomaga mu w tym Ślepki, tj. dobrze znany z poprzedniej powieści P.E. Parker, noszący to nowe przezwisko z racji charakterystycznych oczu. Od prezesa zarządu linii kolejowej Call otrzymuje zlecenie likwidacji młodego meksykańskiego bandyty wyspecjalizowanego w napadach na pociągi. Kontrakt m.in. zakłada stałe towarzystwo pracownika zarządu kolei, mającego nadzorować i finansować bieżące wydatki operacyjne. Jest nim wydelegowany specjalnie w tym celu nowojorski biuralista, niemający bladego pojęcia o realiach Dzikiego Zachodu. Na pierwszych stronach książki otrzymujemy również zwięzłą informację o późniejszych losach bohaterów Na południe od Brazos oraz o fiasku ich hodowlanego biznesu w Montanie. M.in. dowiadujemy się, jak śmiertelnie niebezpieczne dla jednego z nich okazało się ujeżdżanie koni.

No i dzieje się! Woodraw Call, P.E. czyli Ślepki, pechowy nowojorski buchalter oraz naprędce dokooptowany zastępca szeryfa teksaskiego miasteczka Laredo wyruszają w pościg za bardzo niebezpiecznym meksykańskim bandytą. Ale najpierw muszą go zlokalizować, co bynajmniej nie okazuje się łatwe. Ów, dowiedziawszy się, że go ścigają, podejmuje rękawicę i pierwszy ich odnajduje! Wcześniej poszukują go po obu stronach granicznej rzeki Rio Grande, w stanach Teksas i Nowy Meksyk, oraz w Meksyku. Sprawa niezwykle się komplikuje, gdy na scenie pojawia się kolejny typ spod ciemnej gwiazdy. Jest nim niejaki Mox Mox, bandzior zwyrodnialec porywający dzieci i palący je żywcem. Też wypadałoby go zlikwidować, koniecznie w pierwszej kolejności! To się jeszcze jakoś Callowi udaje. Znacznie gorzej przebiega realizacja kontraktu. Niestety Woodraw to już nie ów dziarski pięćdziesięciolatek, którym był dowodząc kowbojską wyprawą do Montany. Dokucza mu artretyzm, a i wzrok się pogorszył. Widząc daleko na prerii samotne konie nie dostrzegł, że są spętane. Okazało się to kluczowe dla dalszego losu samego Calla (wyjaśnienie w książce), a w konsekwencji również dla członków jego ekipy.

Podczas lektury śledzimy też losy innych bohaterów, z którymi krzyżują się drogi Woodrawa Calla. Głównie jest to zapamiętana z poprzedniej powieści była prostytutka Lorena, teraz atrakcyjna kobieta w średnim wieku. W międzyczasie ukończyła zaocznie college, została prowincjonalną nauczycielką, wyszła za Ślepkiego i urodziła mu kilkoro dzieci. Gospodarują na farmie nabytej za pieniądze, jakie pozostawił jej w spadku Augustus McCrae. Na prerii Lorena wykazuje się też ad hoc zdolnościami chirurgicznymi. Oprócz niej poznajemy ładną i dobrą Meksykankę Marię, niemającą szczęścia ani do czterech kolejnych mężów, ani do dzieci. Córkę ma niewidomą, młodszy syn jest upośledzony umysłowo. A jej starszy syn to niebezpieczny psychopata i właśnie ów kolejowy bandyta, na którego poluje Call. Niezwykle tragiczny los spotyka młodziutką, brzemienną małżonkę zastępcy szeryfa Laredo, który dołączył do ekipy Calla. Ryzykowne okazuje się bowiem pozostawienie samotnej żony pod opieką szefa, nawet jeśli jest nim szeryf. Życiowe szczęście opuszcza również Klarę, niegdysiejszą wielką i niespełnioną miłość Augustusa. Ma identycznego pecha do koni, jakiego doznał jej mąż Bob około dwadzieścia lat wcześniej. Zamykając przeczytaną książkę pozostawiamy głównego bohatera, czyli Woodrawa Calla, żywego, ozdrowiałego, aczkolwiek mocno i nieodwracalnie poturbowanego. Natomiast antybohater powieści, obiekt kontraktu, ostatecznie zginął, ale zarząd kolei nagrody zań nie wypłacił. Chociaż bowiem Ślepki ciężko go poranił, to jednak bandytę dobiły osoby nienależące do ekipy Calla. Pasjonujące tego szczegóły, jak również wielu, wielu innych akcji, także powyżej niewspomnianych, poznamy podczas lektury.

Podobnie jak w fabularnie wcześniejszych powieściach tetralogii, zostajemy wprowadzeni w realia miejsc i czasu opisywanych wydarzeń. Pod koniec XIX wieku w Ameryce istnieją jeszcze bardzo niebezpieczne kowbojskie osady w rodzaju Miasta Wron w Nowym Meksyku, gdzie trafiają różni straceńcy i wykolejeńcy życiowi. Żaden szeryf nie odważy się tam za nimi zapuścić w pogoń! Przemierzamy bezludną prerię, spotykamy jej nielicznych stałych bywalców. Jednym z nich jest stary indiański tropiciel Sławne Buty, z którym zaprzyjaźniliśmy się już wcześniej. W tle obserwujemy też ówczesny antagonizm amerykańsko-meksykański, w tym jego niezwykle brutalne przejawy na pograniczu. Tak jak w poprzednich książkach, powieść zamyka Posłowie autorstwa p. Michała Stanka, tym razem zatytułowane Western jako pieśń śmierci. Przeczytać trzeba koniecznie, ale dopiero po skończeniu lektury powieści. Dowiemy się o kulisach jej powstawania, powiązaniach fikcji literackiej z rzeczywistymi wydarzeniami, oraz o życiu i twórczości Larry’ego McMurtry’ego. Ciekawe są też załączone na końcu książki mapa i zdjęcia z epoki, których wyboru i opracowania również dokonał p. Michał Stanek. Szczególnie owa pochodząca z 1882 r. mapa pozwoli nam dokładnie umiejscowić treść powieści. Natomiast wśród fotografii ujrzymy m.in. zdjęcia dwóch historycznych postaci wprowadzonych do książki, tj. rewolwerowca Johna Wesleya Hardina i hodowcy bydła Charlesa Goodnighta.

PS. Po wpisaniu w internetowe okienko YouTube amerykańskiego tytułu powieści „Streets of Laredo” odnajdziemy ponadczterogodzinną jej ekranizację w wersji oryginalnej. Na dolnym pasku opcji tryb kinowy uaktywnijmy napisy – angielskojęzyczne, generowane przez AI (nie zawsze dokładnie i trochę za szybko znikające z ekranu). To plus podbudowa przeczytaną książką powoduje, iż nawet osoba nieznająca biegle języka angielskiego (ale mająca w życiorysie kilka szkolnych lat jego nauki) może oglądać film z pełnym zrozumieniem.