czwartek, 5 lutego 2026

„Miasto szpiegów. Gra wywiadów w okupowanej Warszawie”. Autor: Michał Wójcik

 

Michał Wójcik „Miasto szpiegów. Gra wywiadów w okupowanej Warszawie”

Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2025

Autor (zbieżność imienia i nazwiska ze znanym współczesnym politykiem przypadkowa) podjął tematykę ponurej nocy okupacyjnej w Warszawie, wcześniej opisywaną m.in. w interesujących książkach Jacka Wilamowskiego i Dariusza Baliszewskiego. Tytułowymi zaś wywiadami są odpowiednie jednostki organizacyjne Abwehry, Gestapo i agend Polski Podziemnej, przy czym tę ostatnią należy rozumieć nie tylko jako ZWZ/AK wraz z Delegaturą Rządu, ale jako zbiór wszystkich organizacji niepodległościowych, także tych niepodporządkowanych rządowi emigracyjnemu. Równolegle funkcjonują też struktury łże-niepodległościowe, czyli kontrolowane (przejęte lub utworzone) przez okupanta. Jednostki wywiadowcze toczą walkę na tajnym froncie, starają się obezwładnić i wyeliminować przeciwnika, ale również prowadzą własne wysublimowane gry operacyjne. Ich przykładem jest pomoc Abwehry w komunikacji oraz dyslokacji osób i środków pomiędzy ZWZ/AK a polskim rządem na wychodźstwie funkcjonującym we Francji do czerwca 1940 r., a później w Anglii. To także współpraca Gestapo (od 1943 r.) z niektórymi polskimi organizacjami konspiracyjnymi na odcinku zwalczania podziemia komunistycznego. Pośrednikami okazują się tu często polscy oficerowie – zarówno ci będący już przed wojną niemieckimi agentami, jak i pojedynczy jeńcy wzięci do niewoli w 1939 r., którzy z różnych powodów zdecydowali się współpracować z okupantem. Dołączyli do nich późniejsi konspiratorzy pojmani i przewerbowani. Autor skupia się nad ich działalnością, motywacjami, charakteryzuje ich patologiczne, tym niemniej inteligentne osobowości. Niektórzy tak się wczuli w role podwójnych agentów, że sami mieliby problemy z samookreśleniem, komu w pierwszej kolejności służą.😃 Będąc rzeczywistymi albo fałszywymi emisariuszami ZWZ/AK lub polskiego rządu emigracyjnego podróżują po Europie i wykonują zadania wywiadu niemieckiego, któremu nie przeszkadza nawet żydowskie pochodzenie niektórych z nich. Nie wszystkim udaje się przeżyć wojnę.

Część książki autor poświęca opiece ZWZ/AK nad alianckimi zbiegami z niemieckich obozów jenieckich (głównie zestrzelonymi lotnikami) i próbom ich dyslokacji do Anglii poprzez państwa neutralne. Zajmuje się również postaciami białych Rosjan, współpracujących zarówno z Abwehrą, jak i naszą konspiracją, nieraz za obopólną zgodą jednej i drugiej. Odrębnie porusza problem działalności polskiej policji tzw. granatowej oraz żydowskiej w getcie warszawskim. Kolejnymi wątkami tematycznymi książki są tzw. szmalcownictwo oraz działalność grup dywersyjnych tylko „afiliowanych” przy ZWZ/AK, tzn. wykonujących zlecenia otrzymane od organizacji Polski Podziemnej, ale nierekrutujących się z zaprzysiężonych żołnierzy konspiracji. Grupy te, oprócz realizacji zadań dywersyjnych, parają się zwykłym bandytyzmem (napadami rabunkowymi), prywatnymi porachunkami, także właśnie szmalcownictwem. To zaś dzieli się na koncesjonowane i dzikie. „Koncesjonowane” jest prowadzone pod dyskretną opieką i nadzorem Niemców, z którymi należy dzielić się łupami. Natomiast za szmalcownictwo „dzikie” można trafić na Pawiak pod zarzutem działania na szkodę państwa niemieckiego. Autor podaje przykłady jednego i drugiego, opisuje wielką tragedię zaszczutych, szantażowanych, obrabowywanych i mordowanych Żydów, oraz okrucieństwo i cynizm warszawskich bandytów. Ci drudzy działają również na szkodę Polaków. Mając pewne kontakty z Niemcami podczas wyszukiwania ukrywających się Żydów, eksponują swe znajomości z okupantem. Oferują pośrednictwo w zwolnieniu osób uwięzionych w zamian za okup. Wyłudzają od zrozpaczonych polskich rodzin z trudem zgromadzone na ów cel pieniądze. I na tym się kończy, gdyż ich możliwości akurat w tej dziedzinie, wymagającej znajomości i współdziałania z wyższymi funkcjonariuszami SS i Gestapo, są przecież żadne.

W tle mamy cały czas okupacyjną Warszawę, jej ulice, kamienice, podejrzane knajpy tętniące szemranym życiem (m.in. słynne „Piekiełko”), Warszawiaków usiłujących związać koniec z końcem. Niektórzy wybrali drogę na skróty – przewidując ostateczne zwycięstwo Trzeciej Rzeszy podjęli współpracę z okupantem, podpisali volkslistę, weszli na ścieżkę zdrady. Ale potem bywało, że wzięli udział w powstaniu warszawskim po polskiej stronie. Zdrajcami, kolaborantami i szmalcownikami zajmowały się podczas okupacji sądy podziemne, nie zawsze nieomylne. W pierwszych latach po wojnie wzięło ich na celownik (niestety nie w pierwszej kolejności) Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Natomiast łajdactwa paru z nich wyszły na jaw dopiero w XXI wieku, gdy już nie było ich wśród żyjących, ale za to wcześniej zdążyli się nacieszyć opinią zasłużonych kombatantów, po wojnie niesłusznie represjonowanych.

Na zakończenie wypada podkreślić, iż ów okupacyjny quasi pitawal warszawski autor oparł na będącej obecnie w posiadaniu IPN dokumentacji sądowej i dochodzeniowo-śledczej MBP, którą starannie weryfikował, mając na względzie metodykę śledczych UB. Za punkt wyjścia zarówno owym śledczym UB, jak i po latach autorowi, posłużyły zeznania sławnego Kazimierza Leskiego, o czym informuje we Wstępie (str. 7-13), pisząc o nim (cyt. str. 13): I to on, poniekąd, jest współautorem tej książki. Po wstępie mamy kolejne wprowadzenie pt. Udział wezmą (str. 19-26), przy którym proponuję założyć zakładkę do książki, aby podczas dalszej lektury nie pogubić się w galerii typów spod ciemnej (głównie) i jasnej gwiazdy. Każdemu z nich przypisana jest tam zwięzła notka biograficzna. Bardzo interesujące są również załączone do książki fotografie – zdjęcia jej bohaterów i antybohaterów, widoki warszawskiej okupacyjnej ulicy, kopie korespondencji oraz dokumentacji dochodzeniowo-śledczej MBP (głównie), ale też agend Polskiego Państwa Podziemnego i władz emigracyjnych.

PS. Przyznaję, iż dopiero z lektury tej książki dowiedziałem się o istnieniu niezależnych grup dywersyjnych, wykonujących zadania zlecane im przez organizacje Polski Podziemnej. Dotychczas byłem przekonany, że jedynymi dywersantami realizującymi polecenia konspiracyjnych władz PP (np. wykonywanie wyroków śmierci na zdrajcach) byli zaprzysiężeni żołnierze ZWZ/AK i Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa Delegatury Rządu.